Wyznanie Lidii: „Mam zamiar zebrać cały GANG ŚWIEŻAKÓW. To mój cel na najbliższe miesiące”

Kobieta opowiada, do czego jest w stanie się posunąć, aby zdobyć maskotkę.
Wyznanie Lidii: „Mam zamiar zebrać cały GANG ŚWIEŻAKÓW. To mój cel na najbliższe miesiące”
Fot. facebook.com/BiedronkaCodziennie
10.09.2017

Chyba nikt nie spodziewał się, że Świeżaki sprzedawane w popularnym dyskoncie okażą się hitem. Maskotki, które przedstawiają owoce oraz warzywa i mają propagować wśród najmłodszych zdrowe odżywianie, doprowadzają do skrajnych sytuacji. Niedawno media doniosły o matce, która wykradła naklejki kasjerce. Społeczeństwo rodziców ogarnął istny szał. Maluchy pragną zdobyć maskotki, a ich najbliżsi poruszają niebo i ziemię, aby spełnić zachcianki dzieci.

W sierpniu ruszyła kolejna odsłona. W sieci pojawił się Gang Świeżaków 2 wzbogacony o nowe pluszaki. Akcja potrwa do 3 grudnia albo do wyczerpania zapasów. Walka o Świeżaki jest zacięta...

Lidia jest mamą dwójki dzieci, które postawiły sobie za cel zebranie całego gangu. Chociaż kobieta na początku była przeciwna angażowaniu się w akcję, stopniowo wkręciła się w zdobywanie maskotek. Obecnie każdego nowego Świeżaka traktuje niczym trofeum i podobnie jak jej potomstwo marzy o pełnej kolekcji. Aby zrealizować ten cel, posuwa się do zaskakujących sposobów. Lidia zgodziła się opowiedzieć o tym doświadczeniu.

 Zobacz także: Mama tłumaczy, dlaczego nazwała syna Jeronimo Martin: „Wszystkie zakupy robię w Biedronce!”

kolekcjonowanie Świeżaków

Fot. Kai Oberhauser unsplash.com

- Gdy moje dzieci zobaczyły Świeżaki po raz pierwszy, od razu powiedziały mi, że chcą mieć śliwkę i truskawkę. Myślałam, że te maskotki się kupuje, więc podeszłam do kasy, a kasjerka zapytała, czy chcę je nabyć za gotówkę czy za naklejki. Nie miałam pojęcia o żadnych naklejkach, ale gdy usłyszałam cenę, powiedziałam Bartkowi i Laurze, że nie kupię im zabawek, a na zbieranie naklejek nie mam czasu ani ochoty. Dzieci jak to dzieci – bardzo rozpaczały. W końcu uległam i nawet założyłam kartę klienta. Za nią można zdobyć dodatkową naklejkę. Po jakimś czasie uzbieraliśmy na śliwkę, a dzieci nie posiadały się ze szczęścia. Niestety to trwało kilka tygodni, a zaangażowałam w akcję nawet swoją mamę. Po prostu nie po drodze nam do tego dyskontu. Bliżej mam targ i inne sklepy. Dzieciaki jednak tak bardzo zapragnęły mieć Świeżaki, że zaczęłam kombinować. Sama nie wiem, kiedy wkręciłam się w tę zabawę. Uświadomiłam to sobie dopiero wtedy, gdy przez jakiś czas maskotki nie były dostępne. Bardzo żałowałam, że udało nam się zebrać tylko dwa. Na szczęście od końca sierpnia znowu można je zdobyć.

Lidia opowiada o swoich sposobach.

- Zauważyłam, że niektórzy klienci oddają swoje naklejki w kolejce. Niestety przeważnie jest kilkoro chętnych na dodatkowy łup, dlatego nie zawsze miałam szczęście. Pomimo tego, ze głośno krzyczałam. W końcu wpadłam na genialny pomysł. Wiadomo, że dzieci rozczulają ludzi. Dlatego pomyślałam, aby zawsze podczas robienia zakupów stawiać jednego z maluchów przy kasie od strony kasjerki. Dziecko niby czeka na to aż mama zrobi zakupy, a tak naprawdę czyha na naklejki. Pouczyłam Bartka i Laurę, żeby od razu się zgłaszali, jeżeli ktoś będzie chciał oddać naklejki albo po prostu pytali. Jeżeli ludzie mają wybrać pomiędzy dzieckiem a dorosłym, zawsze wybiorą dziecko. Maluch ze smutną miną wzbudza współczucie i kruszy serca. Dzięki temu podczas robienia jednych zakupów zdobyliśmy aż 10 naklejek od innych ludzi. Prawdziwy sukces.

kolekcjonowanie Świeżaków

Fot. Andrew Branch unsplash.com

W przypadku Lidii zdobycie Świeżaków jest trudniejsze, ponieważ kobieta ma daleko do dyskontu.

- Od akcji z maskotkami przestałam robić zakupy na targu i w innych sklepach. Chociaż podróż zajmuje mi sporo czasu, poświęcam się. Dzieci są dla mnie ważniejsze, no i sama chciałabym zebrać cały gang. Te maskotki świetnie wyglądają na półce, a Bartuś z Laurą uwielbiają się nimi bawić.

W zbieranie Świeżaków zaangażowałam już całą rodzinę. Naklejki zdobywają dziadkowie, siostra mojego męża i dwie moje kuzynki. Z ich strony idzie trochę opornie, bo rzadko kiedy robią tam zakupy. Również mają nie po drodze. Poza tym trudno kupić wszystko w jednym sklepie. Niektórych produktów nie znajdziemy w dyskoncie albo są słabej jakości. Mimo wszystko przestałam kupować warzywa i owoce na targu. Za nie można zdobyć dodatkowe naklejki, podobnie jak za oznaczone produkty. Teraz sklep dzięki mnie ma dodatkowy utarg, bo tylko przez dwa tygodnie wydałam w nim 900 zł. Czasami widzę, że niektóre rzeczy oznaczone naklejkami są przydatne, więc kupuję na zapas. Kiedyś je wykorzystam. Przyznaję, że trochę zaszalałam, ale Świeżaki w każdej chwili mogą zniknąć, a obiecałam maluchom, że będą mieć wszystkie.

Lidia pisze także posty na Facebooku i pyta w nich znajomych, czy nie mają do oddania naklejek.

- Niektórzy uważają mnie za wariatkę, ale zawsze znajdą się poczciwi ludzie, którzy dzielą się naklejkami. Dzięki nim wkrótce zdobyłam kolejne dwie maskotki. Jak się chce, wszystko można! Znalazłam też portal aukcyjny, w którym Świeżaki są wystawione za ułamek tradycyjnej ceny. W ten sposób kupiłam rzodkiewkę i borówkę. Przesyłka jeszcze nie doszła, ale powinna się pojawić na dniach. Dzieci nie mogą się już doczekać. Niestety wciąż brakuje mi jeszcze sporo Świeżaków. M. in. banana,  kalafiora, marchewki, jabłka i kilku innych. Myślałam, żeby się ogłosić na jakimś forum albo w innym miejscu... Może ktoś odsprzeda. To wyjdzie chyba taniej niż te wszystkie zakupy w dyskoncie.

kolekcjonowanie Świeżaków

Fot. Patricia Prudente unsplash.com

Niektórzy wstydzą się robienia zakupów w dyskoncie oraz zbierania Świeżaków, ale nie Lidia.

- Nie uważam, aby to był powód do wstydu. Wstydzić powinni się ludzie, którzy oceniają innych po tym, gdzie robią zakupy. W dyskoncie są fajne okazje, a niektóre produkty kupuję tylko tam. Co do Świeżaków, zbiera je mnóstwo osób, tylko nie wszyscy się przyznają. Niedawno odkryłam, że moja znajoma, która zgrywa paniusię, też je ma. Tłumaczyła się, że to dziadkowie tak rozpieszczają dzieci, ale ja swoje wiem. Widziałam u niej aż pięć Świeżaków, a w tym banana, którego bardzo pragnę zdobyć. Zbieranie tych maskotek jest czasochłonne. Sami dziadkowie na pewno na nie nie uzbierali.

Przykro mi, kiedy widzę ironiczne uśmiechy klientów w kolejce, gdy nabywam Świeżaka. Albo złośliwe komentarze w Internecie. Ludzie kupują książki albo inne gadżety, ale Świeżak to dla nich obciach. Poza tym nie wiadomo, ile będą kiedyś warte. Jak dzieci się znudzą, może odsprzedam kolekcję. Pozdrawiam wszystkie mamy, które zbierają Świeżaki.

Zobacz także: Codziennie słyszą, że nie powinni jej pokazywać. Ich córka urodziła się BEZ TWARZY!

Komentarze (9)

Ocena: 4.56 / 5
gość (Ocena: 5) 11.09.2017 00:40
Super dalej tak trzymaj !
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.09.2017 17:10
Idiots. Idiots evrywhere..
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.09.2017 16:54
Też mam świeżaki dla dzieciaków. tyle że u mnie był to po prostu bonus podczas normalnych zakupów. Lubię ten sklep, jakoś nie mam kompleksu dyskontowego i nie widzę nic złego w zakupach w biedronce. Po prostu udało mi się uzbierać punkty przy okazji zwykłych zakupów. Ale zostawianie dziecka przy kasie i jeżdżenie na drugi koniec miasta po punkty to dla mnie dramat. Wiele sklepów oferuje promocyjne prezenty, ale jakoś nie jeżdżę od jednego do drugiego żeby wszystko dostać. A za te 900zł to kupiłaby całą kolekcję bez poniżania siebie i dzieci. I jeszcze by sporo zostało.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.09.2017 15:25
Jestem ciekawa ile niepotrzebnego barachła nabyłaś i tym samym zmarnowałaś kupę kasy tylko po to by kupić tego dziadostwa. Że już nie wspomnę o tym że jedzenie kupowane na targu jest o wiele lepszej jakości niż w dyskontach.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.09.2017 12:51
hahaahahahaahahah HAHAHAHHAAHHA śmiech na sali
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo