Czy to obciach kupować podróbki?

Wiele gwiazd bez zażenowania paraduje z torebkami znanych marek czy w butach sławnych projektantów, które już z daleka wyglądają na podróbki. Warto brać z nich przykład?
Czy to obciach kupować podróbki?
Fot. Unsplash
13.11.2017

Magdalena Ogórek, kontrowersyjna kandydatka lewicy na prezydenta Polski, która dziś jest jedną z największych fanek Prawa i Sprawiedliwości, wciąż budzi ogromne zainteresowanie fotoreporterów. Kilka miesięcy temu została przyłapana przez paparazzi w centrum Warszawy. Emocje mediów wzbudziła zwłaszcza jej torebka, bijąca po oczach dużym logiem Prady. W sklepie trzeba za nią zapłacić około 10 tysięcy złotych, jednak według znawców, którzy przeanalizowali zdjęcie, torebka Ogórek raczej tyle nie kosztowała, gdyż wyglądała na podróbkę. Miał o tym świadczyć workowaty kształt oraz podejrzanie rozciągnięta skóra, zupełnie nie pasujące do standardów słynnej firmy.

Nie jest to pierwszy, ani z dużym prawdopodobieństwem nie ostatni przypadek, gdy polska gwiazda czy celebrytka sięga po imitacje produktów znanych marek. Od dawna zarzuca się to m.in. Dodzie. Już prawie 10 lat temu magazyn „Show” odkrył, że piosenkarka ma przynajmniej trzy torebki Louis Vuitton, które zdecydowanie różnią się od oryginałów. Potwierdzili to zresztą eksperci z francuskiej firmy.

Zobacz także: Przez 10 dni chodziłam do pracy w ubraniach mojego faceta. Nikt się nie zorientował... (Wyniki zaskakującego eksperymentu)

Dużo kontrowersji wywołały również zdjęcia z imprezy „Okiem Komara”, na której Doda zaprezentowała się w sukni zaprojektowanej przez Gosię Baczyńską. Przedstawiciele znanej polskiej kreatorki mody szybko sprostowali te informacje. „To nieprawda. Sukienka Dody jedynie do złudzenia przypomina suknię projektu Gosi Baczyńskiej” – napisano w oficjalnym oświadczeniu. Na innej imprezie piosenkarka pokazała się w podrobionych szpilkach marki Nike.

Doda nawet nie próbuje zaprzeczać, choć twierdzi, że podróbki kupowała dawno temu. „W ogóle się tego nie wstydzę. Nie pochodzę z bogatej rodziny, w Ciechanowie można było zapomnieć o dostępie do takich marek. W Warszawie, na tamte czasy, też nie było takich możliwości. Nie można było za jednym kliknięciem myszki kupić czegoś markowego” – skomentowała w programie „Stare zdjęcia gwiazd”.

Niektóre celebrytki noszą podróbki nieświadomie, przynajmniej taka jest ich linia obrony. Przykładem może być historia Kasi Cichopek, która podczas sylwestrowego koncertu Polsatu wzbudziła powszechny zachwyt białą suknią, do złudzenia przypominającą kreację Macieja Zienia, zaprojektowaną dla Alicji Bachledy-Curuś.

„Kreacja nie została uszyta w atelier Macieja Zienia, mimo że rzeczywiście jest bardzo podobna”  – stwierdził rzecznik prasowy projektanta, a on sam nie ukrywał zdenerwowania w rozmowie z „Show”. „Kasia uszyła sobie sukienkę, która była odwzorowaniem mojej kreacji. To zwykła kradzież” – grzmiał Zień. Konflikt udało się jednak załagodzić. Rzecznik projektanta oznajmił, że strony pozostają w przyjaznych stosunkach, a celebrytka nie była świadoma, skąd pochodzi sukienka.

podróbki

Fot. Unsplash

Sporo celebrytek nie widzi jednak problemu i obciachu w kupowaniu podróbek. Niektóre nawet je reklamują, chociażby Kamila Wybrańczyk, narzeczona znanego boksera Artura Szpilki. Jeden z plotkarskich portali wykrył, że oferuje ona w serwisie społecznościowym repliki kurtek Moncler w cenie trzykrotnie niższej od butikowej, w tym nawet modele niedostępne w oficjalnej sprzedaży.

Deynn, gwiazda polskiego Instagrama i Snapchata zachwala z kolei perfumetki, czyli tańsze odpowiedniki znanych perfum. „Zrobiłam sobie taki test, że na lewej ręce psikałam od góry, do dołu tą właśnie perfumetką, na prawej tym oto zapachem i powiem wam, że nie spodziewałam się, że te zapachy oba będą tak trwałe. Bardzo długo trzyma, dlatego też się tym psikam. I zamówię sobie więcej. No naprawdę kozak” – zachwalała fit-blogerka, która przyznaje, że najbardziej kocha zapach Chanel.

Przedstawiciele znanej francuskiej marki nie podzielają jej entuzjazmu. „Jesteśmy oczywiście świadomi istnienia stron internetowych jak ta, używających zdjęć i rozpoznawalności największych marek perfumeryjnych w celu sprzedawania podrobionych zapachów. Dla Chanel walka z podróbkami to priorytet, jako że producenci podróbek przywłaszczają sobie ikoniczne projekty i logo naszej marki, żeby dzięki naszej renomie zyskać popularność dla własnych zysków” – napisano w oświadczeniu Chanel.

podróbki

Fot. Unsplash

Jak widać, dla wielu gwiazd i gwiazdeczek kupno podróbek przestało być już obciachem. A co sądzą o tym „zwykłe Polki”? „Nie znoszę wszelkich imitacji. Naprawdę komuś się wydaje, że torebka z ceraty za pięć dych z wielkim napisem „Prada” to taka super okazja? Że wielka klamra D&G krzywo obklejona cyrkoniami to taki luksus? Że takie logo z miejsca dodaje punktów lansu? To jest kwestia złego gustu, totalna nieznajomość tematu, jakieś wishful thinking w stylu: może ludzie sobie pomyślą, że jestem taka bogata” – śmieje się Dorota, dziennikarka z Gdańska.

„Dla jasności – mnie też nie stać na oryginały, i nie wyobrażam sobie wydać dwa tysiące na głupią torebkę, ale po prostu szanuję pracę jej twórców. Kosmiczna cena to przecież nie tylko logo, lecz także jakość materiałów, ręczna robota, świetne kampanie reklamowe i tak dalej. Kupowanie podrób jest jak jeżdżenie polonezem z doczepionym znaczkiem od Mercedesa” – dodaje Dorota.

„Dla mnie śmianie się, obgadywanie czy dyskutowanie o tym, jak inni ludzie się ubierają jest bez sensu, pozwólmy każdemu chodzić ubranym tak, jak chce. A co do podróbek, wielkie koncerny naprawdę na tym nie ucierpią, a jeśli ktoś poczuje się lepiej nosząc torbę Louis Vuitton za 80 złotych, nawet ohydną i kiczowatą, to jego sprawa” – twierdzi z kolei Kasia z Zielonej Góry.

RAF

Komentarze (4)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 13.11.2017 13:16
Nie stać mnie na luksusowe rzeczy ale nigdy ni kupiłabym podróbki, uważam, że to obciach. Wolę pójść do sieciówki i kupić coś na co mnie stać.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.11.2017 11:56
Wstyd albo cie stac albo nie rob z siebie bogacza.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.11.2017 10:52
z zycia wziete! Znam ciapatego ktory handluje dresami i innymi ciuchami "markowymi". Za uszycie dresu, transport z chin albo indii placi £5-6 a za firmowy znaczek POLO £2 ktory oczywiscie jest podrobka. Gdy klienci pytaj czy to oryginal to sciemnia i juz dwa rady placil kare £80 000 za bezprawne uzywanie trademark znaku ale jemu bardziej oplaca sie placenie kar, bo na dzien wyciaga £1000 a przy swietach jeszcze wiecej i na tym juz kupil 42 domy w calej Anglii. Za wynajem kupuje sobie coraz to nowsze, a prozniacy nabijaja mu kiese swoja chciwoscia i zarozumialstwem.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo