Zobaczyłyśmy film „365 dni”. Jakie są nasze wrażenia? (szczera recenzja)

Przeczytaj, czy warto wybrać się na film Blanki Lipińskiej do kina.
Zobaczyłyśmy film „365 dni”. Jakie są nasze wrażenia? (szczera recenzja)
Fot. mat. prasowe
17.02.2020

Film „365 dni”, będący adaptacją bestsellera Blanki Lipińskiej o tym samym tytule, miał swoją premierę równo 10 dni temu. Szał, który zapanował wokół produkcji sprawił, że chciałyśmy nieco odczekać i wybrać się do kina w odrobinę późniejszym terminie. Weekend walentynkowy początkowo wydawał się kiepskim pomysłem – sądziłyśmy, że o bilety będzie wtedy wyjątkowo trudno. Oczami wyobraźni widziałyśmy tłumy zakochanych par, które wspólnie oglądają „pierwszy erotyczny film w Polsce”. Romantyczna randka, hm?

I tutaj pojawiło się pierwsze zaskoczenie. Okazało się bowiem, że w niedzielę o 20:00 sala kinowa, w której wyświetlano „365 dni”, jest dosłownie pusta. Trudno stwierdzić, czy to przez częstotliwość wyświetlania erotyku (w niektórych warszawskich kinach jest emitowany nawet co godzinę, półtorej), czy raczej dlatego, że… kiepskie recenzje krytyków zrobiły swoje i widzowie po prostu stracili zainteresowanie produkcją.

Pusta sala nie zniechęciła nas jednak do seansu. Po chwili pojawiła się na niej zresztą garstka spóźnialskich, z których połowa – to niestety nie żart – wyszła dosłownie po 20 minutach. Od razu pojawia się zatem pytanie: czy to dlatego, że film okazał się rozczarowująco słaby? Odpowiedź nie jest wcale jednoznaczna.

O produkcji „365 dni” trudno napisać, że jest „fatalna” lub „świetna”. Znajduje się mniej więcej w połowie skali i wynika to z kilku powodów.

Zobacz także: „365 dni” podbija kina. W premierowy weekend film obejrzała rekordowa widownia

Minusy filmu „365 dni”

Najsłabszy punkt filmu to z całą pewnością montaż. Osoba, która wcześniej przeczytała erotyk Blanki Lipińskiej, być może nie pogubi się w fabule tak, jak ktoś, kto nie trzymał nigdy w dłoni tej powieści. W adaptacji sporo jest bowiem przeskoków akcji i skrótów myślowych zupełnie niezrozumiałych dla „niewtajemniczonych”. Przykład: jakim cudem na pustej plaży Massimo dostrzegł przez lornetkę Laurę? Pojawiła się nagle, niczym duch i wryła w pamięć głównego bohatera. W książce początek tej fascynacji opisany jest bardziej zrozumiale, a przez to wiarygodniej.

W filmie nie brakuje też scen, które nagle zostały urwane, choć zapowiadały się naprawdę ciekawie. Jedną z nich jest choćby strzelanina w klubie, w którym do Laury zaczyna przystawiać się jeden z mafiosów. Massimo wyciąga broń, celuje do gangstera i… widz nagle przenoszony jest do kolejnej sceny, w której smutna Laura przeprasza włoskiego kochanka za całe zajście. Dopiero z ich rozmowy dowiadujemy się, że Massimo ukarał opryszka, przestrzelając mu obie dłonie. Podobnie jest ze sceną, w której Laura wyraźnie sugeruje ukochanemu, że nie jest w stanie nic przełknąć, ponieważ źle się czuje. Widz ledwie zaczyna domyślać się, że zapewne chodzi o ciążę, gdy dosłownie sekundę i scenę dalej Biel wyznaje swojej przyjaciółce Olo, że ona i Massimo zostaną rodzicami. Akcja przyspiesza zatem tam, gdzie mogłaby zostać poprowadzona ciekawiej, a zwalnia w zupełnie nieistotnych momentach.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

“Every bit of your body”. 365 Days.. 7th February at the Cinema. . #365dni @blanka_lipinska @anna_maria.sieklucka @nextfilm_o

Post udostępniony przez Michele Morrone (@iammichelemorroneofficial)

Sceny łóżkowe w filmie „365 dni”

Blanka Lipińska, promując swoje dzieło, we wszystkich wywiadach podkreślała, że jest to „pierwszy film erotyczny w Polsce”. Każdy, kto wybrał się do kina, by popatrzeć sobie na „łóżkowe momenty”, będzie jednak rozczarowany. Więcej nagości jest w filmach Vegi niż w „365 dni”. W dodatku te, które już możemy oglądać na ekranie, są… zabawne a nie podniecające. Na sali kinowej garstka widzów parskała śmiechem za każdym razem, gdy kamera pokazywała zbliżenia i orgazm głównych bohaterów. I naprawdę nie był to nerwowy chichot z zawstydzenia, a szczere rozbawienie. Twórcy, którzy chcieli zrobić niegrzeczny erotyk, zaprezentowali niestety Polakom komedię erotyczną.

Najsłabsza scena łóżkowa w całej produkcji? Sławny seks oralny w samolocie, w którym stewardessa zostaje przez Massima zmuszona do brutalnego fellatio. Niby się opiera, niby ciekną jej łzy, ale po wszystkim uśmiecha się do niego zapłakana i zadowolona. W całym tym zajściu widz ma niestety mieszane uczucia. Z jednej strony chce mu się śmiać, bo seks oralny wygląda rażąco źle i widać w nim sztuczność aktorów, z drugiej strony czuje, że to, co zobaczył na ekranie, jest po prostu niewłaściwe i że żadna kobieta nie powinna zostać nigdy potraktowana w taki sposób, jak pracownica linii lotniczych.

W tym kontekście fala oburzenia, jaka wylała się na Lipińską po jej stwierdzeniu, że „większość kobiet fantazjuje o gwałcie”, wydaje się całkowicie uzasadniona. W filmie (jak zresztą również w książce) pojawia się masa scen, w których Laura jest przymuszana do rzeczy, na które wcale nie ma ochoty. Massimo tłumaczy jej na przykład, że „nie zrobi nic wbrew jej woli”, jednocześnie łapiąc ją za pierś i napierając kolanem na jej krocze. Wielokrotnie mówi do niej także władczym tonem, by zaspokoiła go oralnie. Odmowa kończy się raz obrzydliwym spektaklem – przykuta do łóżka Laura musi patrzeć, jak wynajęta dziewczyna robi Włochowi fellatio. W książce jest zapłakana i zdezorientowana, w filmie – napalona. W przeciwieństwie do widza, który na ten widok czuje tylko niesmak.

Zalety filmu „365 dni”

Tak jak wspomniałyśmy wcześniej, o produkcji nie można napisać jedynie, że jest „kiepska”. Sporo w niej jasnych punktów, które ratują cały obraz. Jednym z nich jest na pewno Magdalena Lamparska, wcielająca się w rolę najlepszej przyjaciółki Laury, Olo. Lamparska pojawia się na ekranie i nagle widać przepaść między nią, a pozostałymi aktorami. Zagrała rewelacyjnie, wcielając się w rolę zwariowanej imprezowiczki. Choć pojawia się na ekranie dosłownie w kilku scenach, kradnie całe show.

Na jej tle słabiej wypadają główni bohaterowie. Trzeba jednak docenić, że Anna Maria Sieklucka naprawdę dobrze poradziła sobie z kwestiami wypowiadanymi po angielsku. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że wypadła w nich bardziej wiarygodnie niż mówiąc dialogi polskie.

Z kolei Michele Morrone… No cóż, w scenach, w których nie musiał udawać orgazmu, wypadł naprawdę dobrze. Aktor został idealnie obsadzony w roli zniewalająco przystojnego gangstera, który nie zawaha się skrzywdzić tych, którzy zagrażają jego bliskim. Ekipa castingowa wykonała więc kawał świetnej roboty, powierzając zagranie Massima właśnie jemu. Za każdym razem, kiedy umięśniony Włoch pojawiał się na ekranie, w naszej głowie kołatało pytanie, jakim cudem można wyglądać aż tak doskonale.

Zobacz także: Michele Morrone: Czy aktor z filmu „365 dni” ma żonę i dzieci?

Czy warto zatem wybrać się do kina na „365 dni”? My absolutnie nie żałujemy pieniędzy wydanych na seans, bo bez wątpienia było to ciekawe doświadczenie. Nie liczcie jednak na to, że film jest stymulujący i rozpali wasze zmysły. Tak się nie stanie, ale jeśli lubicie wesoło spędzić czas lub po prostu patrzeć na ładnych ludzi – koniecznie wybierzcie się do kina.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

“I won’t touch you without your permission”. . “365 Days” tickets are now available. Don’t miss it. M. . #365days #365dni @blanka_lipinska @anna_maria.sieklucka @nextfilm_pl

Post udostępniony przez Michele Morrone (@iammichelemorroneofficial)

Michele Morrone: To on zagra Massimo w ekranizacji „365 dni” Blanki Lipińskiej!
Michele Morrone: To on zagra Massimo w ekranizacji „365 dni” Blanki Lipińskiej! - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (19)

Ocena: 4.58 / 5
Musia3r (Ocena: 5) 24.03.2020 03:12
Największy polski serwis z filmami i serialami online - https://multivod.pl/ dostępny również 365 dni
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.02.2020 21:29
Jedyne co mnie kusi, to ten ładny włoski pan... Książka durna, to i film mądry nie będzie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.02.2020 08:39
Chcę tylko szybko poradzić każdemu, kto ma trudności w jego związku z kontaktem z Dr.Agbazara, ponieważ jest on jedyną osobą zdolną do przywrócenia zerwanych związków lub zerwanych małżeństw w terminie 48 godzin. ze swoimi duchowymi mocami. Możesz skontaktować się z Dr.Agbazara, pisząc go przez e-mail na adres ( [email protected] com ) LUB zadzwoń / WhatsApp mu na ( +234 810 410 2662 ), w każdej sytuacji życia znajdziesz siebie.. PV
odpowiedz
Monia (Ocena: 5) 19.02.2020 16:16
Cały film 365 dni jest dostępny na stronie https://onlinehd.pl/
odpowiedz
Alis (Ocena: 5) 18.02.2020 16:31
A mi się podobało. Chociaż książka lepsza ale film mnie urzekł muzyka i krajobrazy cudowne aktor słodziak ona też dobrze grała
odpowiedz

Polecane dla Ciebie