EXCLUSIVE: Moi znajomi nie umieją nawet angielskiego, a ja opanowałam już 6 języków

23-letnia poliglotka uczy się kolejnych.
EXCLUSIVE: Moi znajomi nie umieją nawet angielskiego, a ja opanowałam już 6 języków
Fot. Unsplash
29.02.2020

Wydaje się, ze pod tym względem w naszym kraju jest coraz lepiej. Potwierdzają to także badania, z których wynika, że ponad połowa rodaków zna przynajmniej jeden język obcy. Na tym w większości przypadków się kończy, bo do dwóch lub więcej przyznaje się już tylko 1 procent. Optymiści przekonują, że zawsze mogłoby być gorzej.

Zobacz również: Polskie słowa, które weszły do języka angielskiego. Za granicą każdy je zrozumie

Z tego samego sondażu przeprowadzonego kilka lat temu przez TNS Polska dowiadujemy się, że 44 procent z nas potrafi porozumiewać się wyłącznie w mowie ojczystej. A to już nie brzmi tak dobrze.

Nasza rozmówczyni ma powody, by czuć się pod tym względem naprawdę wyjątkowo. Marianna ma dopiero 24 lata, a już należy do intelektualnej elity. Dzięki filologicznemu talentowi jest w stanie dogadać się z większością mieszkańców świata, dlatego trudno jej zrozumieć tych wszystkich, którzy świadomie zaniedbują naukę.

Papilot.pl: Który język obcy opanowałaś jako pierwszy?

Miałam kilka lat, kiedy babcia zaczęła mnie uczyć niemieckiego. Pochodziła z terenów granicznych, a jej miejscowość przez jakiś czas znajdowała się nawet poza granicami Polski. Jak to dziecko - wpadało jednym uchem, drugim wypadało, ale coś tam przypadkiem w głowie zostało. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, jak wielkim darem jest obcowanie z kimś takim. W szkole kontynuowałam naukę i szybko okazało się, że wiem jednak całkiem sporo.

Pamiętasz, co było później?

Na pewno rosyjski i to też za sprawą babci. Chociaż nie bezpośrednio, bo uczyłam się od jej znajomego, którego rodzina została tam wysiedlona. I znowu ten sam scenariusz - niby chciałam się nauczyć, ale niewiele wiedziałam. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo kiedy później poszłam na profesjonalny kurs, wtedy od razu zaproponowano mi poziom zaawansowany.

To dość oryginalna kolejność, bo współcześnie niemal każdy młody Polak zaczyna od angielskiego.

Ja niby też, ale miałam fatalnych nauczycieli i wtedy naprawdę nie potrafiłam sklecić nawet jednego poprawnego zdania. W czasie gdy mogłam już swobodnie rozmawiać po niemiecku i rosyjsku, w języku Shakespeare’a potrafiłam się ewentualnie przedstawić. A i tak z błędami. To zmieniło się tak naprawdę dopiero w czasach licealnych, gdy przysiadłam nad tematem i zaczęłam mieć lekcje z native speakerem.

Zobacz również: LIST: „3 lata mieszkałam w UK. Mam angielski akcent i zapomniałam wielu polskich słów”

Wspomniałaś dopiero o trzech, a to już 300 procent polskiej normy. Jak oceniasz nasz talent do języków obcych?

Nie chciałabym oceniać talentu, bo niektórzy pewnie go mają, ale nie potrafią wykorzystać. Albo inaczej - nikt im na to nie pozwolił. Uważam, że siedząc w szkole nigdy nie nauczymy się żadnego języka w taki sposób, aby nim władać. Co najwyżej dukać. Kiedy nauczyciel ma dar, to jest w stanie poprowadzić. Wtedy uczeń musi też wykazać inicjatywę w domu. Czytać książki, pójść na kurs, znaleźć sobie rozmówcę. Konieczne jest dużo teorii i jeszcze więcej praktyki, a 3 razy po 45 minut tygodniowo to trochę mało. Zwłaszcza w głośnej klasie.

Czyli popierasz rodziców, którzy wysyłają dzieci na zajęcia dodatkowe?

Byle z umiarem i mając na uwadze, czy coś z tego wynika. Mam koleżankę, która przez długie lata uparcie próbowała nauczyć się hiszpańskiego. Wydała na to mnóstwo pieniędzy i zmarnowała jeszcze więcej czasu, a wciąż jest na poziomie podstawowym. Nie jestem zwolenniczką teorii, że każdy może się wszystkiego nauczyć. Potrzebne są konkretne predyspozycje, a nie wszyscy je mają. Jak dziecku nie idzie np. angielski, to zapisz go na inny. Może wreszcie coś z tego będzie.

Wspomniałaś już o rosyjskim, niemieckim i angielskim. Imponujący wynik, ale wiemy, że jest tego znacznie więcej.

Jest też hiszpański, chorwacki i włoski. Mogę powiedzieć, że znam je dobrze. Ostatnio próbuję swoich sił także w szwedzkim, żeby kiedyś móc swobodnie odwiedzić Skandynawię. Wiem, że tam każdy mówi po angielsku, ale to jednak co innego. Największą satysfakcję czuję wtedy, gdy przyjeżdżam do jakiegoś kraju, kupuję lokalną gazetę i jestem w stanie ją przeczytać.

Czy znajomość tylu języków bardzo pomaga w życiu?

Zależy jakie są nasze oczekiwania. Na pewno dodaje pewności siebie, bo nie wpadam w popłoch, kiedy ktoś mnie zagada albo muszę poszukać informacji na zagranicznych portalach. Myślę, że w pracy też się przyda, choć o prawdziwy etat zawalczę dopiero za kilka miesięcy po obronie magisterki. Nauka to przede wszystkim pasja, a także możliwość swobodnego podróżowania po świecie. Jedni lubią grać w gry, inni zbierają znaczki, a ja się uczę.

Zawsze kończy się to sukcesem?

Skądże. Mam na swoim koncie przynajmniej dwie porażki. Próbowałam na własną rękę nauczyć się fińskiego i poległam. Trudno go czymkolwiek innym porównać, dlatego nie opanowałam nawet podstaw. Arabski też mnie fascynuje, ale na razie to miłość bez wzajemności. To już grubsza sprawa i wymaga dobrego nauczyciela. Nie zniechęciłam się, ale po prostu na razie brakuje mi na to czasu.

Znasz ludzi, którzy nie opanowali żadnego?

Spotkałam osoby, które nawet z polskim mają poważny problem. Nie mam zamiaru ich jednak wyśmiewać, ani się wywyższać. Nie każdy ma takie same możliwości. Dziwię się tylko moim rówieśnikom, którzy uczą się przez kilkanaście lat, rodzice fundują im kursy i zagraniczne wakacje, a nawet angielskiego porządnie nie opanowali. To już jest zwykłe lenistwo, którego nie znoszę. Ktoś, kto dziś kończy szkołę średnią, a później wybiera się na studia, powinien mówić płynnie. Jeśli jest inaczej, to niech się nad sobą zastanowi.

Zobacz również: LIST: „Na rozmowie o pracę zadano mi pytanie po angielsku. Zagranie poniżej pasa”

Tylko wyjątkowi ludzie znają te zapomniane słowa. Większości z nas nic nie mówią
Tylko wyjątkowi ludzie znają te zapomniane słowa. Większości z nas nic nie mówią - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (14)

Ocena: 4.93 / 5
gość (Ocena: 4) 29.02.2020 15:16
rewelacja, zazdroszczę ludziom znajomości kilku języków obcych i umiejetności grania na pianinie......ja jako dziecko ze względu na finanse rodziców nie mogłam sobie na to pozwolić, teraz tez niestety nie .......nauka w szkole to podstawowe minimum które nie ma nic wspólnego ze znajomością języka. przynajmniej za czasów mojej edukacji.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.02.2020 11:16
Ja znam biegle Polski i angielski i nie uznaje innych języków bo po co? Mamerykanie nie mówią w żadnym innym języku i mają resztę w nosie.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 29.02.2020 10:09
Fajnie znac tyle jezykow ale tak patrzac to aglicy czy francuzi znaja tylko swoj bo....no przeciez caly swiat musi mowic w ich jezyku a oni nie musza nic 🤷🏻‍♀️ dziwny jest ten swiat
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 29.02.2020 09:53
To prawda, ze większość młodych Polaków nie potrafi sie wysłowić po angielsku. Mam koleżankI, ktore 3-4 lata temu obroniły doktorat, chwalą sie, ze zdały egzamin z angielskiego na 5.0, a „to przeciez jest poziom C1”. Jak kiedys byłyśmy na mieście i zagadali do nas Anglicy to ani jedna ani druga nie umiała zdania sklecić poprawnie, wyszło takie typowe „kali jeść kali pic”, a pozniej zdziwione, ze goście ich nie rozumieli ani one ich... W dzisiejszych czasach, biegła znajomość przynajmniej angielskiego to podstawa, chociaż i tak osobiście uważam, ze znajomość jednego obcego języka to za mało
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 29.02.2020 09:26
Świetnie, również uwielbiam języki obce. Powodzenia. :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie