Kim są millenialsi?

W Polsce jest ich ok. 11 milionów. To pokolenie osób urodzonych w latach 1980-2000. Jacy są i jak są oceniani?
Kim są millenialsi?
Fot. Thinkstock
01.01.2016

Grzegorz Skawiński śpiewał: „Każde pokolenie ma własny czas. Każde pokolenie chce zmienić świat. Każde pokolenie odejdzie w cień. A nasze nie”. To prawda. Każda generacja jest inna – patrzy na świat w odmienny sposób, ma inne marzenia, plany i priorytety. Jeśli przyszłaś na świat między rokiem 1980 a 2000, być może nawet nie wiesz, że jesteś pokoleniem Y; jego przedstawicieli nazywa się „millenialsami”.

Pokolenie Y

To osoby, które żyją inaczej niż ich rodzice czy dziadkowie. Wiedzą, czego chcą od życia – nieprzypadkowo nazywa się ich „pokoleniem wysokich oczekiwań”. Tych oczekiwań raczej nie zaspokoi mieszkanie spółdzielcze w bloku z wielkiej płyty: współcześni młodzi Polacy zadłużają się, by kupić dom, szeregowiec albo mieszkanie deweloperskie. Najlepiej w strzeżonej okolicy.

Z badań wynika, że millenialsi chętnie wydają pieniądze: znacznie chętniej niż poprzednie pokolenia. Z jednej strony to wymarzeni klienci, bo lubią otaczać się nowoczesnymi (czyli kosztownymi) gadżetami, nie mają skrupułów, by poszaleć na zakupach, chętnie stołują się poza domem, lubią żywność dobrej jakości, zagraniczne podróże. Z drugiej strony są wymagający, bywają pyskaci, nie dają się omamić reklamom, potrafią walczyć o swoje.

Ewa, lat 28, gdy patrzy na swoich rodziców, nie dowierza, że można być tak oszczędnym. – Przestałam zachłystywać się ceną, bo tanio często oznacza słabo. Wolę dopłacić i kupić produkt dobrej jakości. Kupuję dobre oliwy, sery, orzechy, ryby, bo to inwestycja w smak. I w zdrowie. Moi rodzice nigdy nie pozwalają sobie na ekstrawagancję, mimo że nie są źle sytuowani. Jak im mówię o kawałku parmezanu za kilkanaście złotych, to łapią się za głowę. Potrafią wstać skoro świt, gdy w supermarkecie jest superpromocja na mięso. Wolą kupić taniej, a resztę pieniędzy zachomikować – mówi nasza rozmówczyni.

Zgadza się z tym 26-letnia Marta. – Starsze pokolenie odkłada pieniądze dla samego odkładania. Żyje skromnie, potrafi przez lata nie kupować sobie niczego nowego, byle tylko mieć parę groszy na czarną godzinę. Ja jeśli odkładam, to na konkretny cel. Ostatnio udało mi się uzbierać pieniądze na wymarzoną podróż do Hiszpanii. Nigdy tego nie zapomnę. Wolę inwestować we wspomnienia, a nie patrzeć, jak kasa rośnie na koncie.

pokolenie y

Fot. Thinkstock

27-letnia Agnieszka przyznaje, że jej pokolenie jest specyficzne. – Pracuję w osobami w różnym wieku i ci po czterdziestce zupełnie inaczej patrzą na świat. Często nie dają rady w korporacjach, nie chcą uczestniczyć w wyścigu szczurów. A dla nas, żyjących w dużych miastach, to chleb poprzedni. Kiedyś usłyszałam, że dla naszego pokolenia typowe są aspiracje. Że mamy ich całe mnóstwo. Coś w tym jest. Szczególnie współczesne kobiety są bardzo aktywne, kreatywne, pracowite. Wyjście za mąż i urodzenie dziecka przestało być szczytem marzeń – uważa.

pokolenie y

Fot. Thinkstock

Rodzina równie ważna

O millenialsach często mówi się pogardliwie, że to pokolenie nastawionych na zysk egoistów. Gdy trzeba i gdy im zależy, biorą udział w wyścigu szczurów, ale są niestabilni: często zmieniają pracę, bywają wymagający i roszczeniowi. – Moi teściowe przez całe życie pracowali w jednym zakładzie. Kompletnie sobie tego nie wyobrażam. Chyba bym oszalała. Ja ciągle szukam wyzwań, szans na rozwój. Poza tym szybko się nudzę i gdy zbyt długo pracuję w jednym miejscu, spada mi efektywność – mówi nasza bohaterka Agnieszka.

Millenialsi nierzadko utożsamiani są z hipsterami. Złośliwie mówi się, że to osoby, które zachłysnęły się współczesnym życiem. Przyklejeni do smartfonów jedzą lunche w tajskich restauracjach, kochają żywność organiczną, gardzą sieciówkami. Tak widzą ich media. Ale takie stawianie sprawy nie jest sprawiedliwe. Pokolenie Y ceni sobie czas spędzany z bliskimi. Badanie Urban Land Institute wykazało, że wśród ulubionych sposobów na spędzanie wolnego czasu 57 proc. kobiet i 38 proc. mężczyzn-millenialsów wymieniło spotkania z rodziną, natomiast kontakty z przyjaciółmi ceni 43 proc. i 41 proc. uczestników badania.

RAF

pokolenie y

Fot. Thinkstock

Różnicę między swoim pokoleniem a millenialsami widzi Konrad urodzony w 1973 roku. – Dla nas liczyły się podwórka i boiska, a dla dziewczyn trzepaki. Na studiach prowadziło się intensywne życie studenckie. Myśleliśmy o zabawie, ale też bywaliśmy aktywni, mieliśmy idee, angażowaliśmy się w życie społeczne. Współczesne pokolenie dwudziesto- i trzydziestolatków jest zupełnie inne. Dla nich liczy się sukces, kariera, wygodne, bujne życie. Bardzo ważne są dla nich pieniądze. Teraz młodzi już na studiach szukają doświadczenia zawodowego, uczestniczą w kursach, chcą się rozwijać. W moim pokoleniu nie było takiego szaleństwa.

pokolenie y

Fot. Thinkstock

Dzieci z sieci

Kluczowym kanałem komunikacji i wiedzy o świecie dla przedstawicieli pokolenia Y jest internet. – Nie czytają gazet, rzadko oglądają telewizję, większość z nich nawet już nie ma telewizora. Tradycyjne kanały raczej do nich nie docierają. Głównym źródłem wiedzy jest internet. Większość z nich dawno temu zaglądała do encyklopedii czy do słownika, oni raczej wpisują hasło w wyszukiwarkę i tu znajdują informacje i stąd czerpią wiedzę – mówi agencji informacyjnej Newseria Witalij Kedyk, współtwórca platformy Wishround.pl.

To nie przypadek – pokolenie Y wychowało się w świecie komputerów i globalnej sieci. Potem dołączyły do tego media społecznościowe. Z raportu „E-commerce w Polsce 2015” przygotowanego przez Gemius wynika, że osoby w wieku 25–34 lata stanowią 34 proc. klientów robiących zakupy przez internet. Millenialsi żyją szybko, aktywnie, są otwarci na świat. Chętnie nawiązują nowe znajomości, również z obcokrajowcami. – Wiele studentów wyjechało na Erasmusa, skorzystało z możliwości wymiany zagranicznej. Pozyskali wielu znajomych za granicą – mówi Witalij Kedyk.

Komentarze (8)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 03.01.2016 01:38
Na pewno nie kupie tej pupy ktorej chamska reklama pojawia sie na każdej stronie. Wkurza mnie takie cos rozumiem ze reklama ze nie taka chamska
odpowiedz
dpblog (Ocena: 5) 02.01.2016 13:42
Jestem z rocznika 90 i muszę się zgodzić z powyższym. Sama po sobie widzę różnice m.in. z moimi rodzicami. Ja zmieniałam już pracę kilka razy, aż w końcu zaczęłam pracować na swój rachunek. Moi rodzice 40 lat pracowali w jednym zakładzie pracy. Szaleństwo. 40 lat widzieć te same twarze, robić to samo i cieszyć się z pensji 2 tyś. na rękę przez 40 lat...przerażające. Według mnie to też kwestia czasów. Pracodawcy wymagają coraz więcej, ludzie chcą się kształcić. To wszystko napędza. Ja nie lubię żyć w biegu, dlatego też cenię sobie spokój. Nie wyobrażam sobie jednak stać w miejscu i cieszyć się z tego co mam obecnie. Chcę więcej, chcę się rozwijać.
odpowiedz
E. (Ocena: 5) 01.01.2016 19:59
"chleb poprzedni" ;-;
zobacz odpowiedzi (4)
Anonim (Ocena: 5) 01.01.2016 16:32
jyg
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo