Najgorsze teksty od przyjaciółki

Szczerość w przyjaźni to podstawa. Pod warunkiem, że nie rani...
Najgorsze teksty od przyjaciółki
19.01.2015

Czym różni się zwykła koleżanka od prawdziwej przyjaciółki? Ta pierwsza nie zrobi nic, by się narazić, a druga jest w stanie wygarnąć Ci nawet najgorszą prawdę, jeśli stwierdzi, że tak będzie dla Ciebie lepiej. Relacja przyjacielska nie polega bowiem wyłącznie na miłych chwilach i poklepywaniu się po plecach. Tylko ktoś naprawdę bliski może pozwolić sobie na wejście z butami w nasze prywatne życie. Pod warunkiem, że potrafi to zrobić z klasą.

W przypadku naszych bohaterek zabrakło nieco delikatności i zdrowego rozsądku. Ich przyjaciółki, zamiast doradzić, wesprzeć czy nawet postawić do pionu, przekroczyły granicę dobrej rady. Czym innym jest szczerość, a czym innym zwykłe nieokrzesanie. One powiedziały o kilka słów za dużo. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że ich przykre słowa pamiętane są nawet po wielu latach od zajścia.

Te historie niektórym mogą wydawać się zabawne, ale to lekcja, którą wszystkie powinnyśmy wyciągnąć. Są rzeczy, których nie mówi się nawet najbliższej przyjaciółce. A przynajmniej nie w ten sposób!

przyjaciółki

ŚMIERDZI CI Z UST

Świetny prezent dostałam od mojej przyjaciółki z okazji osiemnastki. Zorganizowałam imprezę, o jakiej zawsze marzyłam, a i tak niewiele z niej pamiętam. Zawsze wspominam tylko ten okropny tekst, którym chciała zabłysnąć. A może mnie skompromitować? Wygłupić się? Nie wiem, na pewno nie była wtedy aż tak wstawiona. Tańczyliśmy wszyscy, ona udawała, że jest ze mną w parze i nagle szepnęła mi do ucha: „Chcesz gumę? Nie wiem czego się najadłaś, ale takie opary wychodzą z twojej buzi, że szok”. A właśnie, że nic takiego nie jadłam i nie mam problemów z higieną. Cały wieczór chodziłam zdenerwowana, że naprawdę coś ode mnie czuć. Wreszcie ją zapytałam, o co chodzi i odpowiedziała, że w sumie to nie wie, po prostu „coś jej zaleciało”. To było podłe – wspomina Karolina.

przyjaciółki

DZIWIĘ SIĘ, ŻE ON JEST Z TOBĄ

Mam przyjaciółkę, z którą znamy się od początku podstawówki. Zawsze razem, nierozłączne i wiem, że akurat na jej szczerość mogę liczyć. Ale tym razem nie chciałam czegoś takiego usłyszeć. Często sobie doradzamy, nawet jeśli chodzi o chłopaków i takie sprawy. Bez obrażania kogokolwiek. Jeśli miałam wątpliwości, to ją pytałam, ona wypowiadała swoje zdanie i tyle. Tym razem nie prosiłam o żadną radę, a ona wyskoczyła z tekstem, że „dziwi się, że on jest ze mną, bo przecież to nie może się udać”. Żałuję, że tego nie zignorowałam. Zapytałam, o co dokładnie chodzi i wtedy się zaczęło... No bo ty jesteś taka, taka i taka, a on taki, taki i taki. Jej zdaniem nie zgraliśmy się pod względem wyglądu, charakteru, ambicji, inteligencji i tak dalej. Kilka rzeczy było na moją niekorzyść. Nie wiem na ile to zdecydowało, ale ten związek faktycznie się rozpadł. Nie mówię, że przez nią, ale na pewno podcięła mi skrzydła – wyznaje Urszula.

przyjaciółki

MASZ FATALNY GUST

Przyjaciółka wybierała się na wesele i od miesiąca słyszałam, że nie ma się w co ubrać. Ona się nie zna, nie wie i ogólnie tragedia. Ciągle gdzieś łaziła za sukienką i butami, ale nic z tego nie wychodziło. Wreszcie chciałam jej pomóc, ale niewiele z tego wyszło. Przyniosłam jej katalog z kiecami, próbowałam doradzić, zaproponowałam, że pójdę z nią na te zakupy. A ona na to, że jestem wspaniała, mądra i w ogóle, ale akurat na modzie to się nie znam. Potrzebuje rady kogoś z lepszym stylem i większą wiedzą. OK, może nie jestem ikoną stylu, ale jak można coś takiego powiedzieć drugiej kobiecie? Od razu zaczęłam się zastanawiać, co jej się we mnie nie podoba. Do dzisiaj mam problem, jak się z nią spotykam. Czy odpowiednio się ubrałam? A może znowu wyjdę na wieśniaczkę, która nie potrafi dopasować bluzki do spodni? - zastanawia się Malwina.

przyjaciółki

NIE LUBIĘ TWOICH RODZICÓW

W młodości różne rzeczy się mówi. Sama używałam sformułowania „starzy to, starzy tamto”. Kochałam ich, ale tak się przyjęło. Nie można przyznawać się do zbyt bliskiej relacji, bo wyjdzie się na mięczaka. Ale z czasem człowiek rozumie, że to najważniejsi ludzie na świecie i tak nie można. Zauważyłam, że koleżanka unika przychodzenia do mojego domu. Nie wiedziałam o co chodzi, bo ja jakoś nie miałam problemu, żeby ją odwiedzać. Zawsze pytała czy moi rodzice też będą. Będą i co z tego? Ale dla niej to był problem. Wreszcie zapytałam, o co tak naprawdę jej chodzi. Wtedy powiedziała: „Nie obraź się, ale nie lubię twoich starych. Matka jest męcząca i mnie stresuje, a ojciec opowiada głupie żarty i nigdy nie wiem jak zareagować”. Czy ma prawo do takiej opinii? Tak. Ale czy chciałam to usłyszeć? Zdecydowanie nie. Skończyło się zapraszanie i przyjaźń też – wspomina kolejne przykre zajście Urszula.

przyjaciółki

KIEDY WRESZCIE SCHUDNIESZ?

Zawsze ceniłam w Małgosi to, że potrafi delikatnie powiedzieć o nawet najbardziej krępujących sprawach. Jakoś potrafiła mnie przekonać, że pewien chłopak jest nie dla mnie albo sukienka, którą wybrałam na studniówkę jest okropna. Mówi z serca i to w niej uwielbiam. Tym razem trochę przegięła. Na wieść o tym, że moja siostra się zaręczyła i planuje ślub za pół roku, zamiast się ucieszyć, zrobiła skwaszoną minę i zapytała: „Kiedy wreszcie schudniesz? Teraz masz motywację i trzeba coś z tym zrobić”. Jej zdaniem byłam zbyt pulchna i w takim stanie nie można pokazać się na tak ważnej uroczystości. Może i mądra rada, ale to ostatnia osoba, która powinna mnie tak dobijać. Skończyło się prawie płaczem i przez tydzień się do siebie nie odzywałyśmy, ale jej wybaczyłam– opowiada Paulina.

przyjaciółki

NIE PASUJESZ DO NASZEJ PACZKI

Poznałam ją na studiach. Pierwszy rok, pierwszy wykład i jakoś tak wyszło, że usiadłyśmy obok siebie. Została moją koleżanką, potem najlepszą przyjaciółką. Imponowało mi, że jest mądra, a do tego potrafi się bawić. Ja na pewno nie byłam wtedy królową imprez. Dzięki niej poznałam też wielu innych nowych ludzi. Bywałam na jej domówkach, zabierała mnie na piwo ze swoimi znajomymi, nawet byliśmy całą paczką nad morzem. Czułam się wśród nich dobrze, ale jej coś nie pasowało. Wreszcie pozwoliła sobie na chwilę szczerości i stwierdziła, że do nich nie pasuję. Podobno jestem zbyt drętwa, niektórzy się męczą w moim towarzystwie. Powiedziała, że jej osobiście to nie przeszkadza, ale do znajomych już mnie nie będzie zabierała. To był najgorszy cios, jaki w życiu dostałam. Myślałam, że przy nich się otworzę – dodaje Karolina.

Polecane wideo

Komentarze (21)

Ocena: 4.76 / 5
XYZ (Ocena: 2) 23.01.2015 00:54
Ja wiem, szczerość to podstawa, ale czasami można powiedzieć coś inaczej. Sama od swojej ex przyjaciółki słyszałam tylko krytykę, a w momencie pytania, jak coś zmienić, nabierała wody w usta, albo zmieniała temat. Po czasie uznałam, że mówi to, by samej poczuć się lepszą. Zawsze uważała się za zajebistą osobę, a właściwie nikt w klasie jej nie lubił i nikt nie chciał z nią gadać, a ja nie mogłam się od niej opędzić. Mojego chłopaka traktowała jak ścierwo, a gdy np przychodził mnie "odebrać ze szkoły", to obrażała sie na dwa dni. Sama utrzymywała, że ma kogoś, ale przez 5 lat znajomości nigdy go nie poznałam. Cieszę się, że po zakończeniu liceum udało mi sie od niej wyrwać, była toksyczna dla mnie i przez nią moja samoocena, od zawsze niska, spadła jeszcze bardziej. A teraz do sedna: prawda w oczy kole, to fakt, ale kurcze, czasami ta osoba której ufasz mogłaby zamiast ci dowalać, pomóc, mówiąc coś w inny sposób albo zachowując się inaczej. Wiem, że szczerość, blablabla, ale ta szczerość, gdy jest przesadna, czasami odbiera chęci, bo ludzie są ugodzeni do żywego. Więc nie pierdzielcie, że laski z opowieści są obrażalskie, bo można coś znosić z godnością, ale człowiek jest tylko człowiekiem i chyba może w końcu się przełamać, nie wytrzymać, albo może mu się zrobić zwyczajnie przykro.
odpowiedz
Zdziwiona (Ocena: 5) 22.01.2015 18:45
Pomocy! Ja mam też problem :/ mam dwie przyjaciółki, z jedną znam się już parę dobrych lat, dogadujemy się super, kiedy uważa, że coś robię źle to jest mi w stanie to wytłumaczyć normalnie, jest szczera ale nie w taki sposób, że człowiekowi dowali. Z drugą jest inaczej. Przyjaźnimy się nieco ponad rok ale ciągle coś jest nie tak. Ciągle można wyczuć rywalizaję między nami, inni tego nie widzą ale ja to czuję i to bardzo dobrze wiem. Nieraz podcięła mi skrzydła, ja chciałam zdobyć chłopaka, który bardzo mi się podobał a ta od razu na wejściu kategorycznie nie bo nasz związek nie miałby szans. Głupia, posłuchałam jej.Nie wspierała mnie tylko ciągle ciągnęła w dół, jej problemem trzeba się zająć a moje są nieważne. Lubię z nią pogadać bo ma fajne podejście do życia ale no to nie zatuszuje tamtego. Powiedzcie mi co o tym sądzicie.
zobacz odpowiedzi (1)
Buba (Ocena: 5) 22.01.2015 17:38
"Dyskretne" przyjaciółki są znacznie gorsze od tych co walą prosto z mostu. Kiedyś jedna dziewczyna podciągając majtki i rajstopy po skorzystaniu z toalety zaczepiła rąbkiem szerokiej spódnicy o gumkę. Spódnica podwinęła się i dziewczyna wyszła z toalety świecąc tyłkiem przed wszystkimi i chodziła tak przez dobre parę minut. Jej najlepsza przyjaciółka widziała, że prezentuje tyłek współpracownkom i interesantom ale nie zwróciła jej uwagi bo.... nie chciała robić jej przykrości. Dopiero obcy ludzie jej powiedzieli, żeby doprowadziła się do porządku.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.01.2015 03:17
Dziewczyny, prosze o porade. Mowiac szczerze-moja przyjaciolka od samej podstawowki, jest w gorszej sytuacji materialnej, tzn. nie klepie biedy, po prostu zyje na normalnym poziomie. Od dluzszego czasu (jakies 3 lata) zauwazylam z jej strony straszne docinki-do mnie, ale obok mnie-na pewno rozumiecie o co mi chodzi. Moze podam przyklad: przy okazji wyjazdu ns koncert zadzwonilam do niej, a ona z tekstem: ,,jak zarobisz to pojedziesz". Pomyslalam wtf? Nawet moi rodzice nigdy nie wypalili takiego tekstu. Przyklady moge sypac-gdy wyprawiam impreze zawsze jest niezadowolona. Kiedys nawet stwierdzila, ze to ona zamiast mnie powinna pracowac w mojej rodzinnej firmie, bo ona skonczyla kurs. Bez zadnego obciachu mi to oznajmila. Nie zrozumcie mnie zle-bardzo ja szanuje i zawsze zycze jej jak najlepiej, ale czy myslicie ze w tym przypadku wina jest jej zazdrosc? Jak powinnam postepowac?Przepraszam za komentarz dlugosci eseju, ale chcialabym zasiegnac obiektywnej opinii.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 19.01.2015 22:36
Jak dla mnie większość z tego, co jest tam napisane, to bzdury, o które nie da się obrazić. Laska z pierwszej wypowiedzi może wolała, żeby całą imprezę śmierdziało jej z gęby, niż żeby ktoś zwrócił jej kulturalnie uwagę? Albo jak ktoś powiedział, że masz zły gust, no cóż... jednemu podoba się to, drugiemu co innego, trzeba było zapytać "co robię źle, doradzisz mi, jak ubierać się lepiej?", a nie obrażać się. Dla mnie to śmieszne i dziecinne wkurzać się o te wszystkie rzeczy. Jedyne, z czym bym się zgodziła, to z ostatnią wypowiedzią, bo to faktycznie bardzo niemiłe powiedzieć komuś, że "nie będę cię brała ze sobą na imprezy, bo moi znajomi się z tobą nudzą". Mimo to wolałabym, żeby powiedziała mi to przyjaciółka, niż jakaś pierwsza z rzędu koleżanka, cenię szczerość. Chociaż faktycznie ta dziewczyna nie musiała nic mówić, wystarczyło nie zapraszać i tyle, po sprawie, nie musiała obwieszczać, że już nie będzie i podawać takiego powodu. Oprócz tego ostatniego, reszta jest śmieszna i nie warta fochów, a już na pewno nie końca przyjaźni. Końca przyjaźni warta jest zdrada przez przyjaciółkę, czy brak wsparcia, kiedy się go potrzebuje, albo robienie ci przez nią koło tyłka, a nie TO. Tutaj niby chcą te dziewczyny szczerości i ją tolerują, ale jak przyjdzie co do czego, to zbulwersowane nagle. Nie zawsze słyszymy to, co byśmy chcieli, bo nie zawsze dobrze jest tak, jak nam się wydaje, że jest dobrze, a one definitywnie chciałyby, żeby przyjaciółki mówiły im dokładnie to, co chcą usłyszeć, a to już nie jest szczerość, tylko życie w wyimaginowanym świecie. Amen.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie