„Julka” nie powalczy o tytuł Młodzieżowego Słowa Roku. Stała się „językiem wojny płci”

„W sytuacji, w której wyśmiewane „julki” są bite na ulicach (...), nie wygra słowo wyśmiewające czyjeś poglądy”.
„Julka” nie powalczy o tytuł Młodzieżowego Słowa Roku. Stała się „językiem wojny płci”
Fot. Unsplash/Instagram.com (@snappy_nat)
30.11.2020

Trwa głosowanie na Młodzieżowe Słowo Roku 2020, czyli coroczny plebiscyt organizowany przez Wydawnictwo Naukowe PWN. Jego celem jest wskazanie wyrażenia, które wywarło największy wpływ na życie społeczne i mowę potoczną młodych ludzi. Swoje głosy można oddawać już tylko do 30 listopada. 

Zobacz również: Naura, rel, kowidiota. Bardzo dziwne słowa, których młodzi ludzie używają w 2020 roku

Wśród pierwszych propozycji na Młodzieżowe Słowo Roku 2020 znalazły się m.in. takie określenia jak “jesieniara”, “koronaparty” czy “boomer”. Jednak na czoło rywalizacji wysunęło się słowo “Julka” czy też “julka, które zaczęło być masowo zgłaszane przez internautów. Kapituła plebiscytu podjęła decyzję o jego nieuwzględnianiu przy liczeniu głosów. Jak wyjaśnia, ma to związek z “z zaostrzeniem konfliktu społecznego”. 

„Julka” nie będzie Młodzieżowym Słowem Roku. To decyzja kapituły konkursu 

Kim jest “julka” i dlaczego to hasło wzbudza tak wiele kontrowersji? Słownik slangu miejski.pl podaje: 

Określenie na dziewczynę, która dużo czasu spędza na Twitterze, ma mocno lewicowo-liberalne poglądy, interesuje się astrologią, słucha k-popu i regularnie występuje w obronie osób LGBT, przeżywając dyskusje bardzo emocjonalnie. 

W dalszej części definicji czytamy, że “termin zatracił swoje pierwotne, przerysowujące znaczenie i obecnie często służy kucom do dyskredytowania jakichkolwiek kobiet w dyskusjiDziennikarz i publicysta Bartek Chaciński, a zarazem jeden z członków kapituły komentuje tę definicję we wpisie na stronie sjp.pwn.pl: 

Mamy tu więc diagnozę dotyczącą mizoginii – i hasło „kuc”, popularne od dawna, odnoszące się z kolei do młodych mężczyzn. (...) Z czasem jednak „kuca” upolityczniono – zaczął opisywać młodego wyznawcę liberalnego konserwatyzmu kojarzonego z otoczeniem Janusza Korwin-Mikkego. 

Zdaniem Chacińskiego “julka” stała się więc elementem “języka wojny płci”. Hasło pojawiło się w słowniku miejski.pl dopiero w październiku 2020 roku, a więc w okresie, gdy w Polsce rozpoczął się Strajk Kobiet w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. W ramach protestów kobiety głośno domagają się praw o decydowania o swoim ciele, czemu przeciwne są środowiska prawicowe i konserwatywne, z którymi powiązani są także wspomniane "kuce".

Dziennikarz zwraca uwagę na fakt, że nagła popularność hasła “julka” w plebiscycie na Młodzieżowe Słowo Roku 2020 to efekt zorganizowanych działań. 

W tym roku widać dość szeroką akcję dezawuowania młodych kobiet, aktywistek obecnych w mediach społecznościowych, określanych jako „Julki”. (...) Po czym poznać, że akcja jest zorganizowana? Oczywiście nie po częstotliwości zgłaszania danego słowa, tylko po kopiowanej z jednego źródła, powracającej definicji. 

Zdaniem Chacińskiego powiązanie obecnej definicji “julki” ze Strajkiem Kobiet jest dość oczywiste. 

„Julka” nie jest konserwatystką, a nawet z tymże konserwatyzmem walczy, dodatkowo jeszcze ma czelność zabierać głos w dyskusji. A już te cechy wystarczą, by zacząć źródeł popularności „Julki” – a zarazem niechęci do jej desygnatu – upatrywać w wydarzeniach, które mają miejsce w polskim pejzażu społecznym i politycznym ostatnich tygodni, czyli w protestach Strajku Kobiet. 

Kapituła plebiscytu Młodzieżowe Słowo Roku 2020 stwierdziła, że obecnie “julka” stała się słowem zaostrzającym konflikt społeczny, w związku z czym zostało ono wykluczone z konkursu. 

Rzeczownik odimienny Julka/julka z Twittera pierwotnie był lekceważącą nazwą pewnego typu zachowań, lansowania w mediach społecznościowych poglądów liberalnych czy lewicowych bez otwartości na dyskusję. Takie osoby z pewnością istnieją i to słowo w normalnych czasach nie powinno dziwić czy obrażać bardziej niż zeszłoroczne słowo zwycięskie alternatywka. Jednak wraz z zaostrzeniem konfliktu społecznego julka jest w zgłoszeniach plebiscytowych coraz częściej definiowana w odniesieniu do poglądów, a nie zachowań. Podobną metamorfozę przeszło określenie prawicowego aktywisty – kuc. W sytuacji, w której wyśmiewane „julki” są bite na ulicach, kapituła plebiscytu na mocy regulaminu zdecydowała, że nie wygra słowo wyśmiewające czyjeś poglądy. Nie będziemy przemilczać tych zgłoszeń, ale w statystyce wyników nie uwzględnimy słów zaostrzających konflikt społeczny. 

Co sądzicie o tej decyzji kapituły plebiscytu oraz o samej definicji słowa “julka”?  

Zobacz również: Protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Kobiety wyszły na ulicę

Polecane wideo

Protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Kobiety wyszły na ulicę
Protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Kobiety wyszły na ulicę - zdjęcie 1
Komentarze (4)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 30.11.2020 22:16
Spewuenić - manipulować bo się wynik autorowi nie podoba
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2020 19:31
ale bełkot
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2020 09:19
Jeb*c julki z twittera :p
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2020 05:52
Czyli alternatywka tak, bo nie ma strajku, a Julka nie, bo jest strajk. Kiepska ta demokracja.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie