Jim Jarmusch: Uzależniony od kawy & kina

Zaczynał karierę w filmowym undergroundzie.
Jim Jarmusch: Uzależniony od kawy & kina
04.11.2011

O Jimie Jarmuschu zwykło się mówić, że jest współczesnym poetą kina – reżyserem kultowym. Mimo że zaczynał swoją karierę w filmowym undergroundzie, obecnie jest uznawany za jednego z najbardziej szanowanych i docenianych twórców kina autorskiego w Stanach Zjednoczonych. - Kręcenie filmów zawsze przypomina mi, że mamy teraźniejszość – mawiał. Jak zaczęła się jego przygoda z reżyserią?

Początki kariery

Jim Jarmusch urodził się 22 stycznia 1953 roku w Akron w stanie Ohio. Mając 17 lat przeprowadził się do Nowego Jorku. Na początku lat 70. odbył podróż po Europie, gdzie m.in. miał okazję zapoznać się i zachłysnąć zbiorami Filmoteki Francuskiej, zwłaszcza kinem Nowej Fali. Mimo że studiował literaturę angielską na Columbia University, postanowił, że swoją przyszłość zwiąże z tworzeniem filmów. W tym celu zapisał się na wydział reżyserii New York University, gdzie zawodu uczył go legendarny Nicholas Ray. Wtedy też Jarmusch poznał swojego drugiego mistrza, niemieckiego twórcę kina autorskiego, Wima Wendersa. Ten stał się dla niego prawdziwym mentorem.

Jarmusch zadebiutował jako reżyser w 1980 roku. Nakręcił wówczas „Nieustające wakacje” – czarno-białą, melancholijną opowieść o snującym się bez celu Alliem Parkerze, który poszukuje sensu własnego życia. Bohater-outsider, podążający własną ścieżką i nierzadko wyjęty spod prawa; statyka obrazu oraz długie ujęcia stały się z czasem znakami rozpoznawczymi wszystkich dzieł Jarmuscha. Zarówno tematyka jego filmów, jak i sposób ich kręcenia przysporzyły jednak reżyserowi sporo krytyki.

Przeciwnicy jego twórczości zarzucali mu m.in., że jego obrazy są nudne i opowiadają… o niczym. Czy oby na pewno? Przyjrzyjmy się kilku jego filmom nieco bliżej.

nieustające wakacje

Nieustające wakacje

Bohaterem obrazu jest wspomniany wyżej Allie Parker. Młody chłopak nazywa siebie turystą na nieustających wakacjach, ponieważ nie ma domu, szkoły, ani zawodu. Każdego dnia pochłania go jednak poszukiwanie sensu własnego życia oraz poznawanie historii innych ludzi. Snując się po mieście bez celu, spotyka na swojej drodze m.in. szaleńca, który przeżył wojnę w Wietnamie, czarnoskórego maniaka jazzu, czy obłąkaną dziewczynę, która śpiewa po hiszpańsku. Ich opowieści zajmują go jednak tylko przez moment – wkrótce po rozmowie opuszcza bowiem nowych znajomych i dalej podąża swoją drogą, której celu nie zna nawet on sam.

Ta swoista wędrówka pełni jednak u Jarmuscha bardzo ważną funkcję. Przede wszystkim ukazuje wyobcowanie i samotność człowieka w wielkim świecie. – Bohaterowie Jima Jarmuscha ciągle się mijają, bo tak jest już świat urządzony – wszystkie drogi zdają się równoległe, a nieliczne skrzyżowania pojawiają się w miejscach, o których nikt nie wie – zauważa Ewa Mazierska.

Warto przy tym zauważyć, że motyw drogi, utożsamiany powszechnie jako symbol mistycznych doznań i wartości poznawczych, u Jarmuscha zostaje wyśmiany. Allie, który każdego dnia wędruje bez celu, nie czuje się bogatszy wewnętrznie o doświadczenia, które stają się jego udziałem.

Czy oznacza to zatem, że film „Nieustające wakacje” jest suchym reportażem z wędrówki przypadkowo wybranego bohatera? Oczywiście nie. Działanie Parkera należy raczej interpretować jako wyzwolenie się od narzuconych schematów i odrzucenie konsumpcyjnego stylu życia, promowanego na co dzień przez Amerykanów.

broken flowers

Inaczej niż w raju

Drugi film Jima Jarmuscha, podobnie jak jego debiut, charakteryzuje się bardzo długimi ujęciami, statyką obrazu i powściągliwą grą autorską. Głównymi bohaterami jest tu dwoje nowojorczyków, Willie i Eddie. Są leniwi, nie pracują, utrzymują się z dorywczych zajęć. Pewnego dnia w ich życiu pojawia się osoba z zewnątrz – Eva. Dziewczyna przyleciała z Budapesztu do USA w pogoni za lepszym życiem. Ameryka jest bowiem kojarzona w Europie z dostatkiem i innym poziomem egzystencji.

Po przylocie do Stanów dziewczyna zauważa jednak, że wcale nie jest tu lepiej i że „wszystko jakoś tak znajomo wygląda”. Słowa te są kluczem do zrozumienia całego filmu. Jarmusch chce bowiem przekazać swojemu widzowi, że nasze szczęście zależy od nas samych, a nie od miejsca, w którym przebywamy. Wszędzie możemy stworzyć sobie raj, a „American dream” może wydarzyć się w każdym zakątku globu.

Broken Flowers

Kolejny film Jima Jarmuscha opowiada historię Dona Johnstona, który nie pragnie od życia niczego więcej, jak spokoju. Mężczyzna dorobił się majątku na branży komputerowej i teraz, kiedy jest już na emeryturze, cały swój czas spędza przed telewizorem. - Spójrzmy na pierwszą scenę produkcji - Don Johnston ogląda w domu, na kanapie w salonie czarno-biały film, w którym bohater mówi o mężczyźnie niewidocznym, pokrytym zmarszczkami oraz siwymi włosami (ujęcie samego telewizora). Zaraz po tym Jarmusch pokazuje nam właśnie ujęcie Dona, dokładnie takiego, jaki opisywany jest w oglądanym przez niego filmie – zauważa Michael Clayton.

broken flowers

Dziewczyna bohatera, Sherry, zrywa z nim po tym, kiedy do jego domu przychodzi list, zapakowany w różową kopertę. Scena zazdrości nie robi jednak na Donie wrażenia, pozostaje on bierny i niewzruszony nawet po wyprowadzce kobiety. - Johnston odzwierciedla bohatera, który nigdy się nie zmienia. Poza tym, że na twarzy przybyło mu kilka zmarszczek, głowę porosły siwe włosy, sam pozostał obojętny na losy świata, nieświadomy swojej tragicznej sytuacji, samotności. Ten bohater nie ewoluuje pod żadnym względem, na przestrzeni kilkudziesięciu lat pozostaje zawsze taki sam, a jego życie to mieszanka porywczych uniesień oraz bolesnej goryczy – dodaje Clayton.

Po wyjściu Sherry, Don czyta list, w którym jedna z jego ex-kochanek, nie podpisując się oświadcza, że ma 19-letniego syna, który właśnie uciekł z domu i prawdopodobnie wyruszył w poszukiwaniu swojego prawdziwego ojca. Początkowo Don nie przejmuje się sprawą, jednak jego sąsiad nakłania go do małego śledztwa. Odnajduje miejsca zamieszkania 5 kobiet, z którymi Johnston miał romans 20 lat temu, i przygotowuje plan podróży.

Don postanawia podjąć to wyzwanie i spotyka się z czterema kobietami: Laurą, Dorą, Carmen oraz Penny. Swoją wyprawę kończy odwiedzinami na grobie piątej kobiety, która zginęła 5 lat wcześniej. Wędrówka bohatera ukazuje, że każda z byłych kobiet Dona w jakimś stopniu się zmieniła i dokonała ważnych, życiowych wyborów. Johnston pozostał jednak taki sam - niewzruszony, nieobecny i zmieszany. Jarmusch nie serwuje nam przy tym taniej oraz wzruszającej przemiany bohatera, gdyż Dona nic nie rusza. W dalszym ciągu będzie obojętny, a jego dość różnorodne obserwacje, jakie nabył odwiedzając ex-partnerki, ani nie zmieniły jego statusu, ani nie poprawiły samopoczucia, czy też nie popchnęły ku zmianie.

jarmusch

Zakończenie filmu zdaje się to potwierdzać. Kiedy bohater wraca do swojego miasta, na ulicy spotyka chłopaka, którego bierze za swojego syna. – Wiem, że myślisz, że jestem twoim ojcem – mówi Don, na co nastolatek odpowiada mu po prostu: - Pojebało cię.

Cała wcześniejsza podróż bohatera, która miała na celu odnalezienie autorki listu, zostaje zatem przez reżysera w tym momencie wyśmiana, bo… całkowicie traci sens.

W „Broken flowers” Jarmusch po raz kolejny wyszydził więc motyw wędrówki jako sposobu na weryfikację życiowych wyborów i dowiedzenia się czegoś więcej o świecie. W swoim filmie reżyser mówi wyraźnie: życie toczy się tu i teraz i to my jesteśmy jego kreatorami. Nikt inny nie powie nam prawdy o nas samych, bo… nikt inny nie siedzi w naszej skórze.

Przekraczanie granic

Jim Jarmusch pokazywał w swoich filmach życie takie, jakim ono naprawdę jest: bez upiększeń i fajerwerków. Chociaż wiele osób zarzuca mu, że w jego filmach nic się nie dzieje, to paradoksalnie właśnie historia jest dla twórcy najważniejsza. Jego bohaterowie nieustannie poszukują bowiem sensu w swoim życiu, nie rozumiejąc dokładnie, czym ów sens tak naprawdę jest.

Reżyser nie chce jednak niczego narzucać widzowi wprost. Zamiast podsuwać mu gotowe rozwiązania, zachęca go do podjęcia emocjonującej, interpretacyjnej wędrówki.

Źródła:

Ewa Maziarska, Jak się mijamy, „Film” 1996, nr 1.

Ewa Maziarska, Wszędzie jest tak samo, „Kino” 1992, nr 3.

Michael Clayton, Broken flowers – recenzja filmu, www.stacjakultura.pl

Maja Zielińska

Zobacz także:

INGMAR BERGMAN: Najwybitniejszy reżyser-skandalista wszech czasów. CZ. 1

Ma na swoim koncie kilkanaście doskonałych filmów i tyleż nagród. Kim tak naprawdę był artysta, który na ekranie „staczał walkę z własnymi demonami”?

Najlepsze książki o podróżach – TOP 6

Dzięki tym pozycjom zwiedzisz najciekawsze zakątki naszego globu…

 

Komentarze (6)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 10.08.2011 13:35
jak miło widzieć tutaj porządny artykuł. oby więcej takich. osobiście uwielbiam Jarmuscha za wszystkie filmy w jego dorobku, każdy z nich jest specyficzny, ma niesamowity, jedyny w swoim rodzaju klimat.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.08.2011 12:28
fajny artykuł, chętnie poczytałabym coś takiego o filmach Polańskiego
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.08.2011 10:18
kiedy pierwszy raz obejrzałam film jarmuscha (nieustające wakacje) byłam zniechęcona, dłużył mi się strasznie i nie mogłam się doczekać jakiegoś punktu kulminacyjnego. Potem obejrzałam Inaczej niż w raju i polubiłam ten specyficzny klimat jego filmów: melancholijny, statyczny, bardzo powolny. Jego filmy są jedyne w swoim rodzaju
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.08.2011 10:10
super artykuł!!!! kocham filmy jarmuscha, zwłaszcza broken flowers
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.08.2011 02:02
cykl o rezserach rzadzi! chce wiecej! moze o antoniszu? :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo