Nastolatki uzależnione od kosmetyków

Dziewczęta dojrzewają coraz szybciej i dziś już mało kogo dziwi bądź bulwersuje widok dwunastolatki, która farbuje włosy czy podkreśla oczy. Czy to normalne?
Nastolatki uzależnione od kosmetyków
08.12.2008

W przeciągu ostatnich dziesięciu lat świat popędził do przodu w zastraszającym tempie, czego efekty nie zawsze są wyłącznie pozytywne. Zmiany, i to drastyczne, dało się zaobserwować w każdej sferze życia. Dzisiejsze nastolatki, mające od najmłodszych lat dostęp do kolorowych magazynów, Internetu i bogatego asortymentu wszelakich sklepów, oferujących wszystko, co tylko dusza zapragnie, zdają się omijać okres przejściowy z dziecka w kobietę i już w wieku 12, 13 lat zaczynają traktować swoje ciało z pieczołowitością co najmniej niestosowną. Bo jak określić szóstoklasistkę, która przed wyjściem z domu spędza przed lustrem więcej czasu niż jej mama, aplikuje na twarz podkład, a przed pierwszym dzwonkiem (po kryjomu, w szkolnej toalecie) tusz do rzęs, który kupiła w tajemnicy przed rodzicami na bazarze nieopodal domu. Po lekcjach pójdzie do koleżanki na wspólne farbowanie włosów, a wieczorem (bo przecież maluje się, więc jest dorosła) postanowi pokazać koledze, jak wygląda „tam, na dole" oraz sprawdzić, co też takiego ciekawego można zrobić z chłopakiem po zdjęciu ubrań. Dziś jednak poruszymy temat z dermatologicznego punktu widzenia, kwestie psychologiczne traktując pobieżnie.

Po pierwsze, pamiętaj, że twoja córka chce być ładna. Kiedyś, mając kilka lat i eksperymentując z twoją czerwoną szminką, chciała po prostu upodobnić się do swojej największej idolki, czyli ciebie. Dziś, mając lat kilkanaście, w jej życiu pojawiły się także inne wzorce - modelki z gazet, prezenterki z telewizji czy nawet starsze koleżanki ze szkoły. Ich życie wydaje się różowe, bezproblemowe i wręcz bajkowe - są znane, adorowane, popularne. Najprościej upodobnić się do nich wizualnie. Wtedy zwrócenie na siebie uwagi chłopców z klasy wydaje się wręcz banalnie prostym zadaniem, a na dodatek zyskamy sympatię i podziw dziewczyn. A jeśli o nich mowa, to nie sposób pominąć faktu istnienia swego rodzaju wyścigu. Ileż to razy słyszałaś od córki: „Mamo, kup mi kredę, mama Oli to jej kupiła"? Trudno zareagować właściwie, bo z jednej strony nie chcesz, żeby czuła dyskomfort wśród rówieśniczek, a z drugiej - wiesz, że to nie jest najlepszy pomysł. Niestety, twoich argumentów ona raczej nie zrozumie. Co więc zrobić? Narazić się na kłótnię czy ulec i w duchu samą siebie karcić za nadmierną liberalność? A może znaleźć złoty środek? Na szczęście, w tym przypadku taki istnieje. Poniżej kilka podstawowych pytań:

Kiedy córka może najwcześniej ufarbować włosy?

Z dermatologicznego punktu widzenia musi mieć minimum 14 lat. Jeśli ona bardzo chce, a ty się na to zgadzasz, zaprowadź ją do fryzjera i poproś o koloryzację łagodną farbą. Lepiej, gdy zrobi to fachowiec i uzyskacie naturalny efekt, niż gdyby miała „pomóc" koleżanka, której przypadkiem by nie wyszło…

Czy można pozwolić 12-letniej córce na malowanie paznokci?

Malowanie paznokci nie jest tak szkodliwe jak np. używanie niewłaściwych kremów do twarzy. Na co dzień, jeśli w szkole nie jest niemile widziane, możesz pozwolić na bezbarwny lakier, który nada jedynie połysk. Kolory (wyłącznie pastelowe) zostaw na wyjątkowe okazje.

Czy kosmetyki do makijażu nie zaszkodzą młodej skórze?

Jeśli są do jej potrzeb dostosowane, to nie tylko nie zaszkodzą, ale mogą nawet pomóc, np. na kłopoty z trądzikiem. Nowoczesne podkłady nie zatykają porów, a pudry sypkie matują nadmiernie przetłuszczającą się cerę. Pamiętaj jednak, że najważniejsze jest leczenie!

Co zrobić, gdy córka chce używać perfum?

Pozwolić. Kup jej, np. pod choinkę, flakonik lekkiej wody toaletowej dla dziewczynek czy nastolatek. Ona będzie zadowolona, a tobie nie będzie ubywać ulubionych perfum. To zawsze lepsze, gdy dziewczynka pachnie zielonym jabłuszkiem niż ciężkim, piżmowym aromatem, który przystoi wyłącznie dojrzałej kobiecie.

Warto się zastanowić, czy lepiej kupić córce łagodny kosmetyk przeznaczony dla jej młodej skóry, czy narażać się na podbieranie własnych kremów i „pożyczanie" perfum. Niestety, możesz być pewna, że jeśli nie sprawisz jej lekkiego kremu tonującego dla nastolatek, ona przed wyjściem na szkolną dyskotekę zaaplikuje sobie twój podkład liftingujący. W dzisiejszych czasach firmy kosmetyczne oferują specjalne linie dedykowane nastolatkom (i pielęgnacyjne, i kolorówki), zapytaj o nie w ulubionej drogerii czy perfumerii i jeśli zdecydujesz się na zakup, naucz swoją latorośl, jak mądrze ich używać. Daj jej wskazówki, pokaż, „co i jak".

Z kosmetykami jest podobnie jak z alkoholem. Dzieci, którym pozwalano spróbować pianki z piwa mamy albo umoczyć paluszek w winie podczas obiadu, w przyszłości nie są już tak ciekawe smaku „owocu zakazanego", bo go znają i wiedzą, że wcale nie jest taki smaczny jak słodka coca-cola. Analogicznie - dziewczyna, której pozwolimy na lekki makijaż, w przyszłości nie będzie sobie odbijała zakazów z przeszłości, nakładając na skórę tony tapety.

Oczywiście, nie popadajmy w skrajności, których najlepszym przykładem jest Sasha Bennington (jej zdjęcia możecie zobaczyć tutaj). Nie zróbmy z córki dziesięcioletniej lolitki!

-- Agata Stefanowicz

Polecane wideo

Komentarze (1227)

Ocena: 4.99 / 5
gość (Ocena: 1) 19.05.2020 19:34
Drodzy Redaktorzy, Chciałabym przypomnieć, że makijaż to chęć wyrażania siebie a nie przypodobania się starszym koleżankom czy chłopcom. Nastolatki to nie głupie stworzenia, a rodzice to nie bogowie, idole,wzory do naśladowania czy cokolwiek. Porównanie nastolatki używającej czerwonej szminki tylko po to żeby się upodobnić do mamy, jest żałosne i nie zgodne z prawdą. A i w XXI w. większość nastolatek ukrywa się z kupowaniem tuszu do rzęs ani nie maluję włosów po kryjomu. Nauczyciele-ci z którymi miałam okazję się spotkać, nie zwracają uwagi na wygląd ucznia czy kolor lakieru do paznokci. Artykuł niezgodny z prawdą, chociaż szanuje za obalenie teorii o tym że, fluidy są złe i w ogóle złego pojęcia o kosmetykach. PS. Piżmo jest produkowane z ekstraktu z odbytu piżmowca, pozdrawiam
odpowiedz
Ktoś ;) (Ocena: 5) 04.05.2019 02:43
Moim zdaniem zależy też dlaczego taka np. dwunastolatka chce się malować, jak z ciekawości to nie mam nic przeciwko :)
odpowiedz
u w u (Ocena: 5) 27.04.2019 20:56
Mam 13 lat i używam korektora FIT ME! 05 (maybelline) i pudru banana powder (wibo). Nie robię tego często, stan cery jest taki sam. Uważam, że to lekki makijaż.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 4) 22.02.2016 17:56
Wydaje mi się że powinno się najpierw poznać powód czemu nastolatka chcę się malować.... Jeśli robi to żeby być dorosła albo zaszpanować przed koleżankami czy kolegami to jest to naprawdę głupie..... I uważam że nastolatce nie jest potrzebny taki makijaż.. . Lecz jeżeli nawet 12 latka chcę nakładać trochę korektora czy pudru ( oczywiście w małych ilościach i dostosowanych do jej cery i wieku) nie ma sprawy, bo wydaje mi się że dziewczyny chcące robić delikatny makijaż mają na myśli ukrywanie niedoskonałości. W moim przypadku to był jedyny powód by się malować... nigdy na codzień nie używałam błyszczyka ani tuszu, lecz korektora który zamaskował wypryski i minimalną ilość pudru by tak bardzo się nie świecić. Dlatego uważam że rodzice zanim podejmą jaką kolwiek decyzję co do używania kosmetyków powinni porozmawiać z dzieckiem szczerze...........
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 25.11.2015 10:01
Żal mi osoby, która napisała ten artykuł. Ludzie.. serio?! 12-latka nie może nawet używać perfum?! Ogarnijcie się! Ja mam 17 lat i nie farbuję włosów, ale maluję się i paznokcie bo po prostu lubię. I nikt mi nie zabroni. Od rodziców mam zgodę, a resztę powinno to nic nie interesować. Wiecie, niektórzy chcą być bardziej urokliwi od Was...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie