REPORTAŻ: Jak żyje się w Warszawie?

Dziewczyny z małych miejscowości szczerze o przeprowadzce do stolicy.
REPORTAŻ: Jak żyje się w Warszawie?
Fot. archiwum prywatne
17.01.2016

Jedni ją kochają, inni nienawidzą, ale jedno jest pewne – stolica Polski od zawsze wzbudza ogromne emocje. Dla niektórych to miasto perspektyw i niemal raj na ziemi, dla pozostałych – przereklamowana, brudna i szara metropolia. Nie ulega jednak wątpliwości, że w Warszawie żyje się nieco inaczej, niż w każdym innym polskim mieście. Przekonały się o tym nasze bohaterki, które zamieniły swoje kilkutysięczne miejscowości na niemal 2-milionowe centrum kraju.

Przyjechały tu z różnych powodów, miały różne oczekiwania i w różny sposób oceniają swoją decyzję. W rozmowie z nami zdradzają, jak żyje się w Warszawie z ich perspektywy. Perspektywy dziewczyny z prowincji, która nigdy wcześniej nie widziała wieżowców i metra. Jeśli sama zastanawiasz się nad podobnym krokiem, powinnaś to przeczytać. Stolica ładnie wygląda w telewizji, ale na co dzień może się okazać bardzo trudna do życia...

Czy warto tu zamieszkać i z czym należy się liczyć? Oto Warszawa widziana oczyma trzech dziewczyn z różnych części kraju.

 

przeprowadzka do warszawy

fot. Thinkstock

Patrycja mieszka w Warszawie od zaledwie kilku miesięcy. Do stolicy dotarła pod koniec września 2015 roku, by w październiku rozpocząć wymarzone studia. Wcześniej była tu tylko raz – z wycieczką klasową wiele lat temu. Kolejna wizyta trwa do dzisiaj. Pochodzi z niewielkiej miejscowości w Małopolsce, ok. 100 km od Krakowa. Co ją najbardziej zaskoczyło?

- Pierwsze zdziwienie to ogromny wybór mieszkań, stancji i pokojów na wynajem. Można przebierać, ale tanio nie jest. Na szczęście miałam tu na miejscu koleżankę, która wszystkim się zajęła. Miasto jest ogromne, więc jak źle trafisz, to codzienne przejazdy mogą trwać nawet 2-3 godziny. Ja mam na szczęście blisko metra, więc aż tak tego nie odczuwam. Wszędzie jest mnóstwo ludzi. U siebie mogłam wyjść na ulicę i nie spotkać nikogo, a tutaj w każdym zakątku jest tłum. Ogólnie żyje mi się tu wygodnie, ale do sielanki daleko. Najwięcej mam do zarzucenia właśnie ludziom – wyznaje.

Jej zdaniem warszawiacy są bardzo specyficzni i wątpi, czy kiedyś poczuje się jedną z nich. Na szczęście, bo sama woli pozostać słoikiem, który na weekendy wraca do domu.

 

przeprowadzka do warszawy

fot. Thinkstock

- Ludzi jest dużo, są wszędzie i nie interesują ich żadne zasady. Jak wysiadasz w centrum, to nie wiesz, czy nie zginiesz stratowana przez wściekły tłum. Idą całą szerokością chodnika z zadartymi głowami i nie interesuje ich, czy kogoś nie potrącą. I nie chodzi tylko o ich styl poruszania się. To jest najlepszy przykład, jak podchodzą do życia. Byle do przodu i nie patrząc na innych. Oczywiście, spotkałam tu wielu wspaniałych ludzi, ale gdybym miała oceniać ogólnie, to nie jest najlepiej. Kiedy jeszcze nie wiedziałam co i gdzie jest, to mało kto chciał mi pomóc. A jak stałam przy automacie z biletami i nie wiedziałam jaki wybrać, to albo się ze mnie śmiano albo krzyczano, że blokuję kolejkę – wspomina.

Patrycja chwali sobie za to łatwy dostęp do sklepów, usług i gastronomii. A także transport, bo z Warszawy można za grosze pojechać do każdego innego miejsca w Polsce, a nawet w Europie.

- Myślę, że będzie mi tu tylko lepiej. Różnice między starym i nowym miejscem zamieszkania są ogromne, ale wierzę, że to kwestia przyzwyczajenia – twierdzi.

 

przeprowadzka do warszawy

fot. Thinkstock

Sylwia także przyjechała do Warszawy na studia, ale zdążyła już osiąść na stałe. Obroniła się, znalazła pracę i stara się normalnie żyć. Jak twierdzi, nie jest to proste, bo miłość do stolicy to bardzo trudne uczucie. Niektórzy potrzebują na to lat, inni nigdy do końca się nie przyzwyczajają. Ona jest w połowie drogi.

- Pierwsze co poczułam po wyjściu z Dworca Centralnego, to ten specyficzny zapach dużego miasta. A raczej smród. Mieszanina smogu, spalin, fast foodów i metaliczny posmak w ustach. Potem weszłam do przejścia podziemnego i prawie się udusiłam. To nie jest powietrze, które znam ze swoich rodzinnych stron. Do tego tłok, ścisk i potworny huk. Jeżdżące samochody, tramwaje, głośni ludzie. To na pewno nie jest miejsce dla osób, które lubią ciszę i spokój. Ale coś za coś, bo na każdym kroku, o każdej porze dnia i nocy, możesz wszystko załatwić. Sklepy, restauracje, fryzjerzy i tak dalej. U mnie wszystko zamykało się o 18 – to było jej pierwsze wrażenie.

Czy zdążyła już pokochać stolicę? Docenia jej zalety i kiedy odwiedza rodziców, nigdy o niej źle nie mówi, ale w głębi duszy nie wszystko jej się podoba.

 

przeprowadzka do warszawy

fot. Thinkstock

- Strasznie męczy mnie tempo życia tutaj. Pracuję w idiotycznych godzinach od 10 do 18, bo nikomu nie chciałoby się zaczynać o 8. To zupełnie rozwalony dzień i brak czasu na cokolwiek. W większości firm tak to wygląda. Na ulicy trzeba biec, żeby nadążyć za innymi, a w życiu wygląda to tak samo. Musisz przykleić sobie uśmiech do twarzy, być pewna siebie, przebojowa i zdeterminowana. Inaczej to miasto i mieszkańcy cię zjedzą, przeżują i wyplują. Są takie dni, kiedy nie chce mi się wychodzić z domu, bo chciałabym mieć wreszcie święty spokój. Ale wsiadam do samochodu, stoję w korku godzinę i wszystko zaczyna się od nowa – wyznaje.

Mimo wszystko, dla Sylwii mieszkanie w Warszawie to prestiż i powód do dumy. Kiedy wraca do rodzinnych stron wszyscy patrzą na nią trochę inaczej. Już nie jak na dziewczynę z małej wsi, ale mieszkankę metropolii i obywatelkę świata.

- Jeśli nie boisz się wyzwań i nie przeraża cię bycie małym trybikiem w ogromnej maszynie, to zapraszam do stolicy. To dobra, choć ciężka szkoła życia – przekonuje.

 

przeprowadzka do warszawy

fot. Thinkstock

Jeszcze inaczej na Warszawę spogląda Karolina, która na każdym kroku podkreśla, że nienawidzi stolicy. A równocześnie wcale nie ma zamiaru się z niej wyprowadzić. Jest tu od roku i jak twierdzi, to miasto zdążyło ją już wystarczająco zepsuć. Teraz do niego pasuje i nie widzi się gdzie indziej.

- Warszawa jest zatłoczona, śmierdzi, jest miastem pozerów i karierowiczów, wcale nie jest ładna i cała reszta Polski jej nie znosi. Ale jest przynajmniej jakaś. Uwielbiam sobie na nią ponarzekać, ale kiedy myślę o tym, czy byłabym w stanie ją opuścić, zawsze dochodzę do wniosku, że nie. Wciągnęła mnie chyba na dobre ze wszystkimi swoimi wadami. Tutaj ludzie bywają bezczelni, ale przynajmniej wiedzą, o co im chodzi. Jak jest korek, to można sobie ponarzekać. A jak wyprzedaż – postać w kolejce przez kilka godzin i poczuć się częścią większej całości. To miasto z wadami, ale też ogromnymi możliwościami, jakich nie ma nigdzie indziej od Bałtyku do Tatr. Chcesz studiować? Uczelni jest więcej, niż sklepów w mojej miejscowości. Chcesz się rozerwać? Za każdym rogiem jest jakaś fajna miejscówka. Chcesz pracować? Możesz się zatrudnić praktycznie z dnia na dzień. Jest tak źle, że aż dobrze – twierdzi.

Według Karoliny to nie jest miejsce dla grzecznych i nieśmiałych ludzi. Albo przyjmiesz obowiązujące tu zasady, albo się wynoś.

 

Komentarze (27)

Ocena: 4.85 / 5
Bromberg (Ocena: 5) 25.10.2017 13:31
Nie rozumiem czemu większość zakłada że jak komuś nie podoba się Warszawa to jest ze wsi. Może z miast zachodnich Polski ? Np. Wrocław, Poznań, Bydgoszcz, Gdańsk, Szczecin ? Na tych ziemiach jest lepiej rozwinięta infrastruktura. A w mazowieckim tylko Warszawa jest bogata z racji administracji państwowej. Więcej przemysłu jest np. w Bydgoszczy gdzie produkowana jest PESA.
odpowiedz
romeks (Ocena: 5) 24.03.2016 09:29
Radzymin, Akacjowa Aleja - tam macie najlepsze warunki, ale generalnie wszystko zależy od budżetu. Prawda jest taka, że pod miastem w cenie kawalerki w Wawie, macie trzy pokoje. Oczywiście to wszystko kwestia oczekiwań. Uważam, że pod miastem warunki do życia są lepsze.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.01.2016 19:16
Byłam pracowałam, mieszkałam, ale to nie dla mnie taki spęd ludzi. Jeździłam do pracy SKM i tam ludzi wracających po pracy było tyle, że nie dało się kroku zrobić. A ceny za mieszkania kolosalne. Może we dwoje zawsze łatwiej, ale mi samej ciężko było, jeszcze nie mogłam liczyć na pomoc rodziców. Teraz jestem w mniejszym mieście i czuję się bardzo dobrze. Mogę coś odłożyć. Nie każdy odnajdzie się w tej Warszawie...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 17.01.2016 23:10
Wszyscy tak narzekają warszawiaków pozerów i karierowiczów, ale większość to przyjezdni...
zobacz odpowiedzi (4)
Porto (Ocena: 5) 17.01.2016 22:54
Wszystko przez nadmierną centralizacje. ogólnie nie rozumiem tego marzenia o mieszkaniu badź nie mieszkaniu w Warszawie, tak samo jak tego zachwytu nad czystym powietrzem na wsi. Serio gnojówka tak pięknie świeżo pachnie?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo