Piękne naprawdę mają łatwiej?

Lubimy przypisywać ładnym ludziom pozytywne cechy, ale jednocześnie boimy się idealnych osób. Unikamy porównań z nimi. Dlaczego tak się dzieje? Skąd taki paradoks?
Piękne naprawdę mają łatwiej?
05.10.2009

Panuje powszechne przekonanie, poparte wieloma dowodami naukowymi, że piękne mają lepiej - łatwiej im znaleźć pracę, partnera czy odnieść sukces towarzyski. To prawda, mogłoby się wydawać, że nic więcej nie można dodać na ten temat. Ale wszystko ma podwójne dno - ładnym żyje się wygodniej, jednak tylko na początku związku czy kariery zawodowej.

Osobom atrakcyjnym ufa się bardziej, ale też więcej się od nich wymaga. Szuka się w nich talentów, których nie posiadają, a na pewno nie tyle, ile oczekują od nich inni. To często obraca się przeciwko ładnym. Dlaczego? Bo zamiast uwielbienia, jest wielkie rozczarowanie.

Weźmy przykład z popularnego na całym świecie serialu "Brzydula Betty". W firmie tytułowej bohaterki panuje podział na ładnych i brzydkich. Brzydcy są dyskryminowani, ale to dzięki nim firma funkcjonuje. Czy piękna asystentka szefa ma pojęcie o swojej pracy? Nie! To główna bohaterka skończyła kilka kierunków, zna języki, jest komunikatywna i przedsiębiorcza. Nie oznacza to oczywiście, że osoby atrakcyjne są niekompetentne. Chodzi o to, jak wygląd może być mylnie interpretowany.

Często piękni spotykają się też z odwrotną sytuacją. Mit, że ładne kobiety są głupie, pokutuje już od wielu lat i został stworzony przez mężczyzn, jeszcze w czasach, gdy przedstawicielki płci pięknej miały ograniczony dostęp do edukacji. W efekcie, utarło się, że atrakcyjna dziewczyna nie ma nic ciekawego do powiedzenia, nie czyta książek i nie jest na bieżąco z nowinkami ze świata kultury czy polityki, bo dbanie o urodę pochłania całe jej życie. Z takim poglądem często spotyka się Magdalena, wysoka brunetka o zmysłowym, kocim spojrzeniu.

„Jestem początkującą modelką, trochę podróżuję i często opuszczam zajęcia na studiach, ale to nie oznacza, że jestem gorszą studentką! Widzę, jak przedmiotowo traktują mnie koledzy z grupy, a nawet wykładowcy… Uważają, że skoro jestem ładna i występuję w reklamach, to na pewno całym moim życiem jest wygląd. A ja nigdy nie rozstaję się z książką, uwielbiam zwiedzać, poznawać nowych ludzi, biegle znam dwa języki. Jednak oni zdają się nie zauważać niczego, oprócz moich nóg. To frustrujące”.

Z kolei Karolina, filigranowa blondynka z uśmiechem, jakiego nie powstydziłaby się Julia Roberts, już dawno przestała przejmować się tym, jak postrzegają ją inni. Podobnie jak Magdzie trudno jej było kiedyś zaakceptować, że mężczyźni przypisują jej cechy klasycznej, głupiutkiej blondynki z kawałów. Za wszelką cenę próbowała wtedy udowodnić swoją błyskotliwość, ale im bardziej się starała, tym oni bardziej ją ignorowali. Wtedy Karolina zmieniła taktykę. „Miałam tego dosyć. Wydawało mi się, że z nikim nie znajdę wspólnego języka, mężczyźni traktowali mnie jak ładny dodatek do siebie. Wtedy postanowiłam odpuścić. Nie robiłam niczego na siłę, nie przemądrzałam się. Ale gdy nadarzyła się okazja, nokautowałam ich ciętą ripostą. Zrozumiałam, że nie muszę nikogo przekonywać o mojej wspaniałości, przecież znam swoją wartość. Zadziałało!”

W ten sposób Karolina pozbyła się nie tylko niewygodnych adoratorów, niedoceniających jej wszystkich atutów, ale również znalazła wymarzonego partnera. Do identycznych wniosków jak ona doszli zresztą kilka lat temu naukowcy – z przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii badań wynika, że inteligentne kobiety nie mają potrzeby eksponowania swojej błyskotliwości, a nawet czasem ją ukrywają, aby nie odstraszać od siebie facetów. Nie dotyczy ich także syndrom zdobywczyni, czyli chorobliwa chęć pokazania całemu światu swoich sukcesów. Bo nikt nie musi im mówić, że są wspaniałe – same o tym wiedzą.

osoby ładne, pomimo że wielbione, narzekają również na zaburzone kontakty międzyludzkie. Uważa się, że kochają tylko siebie, są zarozumialcami, z pogardą patrzą na innych, jednocześnie oczekując ciągłej adoracji. A zdaniem psychologów – jest zupełnie odwrotnie, bo naprawdę atrakcyjne kobiety nie potrzebują godzin spędzonych przed lustrem i ciągłego podziwiania własnej osoby. Paradoksalnie, to właśnie te z nas, które nie lubią siebie, pragną permanentnej uwagi, a w efekcie, całe swoje życie skupiają na... własnej osobie.

Socjologowie zauważają również niepokojącą tendencję do społecznego strachu przed obcowaniem z pięknymi. Świadomi swojej zwykłości „przeciętniacy” boją się konfrontacji z „ładniejszymi”. To jednak błędne koło, bo tak samo "szary człowiek" jest potrzebny atrakcyjnemu, jak i na odwrót. A osoby uważane za lepsze, niesprawiedliwie się szufladkuje, często nie dając im szansy, aby się wykazały. Są różnie traktowane - w szkole czy w pracy - co powoduje, że nie wiedzą, jak odnaleźć się w świecie.

Wyobraźmy sobie sytuację - na szkolnej imprezie pod ścianą stoi piękna dziewczyna i marzy, aby ktoś do niej podszedł, porozmawiał, zapytał, co u niej. Ale ta piękna dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że jej znajomi tego samego (i w tym samym czasie) oczekują od niej. Dzieje się tak nie dlatego, że ładna dziewczyna pogardza innymi – to inni nie potrafią się przy niej swobodnie zachowywać. W efekcie, piękna zamyka się w sobie, myśli, że nikt jej nie lubi, a jej znajomi uważają ją za zarozumiałą ważniaczkę. Nic więc dziwnego, że po kilku podobnych imprezach ładna ma zaburzony obraz własnej osoby, czuje się odrzucona, niepotrzebna, gorsza... A przecież nie ma różnicy, czy masz nogi Gisele Bundchen i czar Audrey Hepburn, czy walczysz z chorobliwą nadwagą – każdy z nas potrzebuje akceptacji. Wizerunek ślicznotki w jej pozyskiwaniu jednak nie pomaga – oddziela od „przeciętniaków” chłodną, szklaną ścianą, która z czasem wydaje się nie do przeskoczenia.

Piękne nie mają również łatwiej, jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie. Utarło się, że trudniej je poderwać, są bardziej wymagające i zawsze czują się tą lepszą połówką w związku. Ta (męska?) teoria przeczy jednak naukowym faktom. Specjalistyczne badania dowiodły, że praktycznie każdy mężczyzna jest w stanie zdobyć piękną kobietę. I choć nie jest to prosta umiejętność, można się jej nauczyć, niezależnie od wzrostu, wykształcenia czy zasobności portfela. Na ten temat powstały już nawet poradniki dla panów, pokazujące, że tych najpiękniejszych z nas nie pociągają wcale idealni mężczyźni z bukietem kwiatów na każdej randce. Piękne panie szukają czegoś więcej – przygody, niepewności oraz tego przysłowiowego pazura. Równie nieprawdziwy jest stereotyp, że ładne dziewczyny szukają wyłącznie mężczyzn z fortuną na koncie. Takimi kategoriami patrzy wiele kobiet – pięknych i brzydkich, niskich i wysokich, grubych i chudych. Podobnie jak faceci są wzrokowcami, przywiązującymi ogromną wagę do naszego wyglądu (choćby się przed tym bronili i zapewniali, że najistotniejsza jest dla nich osobowość, to fakt potwierdzony naukowo), tak samo my zwracamy szczególną uwagę na charakter potencjalnego partnera, chcąc, aby był zaradny, samodzielny, pracowity, odpowiedzialny i inteligentny. A jak łatwo zauważyć, skumulowanie tych cech najczęściej przekłada się na korzyści finansowe, gdyż umożliwiają one zdobycie lepszej pracy i pozycji zawodowej. Zresztą... która z nas nie chciałaby mieć bogatego faceta? Każda, ale oprócz marzeń liczą się jeszcze uczucia, które (na szczęście) najczęściej biorą górę i wtedy przestają być ważne samochody, domy oraz wakacje na drugim końcu świata. Najlepszym tego przykładem jest Ewa, zjawiskowa trzydziestolatka, przykładna matka i żona:

„Rodzice chcieli, żebym spotykała się z synem naszych bogatych sąsiadów. Jeszcze gdy byłam w liceum, umówiliśmy się kilka razy, ale zupełnie mnie do niego nie ciągnęło. Wydawał mi się taki prosty, nie miałam z nim o czym rozmawiać. Po maturze zbuntowałam się i wyjechałam na studia do Warszawy. Tata próbował mnie szantażować pieniędzmi, musiałam się utrzymywać sama. Bywało ciężko, ale wiedziałam, że to jedyny sposób, aby uniknąć kojarzonego ślubu z mężczyzną, którego nigdy nie potrafiłabym pokochać. Nie wiem, jak poradziłabym sobie w tamtym czasie, gdyby nie Tomek, student prawa z akademika obok. Zakochaliśmy się w sobie bez pamięci, ślub wzięliśmy jeszcze na trzecim roku. Bez mieszkania, samochodu, stałej pracy. Dzisiaj ja pracuję jako nauczycielka, Tomek kończy dopiero swoją edukację, a w zawodzie zacznie pracować za dwa lata. Mimo to, zdecydowaliśmy się na dziecko. Nie opływamy w luksusy, ale bardzo się kochamy i nie potrzebuję specjalnych dodatków do naszej miłości. Nie żałuję, mimo że mój niedoszły mąż kupuje kolejne samochody, a każde wakacje spędza pod palmami”.

Na domiar złego, oprócz tego, że faceci są przekonani, iż dla ślicznotek liczą się muskuły, ilość złotówek w portfelu i dobry samochód, to jeszcze się ich boją. Australijscy naukowcy postanowili sprawdzić, jakie przedstawicielki naszej płci najbardziej podobają się mężczyznom. W tym celu pokazali im zdjęcia różnych kobiet – od tych z pierwszych stron „Playboya” i luksusowych prostytutek, przez wybiegowo chude modelki oraz seksownie zaokrąglone klepsydry w typie Marilyn Monroe, aż po zwykłe, niczym niewyróżniające się, przysłowiowe „dziewczyny z sąsiedztwa”. Wyniki eksperymentu były zaskakujące! Okazało się, że zdecydowana większość panów przyznała największą liczbę punktów za wygląd ostatniej grupie „przeciętnych” kobiet, które nie mogły pochwalić się nienaganną figurą czy regularnymi rysami twarzy. Zdaniem naukowców, wybór mężczyzn nie był przypadkowy, gdyż jako chłodni realiści i pragmatycy podświadomie wskazywali na kobiety, które byliby w stanie zdobyć, stosując się do słynnej maksymy Marcela Prousta, że „piękne kobiety są dla mężczyzn bez wyobraźni".

Zwykle skupiamy się na blasku osoby nieprzeciętnej. Ten blask potrafi przytłoczyć. Może zamiast zazdrościć, szufladkować, zniechęcać się, warto zagłębić się w osobowość, spojrzeć pod innym kątem… Równie ważne jest, aby osoby atrakcyjne przestały onieśmielać swoim wyglądem i nauczyły się same wychodzić przed szereg, nie licząc, że wszystko dostaną za jeden uśmiech. Bo takie zachowanie to balansowanie na krawędzi. Bardzo zgubne. A upadek z wysokości jest bolesny.

Lilka Tylman

Zobacz także:

Wasze listy: Jestem brzydka i nic mi w życiu nie wychodzi! 

Alicja uważa, że jest brzydka i gruba. Wszystkie niepowodzenia w życiu – brak chłopaka, złe oceny na studiach, a nawet kłótnie z rodzicami - przypisuje nieatrakcyjnemu wyglądowi. Czy można jej pomóc?

Chorzy na wygląd

Dysmorfofobia. Tego trudnego słowa zaczęto używać pod koniec XIX wieku dla określenia zaburzeń psychicznych wywołanych lękiem przed własną „brzydotą”.  

Komentarze (284)

Ocena: 5 / 5
rozwazna (Ocena: 5) 24.04.2013 13:45
Jak czytam te komentarze to dochodze do wniosku, ze same perfekcyjne istoty chodza po tej ziemi z figurami modelek plus balonami, a raczej pilkami hop zamiast biustu. Dziewczynki, jesli wasza pieknosc wam az tak przeszkadza nie powinno byc problemu. Bardzo latwo sie oszczepic. Milej zabawy z nozami, ogniem.... badzcie kreatywne :D i troche nabierzcie dystansu do samych siebie.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.04.2010 15:17
nie , różnie .
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.03.2010 10:55
Tutaj wpisz treść komentarza...jestem modleka od 6 lat ludzie mysla ze jestem glupia czami mowia ona jeste za ladna nie zrozumie..plakac mi sie chce;/
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.12.2009 12:15
Szkoda, że nie podano przykładu Maleny (Monica Bellucci) z filmu G. Tornatore. Była upokarzana, bo była..... piękna. "Kobieta, w której kochali się wszyscy mężczyźni, a której nienawidziły wszystkie kobiety." Polecam!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.11.2009 21:23
ja nie uważam się za ładna, choć dużo facetów zwraca ma mnie uwaga (raczej na mój biust) a moja koleżanka, jest wysoka szczupła (no dobra, ma niedowagę) i jest blondi, ale faceci uważają ją za tyczkę bo ma 175,a ja 160. ;-)) małe jest piękne !!
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo