Jak Polacy pomagają uchodźcom?

Wasze wyznania!
Jak Polacy pomagają uchodźcom?
Fot. Thinkstock
03.07.2017

Wiele osób, w tym także Polaków, krytykuje swoich rodaków za brak pomocy uchodźcom i imigrantom. Zagraniczne media wypowiadają się na nasz temat niepochlebnie, a Komisja Europejska grozi sankcjami. Opierają swoją ocenę na tym, że polski rząd, jak i większość obywateli nie jest za przyjmowaniem przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki, co wynika m. in. z sondażów. Osoby, które odmawiają przyjęcia, od razu zyskują miano ksenofobów oraz rasistów, zaściankowców oraz „miłosiernych” katoli. Czy naprawdę jesteśmy tacy straszni? Czy jesteśmy narodem hipokrytów? Zapytałyśmy naszych znajomych, czy i jak pomagają ofiarom wojny oraz imigrantom. Ich wypowiedzi zaskoczyły nawet nas.

Janina, 53 lata

 - Jest mi bardzo przykro, gdy słyszę, że nie pomagam uchodźcom, bo przecież „chodzę do kościoła i klepię różańce”. Ja po prostu o tym nie mówię, chyba, że ktoś otwarcie spyta. Na Święta Bożego Narodzenia ofiarowałam 500 zł dla rodzin syryjskich. Moja parafia jest zaangażowana w pomoc na miejscu. Myślę, że lepiej pomagać tam, a tworzenie zamkniętych obozów i trzymanie w nich ludzi jest po prostu niehumanitarne. To ma być pomoc?

Wojtek, 17 lat

 - Nie mam swoich pieniędzy, jeszcze nie zarabiam, więc w ten sposób nie pomogę. Natomiast za przyjmowaniem imigrantów do naszego kraju nie jestem. Wyjątkiem mogą być kobiety i dzieci, ale niestety działa to tak, że oni mogą sprowadzić pozostałych członków rodziny. Modlimy się z rodzicami za tych ludzi codziennie wieczorem. Jesteśmy biedni i nie stać nas na przekazanie pieniędzy.

Zobacz także: Najseksowniejsi UCHODŹCY: Czy przystojni muzułmanie zmiękczą Twoje serce?

 

pomoc potrzebującym

Fot. Thinkstock

Sylwia, 22 lata

- Jestem chrześcijanką, jestem katoliczką i owszem pomagam. Zewsząd słyszę tylko ciągły hejt, że ze mnie niemiłosierna katolka, ale ludzie nie wiedzą, że niektórzy Syryjczycy w ogóle nie mają szans na przedostanie się do Europy, a pomoc jest potrzebna na miejscu. Chodzi zarówno o żywność, jak i leki. Krytykują mnie za to, że jestem za pomaganiem na miejscu, a nie przyjmowaniem. Dla mnie jedyne rozwiązanie to działania mające na celu zaprzestanie wojny i pomoc w odbudowaniu Syrii. Po pierwsze nie wszyscy mogą przyjechać do Europy, bo przemytnicy żądają astronomicznych cen, a inni nie mają szans - giną na miejscu. Z wycieńczenia, braku leków i wykwalifikowanej pomocy. Po drugie Polska sama jest biednym krajem. Z Warszawy był transport żywności, leków oraz ubrań do Syrii. Kupiłam tyle, ile mogłam. W tym roku nie pojadę na wakacje, a pieniądze przeznaczam na pomoc dla uchodźców.

Kamila, 25 lat

- Jak najbardziej pomagam! W Warszawie działa fundacja, która wspiera uchodźców. Przekazałam im mnóstwo zabawek, gier planszowych oraz książeczek. Zaangażowałam w tę akcję całą rodzinę.

Daria, 27 lat

- Kilka razy wysłałam pieniądze, mam nadzieję, że trafiły do tych, co trzeba. Jestem jak najbardziej za pomaganiem kobietom i dzieciom, ale mężczyźni powinni walczyć. Co do imigrantów, to zdrowi, młodzi mężczyźni – niech wezmą się za pracę jak wszyscy inni.

 

pomoc potrzebującym

Fot. Thinkstock

Tomek, 27 lat

- Bardzo cieszę się, że pytasz. Na granicy libańsko-syryjskiej działają Polacy o których się nie mówi. Pomagają uchodźcom na miejscu. Mało kto wie, że do Europy uciekają osoby zamożne. Biedni udają się do Libanu. Oni nie mają za co uciekać. Często nie mają nawet za co żyć w Libanie, bo cena wynajmu jakiegokolwiek lokum, nawet garażu, przekracza ich możliwości. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej zapewniło pomoc ponad 10.000 ludzi. To było już jakiś czas temu, obecnie ta liczba zapewne wzrosła. O tym się jednak nie mówi, media donoszą tylko, że nie chcemy ich przyjmować. Jak tylko dowiem się o jakiejś akcji, daję tyle pieniędzy, ile mogę.

Dominika, 35 lat

- Nie pomagam, bo nie mam za co. Sama korzystam z pomocy, ponieważ jestem samotną matką.

Ada, 23 lata

- Przez kilka miesięcy byłam wolontariuszką i zajmowałam się organizowaniem pomocy za granicą. Robiliśmy różne akcje w kościołach, wśród znajomych, w szkołach... Udało nam się zebrać sporo pieniędzy. Wszystkie zostały przekazane na pomoc Syryjczykom w Libanie. Oni potrzebują wsparcia nawet na takie rzeczy jak opał.

Zobacz także: LIST: „Byłam wolontariuszką w obozie dla uchodźców. Muzułmanie to wspaniali ludzie i nie mamy się czego bać!”

pomoc potrzebującym

Fot. Thinkstock

Klara, 15 lat

- Ja nie pomagam, bo nie mam pieniędzy, ale moi rodzice kilka razy oddawali ubrania i moje stare zabawki dla syryjskich dzieci.

Ola, 20 lat

- Moja parafia angażuje się w pomoc dla syryjskich uchodźców. Zbieramy zarówno pieniądze, jak i różnego rodzaju artykuły. Byłam jedną z osób, która zajmowała się segregacją oraz transportem zebranych rzeczy.

Patrycja, 30 lat

Uważam, że największa siła tkwi w modlitwie. Codziennie modlę się za ustanie tej wojny. Kilka razy przekazałam też pieniądze.

Kamil, 26 lat

- Ja uważam, że trzeba pomagać na miejscu i tego się trzymam. Mało kto wie, że koszt utrzymania jednego uchodźcy w Niemczech równa się kilku, chyba nawet ośmiu uchodźcom w Libanie. Ustawiłem sobie stałe zlecenie przelewu w banku. Co miesiąc dzięki przekazuję 200 zł.

A Wy pomagacie?

 

Komentarze

Ocena: 5 / 5

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo