Zamieszanie z rozmiarami. Czym jest vanity sizing?

W jaki sposób oddziałuje na nas rozmiarówka próżności?
Zamieszanie z rozmiarami. Czym jest vanity sizing?
Fot. Unsplash
23.03.2022

Anglojęzyczny termin vanity sizing, czyli innymi słowy rozmiarówka próżności, przez długi czas pozostawała kwestią dość tajemniczą. Bardzo mało się o niej mówiło i tylko nieliczni konsumenci zauważali, że w świecie rozmiarów coś zdecydowanie jest nie tak. Refleksje i niemałe zdziwienie zaczynały dopadać ich jednak zazwyczaj dopiero, gdy zabierali się za przymierzanie elementów garderoby w tych samych rozmiarach w sklepach różnych marek.

Dlaczego w jednym z nich sukienka w rozmiarze L dosłownie na nas pływa, a w kolejnym nie możemy jej nawet dopiąć? Jak to możliwe? 

Zobacz także: Ciałopozytywność. Jak wyciszyć wewnętrzną krytyczkę i nareszcie pokochać swoje ciało

Vanity sizing świetnym chwytem reklamowym

Vanity sizing można uznać za jeden z najbardziej ciekawych chwytów reklamowych wszech czasów. Otóż marketingowcy niektórych marek, zdając sobie sprawę z tego, że na nasze samopoczucie doskonale wpływa możliwość wybrania mniejszego rozmiaru, zaczęli świadomie nadawać rozmiarom zupełnie inne wymiary. 

Tak więc, jeśli przez wiele lat nosiłyśmy rozmiar XL i nagle ku naszemu wielkiemu zdziwieniu możemy zrezygnować z niego na rzecz L bądź nawet M i to pomimo niestosowania żadnej diety odchudzającej, będziemy zapewne w siódmym niebie.

Ten prosty, lecz szalenie skuteczny zabieg psychologiczny sprawia, że mimowolnie będziemy znacznie chętniej korzystały z oferty marki, jaka zapewniła nam ów jakże przyjemny pakiet uczuć. Oprócz radości z dokonanego zakupu, dochodzi do niej w końcu też i mile łechtające ego element mniejszego rozmiaru. 

Vanity sizing poddany krytyce

Wiele postaci związanych ze światem mody zdecydowanie sprzeciwia się podobnym zabiegom. Poza nieuczciwym podejściem sprzedażowym, krytykuje się vanity sizing także i za wzmacnianie pozycji nurtu zwanego body shaming.

Vanity sizing sprzyja mu przez ugruntowywanie myśli, że noszenie większego rozmiaru jest czymś wstydliwym, a atrakcyjność mierzona jest w centymetrach. Zamiast popierania samoakceptacji i różnych kanonów urody, zaczyna nie tylko ogłupiać konsumentów, ale wpływać też niekorzystnie na ich poczucie atrakcyjności. 

Zobacz także: „Wepchnęli mnie w rozmiar 36” - Ewa Farna dalej zachwyca szczupłą sylwetką!

Polecane wideo

Cabin porn dalej na topie. Leśne domki i kabiny w głuszy, o których warto marzyć
Cabin porn dalej na topie. Leśne domki i kabiny w głuszy, o których warto marzyć - zdjęcie 1
Komentarze (5)
Ocena: 5 / 5
GdzieWesele.pl (Ocena: 5) 05.04.2022 15:06
Ciekawy sposób
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.03.2022 22:48
Oj, to prawda. Przez lata nosiłam rozmiar S, a tu w pewnym momencie musiałam przejść na XS, a nawet XXS...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.03.2022 18:25
W drugą stronę ten zabieg psychologiczny nie działa- ja nosząca rozmiar s (w niektórych markach s/m) obecnie topie się w rozmiarze xs, dosłownie idzie oszaleć. Wszystko jest wielkie i odechciewa się kupowania czegokolwiek. Nie pamiętam już kiedy kupiłam np. ładnie skrojony płaszcz. Teraz to są namioty, które rzeczywiście wyglądają dobrze tylko na osobie która nosi rozmiar xl i ma 175 cm wzrostu. Drobniejsze osoby mają przekichane.
odpowiedz
ghj (Ocena: 5) 23.03.2022 16:02
i dlatego robiąc zakupy przez internet okazuje się,że nic nie pasuje
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.03.2022 08:29
No, a później człowiek w rozm. XS czy S się topi w tych rozmiarach, by jakieś grube dupsko myślało, że schudło.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie