Kaja zdała maturę na 100 procent. Ma kilka gorzkich słów dla tych, którzy oblali

„Macie za swoje” - twierdzi 19-latka, która może być pewna przyjęcia na studia.
Kaja zdała maturę na 100 procent. Ma kilka gorzkich słów dla tych, którzy oblali
Fot. Unsplash
06.07.2019

Znane są już wyniki tegorocznych matur. Jak co roku - niektórzy absolwenci szkół średnich mogą odetchnąć z ulgą, a innych czeka niestety poprawka. Nasza rozmówczyni należy do grupy szczęśliwców, którzy mogą spać spokojnie. Jest już nawet pewna wyniku rekrutacji na wymarzony kierunek studiów, choć jeszcze nie złożyła wymaganych dokumentów.

Zobacz również: LIST: „Zdaję maturę z 6 dodatkowych przedmiotów. Dlaczego inni idą na łatwiznę i wybierają tylko jeden?!”

Jakim cudem? Kaja zdobyła niemal maksymalną liczbę punktów ze wszystkich egzaminów. Najgorzej poszła jej rozszerzona matematyka - zaledwie 93 procent. „Tylko”, bo zdecydowaną większość przedmiotów zdała na maksymalne 100 procent. Z takim świadectwem maturalnym nie musi martwić się o miejsce na uczelni. To uniwersytety powinny walczyć o nią.

W szczerej rozmowie zdradza, jak udało jej się uzyskać tak dobre wyniki, co planuje, a także - co ma do przekazania uczniom, którym nie udało się zdać. Już teraz zdradzimy, że będą to bardzo gorzkie słowa.

Stresowałaś się przed ogłoszeniem wyników?

Tak średnio. Byłam raczej pewna, że będzie dobrze. Wynikało to z dotychczasowych wyników w nauce, sprawdzenia klucza odpowiedzi, a trochę też przeczucia. Zawsze wiem, czy temat mi podszedł, a tym razem tak było. Rzeczywistość przerosła oczekiwania, bo nie spodziewałam się aż 100 procent z żadnego przedmiotu. Udało się w większości przypadków.

Co zdawałaś?

Język polski, angielski, matematykę, wiedzę o społeczeństwie i historię. Myślałam jeszcze o geografii, ale raczej dla sprawdzenia samej siebie, niż pod kątem studiów. Ostatecznie zrezygnowałam po pierwszych zajęciach dodatkowych z naszą nauczycielką. Zamiast poszerzać naszą wiedzę, ona ograniczała się do tego, co mogłam przeczytać w podręcznikach.

Ambitne podejście.

Poziom podstawowy mnie nie interesował, a z rozszerzonego nie chciałam dostać np. 70 procent. To popsułoby mi średnią. Poza tym stwierdziłam, że lepiej przysiąść do przedmiotów, które są mi naprawdę potrzebne. Mam humanistyczny umysł i chcę być coraz lepsza.

Zobacz również: LIST: „Półgłówki dostają z matury 90 proc., a ja ze 135 IQ ledwo zdałam. To chore!”

Czy twoi koledzy ze szkoły patrzą na to podobnie?

Skończyłam bardzo dobre liceum, ale nawet tam czułam się inna. Oczywiście wszystkim osobom z klasy zależało na wynikach. Problem w tym, że zamiast solidnie się przygotować, to niektórzy woleli korzystać z uroków życia. Imprezy, chodzenie na skróty, brak inicjatywy. U nas zdali wszyscy, ale mnie poszło zdecydowanie najlepiej. Kosztowało mnie to sporo pracy.

Kiedy rozpoczęłaś naukę i jak wyglądały przygotowania do matury?

Naukę rozpoczęłam mając 7 lat. W pierwszej klasie szkoły podstawowej. Nie żartuję - od zawsze byłam pilną uczennicą. Mam bardzo dobrą pamięć i chyba potrafię logicznie myśleć, więc nigdy to nie było kucie na blachę. Dla niektórych zabrzmi to nieskromnie, ale taka jest prawda. Mam różne kompleksy, ale akurat ze swojego mózgu jestem jak najbardziej zadowolona.

Teraz będziesz mogła wykazać się na studiach.

Najfajniejsze jest to, że gdzie nie złożę papierów, tam się dostanę. To jest najlepsza zapłata za lata ciężkiej pracy. Zdecydowałam się już na prawo, ale chciałabym równocześnie rozpocząć filologię. Może jakąś mniej oczywistą - waham się pomiędzy duńską a niderlandzką. Uważam, że to przyszłościowe połączenie. Dobrze jest być ekspertem w danej dziedzinie i potrafić ją wykorzystywać także w innym kraju i języku.

Nie wszyscy są w tak komfortowej sytuacji. Żal ci ich?

Jakoś tak niespecjalnie. Uważam, że każdy w miarę rozgarnięty uczeń jest w stanie zdać podstawową maturę na 100 procent. Rozszerzoną minimum na 80. Wystarczyło się uczyć regularnie, a nie tydzień przed egzaminem. Jeśli ktoś przez lata olewał sprawę, to cóż poradzić. Oblał nawet nie dlatego, że jest głupi, ale leniwy i mało ambitny. W moim słowniku nie ma takich pojęć, więc wcale mi ich nie szkoda. Uważam wręcz, że za dużo osób zdaje dzisiaj maturę.

Co masz na myśli?

Kiedyś matura coś znaczyła i nie bez powodu mówiło się o egzaminie dojrzałości. Teraz poziom jest bardzo niski. Znam osoby, które nie przeczytały w życiu żadnej lektury, a z języka polskiego dostały 90 procent. Całe szczęście, że na porządnych uczelniach organizują trudne egzaminy wstępne. Trzeba odsiać ziarno od plew. Przyjęło się, że każdy powinien skończyć jakiś kierunek. Moim zdaniem darmowe studia powinny przysługiwać tylko najzdolniejszym.

Chciałabyś coś przekazać tym, którym powinęła się noga?

Macie za swoje. Jeśli ktoś oblewa maturę, to nie powinien jej poprawiać. Widocznie nauka to nie jest jego przeznaczenie. Ktoś musi pracować fizycznie i wykonywać mniej wymagające zawody. Do tego nie trzeba się uczyć.

Zobacz również: LIST: „Nie zdasz matury? Zwróć do budżetu pieniądze, które zainwestowano w twoją edukację!”

Dzieci w ciąży. Uczennice podstawówki chwalą się rosnącymi brzuchami
Dzieci w ciąży. Uczennice podstawówki chwalą się rosnącymi brzuchami - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (49)

Ocena: 4.49 / 5
Gość (Ocena: 1) 12.07.2019 06:32
Ja uczyłam się średnio. Niczego nie żałuję, bo poznawałam ludzi, bawiłam się i mam co wspominać. Każdy przedmiot jaki miałam na maturze zdałam, może nie na sto procent ale na studia jakie chciałam się dostałam. Dziś pracuje w jednym z największych polskich miast i zarabiam bardzo dobre pieniądze, jak na młody wiek. Też zauważyłam że moi rówieśnicy, którzy do nauki przykładali się lepiej niż ja osiągnęli znacznie mniej. Może dlatego że nosa zza książki nie wystawili i nie umieją sobie radzić w życiowych sprawach. To nawet moja mama powiedziała, że nie tylko nauka da Ci pozycje w społeczeństwie. Teraz studia może skończyć każdy, więc po ich skończeniu i tak będziesz zaliczać się do grona osób które je po prostu skończyły - jak większość. Nikt Ci za ukończenie studiów pieniędzy nie da, a żeby znaleźć dobra pracę to trzeba się wykazać też czym innym. Pracodawcy cenią sobie ludzi, którzy przede wszystkim cechują się pokorą, a tego Tobie ewidentnie brakuje. Może powtarzam jeden z poniższych komentarzy, ale to prawda.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.07.2019 16:14
Mój kolega ma stówkę ze wszystkiego, a współczuł uczniom, którzy oblali maturę. To on jest grzeczniejszy od Kai!
odpowiedz
nie matura a chęć szczera! (Ocena: 5) 08.07.2019 14:32
Też nie przeczytałam żadnej lektury w liceum. Udało mi się przeczytać jedną powieść, bo była krótsza od streszczenia. Poza tym czytałam dużo ciekawszych książek od "prehistorycznych" lektur. Nauczycielka wymagała od nas dużo, ale również dużo potrafiła nam przekazać. Maturę zdałam dobrze, nawet bardzo dobrze jak na osobę, której całkowicie nie zależało na tym przedmiocie. Z racji mojego celu jakim była politechnika, przykładałam się głównie do matematyki, choć przyznam szczerze, że nie poświęcałam zbyt wiele czasu na naukę poza szkołą. Prowadziłam bogate życie towarzyskie, podróżowałam i popijałam alkohol, gdy rodzice nie widzieli. Szalałam jak większość moich rówieśników. Zdecydowałam się na rozszerzoną matematykę - nie osiągnęłam 30%. Podobno taki trudny rocznik, ale ja tego w ten sposób nie usprawiedliwiam. Podstawa poszła mi dobrze, a co więcej dostałam się na wymarzone studia inżynierskie. Mojego indeksu nie ozdabiały "piątki", zwykle miałam poprawki we wrześniu, ale wiecie co? Wyciągnęłam ze studiów najważniejsze treści, które zakodowałam przede wszystkim w głowie. Mija mój 3 rok pracy po studiach. Jestem inżynierem produkcji. Zarabiam powyżej średniej krajowej. Jestem cenionym pracownikiem. Mimo tego, nie potrzebowałam 100% z matury. Wyniki są mało istotne w zderzeniu z efektami. Oceny są mało istotne w zderzeniu z rzeczywistością. Jak byłam w podstawówce to byłam przekonana, że wszystkie moje koleżanki ze średnią ocen 5,5-6.0 osiągną kiedyś wielki sukces zawodowy. Aktualnie to ja mam więcej sukcesów zawodowych oraz lepszą posadę ze swoją marną średnią 4,8 w podstawówce/gimnazjum. O liceum już nie mówię, bo czasami nie było nawet 4,0, ale w tym czasie moje koleżanki z klasy obrażały się na siebie o lepsze oceny, wypłakiwały 0,5 pkt więcej i w zasadzie to nie wiem o co się ścigały. Można mieć same szóstki, można mieć maksa z matury, ale jeśli się nie ma charyzmy i szacunku do drugiego człowieka, to się niczego nie osiągnie. Życzę powodzenia :)
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 08.07.2019 06:55
Wcale nie wszędzie się dostanie. Bo zdawała tylko humanistyczne rzeczy. I niech nie pier. Z tym logicznym myśleniem bo wszystko co zdawała po za matmą wymaga kucia na blachę. (Daty i definicję) . No i kiedyś na prawie filozofię też chcieli....
odpowiedz
adam (Ocena: 1) 07.07.2019 16:23
Nie sądzę, żeby taka mądra maturzystka wypowiadała tak skrajne opinie. Myślę, że zachowałaby trochę skromności i pokory. Wniosek prosty albo artykuł fikcyjnie stworzony w celu wywołania zainteresowania i wielu komentarzy albo charakter tej dziewczyny jest niebezpieczny. Znam z życia wiele sytuacji gdzie ludzi na prostych rzeczach się potykają i podnoszą ( to jest coś ). Ja zawsze mówię, że negatywna ocena to hartowanie charakteru. To jest uodpornianie się na życie. Porażki tez są potrzebne kształtują charakter i uczą pokory. Martwią mnie osoby idealne bo one są bardzo zagrożone, czasami drobna porażka może spowodować całkowite załamanie. Umiejętność radzenia sobie w życiu to nie 6 i idealizm, ale umiejętność wychodzenia z kryzysu i poradzenie sobie w życiu. Nie chce tu zbytnio osądzać ale mam wrażenie, że średniaki radzą sobie czasami lepiej jak ci szóstkowi.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie