„Zostałam wyproszona ze sklepu, bo...”

Ania i Ewelina uważają, że zostały potraktowane niesprawiedliwie. Czy mają rację?
„Zostałam wyproszona ze sklepu, bo...”
Fot. iStock
12.05.2017

Czy każdy ma prawo wejść do sklepu i zrobić zakupy? Pierwszą myślą, która przychodzi do głowy jest, że tak, ale w mediach czy na forach internetowych coraz częściej słyszymy o historiach, gdy ktoś został wyproszony. Wbrew powszechnemu przekonaniu, podobnych przypadków jest bardzo dużo.

Przyczyną przeważnie jest zwierzę albo wózek z dzieckiem. Niektórzy właściciele sklepów wieszają na drzwiach tabliczki, że nie można wchodzić z wózkiem czy czworonożnym pupilem. Czy mają do tego prawo? Jeżeli chodzi o psy, według opinii niektórych prawników, zamieszczonych w Internecie, nie ma takiej normy prawnej, która zakazywałaby wprowadzania psów do sklepów czy innych budynków użyteczności publicznej. Powołują się przy tym m. in. na wolność człowieka chronioną konstytucyjnie. Podobnie przedstawia się sprawa matek wchodzących do sklepów z wózkami z dziećmi. W tym przypadku można mówić o naruszeniu artykułu 138 kodeksu, który brzmi następująco: „Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny”. To właśnie na ten zapis powołała się p. Katarzyna - prawniczka, o której sprawie zrobiło się głośno, gdy zgłosiła swój przypadek do Rzecznika Praw Obywatelskich. Kobieta została wyproszona z second-handu, ponieważ wybrała się na zakupy z małym dzieckiem, które przyprowadziła w wózku. Udało jej się wygrać sprawę w sądzie, jednak kara nałożona na sklep była wręcz śmieszna. Grzywna wyniosła zaledwie 20 zł.

Wiele matek nigdzie nie zgłasza takich spraw, podobnie jak inne osoby, które z jakiegoś powodu zostały wyproszone ze sklepu. Pojawia się pytanie, kto ma rację w sporze? Czy sprzedawca, powołujący się na zapis w regulaminie, że na terenie jego własności wymaga zachowania porządku? A może jednak klient, powołujący się na dyskryminację?

Kobiety, z którymi udało nam się porozmawiać, przekonują, że zostały potraktowane karygodnie.

Zobacz także:  7 grzechów głównych klientek sklepów odzieżowych

pies w sklepie

Fot. iStock.com

Ania ma 28 lat. Od kilku lat robi zakupy ze swoim chihuahua, z którym się nie rozstaje. Kilka tygodni temu wyproszono ją z supermarketu. Ania jest oburzona i twierdzi, że nie odpuści tej sprawy...

- Weszłam do sklepu normalnie z Bąbelkiem w torebce. Chodziłam alejkami sklepowymi chyba z pół godziny, gdy nagle pojawił się ochroniarz i kategorycznie zażądał wyjścia. Zaczęłam się z nim kłócić, ale to nic nie dało. Powiedział, że oprócz specjalnie wyszkolonych psów do opieki, jest zakaz wprowadzania czworonogów. Tłumaczyłam, że Bąbelek siedzi w torebce i niczego nie dotyka, a ten pan stwierdził, że widział jak przejechał pyszczkiem po owocach. Poza tym i tak wstęp jest wzbroniony dla zwykłych psów. Wszczęła się ostra dyskusja. Nie wierzyłam jego słowom. Mój piesek zawsze był grzeczny i przez tyle lat żaden ochroniarz ani właściciel sklepu się nie przyczepił. Uznałam to za przejaw bezsensownych przepisów i głośno wyraziłam swoje zdanie. Na nieszczęście przyczepiła się jedna pani – typowa staruszka, która wtrąca się we wszystkie sprawy – która powiedziała ostro, żebym się nie kłóciła i wykonała polecenie, bo blokuję przejście w alejce. Nie miałam za bardzo wyjścia. Bałam się, że ten ochroniarz siłą wyciągnie mnie ze sklepu. W końcu wyszłam.

Ania mówi, że już złożyła skargę do kierownika sklepu.

- Uważam, że w moim przypadku można mówić o dyskryminacji. Nikt nie ma prawa zabraniać drugiemu człowiekowi wchodzenia do sklepu z psem. Inni ludzie czy nawet dzieci nieraz narobią większego ambarasu niż mój chihuahua siedzący w torebce.

zakaz wprowadzania wózków do sklepu

Fot. iStock.com

Ewelina od kilku lat robiła zakupy w tym samym sklepie – osiedlowym warzywniaku. Nigdy nie przypuszczała, że właśnie tam zostanie tak źle potraktowana.

- Tamtego dnia nie miałam z kim zostawić dziecka. Moi rodzice wyjechali na działkę, a mąż był w pracy. Musiałam z czegoś zrobić obiad, a przecież nie zostawię syna samego w domu. Michał jest spory i dość ciężki, dlatego zabrałam ze sobą wózek. Spokojnie, bez żadnych obaw weszłam do swojego ulubionego sklepu. Akurat był spory ruch, więc ledwo się wcisnęłam. Nie mogłam zostawić wózka na zewnątrz i wziąć Michała na ręce, bo bałam się, że ktoś ukradnie wózek. Sprzęt był nowy i dość drogi, dlatego wolałam działać zapobiegawczo.

Ewelina od razu poczuła na sobie niechętne spojrzenia i usłyszała nieprzyjemne pomruki.

- Niechęć dosłownie wyczułam w powietrzu. W sklepie oprócz mnie były jeszcze trzy kobiety, ale to dużo na tak małą przestrzeń. Ustawiłam wózek na boku i stanęłam z Michałem w kolejce. Po chwili jedna z kobiet zaczęła gderać, że zastawiłam jej przejście do cytrusów. Owszem, ale nie miałam innego wyjścia, a przy odrobinie wysiłku można było sięgnąć po owoce.

Zobacz także: Moda męskim okiem: Dziwne zachowania z damskiej przymierzalni, których nie zrozumie żaden facet

zakaz wprowadzania wózków do sklepu

Fot. iStock.com

Powiedziałam to tej kobiecie, a ona od razu na mnie naskoczyła i dołączyły do niej inne klientki. Usłyszałam, że do takich małych sklepów nie wchodzi się z wózkiem, bo przeszkadza pozostałym klientom i powinnam to uszanować. Nazwały mnie też niezaradną, roszczeniową matką, która nie wpadnie na pomysł zrobienia zakupów, kiedy mąż jest w domu. Odparłam tym kobietom, że o takiej porze najlepszego towaru już nie ma. One na to, że mogę sobie zrobić zakupy przez Internet z dostawą do domu. Nie chciałam wszczynać kłótni, ale bardzo się zdenerwowałam. Jakby było mało, dziecko się rozpłakało. Wtedy sprzedawczyni poprosiła mnie o opuszczenie pomieszczenia. Bo robię zamieszanie i blokuję innym dostęp do produktów.

Ewelina nie ma zamiaru pościć tego incydentu płazem.

Zamierzam złożyć skargę na ten sklep i wyjść na drogę sądową. Mam dość dyskryminowania matek w życiu publicznym. Mamy takie same prawa jak inne kobiety – przekonuje.

Kto ma rację: dziewczyny czy obsługa sklepów?

 

Komentarze (27)

Ocena: 4.7 / 5
gość (Ocena: 5) 14.05.2017 01:13
Jeśli chodzi o tą laskę z psem to ona miała racje i prawo do wejścia do sklepu i zrobienia zakupów a oni nie mieli prawa jej wypraszać tylko dlatego że trzyma psa w torebce. Przecież nie szedł koło jej nogi na smyczy lub luzem więc nie mieli tak naprawdę o co się przypierd...lić. Ta druga z dzieckiem niestety nie ma racji i w jej przypadku akurat ludzie mieli racje. Gdyby każdy tak wprowadzał wózki do sklepów , do tego osiedlowych, malych to musielibyśmy sie czołgać po suficie żeby przejść do drugiej alejki, byłby niezły zamęt.... Oczywiście nie mówię tutaj o wózkach inwalidzkich.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 13.05.2017 19:21
A mnie kiedya 100kilowa baba mlodsza odemnie zwróciła uwagę w tesco że z wózkiem dziecka zajmuje cała taśmę stojąc w kolejce do kasy to jej powiedziałam złośliwie że sama ona zajmuje cała kolejkę swoja tusza hehe jeszcze na dodatek tyrpała mnie koszykiem na zakupy to jej powiedziałam zeby mi do dupy tym koszem wjechala.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.05.2017 08:17
Pracowałam w sklepie przez jakiś czas. Samoobsługowym, osiedlowym. I nigdy nie przeszkadzały mi wózki. Ani mnie, ani nikomu w sklepie. Uznałam też, że nie warto kruszyc kopii o te nieszczęsne psy. Swoje widziałam i uznałam, że psy są czystsze niż niejeden człowiek i, jak nie przepadam za psami że względu na ich zapach i niehigienicznosc, tak mniej brzydzilabym się jeść z nimi z jednego talerza niż z niektórymi ludźmi. No i za tak małą płacę nie warto się szarpać.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.05.2017 07:26
Też denerwują mnie "roszczeniowe mamuśki", ale przerażającym jest to, że teraz dla wielu ludzi KAŻDA matka jest zła i ogólnie wszystko im przeszkadza. Coraz więcej pępków świata którzy chcieliby ustawiać świat "po swojemu".
zobacz odpowiedzi (1)
M. (Ocena: 1) 12.05.2017 21:41
Z psem do sklepu? Serio? Czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze są ludzie uczuleni na sierść zwierząt? Wprowadzisz takiego do sklepu, czy w torebce czy nie, siersc zawsze gdzies zostawi on lub wlasciciel tą sierśc przeniesie. Poczytajcie sobie w internecie jak nieprzyjemne jest uczulenie na sierść. Co do wózków, to zależy od sytuacji, trafiają się kobiety które uważają, że skoro urodziły dziecko to są pępkiem świata i wszystko im wolno i niech nikt nie śmie zwrócić im uwagi. Wkurzające jest jak w malutkim sklepiku spozywczym/lumpeksie wchodzi kobieta z wózkiem i stawia go na środek przejscia i ani obejsc ani przeskoczyc, nie mówie ze każda matka taka jest ale jest to większość i jest to wkurzające. Więc przestańcie narzekać i troche kultury, zrobiłyście ze dziecko to teraz sobie radźcie i nie karzcie za to wszystkich dookola
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo