Niespodziewany efekt pandemii. Kobiety masowo zamrażają swoje jajeczka

Kliniki przeżywają prawdziwe oblężenie.
Niespodziewany efekt pandemii. Kobiety masowo zamrażają swoje jajeczka
Fot. iStock
16.02.2021

Dla wielu kobiet zamrożenie jajeczek stało się najpewniejszą opcją na macierzyństwo. Na ten krok często decydują się kobiety, które w przyszłości chcą zostać matkami, ale wciąż czekają na odpowiedni moment albo na odpowiedniego partnera. Dla wielu z nich to właśnie brak stabilizacji w życiu uczuciowym czy też brak czasu w związku z życiem zawodowym stają się argumentem za tym, aby odłożyć macierzyństwo na później i zabezpieczyć swoje szanse na zostanie mamą. 

Zobacz również: Czy zajść w ciążę bez instynktu macierzyńskiego?

Teraz okazuje się, że pandemia koronawirusa przełożyła się na jeszcze większe zainteresowanie procesem zamrażania jajeczek. Jak donosi m.in. magazyn “Time” kliniki, które specjalizują się w tym procederze przeżywają prawdziwe oblężenie.  

Zamrażanie jajeczek. Olbrzymi wzrost w czasie pandemii koronawirusa

Wraz z nadejściem pandemii koronawirusa kliniki leczenia niepłodności szykowały się na całkowite zawieszenie konsultacji i zabiegów, informuje magazyn “Time”. Specjaliści spodziewali się zerowego zainteresowania, ponieważ wiele osób przestało chodzić do placówek medycznych z obawy przed ryzykiem zakażenia COVID-19. Ponadto wielu ludzi straciło pracę lub ich pensje zostały zmniejszone, a proces leczenia niepłodności zdecydowanie nie należy do tanich. W Stanach Zjednoczonych koszt zamrażania jajeczek waha się od 6 do 20 tys. dolarów.  

Stało się jednak coś zupełnie innego, a kliniki zaczęły notować wzrost zainteresowania, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety pragnące zamrozić swoje jajeczka. Magazyn “Time” podaje, że aż 54 największe placówki leczenia niepłodności w Stanach Zjednoczonych zaobserwowały wzrost liczby takich pacjentek w skali rok do roku, mimo że większość klinik została zmuszona do wstrzymania procedur w pierwszych miesiącach pandemii. 

Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Jeżeli już to szykowaliśmy się na spadek zainteresowania. Tymczasem zanotowaliśmy jego wielki wzrost - aż o kilkaset więcej nowych pacjentek w roku 2020 

- mówiła w rozmowie z magazynem “Time” Colleen Wagner Coughlin, założycielka kliniki leczenia niepłodności o nazwie OVA Egg Freezing Center w Chicago. 

Dane, do których “Time” dotarł w listopadzie 2020 roku mówią same za siebie. Organizacja Shady Grove Fertility, w której skład wchodzi 36 klinik na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych zanotowała 50-procentowy wzrost zamrażania jajeczek od roku 2019. W centrum medycznym NYU Langone ten wzrost wyniósł 41 proc. w skali rok do roku. Z kolei w klinice Seattle Reproductive Medicine w roku 2020 przeprowadzono 289 procesów zamrażania jajeczek w porównaniu z liczbą 242 rok wcześniej, co przełożyło się na wzrost w wysokości 20 proc. 

Zamrażanie jajeczek. Olbrzymi wzrost w czasie pandemii COVID-19

Fot. iStock

Eksperci nie mają wątpliwości - ich zdaniem to właśnie pandemia koronawirusa przełożyła się na tak ogromne zainteresowanie zamrażaniem jajeczek. 

Nasze życie nagle gwałtownie się zatrzymało. Myślę, że w związku z tym ludzie zaczęli zastanawiać się nad swoimi priorytetami i dokonali wielu zmian jeśli chodzi o ważne życiowe decyzje 

- komentowała Sharon Covington, terapeutka z Shady Grove Fertility, która prowadzi konsultacje dla pacjentek. 

Z kolei Safa Rifka, specjalista ds. rozrodczości z organizacji Columbia Fertility Associates zwraca uwagę na fakt, że po ukończeniu 35. roku życia płodność człowieka znacznie spada. 

Dla samotnych osób w tym wieku, które chcą mieć dzieci, rok spędzony w izolacji może sprawić, że tykanie zegara biologicznego wydaje się głośniejsze. Lat przybywa, życie społeczne nie istnieje, więc nie ma szans na poznanie odpowiedniej osoby. W związku z tym wiele osób zastanawia się nad tym, jak zachować swoją płodność. 

Potwierdzają to historie opowiedziane przez kobiety, które zdecydowały się na zamrożenie jajeczek właśnie w czasie pandemii. Jedną z nich jest Bryn Woznicki, 33-letnia aktorka, producentka i reżyserka z Los Angeles. W rozmowie z magazynem “Time” zdradza, że zawsze marzyła o macierzyństwie, ale “każdy kolejny rok jest jak tykająca bomba zagrażająca zegarowi biologicznemu”. Kiedy wiosną zeszłego roku przemysł filmowy zamarł, a randkowanie stało się praktycznie niemożliwe Woznicki zaczęła zastanawiać się nad tym, co może oznaczać dla niej skończenie 34 lat w dobie pandemii. 

Powiedzmy, że dziś kogoś poznam. Powiedzmy, że naprawdę go polubię i weźmiemy ślub. Zanim to nastąpi, zanim się sobą nacieszymy i zdecydujemy się podjąć tę olbrzymią odpowiedzialność, jaką jest posiadanie dzieci, to dla mnie kolejne parę lat. 

Miałam odłożonych trochę pieniędzy na przeprowadzkę do Nowego Jorku jesienią zeszłego roku, ale nastąpiła pandemia. W międzyczasie zaczynałam odczuwać coraz większą presję. Mój organizm mówił mi, że czas ucieka. Okazało się, że to jedyna rzecz, jaką jestem w stanie kontrolować w tych nieprzewidywalnych czasach. 

Zobacz również: Naukowcy ustalili idealny wiek na pierwsze dziecko. Rodząc wcześniej, sporo ryzykujesz

Polecane wideo

12 lat temu urodziła ośmioraczki. Jak dziś wyglądają dzieci „oktomamy”?
12 lat temu urodziła ośmioraczki. Jak dziś wyglądają dzieci „oktomamy”? - zdjęcie 1
Komentarze (1)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 16.02.2021 14:27
Nie stać mnie na to. Na razie zamrażam wódkę i resztki obiadu
odpowiedz

Polecane dla Ciebie