Wstrząsająca relacja pracownicy dyskontu: Klienci dla maskotek zrobią WSZYSTKO!

Pluszaki przedstawiające warzywa i owoce bardzo przypadły Polakom do gustu...
Wstrząsająca relacja pracownicy dyskontu: Klienci dla maskotek zrobią WSZYSTKO!
Fot. Unsplash
07.09.2017

Można odnieść wrażenie, że w polskim handlu trwa wojna na pluszaki. Dwie sieci dyskontów wprowadziły równocześnie bardzo podobne maskotki przedstawiające warzywa i owoce. W jednej z nich zabawki można po prostu kupić, a w drugiej zbiera się naklejki, które umożliwiają odebranie upragnionego pluszowego kalafiora czy truskawki. Brzmi niepozornie, ale niektórzy klienci podchodzą do tej zabawy bardzo serio.

Doskonale wie o tym Patrycja, która pracuje jako kasjerka w popularnym dyskoncie. To zajęcie, które nigdy nie było łatwe i przyjemne, ale w ostatnich dniach wydaje się szczególnie uporczywe. Wszystko właśnie przez owocowo-warzywne pluszaki. Okazuje się, że aby je zdobyć niektórzy są w stanie zrobić bardzo wiele. Co konkretnie? Tego dowiecie się z listu, który przesłała do naszej redakcji.

Pracownica sklepu nie kryje swojego zdziwienia i prosi: niech to szaleństwo wreszcie się skończy!

Zobacz również: NOWE SKLEPY w Polsce! Już wkrótce kupisz... (Zobacz listę marek, o których wcześniej nasz kraj mógł tylko pomarzyć!)

 

zakupy w dyskoncie

źródło: Unsplash

Chciałabym poruszyć temat maskotek, które od niedawna znowu pojawiły się w ofercie znanej sieci dyskontów. Pracuję w jednym z jej sklepów, więc znam temat od podszewki. W poprzedniej edycji tej „zabawy” też zdarzały się dziwne sytuacje, ale teraz jest jeszcze gorzej. Mam wrażenie, że niektórzy zostawiają swoją godność przed drzwiami wejściowymi, a dla pluszaka zrobią wszystko.

Codziennie jestem świadkiem intryg i awantur, których celem jest zdobycie upragnionej zabawki. Pytanie tylko - czy na pewno dla dzieci? Wydaje mi się, że to zaślepionym dorosłym bardziej na tym zależy. Wielokrotnie w ciągu zmiany słyszę od klientów, że ich oszukałam, wydałam za mało naklejek albo żadnej, chociaż się należała. Pojawiają się też głosy, że pracownicy sklepu już dawno sobie wszystkie maskotki przywłaszczyli, a cała ta akcja jest jedną wielką ściemą.

To absurd. My już nie możemy patrzeć na te pluszaki. Poza tym nie ma możliwości, żeby coś sobie zagarnąć. Robisz zakupy, system wskazuje ile naklejek mam ci dać i po prostu to robię. No, ale Polacy uwielbiają wszelkie teorie spiskowe.

Zobacz również: Apel Oksany: „Zacznijcie lepiej traktować Ukraińców. Polska jest NIE TYLKO dla Polaków!”

zakupy w dyskoncie

źródło: Bodie Pyndus / Unsplash

Każdego dnia i to wielokrotnie w czasie zmiany widzę, jak niektórzy się dla tych naklejek poniżają. Najgorzej jest wtedy, kiedy klient je dostaje, ale oświadcza głośno, że żaden pluszak go nie interesuje. Wtedy w kolejce zaczyna wrzeć. Ludzie błagają, aby to im je oddać. Gdyby było trzeba - pewnie byliby w stanie paść na kolana. Pojawiają się argumentu w stylu „jestem biedna, mam dużo dzieci, potrzebuję tej maskotki”.

Mam do takich osób pytanie - jak jesteś taka biedna, to co robisz kolejny raz w sklepie? Skąd masz pieniądze na zakupy? Na pełny koszyk cię stać, ale na zabawkę już nie? Wiem, że to pozostanie bez odpowiedzi. Dla niektórych to coś więcej, niż tylko walka o pluszaka. Bardziej o uznanie - zobaczcie, dostałam kalafiora, zebrałam całą kolekcję, jestem kimś. Absurd do potęgi.

Doszło do tego, że naklejki są w sklepach strzeżone równie mocno, co pieniądze w kasach. Już słyszałam o przypadku kradzieży. Teraz kobiecie grozi nawet 5 lat więzienia.

Zobacz również: Szafiarka ostro o torebkach Wittchena w Lidlu

zakupy w dyskoncie

źródło: Clark Young / Unsplash

Tylko w moim sklepie mam 3-4 młode mamy, które praktycznie całymi dniami stoją przed budynkiem zaczepiając klientów. Proszą o naklejki. Gdyby poświęcały tylko swój czas i energię, to niech im będzie. Ale one sterczą tam z dziećmi. Ja bym się wstydziła. Naprawdę tracę szacunek do takich ludzi, którzy dla kawałka waty owiniętej materiałem są w stanie pozbyć się własnej godności. Przecież to jest żebranie. Co z tego, że nie chodzi o pieniądze.

Wracam z pracy i widzę, że to samo dzieje się w Internecie. Na forach i Facebooku naklejki z dyskontu zdają się mieć większą wartość, niż złoto. Nie jestem w stanie tego pojąć. Sama nie jestem osobą majętną, ale nie przyszło mi do głowy, żeby tak się poniżać dla maskotki. Zabawa się skończy, pluszak wyląduje na dnie szuflady, a dobre imię trudno będzie odzyskać.

Błagam, zastanówcie się nad sobą.

Patrycja

Komentarze (24)

Ocena: 5 / 5
majka (Ocena: 5) 08.09.2017 17:30
ostatnio sie za głowę złapałam .... przeglądam Facebooka a tam ktos polubił wydarzenie pozew zbiorowy przeciwko biedronce o wydanie swierzaków z pierwszej edycji .... ludzie troche szacunku dla siebie to tylko maskotki
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.09.2017 01:55
Czasami jestem w birce i akurat dziś wydałam 41 zł czyli jak teraz doczytałam mogłam dostać 1 pkt - a na pluszowego kalafiora potrzeba ich 60 haahhahahahahahah no sorry biedra, nie przekupiliście mnie :D wolę swój osiedlowy... zwłaszcza, że kupiłam dziś u was obrzydliwe sushi, które oddałabym psu jak inni swoje świeżaki gdybym miała :P
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 08.09.2017 01:29
Ona ma racje. Weźcie się zastanówcie jak się zachowujecie w oczach innych. Dla mnie to też jest żenada, tak samo jak te słynne ,,walki,, o jakiś towar w Lidlu kiedy ten jest na promocji. Żenada.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.09.2017 19:59
Zbieram naklejki :p Chce pluszaka dla psa, on lubi takie zabawki ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.09.2017 18:48
Trochę prawdy w tym jest, ludzie najpierw histerycznie zbierają te maskotki, a potem sprzedają je na OLX nawet za 10 zł., lub chcą je wymienić na jakiś drobiazg kub oddać za darmo. Niektórzy mają nawet po kilkanaście sztuk maskotek do sprzedania. Ja sama kupiłam tak trzy Świeżaki
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo