Przesądy kiedyś i dziś, czyli jak ludowe wierzenia determinują nasze życie?

Zabobony były, są i zawsze będą – od pokoleń towarzyszą nam na każdym kroku.
Przesądy kiedyś i dziś, czyli jak ludowe wierzenia determinują nasze życie?
27.05.2011

Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość – istnieje od zawsze. Twórcą zabobonów był oczywiście sam człowiek. Systematycznie przekazywał je z pokolenia na pokolenie, dzięki czemu są nieśmiertelne po dzień dzisiejszy. Wiedza na temat przesądów nie jest przecież wrodzona czy instynktowna – odpukujemy w niemalowane drewno dlatego, że ktoś nam wcześniej tak doradził, a nie dlatego, że jest to nasz naturalny odruch.

Zdaniem psychologa społecznego, Janusza Czapińskiego, zabobony są wynikiem zapotrzebowania ludzi na wyjaśnianie rzeczy, których nie umieją zaakceptować lub racjonalnie wytłumaczyć. Do tego przesądy są zawsze „prawdziwe” i aktualne. Nie trzeba ich udowadniać, bo kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Jeśli zatem ktoś raz miał pecha po tym, jak przebiegł mu drogę czarny kot, prawdopodobnie już zawsze będzie unikał tego zwierzaka i ostrzegał przed nim swoich znajomych.

Najbardziej destrukcyjne przejawy wiary w zabobony miały miejsce w średniowieczu. To właśnie w tej epoce palono na stosach kobiety, uznane powszechnie za czarownice. Dziś co prawda nie pali się już żywcem ludzi z tego powodu, jednak gama przesądów, w które nadal wierzymy, jest naprawdę imponująca. Przyjrzyjmy się zatem kilku najpopularniejszym zabobonom, które po dzień dzisiejszy mają znaczący wpływ na nasze życie.

 

czarny kot

Ciekawe jest również to, że zanim wymyślono kryształowe kule, lustra służyły do wróżenia. Pierwsze przypadki katoptromancji (wróżenia z luster) odnotowano m.in. w starożytnym Rzymie, gdzie na podstawie zwierciadeł sprawdzano przebieg choroby. Lekarz zanurzał lustro w wodzie i jeśli po wyjęciu ukazało gładkie oblicze - pacjent miał wyzdrowieć, jeśli natomiast było pełne smug i kropel, zniekształcone - człowiek miał rychło umrzeć.

Przekonanie, że nieszczęścia po stłuczeniu lustra będą trwały 7 lat, zawdzięczamy również Rzymianom. Uważali oni, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka odnowiły się i przestał działać stary pech. Magia siódemki jest jednak mocno zakorzeniona także w innych kulturach. W systemie pitagorejczyków była np. symbolem wszechświata, łączącym cztery żywioły z boskością trójki. W starożytnym Egipcie symbolizowała wieczne życie, a w tradycji chrześcijańskiej oznaczała doskonałą całość i porządek moralny.

Czy wiara w pecha, którego przynosi potłuczone zwierciadło, jest obecna także w dzisiejszych czasach? Oczywiście tak. Fora internetowe aż uginają się od historii osób prześladowanych przez niefart po rozbiciu lusterka. Nie brakuje też dobrych rad, które krok po kroku wyjaśniają, jak zapobiec lustrzanemu pechowi.

Czterolistna koniczyna, podkowa i kominiarz

Wśród przesądów sporo jest też takich, które nierozerwalnie łączą się ze szczęściem. Każdy z nas uśmiecha się np. na widok czterolistnej koniczynki, ponieważ wierzymy, że przyniesie nam ona sukces i pomyślność. Według ludowych podań czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, którą Ewie udało się wynieść z Raju. Nie bez znaczenia jest tutaj także cyfra cztery, która symbolizuje pełnię, doskonałość i trwałość – mamy przecież cztery strony świata, cztery żywioły i cztery pory roku.

 

czarny kot

Feralna data

Chyba każdy z nas w piątek 13-go zastanawia się mimowolnie, czy w tym dniu przydarzy mu się jakieś nieszczęście. Pechowa trzynastka ma swoje źródło najprawdopodobniej w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. Układ ten opierał się na liczbie 12 – było zatem 12 godzin dnia i nocy, 12 znaków zodiaku i 12 miesięcy w ciągu roku. Następna w kolejności trzynastka kojarzyła się więc z pewnego rodzaju zaburzeniem porządku i chaosem.

Niektórzy twierdzą jednak, że źródłem wiary w pechowość piątku 13-go są wydarzenia z 1307 roku, kiedy właśnie w tym dniu, w październiku, pojmano wszystkich francuskich templariuszy, co dla wielu z nich oznaczało śmierć na stosie.

Jeszcze inna wersja wydarzeń głosi, że swoje pechowe korzenie liczba 13 zawdzięcza chrześcijanom, a dokładnie postaci Judasza, trzynastego uczestnika Ostatniej Wieczerzy. Kiedy dodamy do tego, że Chrystus został ukrzyżowany właśnie w piątek – wszystko ułoży się w logiczną całość.

Zgubny wpływ tej daty na nasze obecne życie zdają się potwierdzać pewne wydarzenia sprzed kilku lat. W początkach ery Internetu twórcy wirusów komputerowych mieli wyjątkową słabość do feralnego piątku, przez co niektórzy użytkownicy komputerów woleli tego dnia nie uruchamiać swoich maszyn. Jednym z pierwszych wirusów, aktywujących się w piątek trzynastego był "Jerusalem", znany również jako "Time". W 1988 roku zniszczył on dane wielu przedsiębiorstw, zainfekował tysiące komputerów i szkodził przez dłuższy czas, ponieważ w tamtym czasie programy antywirusowe nie były tak rozpowszechnione i skuteczne, jak dziś.

Również w Polsce pechowy piątek dał o sobie znać. Kiedy tego dnia w 1973 roku zespół naukowców otworzył za zgodą ówczesnego metropolity krakowskiego, Karola Wojtyły, grobowiec króla Kazimierza Jagiellończyka – rozpoczęła się seria niewyjaśnionych zgonów wśród badaczy. Pierwszy z nich zmarł rok po otwarciu krypty, a piętnastu kolejnych umarło w ciągu dekady. Szeptano wówczas, że wszystkiemu winna jest feralna data i że naukowcom z pewnością nie stałoby się nic złego, jeśli grobowiec otworzyliby dzień później. W latach 90. odkryto jednak, że na kościach i szatach króla znajdował się kropidlak złocisty – grzyb, który wdychany wraz z powietrzem może rozwijać się w ludzkim organizmie, a następnie powodować wylewy i zawały serca. Śmierć naukowców była zatem wynikiem feralnego piątku czy raczej spowodował ją po prostu… kropidlak złocisty?

 

czarny kot

Czarny kot na drodze

Dawno temu w Egipcie koty traktowano jak bogów. Przypisywano im wówczas nadprzyrodzoną moc i czczono jako domowe bóstwa "miw", które uosabiały mądrość, witalność, radość i płodność. Za zabicie kota groziła kara śmierci, a kiedy zwierzę umierało, balsamowano jego zwłoki i umieszczano w świątyni bogini Bastet, opiekunki ogniska domowego.

Wraz z nadejściem europejskiego średniowiecza postrzeganie kotów zmieniło się jednak o 180 stopni. Kościół, walczący z wiedźmami, równie źle traktował czarne futrzaki. Posiadanie kota o takim kolorze futerka było wtedy równoznaczne z uprawianiem czarów i konszachtami z diabłem. Czarny kojarzył się przede wszystkim ze złem i załatwianiem niecnych sprawek pod osłoną nocy.

Choć według osób nieprzesądnych czarny kot to ofiara trwających od tysiącleci kampanii oczerniających, fakt jest jednak taki, że w wielu kulturach zwierzę to uznawane jest obecnie za złe i powiązane z czarna magią. Wiara w to, że czarny kot przebiegający drogę przynosi pecha, najbardziej rozpowszechniona jest w Indiach i części Europy Wschodniej i Środkowej, szczególnie w Rumunii. Nie da się jednak ukryć, że na całym świecie zdarzają się dziś przypadki palenia kotów i składania ich w ofierze przez grupy pseudosatanistyczne i neopogańskie. Wypływa więc stąd wniosek, że nadal mocno jest w nas zakorzeniona wiara w szczególną bliskość kotów ze światem nadprzyrodzonym.

Niektórzy po dzień dzisiejszy są również przekonani, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana po to, by przeciąć człowiekowi więź z Bogiem. Ile z Was po takim incydencie z czarnym futrzakiem pluło przez lewe ramię lub zawracało z trasy? Na pewno niejedna!

Stłuczone lustro a siedem lat nieszczęścia

Wiara w to, że potłuczone zwierciadło przynosi siedem lat nieszczęść, pochodzi jak na ironię z czasów, gdy lustra jeszcze nie istniały i przeglądano się w tafli wody. Wierzono wtedy, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w momencie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy więc odbicie zmącił wiatr, było to równoznaczne z zamętem, który wkrótce powstanie w ludzkiej duszy.

Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. Dawniej wierzono również, że duchy zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich „siedziby”. Dlatego właśnie sprzątano odłamki zwierciadła z zamkniętymi oczami – przejrzenie się w nich wróżyło bowiem rychłą chorobę, a nawet śmierć.

 

czarny kot

Większość z nas wierzy także w magię… podkowy. Podobno powieszenie jej na ścianie lub drzwiach domu chroni przed złą mocą. Legenda głosi, że ochronne właściwości podkowy związane są z postacią św. Dunstana - biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie, by Dunstan go podkuł. Biskup, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, najpierw związał go i przybił do ściany, a następnie tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go jednak dopiero wówczas, gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, w których do drzwi przybita jest podkowa.

Powszechnie wierzymy również, że złapanie się za guzik na widok kominiarza, przyniesie nam szczęście. Przesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku dla całej rodziny. Postać kominiarza stała się więc niejako symbolem straży domowego ogniska. Skąd w tym wszystkim wziął się motyw guzika? Otóż do XVIII wieku pełnił on rolę amuletu, który – noszony blisko ciała – miał zapewniać właścicielowi ochronę przed złem i… oczywiście pechem.

Kropka nad i

Zabobony były, są i zawsze będą – od pokoleń towarzyszą nam na każdym kroku. Istnieją po to, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, które wymykają nam się spod kontroli lub które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą zwłaszcza te sytuacje, których się boimy.

Przesądów nie tak łatwo pozbyć się z codziennego życia. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś bać.

Maja Zielińska

Zobacz także:

Masz ochotę wygrać okulary Yves Saint Laurent, torbę DKNY lub zegarek od Michaela Korsa?

Nic prostszego! Wystarczy, że prześlesz nam zdjęcie swojego zniewalającego uśmiechu!

Praktyczne podstawy NLP: Jak psychologię wykorzystać w życiu? LEKCJA 1

Kontrola stanów emocjonalnych i sztuka wpływania na myśli i uczucia od zawsze pociągała psychologów.

 

Komentarze (12)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 28.05.2011 00:56
Dobra, zabobony odchodza w zapomnienie.. fajnie, jakby tak sie tez stalo ze sredniowieczna wiara chrzescijanska.. i ogolnie wszystkimi religiami - bylby spokoj.. ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.05.2011 17:02
Mi kiedyś przed sklepem przebiegł kot czarny i wracam do samochodu i co wielka rysa na nom :( Ale to tylko zbieg okoliczności :)
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 27.05.2011 15:41
Ciekawe z tą podkową
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.05.2011 10:06
koty są cudowne. a nawet jak mi jakiś przebiegnie drogę( może być i czarny) to zachwycam się tylko jaki śliczny kotek :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.05.2011 09:33
bo to Twoj kot! tepota nie zna granic.. wiadomo ze twoj ci pecha nie przyniesie chodzi o to ze gdzies w przypadkowym miejscy idiesz czy jedziesz a tu nagle kot!
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo