Nienawidzę, kiedy rodzice nazywają mnie... (7 żenujących przezwisk)

Kiedy pieszczotliwe ksywki wychodzą poza dom, robi się krępująco.
Nienawidzę, kiedy rodzice nazywają mnie... (7 żenujących przezwisk)
Fot. Thinkstock
28.05.2016

Rodzice zazwyczaj nie mają nic złego na myśli, ale czasami przekraczają tzw. granicę obciachu. To, co dla nich wydaje się całkowicie normalne - dla dziecka może być powodem do wstydu. Doskonałym przykładem są nasze domowe przezwiska, które na osobności brzmią całkiem słodko, ale wypowiadane publicznie narażają nas na śmieszność. Dobrze wiedzą o tym nasze rozmówczynie, do których chyba na zawsze przykleiły się osobliwe ksywki.

To określenia do zaakceptowania, ale wyłącznie w domowym zaciszu. Wyrwane z kontekstu wydają się absurdalne, a często nawet upokarzające (nawet jeśli wynikają z najgłębszych uczuć). Trudno opowiadać o nich ogólnie, więc czas na zaskakujące przykłady. Na pewno sama nie chciałabyś zostać tak nazwana przy swoich znajomych. Zawsze istnieje ryzyko, że ta łatka przylgnie do Ciebie na bardzo długo.

Tego postronni obserwatorzy na pewno nie zrozumieją. Rodzice to mistrzowie w aranżowaniu żenujących sytuacji.

Zobacz również: Przezwiska PL gwiazd: Madame Browary, Henia Rozkraczewska, Giorgio Majdani i inne!

 

przezwisko

fot. Thinkstock

KLUSECZKA

 

Chyba nie trzeba tłumaczyć, skąd to się wzięło. W dzieciństwie byłam raczej pulchna, więc na widok moich pucków taka ksywka sama się rodzicom nasunęła. Dobrze, że nie klucha. Wyrosłam z nadwagi, ale jak się używa takiego określenia przez wiele lat, to potem trudno się odzwyczaić. Dalej jestem dla nich kluseczką i w domu mi to nie przeszkadza. Niestety, czasami się zdarza, że ktoś niepowołany to usłyszy i wtedy chcę się zapaść pod ziemię. Ostatnio dzwoniła koleżanka na telefon stacjonarny, odebrał tata i zawołał mnie oczywiście „kluseczko”. Tamta to usłyszała i do teraz sama nazywa mnie kluchą - zdradza Monika.

przezwisko

fot. Thinkstock

PUSIA

 

- Nawet nie chcę myśleć, skąd to się wzięło. Cały czas mam nadzieję, że chodzi o kotka, bo czasami się słyszy, że ludzie mają pusię w domu. Prawda jest taka, że rodzice mówią tak do mnie od zawsze i bywa tak, że wymsknie im się przy innych. Jak przy rodzinie, to jeszcze pół biedy, ale np. w sklepie albo w obecności moich znajomych - tragedia. Ciekawe, co sobie wtedy te osoby myślą. Ja mam z pusią różne skojarzenia i nie wszystkie nadają się do głośnego powtórzenia. Tylko czekać jak przyjaciele zaczną mnie tak nazywać - obawia się Paulina.

przezwisko

fot. Thinkstock

GRUBCIA

 

Pochodzenie tej ksywki jest dla mnie tajemnicą, bo nigdy nie miałam problemów z wagą. Nie można nawet powiedzieć, żebym była odrobinę pulchna. Zawsze skóra i kości. Może z przekory mnie tak nazwali? Tylko, że nie chodzi wyłącznie o rodziców. Tak samo jestem nazywana przez dziadków i braci, więc jak gdzieś z nimi wychodzę, to oni się niczym nie przejmują. Potrafią na mnie krzyczeć „Grubcia, chodź tutaj”. Widzę te krzywe uśmieszki przypadkowych ludzi. Pewnie sobie wtedy wyobrażają, jak tłusta kiedyś musiałam być - żali się Natalia.

Zobacz również: PSYCHOTEST: Kotku, żabko, skarbie... Co mówią o Twoim mężczyźnie określenia, którymi Cię nazywa?

przezwisko

fot. Thinkstock

ŁOŚ

 

Przezwiska sobie nie wybierałam, ale miałam na nie duży wpływ. Po prostu przez lata fascynowałam się tymi zwierzętami. Zbierałam np. maskotki z łosiami i mój pokój przypominał ich hodowlę. Jak się do mnie wchodziło, to samo się nasuwało, że jestem łoś i tak zostało do dzisiaj. Z kolekcji niewiele przetrwało, a ksywa trzyma się mocno. Zdarza się, że ktoś jest u mnie i mama wpada z pytaniem, czy czegoś nam nie podać. I oczywiście zaczyna od „Łosiu…”. Jak ktoś nie wie o co chodzi, to pewnie myślą, że rodzice mają mnie za głupka. W końcu łoś to synonim kogoś nierozgarniętego - tłumaczy Justyna.

przezwisko

fot. Thinkstock

KACZUCHA

 

Dość świeża sprawa, bo wszystko zaczęło się jakieś 2 lata temu. Wesele, zespół gra słynne „Kaczuchy”, okazuje się że tylko ja wiem jak to tańczyć i tak zostało, że sama jestem Kaczuchą. Na szczęście tylko w domu i od tego dnia rodzice mają ze mną kacze skojarzenia. Wolałabym, żeby to się bardziej nie rozprzestrzeniło, bo jakoś specjalnie miło mi z tego powodu nie jest. Nie chcę być kojarzona ze zwierzakiem, który słynie z tego, że kłapie dziobem. Raz zostałam tak nazwana publicznie przy moim chłopaku i źle zareagowałam - twierdzi Ewelina. 

przezwisko

fot. Thinkstock

SMERFETKA

 

Wymysł mojego ojca. Wystarczy powiedzieć, czym się zajmuje i od razu wszystko staje się jasne. Otóż, tata jest policjantem, czyli smerfem. Ja jego ukochaną córeczką, więc smerfetką. Jakoś mnie to nie bawi i chociaż w domu już przywykłam do wołania mnie w ten sposób, tak w miejscach publicznych tego nie wybaczam. Jak usłyszę to określenie np. w sklepie albo na mieście, to po prostu odwracam się na pięcie. Przecież się nie przyznam, że taka duża dziewczyna ma takie żenujące przezwisko. Po prostu wstyd - mówi nam Agnieszka.

przezwisko

fot. Thinkstock

DZIDZIA

 

Nie pamiętam, kto to wymyślił. Chyba chodzi o to, że jestem najmłodsza z rodzeństwa i zawsze byłam dla kogoś dzidzią. Mama miała dzidzię, starszy brat opiekował się dzidzią i tak zostało. Teraz mam 18 lat i dalej jestem dla nich dzidzią. Nawet urocze i śmieszne, ale do momentu, kiedy nie słyszą tego inni ludzie. A czasami niektórym się wyrwie i wtedy nie ręczę za siebie. Może nie traktuję tego jak obelgi, ale chwalić się nie ma czym. W oficjalnych sytuacjach wolę jednak po imieniu, bo po coś mi je dali - twierdzi Karolina.

Zobacz również: 7 POWODÓW, PRZEZ KTÓRE TRACISZ W OCZACH INNYCH

 

Komentarze (12)

Ocena: 4.92 / 5
Laura (Ocena: 5) 06.06.2016 22:32
Do mnie babcia mówi: ,,laleczko"... Żal.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.05.2016 15:17
Mój ojciec zawsze nazywa mnie "znajda"...Żenujące
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.05.2016 16:57
Do mnie często mówią Tuśka. Od dawna nastolatką nie jestem i w ogóle mi to nie przeszkadza. Większość z tych przezwisk jest zupełnie normalna, więc nie wiem o co się tak burzą. ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.05.2016 15:26
do mnie ojciec mówił PYSIA albo BABO. byłoby spoko, gdyby mnie nie uczył w szkole i nie mówił do mnie tak na lekcjach...
odpowiedz
Irena (Ocena: 5) 28.05.2016 20:55
Mój dziadek mowi do mnie "cipciu" "cipeczko". Nie wiem skad to sie wzięło a on sam chyba nie wie co to słowo oznacza.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo