Najpopularniejsi polscy pisarze: Małgorzata Kalicińska

Setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy to wielki sukces. Małgorzata Kalicińska, choć debiutowała późno, szybko dołączyła do grona najpoczytniejszych polskich pisarek.
Najpopularniejsi polscy pisarze: Małgorzata Kalicińska
27.09.2015

Tadeusz Zysk, założyciel Domu Wydawniczego Rebis i wydawnictwa Zysk i S-ka, doskonale zna prawa rządzące rynkiem literackim. Do obu wydawnictw aspirujący pisarze lawinowo wysyłają propozycje wydawnicze. Większość prób literackich do druku się nie nadaje. Czasem jednak można wśród listów wyłowić perełkę. „Przy jednym z maszynopisów znalazłem list – wspominał Tadeusz Zysk w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Autorka pisała, że ma 50 lat, a tekst, jaki przysyła, jest jej debiutem. Dodała też, że nie zamierzała kopiować Bridget Jones. Postanowiłem dać jej szansę i... tak odkryłem Małgorzatę Kalicińską”.

Zanim jednak autorka „Domu nad rozlewiskiem” odebrała telefon od swojego przyszłego wydawcy, wiele wydarzyło się w jej życiu. Urodziła się 30 września 1956 roku w Warszawie. Była nauczycielką, pracowała w agencji reklamowej (której była współwłaścicielką) i przy programach „Kawa czy herbata?” oraz „Żyć bezpieczniej”. Debiutowała późno, bo jako pięćdziesięciolatka. Być może dlatego, że do tworzenia literatury niespecjalnie ją ciągnęło. „Wprawdzie jestem córką polonistki, ale nigdy nie miałam w tym kierunku żadnych zapędów. Nie pisałam wierszy, ani żadnych opowiadań. Nie mam więc takiej przeszłości dość typowej dla osób, które gdzieś się przez to swoje pisanie przedzierały” – przyznała w rozmowie z dziennikiem „Nowości: Dziennik Toruński”.

W tym samym wywiadzie Małgorzata Kalicińska zdradziła, że gdy zaczęła pisać „Dom nad rozlewiskiem”, była załamana psychicznie, wręcz bliska depresji. Sięgała po różne lektury – czytała Orzeszkową, Prusa, Wańkowicza. „W pewnym momencie pomyślałam sobie, że chciałabym przeczytać taką książkę, która by była jak Dzieci z Bullerbyn dla dorosłych. I tak zrodził się pomysł Domu nad rozlewiskiem, który najpierw był balsamem na moją duszę”.

Stare, dobre czasy

Kiedy książka była gotowa, Małgorzata Kalicińska postanowiła dać jej szansę. Wysłała ją do kilku wydawnictw. Między innymi do wydawnictwa Zysk i S-ka. Tadeusz Zysk w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” przyznał, że w prozie Kalicińskiej przekonał go fakt, że autorka potrafiła przekazywać emocje, dzielić się doświadczeniem i przekonać czytelnika.

Małgorzata Kalicińska

„Od kilku lat nagrody są przyznawane niemal wyłącznie za rzeczy mroczne, smutne, depresyjne, za bohaterów ułomnych, zgnojonych tak, że nic tylko wyć. Po takich lekturach to właśnie nic tylko iść do pobliskiego GS-u, kupić sznur i obwiesić się skoro to życie jest takie zasrane! Oczywiście jako ktoś, kto zajmuje się pisaniem, wiem, że z „…żyli długo i szczęśliwie” nie uczyni się nominanta do nagrody, że powieść, opowiadanie, powinno wciągnąć, malować w jaźni barwne obrazy, ale… obawiam się, że ktoś kto pisze o tym, że może być pięknie, dobrze, mądrze, serdecznie, ciepło, (oczywiście w życiowej przeplotce z dramatem dużym, małym, z tragedia czy choćby problemem) popełnia grzech współczesny, bo krytycy z mety napiszą, że to oderwane od życia, wysłodzone i zacukrzone”.

To dlatego Małgorzata Kalicińska poprzez swoje książki chce dodawać kobietom otuchy. A Polkom to odpowiada. Pisarka zdaje sobie sprawę, że wielu osobom jej książki nie pasują. Ona ma jednak do tego dystans. W rozmowie z Empikiem powiedziała: „Proszę wierzyć: nie odbiło mi i doskonale sobie zdaję sprawę, że nie stworzyłam wielkiego przełomu w literaturze, tylko paru osobom więcej niż to normalne sprawiłam frajdę. Tylko tyle”.

Ewa Podsiadły-Natorska

Małgorzata Kalicińska

Dom nad rozlewiskiem” pojawił się w księgarniach w 2006 roku. Główna bohaterka książki Małgorzata ucieka z Warszawy i zaczyna od nowa układać sobie życie. Na mazurskiej wsi odnajduje sens istnienia i spokój. Powieść szybko zdobyła serca czytelniczek. Dzięki książce zaczęto rozmawiać o dyskryminacji ze względu na wiek i rozmiar garderoby.

„Kalicińska nie tworzy literatury realistycznej, jej twórczość jest przesycona sentymentem za tak zwanymi starymi, dobrymi czasami, w których ekonomiczne trudności, napięcia emocjonalne i komunikacyjne rozwiązują się jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W tym właśnie tkwi źródło sukcesu twórczości Małgorzaty Kalicińskiej: pozwala oderwać się od rzeczywistości i czerpać przyjemność płynącą z dobrych zakończeń” – informuje Instytut Książki.

Małgorzata Kalicińska

Pogarda dla widzów

Powieść okazała się wielkim sukcesem; w 2007 roku ukazały się „Powroty nad rozlewiskiem”, a w kolejnym roku – „Miłość nad rozlewiskiem”. Serią szybko zainteresowała się Telewizja Polska, która od 2009 roku zaczęła realizować serial z Joanną Brodzik w roli głównej. Obraz Małgorzacie Kalicińskiej się jednak nie spodobał – autorka publicznie go skrytykowała, a nawet wycofała z czołówki swoje nazwisko. „Moja bohaterka to kobieta 45+, z niedoskonałościami, zaganiana, z problemami, zwolniona z pracy – bo się zestarzała. Realizatorzy, odmładzając na siłę bohaterkę, wsparli wredną modę na młodoholizm w Polsce, paniom w wieku lat 45+ już dziękujemy!”. Pisarka uznała, że odmładzanie bohaterki to pogarda dla widzów.

W sumie seria „Rozlewisko” sprzedała się w oszałamiającym nakładzie 300 tys. egzemplarzy. Kolejne książki Małgorzaty Kalicińskiej to: „Fiołki na trzepaku” (2009), „Zwyczajny facet” (2010), „Lilka” (2012), „Irena” (2012, powieść napisana z Barbarą Grabowską). Spod pióra Kalicińskiej wyszły również zbiory esejów i książka z przepisami. W latach 2008-2012 pisarka współpracowała z magazynem „Bluszcz”.

Małgorzata Kalicińska

Książka ma dodawać otuchy

O prozie Małgorzaty Kalicińskiej mówi się, że to „literatura terapeutyczna”. Autorka stara się w swojej prozie podnosić czytelniczki na duchu. Nie podoba jej się, że w Polsce do ważnych nagród literackich nominowane są wyłącznie książki ponure. „Przeczytałam streszczenia – opisy książek nominowanych do nagrody Nike i włos mi się zjeżył. Nominuje się i nagradza zazwyczaj książki bardzo określonego koloru i od kilku lat to kolor… szaroczarny. Odnoszę wrażenie, że wystarczy usiąść i skroplić najciemniejsze emocje w treść reportażu, powieści, opowiadania w sposób poprawny gramatycznie, dodać ciut polotu, i już zyskać akceptację jurorów. Gwałcenie dzieci, kobiet, bicie i znęcanie się, grzebanie w najciemniejszych zakamarkach zboczeń i ludzkich dramatów ma moc poruszająca – i z tego żyją media” – napisała na swoim blogu.

Komentarze (1)

Ocena: 5 / 5
Ev (Ocena: 5) 28.09.2015 14:21
Dom nad rozlewiskiem to przepiękna książka, przeczytałam również kontynuacje- dwie kolejne części, często myślę o bohaterach tej powieści, i z wielkim żalem, że to miejsce, które stworzyła autorka nie istnieje... a tak bardzo chciałabym się tam znaleźć. PS. nie porównujcie serialu z książką bo to niebo a ziemia!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo