ALFABET SZAFIARKI: Cała prawda o blogosferze modowej (cz. 1.)

Zobacz, czym tak naprawdę się zajmują i co jest dla nich najważniejsze.
ALFABET SZAFIARKI: Cała prawda o blogosferze modowej (cz. 1.)
08.04.2015

Blogosfera, zwłaszcza ta poświęcona modzie, wyraźnie rozkwita. Doczekała się nawet kilku powszechnie rozpoznawalnych postaci, które coraz częściej wychodzą z Internetu – pozują na ściankach, biorą udział w kampaniach reklamowych, występują w tradycyjnych mediach. Branża ulega profesjonalizacji, co wiąże się z coraz lepszymi zarobkami.

Chociaż termin „szafiarka” wciąż nie brzmi zbyt poważnie i nie jest raczej powodem do dumy, wiele z nas chciałoby być na ich miejscu. Gwiazdy blogosfery pojawiły się znikąd, ale dzięki uporowi i talentowi (niekoniecznie występującym równocześnie), robią to, co lubią i coraz lepiej im się wiedzie. Chcesz zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi? A może sama marzysz o takiej karierze? Zapoznaj się z naszym alfabetem.

To zbiór najważniejszych spraw, wokół których kręci się świat blogerek...

szafiarka

Anna Wintour

Niekwestionowana idolka każdej szanującej się szafiarki. W tym świecie zwyczajnie nie wypada jej nie znać. Większość blogerek stawia sobie za cel, by być taka, jak legendarna naczelna magazynu „Vogue” - stylowa, nieustępliwa i podziwiana. Zanim to osiągną, same ogłaszają się wyroczniami mody w skali własnego osiedla, miasta, a później całego kraju.

Barter

Termin nieco zapomniany, ale początki polskiej blogosfery modowej polegały na wymianie towarów i usług. Szafiarka była w stanie zrobić wszystko, by otrzymać darmowe kosmetyki i ubrania, w zamian prezentując je swoim fanom. Dopiero po latach doszła do wniosku, że nie za bardzo jej się to opłaca i za podobną usługę żąda kilku tysięcy złotych.

szafiarka

Chanelka

Symbol smaku i statusu. Na niepozorną torebkę za kilka(naście) tysięcy złotych mogą sobie pozwolić tylko nieliczne polskie szafiarki. Wszystkie inne dobra luksusowe pochodzą zazwyczaj z akcji partnerskich – Chanelki nikt im nie sprezentuje. Nie powinno zatem dziwić, że kiedy podobne cudeńko znajdzie się w ich garderobie, będzie prezentowane w stylizacjach aż do znudzenia.

Dary losu

Nie mylić z barterem, bo tym razem wcale nie chodzi o wymianę towarów i usług. Najpopularniejsze szafiarki są zasypywane prezentami, niekoniecznie związanymi z modą i urodą. Równie często otrzymują paczki żywnościowe (słodycze i alkohol). Czasami z dobrego serca pokazują je światu, a PR manager danej marki może odtrąbić sukces. 

szafiarka

Erotyzm

Jeszcze kilka lat temu fotografie prezentujące poszczególne stylizacje były dość toporne i nudne. Szafiarki najwyraźniej bały się swojej kobiecości, ale wraz ze wzrostem popularności (i wpływów na konto), nabrały odwagi. Dzisiaj nikogo już nie dziwią kształtne piersi i odsłonięte uda na pierwszym planie. To przemyślana strategia, bo dzięki temu grono ich odbiorców powiększa się o płeć przeciwną.

Facebook

Jeden z głównych kanałów komunikacji z fanami. Na fanpage`ach dzieje się o wiele więcej, niż na blogu. To tutaj szafiarka prezentuje swoje nieoficjalne zdjęcia (które nie pasują do żadnej stylizacji), dzieli się swoimi inspiracjami, a także pokazuje, że jest zwykłym człowiekiem – odpowiadając na komentarze internautów. W ten sposób pokazuje, że jest bliżej ludzi i ludzkich spraw.

szafiarka

Gotówka

Dopiero od kilku miesięcy w polskiej blogosferze modowej mówi się głośno o tym, że to bardzo dochodowa działalność. Wcześniej nie wypadało się przyznać, że praca na stanowisku szafiarki przynosi jakiekolwiek profity finansowe. Ten mit zdążył już jednak upaść, chociażby za sprawą upublicznienia stawek. Jeden wpis sponsorowany za kilka tysięcy złotych? Robi wrażenie...

Hype

Szafiarki uwielbiają robić wokół siebie sporo szumu. W tym konkretnym przypadku „hype” to synonim terminu „lubię to”, który występuje na łamach popularnego agregatora blogów modowych Lookbook.nu. Im więcej „hype”, tym lepiej widoczna stylizacja, więcej komentarzy, odwiedzin, sławy i pieniędzy z reklamy. Bez tego ich życie byłoby pozbawione sensu.

szafiarka

Instagram

Kolejny kanał komunikacji z fanami. Kto wie, czy nie najważniejszy! Znając umiejętności językowe niektórych szafiarek, wcale nas to nie dziwi. Publikując zdjęcie z krótkim opisem, istnieje mniejsze ryzyko, że popełnią jakiś kompromitujący błąd. Nie wspominając o tym, że fani zawsze wolą patrzeć, niż czytać. To tutaj rozgrywa się całe ich życie – blogerki relacjonują je z najdrobniejszymi szczegółami.

Język angielski

Wszechobecny w branży modowej, dotarł także do polskiej blogosfery. Szanująca się szafiarka powinna mieć obcobrzmiący pseudonim. Mile widziane są także wpisy w języku angielskim, a na Instagramie – wyłącznie w nim. Jak to się kończy – wszyscy dobrze wiemy. Zwroty „wi wi wi” i „I love she” to już klasyka.

szafiarka

Konkurencja

Termin, na który większość blogerek reaguje alergicznie. Natychmiast zarzekają się, że w ich branży konkurencja w ogóle nie istnieje, bo one nie muszą z nikim rywalizować. W rzeczywistości robią wiele, by zdyskredytować i ośmieszyć koleżanki ze środowiska. Tylko po to, by sprzątnąć im sprzed nosa intratny kontrakt reklamowy. Oficjalnie są jednak najlepszymi przyjaciółkami.

Lajki

Wyznacznik popularności, który karmi nie tylko ich ego, ale przekłada się także na zarobki. Reklamodawcy o wiele bardziej cenią blogerkę obserwowaną przez kilkaset tysięcy fanów, niż jej mniej popularną (ale wcale nie mniej utalentowaną) koleżankę. Sprawą dyskusyjną pozostaje to, czy wszystkie zostały zdobyte w uczciwy sposób. Nieoficjalnie wiadomo, że niektóre z nich musiały za to zapłacić.

Już wkrótce druga część ALFABETU SZAFIARKI – od M do Z.

Komentarze (1)

Ocena: 5 / 5
a (Ocena: 5) 08.04.2015 16:52
A gdzie K jak KLOCEK?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo