Czy warto mieć swój kanał na YouTubie?

Popularny kanał na YouTubie może być żyłą złota. Tylko od czego zależy skala popularności i jak ją zdobyć?
Czy warto mieć swój kanał na YouTubie?
Fot. Unsplash
28.11.2017

Należący do Google’a serwis internetowy umożliwiający bezpłatne umieszczanie, odtwarzanie strumieniowe, ocenianie i komentowanie filmów – YouTube – w ciągu ponad 12 lat istnienia stał się niekwestionowanym liderem w swojej kategorii i jednym z najpopularniejszych serwisów świata każdego miesiąca odwiedzanym przez 1,5 miliarda (!) zalogowanych użytkowników. Spora w tym zasługa prezeski YouTube’a – Susan Wojcicki, Amerykanki polskiego pochodzenia, która posiada polskie obywatelstwo.

W samym 2017 roku padło kilka rekordów. W sierpniu rekord największej liczby wyświetleń jednego filmu w serwisie w ciągu 24 godzin zanotowała Taylor Swift i jej teledysk do piosenki „Look What You Made Me Do” – w ciągu doby wideo obejrzano ponad 43 miliony razy. Z kolei w październiku pierwszy film opublikowany na YouTubie osiągnął cztery miliardy wyświetleń. To „Despacito” Luisa Fonsiego z gościnnym udziałem Daddy’ego Yankee.

Właściciele tych imion zarabiają najwięcej. Czy Twoje też znalazło się na liście?

YouTube pozwala zarabiać na publikowanych filmach. Dla miłośników filmowania i prezentowania się przed kamerą (ewentualnie pokazywania wyczynów utalentowanego kota czy psa udającego pająka) to nie lada gratka, szczególnie że korzystanie z serwisu, jak zaznaczyliśmy na początku, jest darmowe. Stąd prawdziwy wysyp wideoblogów, w skrócie zwanych vlogami czy po prostu osobistych kanałów na YouTubie. Pierwszą wideo blogerką, która przekroczyła milion subskrypcji, była Amerykanka Michelle Phan, specjalistka od makijażu i stylu. Dziś ma prawie 9 mln subskrypcji. Ale również Polacy w serwisie zarządzanym przez Susan Wojcicki radzą sobie całkiem nieźle.

Według infografiki przygotowanej przez panwizualny.pl w 2016 roku, jeśli chodzi o polskie kanały z największą liczbą subskrybentów, bank rozbił SA Wardęga (3 468 343 mln subskrybentów). Dalej byli: Abstrachujetv (2 536 630), Rezigiusz (2 365 756), Blowek (2 343 796), Stuu Games (2 199 363), 5 sposobów na… (1 944 582), Step Records (1 870 897), Isamuxpompa (1 488 296), Niekryty Krytyk (1 379 567) i SKKF (1 358 280). Warto dodać do tego polską Michelle Phan, czyli Red Lipstick Monster, która ma ponad 1 mln subskrybentów.

vlogerka

Fot. Unsplash

Czemu poświęcone są kanały na YouTubie? Absolutnie wszystkiemu. Vlogerzy nagrywają tutoriale, czyli samouczki, pokazują, jak gotować, ćwiczyć, malować się, naprawić kran czy prawidłowo mówić po polsku. Ogromną popularnością cieszą się vlogi urodowe, dające porady dotyczące makijażu, paznokci i pielęgnacji. Jeśli mowa o Michelle Phan, to YouTube otworzył jej drzwi do wielkiego sukcesu. Urodzona w 1987 roku Amerykanka współzałożyła markę ipsy, która w ramach kosztującej 10$ miesięcznie subskrypcji rozsyła do klientek kosmetyki. Wartość marki wyceniono na, bagatela, 500 mln dolarów, a Phan w 2015 roku trafiła na listę „30 under 30” magazynu „Forbes”, co oznacza, że została milionerką przed 30. urodzinami.

Wróćmy jednak do polskich realiów. Na początku 2017 roku wyceniono, że Red Lipstick Monster, czyli Ewa Grzelakowska-Kostoglu, jest warta… 17 mln zł. Według analityków rynku youtuberów z Press Service Monitoring, gdyby Ewa chciała zapłacić za każde swoje pojawienie się w mediach, kosztowałoby to łącznie 17 mln zł. Książki Red Lipstick Monster poświęcone technice makijażu stały się bestsellerami. To pokazuje, że YouTube może być wstępem do pięknej kariery. Nawet kot może stać się guru YouTube’a. Przykładem jest Grumpy Cat, który w dwa lata zarobił… 100 mln dolarów. Oczywiście całą kasę zgarnęła jego właścicielka ;-).

Odpowiedzmy sobie zatem na główne pytanie postawione w tym artykule: czy warto mieć swój kanał na YouTubie? Nie ma jednej odpowiedzi, bo fundamentalna kwestia brzmi, po co chcesz to robić.

Jeśli dla przyjemności, to świetnie, idź w to. Ale jeśli dla pieniędzy, nie tak prędko. Wielkie liczby robią wrażenie i to prawda, że na YouTubie zarobić może każdy. Każdy, kto zdobędzie popularność, dodajmy. A o to wcale nie jest tak łatwo.

Przede wszystkim prowadzenie profesjonalnego kanału na YouTubie wymaga kilku rzeczy:
•    dobrego pomysłu (dlaczego ludzie mieliby oglądać akurat ciebie?),
•    konsekwencji (jeden film opublikowany raz w miesiącu to za mało),
•    profesjonalizmu.

vlogerka

Fot. Unsplash

Profesjonalizm oznacza, że twoje filmy, jeśli mają się spodobać, powinny być nagrywane fachowo. „Widzowie szukają materiałów o wysokiej jakości obrazu i dźwięku, dlatego koniecznie sprzęt powinien mieć funkcję nagrywania filmów w HD. Wśród vlogerek najpopularniejsze są aparaty z odchylanym o 180 stopni ekranem – można go ustawić w taki sposób, aby widzieć nagrywany obraz, jednocześnie znajdując się przed obiektywem. Koniecznie mikrofon – znacznie podniesie jakość nagrywanego dźwięku” – pisze Miriam Akida w tekście „Nakręć swój look. Co musisz wiedzieć, zanim założysz kanał urodowy na YouTubie” w dodatku do „Wysokich Obcasów” IT GIRLS (maj 2017).

Do tego trzeba pamiętać o takich kwestiach jak światło oraz obróbka wideo. Nagranie filmu to w zasadzie pestka przy montażu. Czy masz tego świadomość? „Programów do edycji wideo jest sporo. Korzystanie z tych bardziej zaawansowanych, które dają nam dużo możliwości zrealizowania naszej końcowej wizji, wymaga wielu godzin ćwiczeń i nauki. I nie są darmowe” – pisze Miriam Akida.     

A jeśli mowa o zarabianiu, to wcale nie jest to takie proste. Wiosną 2017 roku YouTube zmienił zasady, wprowadzając zasadę, według której na reklamach mogą zarobić tylko ci youtuberzy, których filmy łącznie przekroczyły barierę 10 tys. wyświetleń. To naprawdę sporo! Każdego dnia na YouTubie publikowanych jest KILKADZIESIĄT TYSIĘCY filmów. Wcale nie jest takie łatwe zdobyć zainteresowanie i uwagę internautów.

Na YouTubie liczą się wyświetlenia banerów i kliknięcia w reklamy. Nie wolno tego robić samemu, używać botów czy namawiać widzów do klikania. Stawki na YouTubie są zróżnicowane, ale generalnie za 100 tys. wyświetleń można zarobić 50 dolarów. Więcej można zarobić dzięki kampanii na YouTubie, gdy do vlogera zgłasza się agencja z konkretną propozycją współpracy. Ale żeby wejść na taki poziom, trzeba być rozpoznawalnym. A tego bez ciekawych, porządnych i profesjonalnych filmów osiągnąć nie sposób.

Zobacz także: Jak Ewa Chodakowska zarobiła 49 milionow złotych?

RAF

Komentarze (2)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 13:28
Nie oplaca sie. Potrzeba wielu dziesiatek tysiecy wyswietlen zeby zarobic pare dolarow.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.11.2017 04:15
Mam wrażenie, że każdy Sebix ma już swój kanał... wchodzisz na youtube i mnóstwo gimbusów mówi ci jak żyć hahahahhahha :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo