Exclusive: Z wizytą w domu publicznym

Wiktor trafił tam przypadkiem, ale już wie, że nigdy tam nie wróci. Oto, co zobaczył na własne oczy.
Exclusive: Z wizytą w domu publicznym
17.10.2015

Choć może się wydawać, że w każdym dużym mieście jest ich wiele, w rzeczywistości domy publiczne należą już raczej do rzadkości. Jak we wszystkim – i w tej branży postawiono na indywidualizm. Panie lekkich obyczajów przyjmują swoich klientów w prywatnych mieszkaniach, które czasami wynajmują z koleżanką po fachu, a zazwyczaj sprzedają swoje ciała w miejscu wskazanym przez spragnionych bliskości mężczyzn.

Wielkie przybytki, w których znajdziemy kilkanaście kobiet do wyboru, służbowe łazienki, poczekalnię i pokoje uciech są symbolem zamierzchłych czasów. Co nie oznacza, że już zupełnie zniknęły z mapy Polski. Dziś rozmawiamy z facetem, który dziwnym zrządzeniem losu znalazł się w takim miejscu. Okazuje się, że dom publiczny raczej nie przypomina rezydencji właściciela „Playboya”, a prostytutki – Playmates z kolorowych rozkładówek.

Wspomnienia Wiktora nie mają nic wspólnego z wyobrażeniami na ten temat. Więc jak wygląda to naprawdę?

burdel

Papilot.pl: W domu publicznym znalazłeś się przez przypadek. Wiesz, że każdy facet powie to samo?

Wiktor: Mogę sobie wyobrazić, ale ja naprawdę nie miałem zamiaru odwiedzać takiego miejsca. Brzydziło mnie to i wydawało się po prostu upokarzające. Wtedy nawet mogłem zrozumieć, że ktoś zamawia sobie dziewczynę do hotelu albo mieszkania, ale robienie tego w miejscu, gdzie za ścianą dzieją się różne dziwne rzeczy nie mieściło mi się w głowie. Po wizycie tam już nie tylko sobie wyobrażam, ale ja to wiem.

Co takiego się wydarzyło, że tam trafiłeś?

To był wieczór kawalerski najlepszego przyjaciela mojego brata. Ja też się z nim znałem, bo zostałem zaproszony. Oprócz nas było tam jeszcze 10-15 chłopaków i trochę starszych facetów. Wiadomo, że nie siedzieliśmy przy herbacie, więc późną nocą już wszyscy byli dobrze zrobieni. Wtedy jeden z kolesi, którego poznałem na tej imprezie, zarządził – jedziemy na dziwki.

Goście grzecznie posłuchali i wszyscy ruszyli do domu publicznego...

Aż tak to nie, ale stwierdziłem, że jeśli ktoś ma sobie narobić kłopotów, to powinien mieć obstawę. Trafiłem do taksówki z pomysłodawcą i jeszcze jednym kolegą. Kierowca dobrze wiedział, gdzie nas skierować.

burdel

Jak to się odbywa?

Taksówkarz na pewno ma umowę z konkretnym lokalem. Najlepiej świadczy o tym to, że nie tylko nas podwiózł, ale też wszedł z nami. Przywitał się z ochroniarzem, potem nieudolnie zgarnął jakieś pieniądze. Mieliśmy tego nie widzieć, ale ja jestem za bardzo spostrzegawczy. Jeden z nas, wiadomo który, postanowił skorzystać z usług dziewczyn. Ja i kolega robiliśmy jedynie za obstawę i to była zdecydowanie najdziwniejsza sytuacja w moim życiu.

Gdzie trafiliście?

Na dole był klub, może bardziej dyskoteka. Wchodziło się tymi samymi drzwiami, ale później, zamiast wejść do podziemi na imprezę, skierowaliśmy się schodami do góry. To był dwupiętrowy budynek. Przy kolejnych drzwiach stała ochrona. Nawet przez chwilę tam nie staliśmy, bo znali się z taksówkarzem i od razu wpuszczono nas do środka. A tam szok, bo na pewno nie tak wyobrażałem sobie burdel w centrum miasta.

Co ci nie pasowało?

Panował półmrok, ale i tak widziałam podrapane ściany, syf na podłodze, brudne naczynia na barku. No i ten przykry zapach, którego nigdy nie zapomnę.

burdel

Hugh Hefner żyje w nieco lepszych warunkach?

Zdecydowanie. To była polska nora, a nie rezydencja amerykańskiego milionera. Zaraz za drzwiami jest coś w rodzaju saloniku z kanapami, stolikami, skromnym barkiem. Od razu zaproponowano nam alkohol. Nie żadne drinki – lała się czysta wódka, ewentualnie tania whisky z dyskontu. Poznałem akurat po etykiecie. Rozsiedliśmy się i myślałem, że zainteresowany po prostu sobie gdzieś pójdzie, zrobi swoje i wróci. Stało się coś innego, bo na moich oczach rozegrał się casting.

Tak jak w filmach – rząd pięknych dziewczyn, które próbują przekonać do siebie klienta?

Może i rząd, ale 3 kobiet. Na pewno nie pięknych, ale raczej bardzo przeciętnych. Jedna była w brudnym dresie, druga w samej bieliźnie, ale cała spocona, a trzecia była tak stara, że na szczęście się nie rozebrała. Nowy kolega wybrał tą w majtkach i staniku, a wtedy te dwie pozostałe zaczęły walczyć o nasze względy. Nie daliśmy się złamać.

Dlaczego?

Bo to ostatnie miejsce, w którym myślałbym o seksie. Brudne, śmierdzące, a i kandydatki na kochanki niezbyt wyjściowe. Ta najstarsza rozsiadła się obok nas i piła kieliszek za kieliszkiem.

burdel

Widziałeś tylko ten salon?

Nie, musiałem skorzystać z toalety, wszyscy zniknęli, więc poszedłem szukać łazienki na własną rękę. Otworzyłem jedne drzwi i zobaczyłem pokój z łóżkiem. Paliło się w nim światło, więc kilka szczegółów rzuciło się w oczy. Poplamiona pościel, rozwalająca się wersalka, jakieś czarne smugi na ścianach. Do dziś dziękuję losowi, że nikogo tam nie nakryłem, bo chyba bym zwymiotował. Nie wiem jak można się kochać w takim barłogu. Dopiero następne drzwi prowadziły do WC.

Toaleta wyglądała nieco lepiej?

W środku były dwie kabiny prysznicowe, a raczej takie wnęki z zasłonką. Też brudną i poszarpaną. Pod umywalką kosz, z którego wysypywały się chusteczki, kondomy, opakowania z prezerwatyw, pety. Na samej umywalce i podłodze jakiś podejrzany kleisty zaciek. Nawet nie chciałem myśleć, co to może być. W sedesie deska była naderwana i prawie leżała na podłodze. To wszystko naprawdę nie wyglądało jak męski raj.

Co masz na myśli?

Ani warunki, ani pracujące tam kobiety z rajem nie mają nic wspólnego. Miejsce tylko dla desperatów.

burdel

Co jeszcze widziałeś?

Wróciłem na kanapę w tym saloniku, który wyglądał jak pokój mojej starszej ciotki. Niby skórzane meble, linoleum na podłodze, paprotka w kącie. Przyszedł kolejny klient i nawet na nas nie spojrzał. Znowu casting. Obsada tej nocy była wyjątkowo słaba, bo znowu przyszły te dwie – w dresie i ta w wieku mojej matki. Facet przywitał się z nimi po imieniu i poprowadził tą starszą do łazienki. Potem wyszli w ręcznikach, koleś był już wyraźnie nakręcony. Fatalny widok, aż chciało się po tym wszystkim wydłubać oczy, by tak nie cierpieć. Wreszcie wyszedł nasz kolega i mogliśmy opuścić lokal.

Wydawałoby się, że w takich miejscach erotyzm aż wisi w powietrzu, a ty opowiadasz straszne rzeczy...

Wydaje mi się, że burdel to przedsiębiorstwo jak każde inne. Może być byle jak, byle zarobić. Tej nory chyba nigdy nie remontowano, personel paskudny. Wszechobecny syf. Mnie ta cała wizyta utwierdziła tylko w przekonaniu, że nigdy więcej. Trzeba być naprawdę zdesperowanym, żeby tam wejść i zrobić coś więcej.

Komentarze (21)

Ocena: 4.81 / 5
Lolo (Ocena: 5) 15.09.2017 21:24
W Sarzynie tez istnial burdel nie dawno go zlikwidowaly.,cale szczescie.Wszyscy sie z tego smialy.Ja tez do tej pory sie z tego smieje.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.10.2015 06:17
Wlasnie tacy sa faceci ,zawsze im malo ,wezma byle co i byle gdzie .
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 19.10.2015 00:13
Biedni brzydcy faceci, żadna ich nie chce, więc muszą płacić.
odpowiedz
ja (Ocena: 5) 17.10.2015 19:24
Jaki gość taki burdel. Mogli coś lepszego znaleźć a nie opowiadać takich pierdół.
odpowiedz
Podpis... (Ocena: 5) 17.10.2015 18:52
wspolczuje tym konietom ze tam musza pracowac , bo albo sa zmuszane sila zeby tam pracowac , albo zmuszane sa przez same siebie bo nie moga I nie wierza ze moga znalesc inna prace. Takim ludziom trzeba wspolczuc ja podziwiam tych ktorzy maja odwage pomogac takim ludziom
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo