Zarabiają mniej i rzadziej awansują. Dlaczego Polki są karane za posiadanie dziecka?

To zjawisko ekonomiści nazywają „motherhood penalty”.
Zarabiają mniej i rzadziej awansują. Dlaczego Polki są karane za posiadanie dziecka?
fot.pexels
27.10.2025

Z raportów OECD wynika, że w Polsce kobiety po urodzeniu dziecka zarabiają średnio o 20–30% mniej niż ich bezdzietne koleżanki z podobnymi kwalifikacjami. I to nie dlatego, że są mniej ambitne czy mniej kompetentne.

Zobacz więcej: Cierpiąca w ciszy i niewidzialna. Jak odnaleźć siebie po urodzeniu dziecka?

Wina leży po stronie systemu i kultury pracy, które nie są przyjazne rodzicom, a w szczególności matkom. To zjawisko określane jest jako „motherhood penalty”. W rzeczywistości oznacza to, że kobiety, które rodzą dzieci i wracają na rynek pracy jako młode matki, muszą liczyć się z niższym wynagrodzeniem czy brakiem awansu. Często muszą udowadniać, że ich praca jest warta tyle samo, co przed porodem. 

Matka kontra rynek pracy

Temat ten wciąż budzi gorącą dyskusję w Sieci. Młode matki, wracające na rynek pracy, bez ogródek opisują brutalną rzeczywistość, z którą muszą mierzyć po urodzeniu dziecka.

„Po powrocie z urlopu macierzyńskiego okazało się, że moje stanowisko zostało… zlikwidowane. W praktyce awans dostał ktoś inny, a mnie zaproponowano pół etatu i mniejsze obowiązki. Mówią, że to dla mojego dobra, żebym miała więcej czasu dla dziecka” - mówi 33-letnia Marta, specjalistka ds. marketingu.

W praktyce część z nich otrzymuje wypowiedzenie po powrocie z urlopu macierzyńskiego. 

„U mnie tak się stało dwa razy. Tyle, że raz po poronieniu straciłam pracę, a drugi raz po macierzyńskim” - przyznaje Dorota.

Cicha cena macierzyństwa w Polsce

Okazuje się, że kobiety, które posiadają dzieci są karane przez pracodawców między innymi za przerwy w zatrudnieniu, a przez to również dyskryminowane przy awansach. W efekcie prowadzi to do niższych emerytur kobiet, względem mężczyzn aż o 25 procent. Młode matki są też częściej uzależnione finansowo od swoich partnerów i rzadziej podejmują ryzyko zawodowe.

Aktorka Julia Kamińska do zjawiska „motherhood penalty” odniosła się w jednym ze swoich postów w mediach społecznościowych. Jak przekonuje inne kraje, borykające się z podobnym problemem, wprowadzają działania mające na celu zmniejszenie luki płacowej.

W Islandii urlop rodzicielski dzielony jest równo między matkę i ojca. Każde z rodziców ma swoją część, której nie może przenieść. W efekcie kobiety szybciej wracają do pracy, mężczyźni częściej angażują się w wychowanie, a różnica w zarobkach między płciami maleje.

Zobacz więcej: Macierzyństwo czy kariera? Ambicje kobiet nie kończą się na porodówce

Czy podobne rozwiązania zostaną wprowadzone przez polski rząd? Póki co, coraz więcej kobiet głośno mówi o tym, że macierzyństwo nie może być karą ani finansową, ani zawodową.

Boskie jeansy na jesień. Noszą je skandynawskie i francuskie influencerki
Boskie jeansy na jesień. Noszą je skandynawskie i francuskie influencerki - zdjęcie 1
Komentarze (2)
Ocena: 3.5 / 5
gość (Ocena: 2) 29.10.2025 09:06
"Specjalistka do spraw marketingu" i wszystko jasne. Żadna specjalistka, ot- jedna z setek tysięcy szaraczków płci wszelakiej...
odpowiedz
Katarzyna (Ocena: 5) 27.10.2025 20:32
Jakby mężczyzna miał wziąć urlop z powodu ciąży żony, to poleciałby zwolnienia a dzietność spadła do poziomu 0.2 dziecka na kobietę :) nie zapominajmy o pytaniach na rozmowach kwalifikacyjnych o potencjalną ciążę i urlop macierzyński. I czy jest babcia do opieki nad dzieckiem w pobliżu.
odpowiedz
Polecane dla Ciebie