Kto może zdrabniać Twoje imię?

Nie każda Katarzyna chce być nazywana Kasią. Czasami to dla nas zniewaga.
Kto może zdrabniać Twoje imię?
fot. Thinkstock
14.12.2015

Kiedy byłaś małą dziewczynką, najprawdopodobniej mało kto używał oficjalnej formy Twojego imienia. Niemal każda Anna nazywana jest Anią, Aneczką lub Anulą, Katarzyna to oczywiście Kasia czy Kasieńka, a Aleksandra – Ola, Oleńka, a nawet Olusia. Zdrabnianie imienia jest wtedy na porządku dziennym, ale z czasem zaczyna nam coraz bardziej ciążyć. Chcemy poczuć się dorosłe, a tego typu zwroty nie brzmią zbyt poważnie.

Czasami, choć intencje rozmówcy są jak najbardziej pozytywne, wściekamy się na niego. Dorastająca kobieta chce być traktowana po partnersku, a nie protekcjonalnie, niczym małe dziecko. 25-letnia Paulina nie chce być dłużej Paulisią, ale nie wszyscy są w stanie to uszanować. Przyzwyczajenie okazuje się silniejsze od zdrowego rozsądku. Jak na zdrabnianie imion reagują młode Polki?

Poznajcie ich zdanie w tej kwestii. Czy naprawdę jest się o co obrażać?

zdrabnianie imion

fot. Thinkstock

Magdalena

 

Mam na imię Magdalena, ale od zawsze jestem dla wszystkich Madzią. To się zaczęło sto lat temu i trwa do dzisiaj, chociaż już dawno jestem pełnoletnia. Najpierw byłam Madzią ze względu na wiek, może wzrost, a teraz jestem Madzią, bo podobno pasuje mi to do charakteru. Jestem grzeczna i raczej cicha. Przyzwyczaiłam się do tego, choć bywają momenty, kiedy jest mi wstyd. Pamiętam jak w liceum wychowawczyni czytała listę obecności i była tam Agnieszka, Karolina, Gabriella, a potem ja – Madzia. Nie Magda, ani Magdalena. Na studiach też to podchwycili. Jestem pewna, że kiedy zacznę pracować, to szef też będzie tak na mnie mówił. Nie wiem skąd to się bierze, ale dziwnym trafem wszyscy uważają, że oficjalna forma jakoś do mnie nie pasuje. Nie mam na to wpływu – twierdzi 23-latka.

 

zdrabnianie imion

fot. Thinkstock

Agnieszka

 

Pozwalam zdrabniać moje imię tylko wybranym osobom. Generalnie nie lubię tej formy, ale z ust niektórych brzmi to jeszcze znośnie. Dla rodziców i znajomych jestem Aguś. Akceptuję, nie poprawiam, niech im będzie. Problem pojawia się wtedy, kiedy mówią tak na mnie w miejscach publicznych albo ktoś niemal obcy zaczyna się do mnie tak zwracać. Nawet niedawno na imprezie ktoś usłyszał, że jestem Aguś i kto mnie nie zagadywał, to używał tej samej formy. To już brzmiało głupio, bo przecież nie jesteśmy ze sobą aż tak blisko. Wtedy nie waham się poprawiać i mówię, że mam na imię Agnieszka. Jakoś poważniej to brzmi – mówi nam 20-letnia studentka.

zdrabnianie imion

fot. Thinkstock

Gabriella

 

Noszę takie imię, że naprawdę trudno jest używać pełnej wersji na co dzień. Większości Gabriella nie przechodzi przez usta, bo niby po co się tak męczyć. Najczęściej jestem nazywana Gabrysią albo w skrócie Gabi. Tak się do tego przyzwyczaiłam, że czasami sama mam problemy z poprawnym przedstawieniem się. Na rozmowie o pracę wypaliłam, że jestem Gabrysia i na pewno nie zabrzmiało to profesjonalnie. Taka stara, a na siłę się odmładza. Dla mnie to akurat kwestia drugorzędna, ale ludzie różnie mogą reagować. Sama nie mam nic przeciwko, choć lubię też, kiedy słyszę wersję Gabriella. Pod warunkiem, że nie pada ona z ust moich rodziców, bo to oznacza, że są na mnie źli – twierdzi Gabi, która czasami wolałaby być Gabriellą.

zdrabnianie imion

fot. Thinkstock

Ewa

 

Nienawidzę zdrabniania imion i dotyczy to mojego, a także innych. Mam kolegę Piotra, którego wszyscy nazywają Piotrusiem, ale sama nigdy tak nie mówię. Tak samo jak na Tomasza – Tomuś. Sama jestem Ewa i nie rozumiem potrzeby zdrabniania. To 3 litery, krócej się nie da, więc po co niektórzy zwracają się do mnie Ewcia albo inna Ewusia? Ewcia to może mieć 3 lata i chodzić do przedszkola, a Ewusia brzmi głupio bez względu na wiek. Nie pozwalam innym na to i od zawsze poprawiam. Niektórzy czasem gryzą się w język, bo wiedzą jak tego nie lubię. Ale jestem konsekwentna i na co dzień nie mam z tym problemu – wyznaje 30-latka.

zdrabnianie imion

fot. Thinkstock

Stanisława

 

Sprawa wygląda tak, że ja nie lubię oficjalnej wersji swojego imienia, dlatego wręcz sama przedstawiam się zdrobniałą formą. Stanisława brzmi po prostu staro, więc wolę być Stasią lub Stenią. Wiem, że to drugie jest zdrobnieniem od Stefani, ale wśród najbliższych tak się przyjęło. Czasami czuję się nieswojo, jak u lekarza lub w jakimś urzędzie wywołają mnie jako Stanisławę. Aż się zastanawiam, czy to o mnie chodzi. Nie obrażam się o zdrabnianie imienia. Czuję się nieswojo, kiedy ktoś tego nie robi. Wtedy odczuwam dystans. Już wolę być Staszką, niż Stanisławą – mówi nam Stasia.

A Ty jak reagujesz na zdrobnienie swojego imienia?

Komentarze (40)

Ocena: 4.93 / 5
Klaudia (Ocena: 5) 17.12.2015 14:08
Wy wszystkie macie normalne imiona i możecie przedstawić się na 100 sposobów... Mnie rodzice ponad 20 lat temu pokarali paskudną "Klaudią" - nie dość, że imię pokroju Dżesiki i Nikoli, to w dodatku nie mam możliwości przedstawić się jakkolwiek inaczej ("Klauduś" brzmi jeszcze gorzej niż oryginał). Zazdroszczę wszystkim Katarzynom, Annom, Magdalenom, Joannom, Zuzannom, Zofiom i innym posiadania ładnych klasycznych imion.
odpowiedz
Ewelina (Ocena: 5) 16.12.2015 16:49
Mam na imię Ewelina , często się zdarza, że wołają na mnie Ewelinka, nie wiem czemu, może uważają, że Ewelina brzmi zbyt surowo. Mam 28 lat i nie mogę znieść "Ewelinki" :D czuję się wtedy jak mała dziewczynka, jakby ktoś nie traktował mnie poważnie.
odpowiedz
Gośka (Ocena: 5) 15.12.2015 20:35
a ja lubię kiedy mówi się do mnie Gocha, Gosia, Gośka, nie znoszę kiedy ktoś zwraca się do mnie Małgorzato, Małgośka, Małgosia jest OK ale Małgorzata...nie dziękuję
odpowiedz
Sylwia (Ocena: 5) 15.12.2015 20:26
Mam na imię Sylwia i bardzo nie lubie gdy ktoś zdrabnia moje imię. Mama czasem mowi Sylwuniu, babcia wołała Syla. I to jeszcze jest ok ale za Sylwusię mogę zabić;p
odpowiedz
Dżoana (Ocena: 5) 15.12.2015 20:21
Ja mam na imię Joanna i od dziecka zieleniałam na myśl o przedstawieniu się bo nigdy nie wiedziałam czy jest tak oficjalnie, żeby przedstawić się Joanna czy nie aż tak oficjalnie i mam przedstawiać się Asia. Swoją drogą nie cierpię zdrobnienia Asia, a jeszcze bardziej Aśka. Joanna może być, ale to strasznie oficjalne. Tylko tata od dziecka tak na mnie wołał i nigdy nie nazwał mnie Asią.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo