„Czy jako matka chrzestna powinnam zajmować się chrześniakiem w każdy weekend? Kuzynka zmusza mnie do opieki nad własnym dzieckiem!”

Kasia usłyszała niedawno, że jest... złą matką chrzestną.
„Czy jako matka chrzestna powinnam zajmować się chrześniakiem w każdy weekend? Kuzynka zmusza mnie do opieki nad własnym dzieckiem!”
Fot. Unsplash.com
02.04.2018

W dzisiejszych czasach rodzice chrzestni są częściej wybierani ze względu na swój majątek bądź znajomości niż postawę moralną i stopień pokrewieństwa. Rodzice mają roszczeniową postawę i liczą na pomoc w utrzymaniu dziecka, a czasami także pomoc innego rodzaju. Na przykład załatwienie mu pracy, gdy dorośnie. Chociaż wydaje się to absurdalne, wystarczy poczytać fora internetowe, aby przekonać się, jak wielu Polaków podąża tym tropem myślowym. „Mąż wybierał chrzestnego, a ja chrzestną. Mój wybór okazał się dobrą decyzja, ponieważ jest to moja długoletnia koleżanka, która często u mnie bywa i ma kontakt z moim dzieckiem i co też istotne, często coś kupi dla małej (obiadki, kaszki, pampersy). Wybór męża okazał się nietrafny. Chłopak od czasu chrztu, który odbył się 10 miesięcy temu w ogóle się nie pojawił. Powinien pojawić się chociaż na święta i kupić coś dla małej tymbardziej, że u mnie się nie przelewa. Za chwile Dzień Dziecka i dziecko zapewne od chrzestnego nic nie dostanie” – czytamy jedną z wypowiedzi. „Wybrałam chrzestnych ze względu na kasę” – przyznaje się kolejna matka. „Nieźle ich nakręciłam. Walczą ze sobą, kto jest lepszym chrzestnym dla syna, a dzięki temu ja mam na fajki” – brzmi szokujący wpis.

Wbrew pozorom rodzicom nie chodzi tylko o pieniądze chrzestnych. Bywa, że próbują się nimi wysługiwać i oczekują nieustannego zainteresowania. Właśnie z taką postawą spotkała się Kasia, 24-latka z Warszawy. Jej kuzynka jest tak niezadowolona z zaangażowania dziewczyny w wychowanie dziecka, że nazwała ją złą chrzestną. Kasia napisała do nas maila, w którym opisuje całą sytuację. 

Zobacz także: Wielki powrót imion z lat 90. Rodzice oszaleli na ich punkcie

zła chrzestna

Fot. unsplash.com

- Mam wrażenie, że to jakiś absurdalny koszmar, z którego nie mogę się obudzić. Niedawno podczas rodzinnej wizyty, usłyszałam jak moja kuzynka mówi do mojej mamy, że jestem okropną chrzestną. Dalszej części jej wypowiedzi nie słyszałam, bo ktoś wszedł do pokoju i musiałam wyjść. Potem mama o wszystkim mi opowiedziała. Była na mnie zła i powiedziała, że przynoszę jej wstyd, bo nie tak mnie wychowała.

Kasia wyjaśnia, o co chodzi.

- Pretensje jaką to jestem złą chrzestną słyszałam już dawno, ale ostatnio przelała się czara goryczy. Mój chrześniak kończy w połowie kwietnia 6 lat i mają mu wyprawić urodziny. Ja, przyznaję bez bicia, zapomniałam o tej okazji. Wykupiliśmy z chłopakiem wycieczkę na Teneryfę i w urodziny Kacpra nie będzie nas w Polsce. Tak marzyłam o wyjeździe, że zupełnie przeoczyłam tę okazję.

Na swoje usprawiedliwienie mam to, że do tej pory żadnych urodzin nie przegapiłam. Przynosiłam też fajne prezenty, chociaż nie zawsze takie, o jakie prosiła mnie kuzynka. Ostatecznie jednak nie narzekała. Oni są dość majętni i nie liczą na kasę z mojej strony. Mają za to pretensje o inne rzeczy.

Na przykład kiedy Kacper był niemowlęciem, kuzynka często dzwoniła do mnie i prosiła, żebym przyszła jej pomóc. Robiła to zawsze wieczorem, kiedy byłam już po szkole. Także często zamiast odrabiać lekcje czy wyjść na pizzę ze znajomymi, biegłam do niej i niańczyłam dziecko. Na początku nie miałam żadnych obiekcji, ponieważ widziałam, jaka jest zabiegana. Czasami nie miała nawet czasu, aby wziąć prysznic. 

zła chrzestna

Fot. unsplash.com

Niestety kuzynce i jej mężowi weszło w nawyk angażowanie mnie w opiekę nad dzieckiem na stałe. Prosili mnie, abym zastępowała ich w weekendy, aby oni mogli gdzie wyjść. Mieszkałam wtedy z rodzicami i moja mama zawsze powtarzała, że rodzinie trzeba pomagać. No to pomagałam. Wszystko się we mnie burzyło, bo poświęcałam swój wolny czas i nikt mi tego nie wynagradzał, ale stwierdziłam, że jakoś to przeboleję. Potem Kacper podrósł i było już lepiej.

Gdy dziecko miało kilka lat, Kasia wyjechała na studia.

- Wreszcie miałam dobrą wymówkę. Studia. Już nikt nie mógł wykorzystywać mnie do opieki nad dzieckiem. Zresztą nie za bardzo było jak ze względu na większą odległość zamieszkania. Niestety koszmar bycia chrzestną się nie skończył. W wakacje prosili mnie nieraz, abym zostawała z Kacprem. Robiłam to niechętnie, ale zgadzałam się. W tym roku przeszli jednak samych siebie. Wymyślili, że wyjadą na wczasy, a mnie zostawią dziecko. Na całe trzy tygodnie. Powiedziałam, że nie dam rady, ponieważ nie miałam na to najmniejszej ochoty. Mogę posiedzieć z dzieckiem kilka godzin, ale nie kilka tygodni. Mają dziadków, więc niech im pomagają. Moment mojej odmowy stał się punktem zapalnym.

Dziewczyna usłyszała od kuzynki, że skoro dziecko podrosło, ona powinna bardziej angażować się w jego rozwój i wychowanie, bo taki ma obowiązek moralny.

- Nie mogłam uwierzyć, gdy kuzynka poprosiła mnie, abym uczyła Kacpra angielskiego, bo świetnie znam ten język. Zaoferowała, że będzie go do mnie podrzucać w weekendy (oni mieszkają w Zielonce). Odmówiłam. Mówiłam o całej sytuacji różnym znajomym i wszyscy powiedzieli, że moja kuzynka przesadza, a wręcz wykorzystuje mnie.

zła chrzestna

Fot. unsplash.com

Niestety to nie dociera do mojej kuzynki ani mojej matki. Mam wrażenie, że przeciągnęła ją na swoją stronę i zrobiła ze mnie złą matkę chrzestną. Z kuzynką próbowałam już rozmawiać, ale to nic nie dało. Ona ma jakieś dziwne poglądy odnośnie roli chrzestnych w życiu jej dziecka.

To wszystko złożyło się na wyrobienie u kuzynki Kasi złej opinii na jej temat. Dziewczyna nie wie, co zrobić.

- Kuzynka zagroziła mojej mamie, że pomyśli nad inną chrzestną i dowie się u proboszcza, czy może mnie zamienić na kogoś innego, skoro nie wywiązuję się ze swojej roli. Ja jestem tak zmęczona sytuacją, że nie mam nic przeciwko, ale wiem, że zostanie mi zła opinia wśród rodziny. Kuzynka naprawdę potrafi przeciągnąć wszystkich na swoją stronę. Poza tym jest dużo starsza, a więc niby mądrzejsza. Ja z kolei mam dopiero 24 lata. Dla nich jestem jeszcze dzieckiem.

Nie wiem, jak z nimi rozmawiać. A może sama powinnam zrezygnować z tej roli?

Zobacz także: 6-latka TERRORYZUJE cały dom: Bije po twarzy, wyrywa włosy, bluzga... (Mamy nagranie!)

Komentarze (19)

Ocena: 4.79 / 5
gość (Ocena: 5) 03.04.2018 10:53
przeciez to jej dziecko, nie twoje, Jeszcze sie zastanawiasz? Nie masz swojego zdania? No please
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.04.2018 05:16
Twoja kuzynka jest niezle stuknieta, matka chrzestna powinna pomoc rodzicom, owszem, ale nie ich wyręczać! Ty masz swoje zycie, a nie zycie chrzesniaka! Olej to babsko i sie nie przejmuj, jak z Ciebie zrezygnuje to trudno, ma pecha, ze stracila fajna chrzestna, ktora chciala byc w zyciu malego, a nie zastepowac mu matke, ktora de facto ma.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.04.2018 18:54
Zaraz, a co jeśli chrzestny zmieni wiarę? Przecież może to zrobić i co wtedy? Pytam poważnie jak to wygląda?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.04.2018 16:49
doskonale rozumiem takie zachowanie. mnie z kolei wykorzystuje tak siostra. dzwoni, żebym przyjechała nawet żeby ona mogła zrobić zakupy w sklepie, a piętro niżej mieszka babcia... przy wszystkich mowi "chrzestna zrób to i tam to". a jak akurat zajmuję się czymś innym, to od razy "zmieniamy chrzestną". ja mam 21 lat i nie chcę mi się cały czas siedzieć z 2-letnim dzieckiem, bo kiedyś będę miała swoje i teraz właśnie chcę mieć spokój. a w tym wieku muszę latać za dzieciakiem. co ciekawe, chrzestnego tak nie angażuje. tylko mnie. faceci zawsze są zwalniani i im się więcej wybacza.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 02.04.2018 13:33
Hmm to chyba zależy jakie jest pokrewieństwo i jak daleko od siebie się mieszka. Mój chrześniak mieszka 150 km ode mnie. Gdyby mojej kuzynce sie chciało go przywozić do mnei to pewnie bym sie nim opiekowała. Ale wgodniej jej zatrudnić do tego dziadków, którzy są na miejscu.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo