Wyznanie Klaudii: „Miałam koszmarne święta. Rodzina dokuczała mi, ponieważ...”

Krewni uznali ją starą pannę bez perspektyw.
Wyznanie Klaudii: „Miałam koszmarne święta. Rodzina dokuczała mi, ponieważ...”
Fot. Unsplash
04.04.2018

Święta to czas, w którym spotykamy się z najbliższymi. Rozmawiamy o tym, co wydarzyło się ostatnio, opowiadamy o planach na najbliższe miesiące i dzielimy się refleksjami. Chyba w każdej rodzinie są osoby, którym powodzi się świetnie, a przynajmniej takie sprawiają wrażenie, i osoby, którym życie rzuca kłody pod nogi. Nieważne, o jakie problemy chodzi – krewni lubią na ten temat rozprawiać. Bardzo często dotyczą spraw osobistych, takich jak brak życiowego partnera lub dziecka. „Ofiary” tych rozmów słyszą wścibskie pytania i muszą cierpliwie znosić dobre rady. W końcu relacje rodzinne to bardzo delikatna sprawa.

Zobacz także: LIST: „Wielkanoc to dla wegan koszmar. Usiądę przy rodzinnym stole i będę GŁODOWAŁA!”

Klaudia jest żywym dowodem na to, że takie historie się zdarzają. Każde świeta są dla niej koszmarem. Kobieta unika ich jak może, ale w tym roku nie miała dobrej wymówki. Musiała spotkać się z rodziną i wysłuchać na swój temat uwag. Problemem Klaudii jest jej samotność. Ma 30 lat, więc najbliżsi uważają, że czas ją goni.

Kobieta postanowiła wyżalić się na naszym forum. Pyta się też, czy podobne doświadczenia są waszym udziałem i jak sobie radzicie w takich sytuacjach. Ona sama ma już dość i myśli o odizolowaniu się od krewnych.

- W momencie gdy skończyłam 25 lat, spotkania z rodziną stały się dla mnie bardzo uciążliwe. To wtedy pojawiły się pierwsze komentarze na temat najlepszego czasu na posiadanie dziecka i korzyści związanych z założeniem rodziny. W moim przypadku podstawowym problemem jest samotność. Krewni uważają, że 25 lat to już najwyższy czas na wzięcie ślubu, a 30. – ostatni dzwonek. W marcu skończyłam 30 lat...

nieznośna rodzina

Fot. unsplash.com

Na co dzień mieszkam w Warszawie, ale święta zazwyczaj spędzam na wsi, u babci. Generalnie jężdżę tam dość często – co 2 miesiące, ale wtedy nie jest tak źle. Piekło zaczyna się, gdy zjeżdżają się inni krewni. Wtedy szukają sobie kozła ofiarnego, na którym mogą skupić uwagę. Zawsze pada na mnie, bo w ich mniemaniu jestem już prawie stracona. Od kilku lat nie mam życiowego partnera. Poza tym od kiedy skończyłam 30 lat, oficjalnie uznali mnie za starą pannę.

Klaudia twierdzi, że od jakiegoś czasu unika spotkań rodzinnych.

Na Boże Narodzenie wyjechałam do Zakopanego. Uciekłam. Spędziłam święta z dwoma koleżankami, które też są samotne. Krewni prawie się na mnie obrazili. Potem przez kilka tygodni słyszałam, że tylko mnie nie było na uroczystym obiedzie. Wielka mi strata. Niestety z tymi świątmi już nie mogłam się wymigać. Musiałam się pojawić.

Kobieta zdradza, jak wyglądał jej pobyt u rodziny.

Było ciasno i głośno. Mam dużą rodzinę. Moje dwie siostry przyjechały z mężami i przychówkiem. Pojawiło się też cioteczne rodzeństwo. Rzecz jasna wszyscy z życiowymi partnerami i dzieciakami.

nieznośna rodzina

Fot. unsplash.com

Na początku były wyrzuty, że nie spotkałam się z nimi w Boże Narodzenie. A potem miała miejsce dalsza część zabawy. Już podczas jedzenia zupy padło pytanie, czy wreszcie kogoś poznałam. Gdy wyszło na jaw, że nie, zapadła ponura cisza. Pamiętam tylko jak nagle odezwała się babcia, która powiedziała, że ze mnie już nic nie będzie. Udałam, że tego nie słyszę, bo nauczyłam się już z doświadczenia, że tak jest lepiej. Miałam nadzieję, że odpuszczą, jednak tak się nie stało. Szwagier zaproponował, że zapozna mnie z fajnym znajomym. Podobno rozwodnik, ale zawsze lepszy taki niż żaden – powiedział Piotr. A cała rodzina mu przytaknęła. Potem ciocia dorzuciła, żebym zobaczyła jak Beatka i Patrycja (kuzynki) świetnie się spisały. Obie mają po czworo dzieci. Co z tego, że jedna żyje od kredytu do kredytu, a druga nie potrafi wychować swojej hałastry. Ważne, że wyszły za mąż i urodziły.

Klaudia opowiada też o swojej siostrze, istnym wzorze do naśladowania.

- Nie wiem, czy w każdej rodzinie tak jest, ale w mojej nie zabrakło chodzącego ideału – Kamili. Kamila jest lekarzem, wyszła za mąż w wieku 24 lat, wybudowała z mężem dom i doczekała się trójki dzieci. Mąż jest chirurgiem, a dzieci są ładne i grzeczne. Kocham Kamilę, ale denerwuje mnie porównywanie do niej i powtarzanie, żebym brała z niej przykład.

Nie przeliczyłam się i takie słowa padły podczas ostatniego spotkania. Jego ukoronowaniem były wrzaski dzieci: „Jestes starą panną, jesteś starą panną” oraz ich pytania, dlaczego jeszcze nie mam chłopaka. O ile dorosłym mogłam dać do zrozumienia, żeby dali mi wreszcie spokój, o tyle takim maluchom nie wypadało. Nikt im nie zwrócił uwagi na niestosowność takie zachowania, a ja musiałam powiedzieć coś na odczepnego.

nieznośna rodzina

Fot. unsplash.com

Kobieta skróciła swoją wizytę u krewnych, ponieważ miała dość psychicznej nagonki.

- Z ulgą wróciłam do Warszawy. Bolała mnie głowa i miałam krewnych po dziurki w nosie. Po takich spotkaniach zawsze dochodzę do wrażenia, że rodzina może być najgorszym, co może cię w życiu spotkać. Zero empatii, ciągłe wyrzuty i presja, abym dorównała innym – z tym kojarzą mi się najbliżsi. Trochę to przykre. Rodzina powinna się wspierać, a nie dołować.

Klaudia zapewnia, że wiele razy próbowała rozmawiać z rodziną o ich zachowaniu, ale oni nic sobie z tego nie robią.

- Uważają, że mają prawo tak reagować, bo są rodziną. Zresztą w ich mniemaniu pomagają mi. Interesują się moim życiem, doradzają i próbują swatać. Myślę, że to taki typ ludzi, do których nic nie dociera.

Powoli dochodzę do podjęcia decyzji, żeby ograniczyć z nimi kontakt. Po każdej wizycie jestem rozbita psychicznie i trudno mi się pozbierać. Jestem wrażliwą osobą i takie zachowanie mnie boli.

Co o tym myślicie? Czy macie podobne sytuacje w waszych rodzinach? – pyta się na koniec Klaudia.

Zobacz także: „Krewni obrazili się na mnie, bo chcę spędzić święta wielkanocne za granicą”

Komentarze (31)

Ocena: 4.74 / 5
gość (Ocena: 5) 05.04.2018 23:07
Rodzina tej dziewczyny jest zwyczajnie toksyczna. Najpierw ją obrażają a potem są obrażeni, że z nimi nie siedzi. A bachorom, które pytają dlaczego nie ma chłopaka i dzieci powinna powiedzieć, że nie chciałaby trzymać u siebie w domu czegoś takiego jak one bo są koszmarne. Hitler też chciał dobrze, więc niech rodzina nie dołuje cię w 'dobrej intencji'.
odpowiedz
Karolinaaa (Ocena: 5) 05.04.2018 17:57
Myślę,że to bardzo niestostowne nawet u rodziny no ale co zrobisz... Trzeba przemilczeć bo inaczej sie nie da,muszą se pogadać. U mnie jest to samo,dosłownie. Teraz na swiate znów dostałam pytanie jak moje sprawy sercowe ;) Czuję tą presję ale nie będe na siłe szukac pierwszego lepszego żeby rodzine zakldac i rodzic dzieci. Jak to sie mówi,znam ten bol. Pozdrawiam!
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 04.04.2018 23:36
Po prostu zacznij się dziewczyno stawiać bo będą po Tobie coraz bardziej jechać. Jeżeli walą chamskie teksty - Ty także im dosadnie odpowiadaj, bo jak będzie za łagodnie to i tak Cię będą męczyć. Prawdopodobnie wiele z członków rodziny zazdrości Ci swobodnego zycia, tego że jestes wolna, mozesz robic co chcesz, dzieciaki Cie nie ograniczają i nie miewasz małzenskiej rutyny czy kłótni. Oni pozakładali rodziny bo tak wypada, nie wypada także przyznawać się, ze nie jest u nich idealnie. Jeżeli Twój odzew nie przyniesie skutku to po prostu nie przyjezdzaj na rodzinne święta. Najbliżsi Tobie powinni być rodzice, a nie jakieś tam ciotki, które potrafia tylko drwić
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 04.04.2018 22:57
Chwila! Nie mozna sobie pozwalac na takie teksty i zwyczajne ponizanie. Dzieciom nie wypada zwrocic uwagi? Trzeba wrecz! Trzeba postawic granice i powiedziec wyraznie, ze nie zyczysz sobie zeby inni ustawiali Ci zycie, ze sama wiesz co dla Ciebie dobre. I ze cieszysz sie, ze oni sa tacy szczesliwi;) a zapewniam was, ze nie sa. Zamkna sie w koncu.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.04.2018 19:50
Miałam taką sytuację u mnie w rodzinie.. Akurat my z bratem "się wywiązaliśmy" przed 30 (nie specjalnie po prostu tak wyszło) chociaż ja nadal jestem pod ostrzałem bo ślub mam tylko cywilny i już trochę czasu minęło a dzieci brak. Jednak moja starsza kuzynka... to co babcia i ciotki potrafiły odstawić przy świątecznym stole to było istnie żenujące. Te pytania: "Martuniu ty już masz 33 lata a odkąd cię ten Wojtek rzucił 4 lata temu to nikogo nie poznałaś?" i ciche komentarze "dla niej to już nie ma nadziei.." Zawsze stawaliśmy w jej obronie i próbowaliśmy załagodzić sytuacje ale przecież pytanie i tak padło... W końcu kiedyś mój tata zagotował i odpalił, że może Marta sobie sama samochód kupiła za swoją wypłatę a nie remontuje komunalne mieszkanie z socjalnego na dzieci bo mąż pracuje w Norwegii i im się opłaca mieć ich 5. Było wielkie poruszenie i obraza majestatu. Spotkania rodzinne wstrzymano (albo odbywały się w okrojonym składzie) Minęło kilka lat, kuzynka poznała świetnego faceta, hajtnęli się i w pierwszej ciąży jest, domek i rodzinka premium. Babcia się swoich pytań i komentarzy absolutnie wypiera teraz Marta to taka wnuczka, że nic tylko przykład brać :D
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo