Mój mąż nie uznaje antykoncepcji. Ciągle chciałby mnie zapładniać!

Kalina kocha męża, ale jego żądanie jest dla niej nie do przyjęcia.
Mój mąż nie uznaje antykoncepcji. Ciągle chciałby mnie zapładniać!
Fot. iStock
16.03.2017

Decyzja o rodzaju zabezpieczenia przed ciążą nie należy wyłącznie do kobiety. Panuje przekonanie, że to mężczyzna powinien o nim pomyśleć, ale obecne pokolenie facetów wydaje się niezbyt odpowiedzialne w każdej dziedzinie życia, także pod tym względem. W związku z tym odpowiedzialność często bierze na siebie płeć piękna, która w razie wpadki ponosi największe konsekwencje. Mężczyznom nierzadko chodzi tylko o przyjemność, a o to, co będzie potem, się nie martwią.

Kalina ma problem ze swoim mężem i dotyczy on właśnie zabezpieczania się przed niechcianą ciążą. Para jest w związku małżeńskim od ponad roku. Doczekała się już jednego dziecka, które jest owocem wpadki. Adam – mąż Kaliny – jest zdecydowanym przeciwnikiem zabezpieczania się. Kobieta boi się, że niedługo dochowa się w domu małego przedszkola i jest prawie pewna, że wymówki, które serwuje jej mąż, są zmyślone.

- Z reguły faceci nie chcą dzieci i robią wszystko, aby uniknąć ojcostwa - rozpoczyna opowieść Kalina. - W przypadku Adama jest na odwrót. Obawiam się, że trafiłam na zwolennika bardzo dużych rodzin...

Zobacz także: Nie uwierzysz, jak może wyglądać matka 6 (!) dzieci... (SEKSBOMBA!)

bez zabezpieczenia

Fot. iStock

Współżycie zaczęliśmy kilka lat wcześniej. Adam od początku nie chciał, abym się zabezpieczała. Twierdził, że jak zacznę brać tabletki, zrujnują mi gospodarkę hormonalną i będę miała w przyszłości problem z zajściem w ciążę. Akurat w to wierzę, bo moja ciocia jest lekarzem i nieraz mówiła mi, abym nigdy nie brała tabletek. Niestety Adam odmówił używania prezerwatyw. Stwierdził, że to nie dla niego, czuje się niekomfortowo i nic nie jest w stanie go przekonać. Generalnie każda metoda była dla niego na "nie". W tamtym czasie byłam młodziutka i bardzo zakochana. Zrobiłabym dla niego wszystko. Adam zaproponował stosunek przerywany, a ja na to przystałam. Powiedział, że w razie wpadki weźmie na siebie całą odpowiedzialność. Wtedy zaimponowało mi jego podejście. Przez dwa lata faktycznie udało nam się uniknąć wpadki, ale dobra passa nie trwała wiecznie. Stało się. Zaszłam w ciążę. Adam, tak jak obiecał, stanął na wysokości zadania. Jesteśmy już małżeństwem. Kocham Adama i niczego nie żałuję, ale on nie zmienił swojego podejścia do zabezpieczania się.

Kalina ma dość opieki nad dzieckiem i siedzenia w domu. Planuje powrót do pracy, a nie zagrzebywanie się w dziecięcych pieluchach. Myśl o kolejnym dziecku przeraża ją i zupełnie nie wie, jak przemówić mężowi do rozsądku.

- Coraz częściej mam wrażenie, że on po prostu szukał sobie porządnej, naiwnej dziewczyny, która będzie żoną idealną. Otóż Adam jest straszy ode mnie o 10 lat. Łapię się na myśli, że wpadłam z Antkiem, bo on tak chciał. Znalazł sobie mnie – spokojną, ułożoną dziewczynę z czystym kontem, bo nie miałam przed nim żadnego faceta, i zapłodnił. Brzmi strasznie? Obawiam się, że to prawda. To jego marudzenie i argumenty są czasami zupełnie nieracjonalne. Poza tym bardzo się denerwuje, kiedy rozpoczynam ten temat. Ja z kolei dostaję spazmów na samą myśl o kolejnym dziecku w tak krótkim odstępie czasu. Kocham Antka, ale bardzo dał mi się we znaki. Nadal chodzę niewyspana, nie mam czasu na kosmetyczkę czy fryzjera, bo muszę zajmować się dzieckiem. Adam mi pomaga, ale bardzo długo pracuje i nie zawsze ma możliwość mnie odciążyć.

bez zabezpieczenia

Fot. iStock

Kalina, chociaż narzeka, twierdzi, że mąż jest dla niej bardzo dobry i dba o rodzinę. Ani jej, ani dziecku niczego nie brakuje. Kalina i dziecko są przez niego rozpieszczani.

- Wiem, że wiele kobiet mi zazdrości. Mam dobrą sytuację materialną, dziecko i kochającego męża, ale czuję się jak w klatce. Poważnie zaczynam się zastanawiać, żeby zacząć się zabezpieczać na własną rękę. Myślałam właśnie o tabletkach. Gdybym się postarała i była ostrożna, Adam o niczym by się nie dowiedział, a ja żyłabym sobie spokojnie, bez stresu, że za chwilę zajdę w ciążę. Wróciłabym do pracy, zaczęłabym spotykać ludzi... Prawdziwe marzenie...

Młoda mama boi się, że czeka ją podobny los do matki Adama, która ma aż osiem pociech. To właśnie dlatego podejrzewa, że mąż wychował się w wielodzietnej rodzinie i taki wzór został mu wpojony przez rodziców. Jeden z braci Adama ma już trójkę dzieci, a dwie siostry są w ciąży. Reszta jest na razie za młoda na bycie rodzicami.

- Adam często podkreślał zalety posiadania dużej rodziny, ale nigdy nie zauważyłam, aby on czy jego krewni mieli na tym punkcie kręćka. Trudno jednak nie domyślić się, że do pewnych rzeczy jesteśmy przekonywani właśnie poprzez wychowanie. Rodzice Adama często mówią, że największy skarb to rodzina. W zupełności się z nimi zgadzałam, ale teraz patrzę na to z innej perspektywy. Nie mam zamiaru być maszyną do produkcji dzieci. Adam odwraca kota ogonem, kiedy go o to pytam. Mówi, że antykoncepcja źle się dla mnie skończy, a jak trafi się dziecko, to dobrze. On o nas zadba. Ja wtedy przekonuję go, że nie chcę aż tak dużej rodziny i wolałabym trochę popracować, a wtedy on ucina temat. Trochę się temu dziwię. Myślałam, że takie podejście mają wierzący ludzie, a rodzina Adama, jak i on sam nie praktykują. Chyba po prostu są przyzwyczajeni, że jest ich dużo w rodzinie i cieszy ich to. Zawsze kiedy ich odwiedzam, uwielbiają wyciągać rodzinne albumy. Mają nawet swoje drzewo genealogiczne.

Zobacz także: EXCLUSIVE: Mam 25 lat i 5 dzieci

 

bez zabezpieczenia

Fot. iStock

Kalina nie ma pomysłu, jak wyjść cało z tej sytuacji. Rozmowy z mężem nie przyniosły pożądanych efektów. Kobieta poważnie zastanawia się nad oszukiwaniem go, ale boi się, co będzie, jak prawda wyjdzie na jaw. Ryzykuje szczęście rodzinne. Z drugiej strony na razie nie chce mieć kolejnego dziecka.

- Jeżeli Adam jest tak bardzo nastawiony na posiadanie dzieci, to będzie dopytywał, dlaczego nie zachodzę w ciążę i jeszcze zechce mnie sprawdzić. Nie mam zamiaru psuć naszego małżeństwa niepotrzebnymi kłamstwami, ale rozmowa z nim na ten temat jest po prostu niemożliwa. On jest taki uparty! Pod każdym innym względem mogę na niego liczyć, jest jak do razy przyłóż, ale akurat tutaj natrafiam na duży opór. Nie chcę małżeństwa-klatki. Jestem młoda i mam ochotę jeszcze zaszaleć. Jednocześnie kocham go i wiem, że trudno o takiego męża. Do głowy przyszedł mi jeszcze jeden pomysł, mianowicie rozmowa z teściową. Kobieta jest miła i otwarta, może mnie zrozumie. Albo powie o wszystkim Adamowi... Sama już nie wiem, co zrobić i jakimi argumentami przekonać Adama do mojego zdania.

Kalina czeka na Wasze opinie.

Komentarze (29)

Ocena: 4.59 / 5
anonim (Ocena: 5) 19.03.2017 14:43
załóż spiralę na parę lat, ja miałam podobny problem,tylko z tą różnicą że dopiero po 3 ciąży pokazał swoje prawdziwe oblicze, z początku też był wzorowym mężem i ojcem, po pierwszym dziecku miałam przerwe tylko 3 miesiące, po 2 wpadłam w depresje chciałam się leczyć i mąż zbronił mi bo kolejne dziecko planował, po 3 porodzie naturalnym nie mogłam chodzić przez miesiąc ,kręgosłup mi wysiadł i leczę się, a gdy weszło 500 plus mąż chciał 4 dziecko no to zmądrzałam i spralkę założyłam
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.03.2017 12:41
haha starszy o 10 lat a glupi jak dziecko. Nikt ci nie zazdrosci takiego meza. Zenada
odpowiedz
Ja (Ocena: 5) 17.03.2017 10:14
Jesteście szczęśliwym i t03s wobec siebie małżeństwem, wspiera Cię, pomaga przy dziecku i Kocha. Jest starszy i chce mieć dzieci, najfajniej jak są w małej różnicy wieku. Dla Ciebie tez by to było dobre... rok po roku, pieluchy w trybe ciągłym a później jak się odchowaja zaczyna się nowe życie! Znów będziesz mogła pracować, realizowac się. Ustalcie tylko jakiś limit, np wynegocjuj że 3 dzieci i koniec, on będzie zadowolony a Ty się pomęczysz ale w rezultacie będziecie wszyscy szczęśliwi. Małżeństwo to kompromisy, teraz będziesz miała przerwę w "życiu"będziesz tylko dla dzieci, ale przecież później będziesz mieć spełnionego męża i sama znajdziesz czas na spelnienie.
zobacz odpowiedzi (2)
Bigos89 (Ocena: 5) 17.03.2017 10:06
1. Kazda osoba w zwiazku ( niewazne czy partnerskim czy malzenskim ) ma prawo do decydowania o wspolzyciu, ilosci dzieci. 2. Zarowno mezczyzna jak i kobieta maja prawo odmowic wspolzycia. 3. Nie ma sensu oszukiwac meza, bo dojdzie do sytuacji w ktorej on moze chciec nawet testow na nieplodnosc. Niestety autorka nie ma wyjscia i musi porozmawiac z mezem. Oboje sa dorosli, a on nie moze zachowywac sie jak dziecko. To ze on dorastal w duzej rodzinie nie znaczy, ze jego zona ma zostac inkubatorem. Jesli to nie zadziala, postawic sprawe na ostrzu noza.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 16.03.2017 16:55
załóż spiralę na parę lat spokój i nikt się nie zorientuje
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo