Wyznanie klubowej selekcjonerki: „Nie wpuszczę cię do środka, jeśli wyglądasz jak zakonnica lub prostytutka”

Sylwia dba o to, by w lokalu bawili się tylko wybrańcy.
Wyznanie klubowej selekcjonerki: „Nie wpuszczę cię do środka, jeśli wyglądasz jak zakonnica lub prostytutka”
Fot. pexels.com
13.04.2019

Istnieją zwolennicy, jak i zagorzali przeciwnicy tego rozwiązania. Według niektórych selekcja prowadzona w najmodniejszych klubach zapewnia bezpieczeństwo i wysoki poziom imprezy. Inni widzą w tym formę dyskryminacji, bo goście wybierani są na podstawie widzimisię jednej osoby, która ocenia wyłącznie po pozorach.

Zobacz również: Szukała na FB chłopaka, z którym całowała się w klubie. Znalazła... jego dziewczynę!

Bez względu na indywidualne odczucia i doświadczenia - trudno sobie wyobrazić, by właściciele niektórych lokali mieli z tego zrezygnować. W końcu im bardziej niedostępne miejsce, tym automatycznie jego większy prestiż. Potwierdza to nasza rozmówczyni, która od ponad 2 lat zaprasza do środka tylko wybrańców.

Dlaczego według niej żadna szanująca się „imprezownia” nie może obyć się bez selekcjonera i kiedy musimy liczyć się z tym, że ten postanowi zawrócić nas sprzed drzwi?

Papilot.pl: Skąd taki pomysł na życie?

Jak to zwykle bywa - bardziej przypadek, niż plan realizowany krok po kroku. W tego typu miejscach pracuję znacznie dłużej, ale na różnych stanowiskach. Długo byłam kelnerką, później awansowałam na menadżerkę, byłam też w dziale marketingu, aż wreszcie przyszedł do mnie właściciel i powiedział: Sylwia, ja cię obserwuję i ty masz nosa do ludzi. Będziesz nam wybierała gości.

Już wtedy wiedziałaś, kto jest mile widziany?

Właśnie nie do końca. Musiałam polegać na własnym przeczuciu, zdrowym rozsądku i tym, czego dowiedziałam się od bardziej doświadczonych selekcjonerów. Wbrew pozorom, to nie jest łatwe zajęcie. Często trzeba odmawiać, a wtedy niektórym puszczają nerwy. Na szczęście stoję przed wejściem ze sporą obstawą ochroniarzy i chyba tylko dzięki temu mam jeszcze wszystkie zęby.

Zawróceni goście są aż tak agresywni?

Obelgi pod moim adresem to chleb powszedni. Większość przyjmuje decyzję ze spokojem i godnością, ale kiedy trzeba rozdzielić grupę znajomych albo delikwent już trochę wypił - pojawia się agresja. Na szczęście jeszcze nie było tak, że ktoś później spotkał mnie na ulicy i postanowił się odegrać. A to podobno się zdarza.

Zobacz również: Po zakrapianej imprezie chłopak zaczął ją rozbierać. Wtedy stało się coś szokującego

Jaki jest główny cel selekcji w klubach?

Każdy lokal ma własny klimat. Gdybyśmy wpuszczali wszystkich, to miejsce stałoby się takie samo, jak wszystkie inne. Pierwsza sprawa to zapewnienie bezpieczeństwa gościom. Nie spuszczamy ludzi wyraźnie pijanych, wizualnie groźnych albo z podejrzanymi pakunkami. Po drugie - nasza klientela jest młoda, ładna i modna, więc takiego towarzystwa oczekuje. A po trzecie - im więcej przeszkód, tym większy prestiż miejsca, bo dostają się do niego tylko wybrani.

Wychodzi na to, że selekcjoner musi być trochę ochroniarzem, a trochę stylistą, psychologiem i marketingowcem.

Lepiej bym tego nie ujęła. Wbrew pozorom, to nie zależy od mojej złej woli czy uprzedzeń. Po latach doświadczeń po prostu wiemy, kto i jak się bawi, a kiedy mogą być z tego problemy. Goście powinni być nam wdzięczni, że nie wpuszczamy np. nabuzowanego dresiarza. Nie znaleźliby z nim wspólnego języka, a istnieje ryzyko, że mógłby im coś zrobić.

Czy siebie wpuściłabyś do środka?

Kiedyś się nad tym zastanawiałam, ale na szczęście nie muszę podejmować takiej decyzji. Prawdopodobnie tak, choć pewnie musiałabym się inaczej ubrać i trochę mocniej pomalować. Mogę zdradzić, że po pracy już nie chce mi się imprezować, więc nie podlegam selekcji gdzie indziej.

Zapamiętujesz twarze?

To bardzo ważna umiejętność. Czasami zdarza się, że wpuszczam do środka fajnie wyglądających ludzi, którzy po alkoholu już nie są tacy sympatyczni. Wszczynają awantury, nie chcą płacić za drinki albo mówiąc wprost - robią siarę. Takie osoby są mi wskazywane przez ochronę i warto je zapamiętać, żeby kolejny raz nie dostali się do środka. Z tego wynika wiele zabawnych sytuacji. Np. idę sobie do sklepu i spotykam stałego bywalca, który przychodzi do klubu z dziewczyną. Nagle okazuje się, że ma zupełnie inną żonę, a do tego dwoje dzieci. O niektórych ludziach wiem więcej, niż ich najbliżsi.

Rozmawiając z selekcjonerką trzeba zapytać wprost: kogo na pewno nie wpuszczasz?

Nikt nie sprawdza trzeźwości na wejściu, ale stan lekkiego wstawienia to co innego, niż totalne zamroczenie. Ludzie rozweseleni drinkami są mile widziani, ale wyraźnie pijani - na pewno nie. W naszym lokalu unikamy subkultur, więc dresiarze, metalowcy, chłopcy w kraciastych koszulach i grubych okularach czy zmalowane księżniczki nie mają czego szukać. Klientka płci pięknej nie może wyglądać jak zakonnica, ale też nie jak prostytutka.

Co to oznacza w praktyce?

Nadmiar solarium, szpachla na twarzy, rzęsy dotykające brwi, widoczne doczepy, kiczowata sukienka, dekolt do pępka, majtki wystające spod sukienki - nie. Podobnie jak zbyt zachowawczy strój, totalny no make-up, zblazowana mina, spodnie i płaskie buty. Nasze klientki są modne oraz dziewczęce i w takim towarzystwie czują się najlepiej.

Zobacz również: Ważę 90 kg i założyłam wyzywającą sukienkę do klubu. Tak zareagowali faceci

Po wizycie kuriera prawie dostały zawału. Nie tak miała wyglądać zamówiona sukienka...
Po wizycie kuriera prawie dostały zawału. Nie tak miała wyglądać zamówiona sukienka... - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (11)

Ocena: 4.27 / 5
gość (Ocena: 5) 14.04.2019 15:31
sciema...
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 14.04.2019 10:08
Nigdy nie pójdę do miejsca w którym muszę stać w kolejce przed lokalem i z łaską zostanę wpuszczona. Co za debilny pomysł. Idę i zostawiam pieniądze, mam jeszcze żebrać o wejście? Ale prychłam. Wolę pójść tak gdzie ludzi traktuje się z szacunkiem a nie jak bydło.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 13.04.2019 21:39
Kompletnie bez sensu taka selekcja ... co to znaczy że kobieta nie może wyglądać jak zakonnica ? Bo jak prostytutka to każdy wie, ale zakonnica ?! A co złego jest w płaskich butach np. balerinkach do eleganckiej sukienki czy spodni z bluzką ? Bez przesady.. Ja rozumiem nie wpuszczania do lokalu typowych Sebixów i Karyn w dresach czy jeansach i butach sportowych,bo to ubiór dzienny a nie klubowy, ale ludzie ubrani w eleganckie ubrania i mający też eleganckie płaskie buty (kobiety) to jest jak najbardziej ok. Co do pijanych i awanturujących się typów to się zgadzam.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 13.04.2019 20:57
Mój narzeczony był kiedyś takim selekcjonerem... kilka razy zdarzyło się, że po pracy ktoś mu drogę zastawił, grozili mu kosą, bywały bójki... na szczęście już tam nie pracuje. Niektórzy nie rozumieją, że to praca i to nie jest czyjeś widzi mi się
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.04.2019 14:21
Piękni, młodzi i modni.... Tylko że selekcjoner (zarówno kobieta i facet) to też człowiek i czasami może im się włączyć lampka pt. zazdrość. Bywa że naprawdę ładna dziewczyna nie jest wpuszczana bo kogoś jej uroda drażni, tak samo z przystojnym faceta.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie