Wyznanie Darii: „Nie mam za co żyć. Rodzice nie dają mi pieniędzy, a przecież powinni”

Nastolatka żali się na swój trudny los.
Wyznanie Darii: „Nie mam za co żyć. Rodzice nie dają mi pieniędzy, a przecież powinni”
Fot. iStock
03.06.2018

Mówi się, że współczesne nastolatki są bardzo rozpieszczone. Jeżdżą na zagraniczne wczasy, kupują sobie markowe ubrania i godzinami przesiadują w Internecie. Co prawda nie można tak mówić o wszystkich, bo są też biedne nastolatki, ale i tak to, co starszym pokoleniom wydawało się abstrakcją, jest normą dla współczesnej młodzieży. Na przykład posiadanie telefonu komórkowego. Również dostawanie kieszonkowego uchodzi za coś typowego. Bywa mniejsze lub większe, ale jest.

Nigdy nie zdrabniaj imion w ten sposób. Ich właścicielki tego nienawidzą

Daria uważa, że bardzo odstaje na tle rówieśników pod względem zasobów finansowych, którymi dysponuje. 17-latka w mailu do naszej redakcji skarży się, że rodzice zaniedbują jej potrzeby. Nie dają jej tyle pieniędzy, ile uważa za niezbędne.

Dziewczyna wyznała, że nie ma za co żyć. Zastanawia się, czy może wymusić na rodzicach, aby dawali jej więcej pieniędzy. Publikujemy jej wyznanie.

- Zacznę może od tego, że nie uważam się za rozpieszczoną nastolatkę. Szanuję i doceniam rzeczy, które mam. Mimo wszystko doskwiera mi ubóstwo. Kiedyś nigdy o tym nie myślałam, ale od kilku lat – odkąd poszłam do nowej szkoły – wszystko się zmieniło. Moje koleżanki jeżdżą na wakacje do Hiszpanii czy Grecji, a ja mogę sobie pomarzyć o zwykłych koloniach nad morzem. Tak było zawsze.

biedna nastolatka

Fot. unsplash.com

Moi rodzice pracują oboje, ale mimo to żyjemy na styk, od pierwszego do pierwszego. Rodzice nie mają prawie żadnych oszczędności i wiem, że zdarza im się pożyczać pieniądze. Nie rozumiem tych ludzi, bo całe życie przepracowali w jednym miejscu i nigdy nie starali się poprawić swojego losu. Zamiast tego ciągle jęczą i narzekają. Plus złorzeczą tym, którzy mają lepiej. Mnie nazywają głupią smarkulą, która nic nie wie o prawdziwym życiu.

Daria opowiada, na co brakuje jej pieniędzy.

- Ubrania mogę sobie kupić raz na trzy miesiące. Zazwyczaj jest to jedna bluzka i jedna para spodni. Ogólnie mam w szafie tylko 4 pary dżinsów, jedne eleganckie spodnie, kilkanaście bluzek i 2 sukienki. Oprócz tego kurtkę zimową i kurtkę letnią. To by było na tyle, jeżeli chodzi o moją garderobę. Ponieważ nie kupuję sobie drogich rzeczy, szybko się niszczą. Niektóre tracą fason i kolor w praniu. Inne mają kiepski materiał. W szkole dziwnie się na mnie patrzą i jest mi przykro.

Dziewczyna zdradza, że dostaje kieszonkowe, ale jest ono zbyt małe.

- Dostaję 30 zł kieszonkowego. Co to w ogóle ma być? Starczy na jedno wyjście i tyle. Czasami czuję tak wielki wstyd, że sobie nie wyobrażacie. Idę gdzieś ze znajomymi i nagle ktoś mówi, żebyśmy poszli na pizzę albo lody. A ja nie mogę, bo mój portfel świeci pustką. Muszę ściemniać, że muszę wracać do domu, ale mam wrażenie, że znajomi domyślają się, jaki jest prawdziwy powód.

biedna nastolatka

Fot. unsplash.com

Nie mam na podkład, nie mam na tusz i wiele innych rzeczy. Muszę wybierać, co kupię w danym miesiącu. Bardzo często kosztem życia towarzyskiego. Zamiast wychodzić z ludźmi, siedzę w domu, bo na nic mnie nie stać. Kiedy proszę mamę o dodatkowe pieniądze na pizzę czy kino, mówi, żebym się nie wygłupiała. Mam obiad w domu i mogę go zjeść, a pizza według niej jest fanaberią.

Dobrze, że kupuje mi szampon, odżywkę, pastę do zębów i mydło – tak mi powiedziała. Zupełnie jakby robiła mi łaskę, że mnie utrzymuje. Przez to często czuję się jak balast. Rodzice patrzą na mnie jak na dodatkową gębę do wykarmienia, a nie na dziecko.

Daria przekonuje, że nie ma wielkich oczekiwań. Nie marzy o najnowszym iPhonie, tablecie i drogiej wycieczce. Zadowoliłby ją lepszy telefon i wyjazd w góry.

- Mój telefon wygląda okropnie i staram się go chować przed innymi. Kiedy znajomi chwalą się, gdzie byli na wakacjach, ja ukrywam się w łazience, żeby po raz kolejny z rzędu nie powiedzieć, że nigdzie. Wiem, że nie zostałabym wyśmiana. Ci ludzie są w porządku. Patrzą jednak na mnie z takim niedowierzaniem i współczuciem, że czuję się jeszcze gorzej.

Chciałabym po prostu godnie żyć. Mieć ubrania lepszej jakości i więcej niż jedną parę adidasów. Chciałabym częściej wychodzić z ludźmi na miasto i kupować sobie jedzenie bez ograniczeń. Obiad w domu nie jest tak dobry jak pizza. Chciałabym też raz w roku gdzieś jechać. Już nie mówię o wyjazdach zagranicznych, ale chociażby o zobaczeniu Polski.

biedna nastolatka

Fot. unsplash.com

Nastolatka prosi, aby czytelnicy jej maila darowali sobie uwagi w stylu „jesteś prawie dorosła, zarób sobie sama”.

Koukou Roukou, Eurobusiness, Paszport Polsatu. 12 rzeczy, które pamiętają tylko dzieci lat 90.

- Wiem, że zaraz odezwą sie osoby, które powiedzą, że pracowały już w wieku 12 lat i jak się chce, to można zarobić na swoje potrzeby. Dlaczego nie powiecie tego samego swoim rodzicom? Na nich leży prawny obowiązek utrzymania dziecka. Jeżeli studiuje, to do końca studiów. Dlaczego nie wezmą dodatkowej pracy? Moi z pewnością by mogli, ale zamiast tego wolą oglądać seriale i obgadywać ludzi, którym żyje się lepiej.

Ja jestem młoda i chcę z tej młodości korzystać. Nie tylko bawić się, ale i uczyć, żeby nie skończyć, jak moi rodzice. Nie obchodzi mnie, że kiedyś było gorzej i powinnam docenić to, co mam. Doceniam, ale uważam, że żyję biednie. Skoro rodzice się na mnie zdecydowali, niech zapewnią mi odpowiedni poziom życia.

Zastanawiam się, czy można ich zmusić, żeby podjęli drugą pracę. Nie są chorzy i starzy. Mają się dobrze. A ja cierpię przez ich niezaradność i lenistwo. Czy ktoś z was ma podobnie?

Polecane wideo

Komentarze (87)

Ocena: 4.46 / 5
gość (Ocena: 5) 08.12.2019 11:56
Z jednej strony ją rozumiem, bo miałem podobnie, a w tym wieku chce się wyjść ze znajomymi na piwo itp. Weź się jednak dziewczyno za robotę. Kieszonkowego też nie miałem, bo matka uważała, że wydam na narkotyki. Ja "dorabiałem" w wakacje u ojca rodziny na wsi. Gdy w wieku 15 lat zarobiłem u ciotki pierwsze w życiu pieniądze za pomoc przy układaniu drewna na zimę matka na mnie nakrzyczała i kazała mi czytać na głos książkę choć były wakacje. Gdy miałem 17 lat w wakacje pracowałem przy wyrębie drewna, nosiłem pocięte drewno tzw. metry i układałem na kupki. W ten sposób zarobiłem na telefon. Z rodzicami byłem raz nad morzem gdy miałem 6 lat, raz w górach gdy miałem 11 lat i raz na mazurach gdy miałem 15 lat. Więcej wyjazdów nie było. Mnie boli, że na rower górski musiałem uciułać, na telefon zarobiłem, na samochód też pracując w wakacje w Anglii na polu, a siostrze wszystko rodzice kupowali.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.10.2019 21:30
Rozpuszczona smarkula dobrze że rodzice ci więcej nie dają zarob sobie jak żyjesz biednie a nie narzekasz
odpowiedz
L (Ocena: 1) 09.09.2019 18:07
Och mój Boże, żebym miała tak chociaż tak dobra sytuacje.
odpowiedz
Gochs (Ocena: 5) 28.06.2019 15:39
Wychowałam się w domu gdzie ojciec pił, robił awantury, bił. Mama starała się nas utrzymac pracowała na dwie zmiany. Nigdy nie wiadomo było co zastane po powrocie ze szkoły, obiad to było marzenie jaki kolwiek obiad, bo często nie było czego zjeść. Nie wiadomo też było o której godzinie i o jakiej porze zjawi się tatuś z awantura. Nowe ubrania albo inne pierdoly zapomnij z resztą nie miałam glowy by myśleć o takich glupotach. I powiem Ci jedno - Doceń to, co masz roszczeniowe dzieciaku. Nigdy nie miałam dużo,ale sama na siebie zarabiam i zamiast kosmetykow Czy ciuchów pomagam mamie - bo wiem,że dała mi wszystko co tylko mogła. Zastanów się nad sobą i nabierz pokory. Masz 17 lat nie 5 już powinnaś wiedzieć, życie nie rozpieszcza. Nie dostawalam kieszonkowego wcale, co sobie uzbieralam "na kolendowaniu" wprowadzaniu psów czy robieniu zakupów starszym ludziom często dodawałam mamie żebyśmy coś zjedli zanim ojciec przepije. Miałam trudne dzieciństwo, ale jestem za to wdzięczna przynajmniej nie skupiam się na pierdolach takich jak Ty. I rozwalił mnie tekst o nowym telefonie - rozumiem że, stary działa. Więc to tylko twoja fanaberia na którą powinnaś sobie sama zarobić
odpowiedz
Anonim 01 (Ocena: 5) 25.06.2019 23:05
W kwestii ubioru, wczasów i rzeczy to akurat ją rozumiem, ale ,, Dostaję 30 zł kieszonkowego. Co to w ogóle ma być? " to już według mnie przesada. Niech się cieszy, że w ogóle coś dostaje. Ja co prawda mam trochę więcej ubrań, pizzę raz na czas jem, ale kieszonkowych nie dostaję i raczej nie będę dostawać. Ma przynajmniej z czego żyć... Pozdrawiam.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie