Czy Polacy nie lubią Anny L.?

Anna Lewandowska nie chce odcinać kuponów od kariery męża, a mimo to internauci wylewają na nią wiadra pomyj. Dlaczego?
Czy Polacy nie lubią Anny L.?
Fot. Nike
20.07.2014

„Z takim nosem zdjęć od boku się nie robi”. „Jak bym miała tyle milionów, to też bym tylko skakała”. „Nikt mnie tak nie irytuje jak Nałęcz, Pitera i Lewandowska”. Takie wpisy na Facebooku Anny Lewandowskiej to jedynie czubek góry lodowej hejtu, jaki w ostatnim czasie spłynął na żonę najbardziej znanego polskiego piłkarza. Polakom najwyraźniej nie podoba się, że dziewczyna działa, występuje w reklamach, jest aktywna. „To przez zazdrość” – uważają specjaliści. Sprawdzamy, czy faktycznie tak jest.

Utytułowana i wykształcona

Anna Lewandowska, z domu Stachurska, urodziła się 25 lutego 1988 roku w Pruszkowie. Przygodę ze sportem zaczęła jako 13-latka. W zawodach bierze udział od 2005 roku. Swoje serce oddała karate. Jest reprezentantką kraju w tej dziedzinie, wielokrotną medalistką Mistrzostw Świata, Europy i Polski. To zawodniczka utytułowana i wykształcona – ukończyła  Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie, jest też specjalistką ds. żywienia.

Swojego obecnego męża Anna poznała podczas wyjazdu integracyjnego Wyższej Szkoły Edukacji w Sporcie. W jednym z wywiadów Robert przyznał, że Ania od razu wpadła mu w oko, choć początkowo myślał, że gra w tenisa albo zajmuje się… baletem. Wtedy jeszcze Robert grał w piłkę w drugoligowym Zniczu Pruszków – kiedy Anna dowiedziała się, że jej wielbiciel jest piłkarzem, nie chciała dać mu swojego numeru. „Pomyślałam: picuś-glancuś, egoista. Miałam wtedy inny obraz piłkarza” – zdradziła w rozmowie ze sport.pl. Połączyła ich jednak miłość do sportu. Para pobrała się 22 czerwca 2013 roku – ślub odbył się w Serocku, a wesele w małej miejscowości Trębki Nowe.

Jeden z tabloidów podliczył, że zabawa dla ponad 200 gości mogła kosztować nawet 300 tys. zł. I nie ma się co dziwić takiej kwocie, skoro Robert Lewandowski to najlepiej zarabiający polski piłkarz – w ostatnim sezonie w Borussi Dortmund otrzymywał 7 mln euro rocznie, natomiast jego nowy klub Bayern Monachium będzie płacił mu za każdy sezon aż 11 mln euro.

Anna Lewandowska

fot. Facebook

Takich osób się nie lubi

„Jest straszna nagonka na Anię teraz, ona jest tak fajną dziewczyną i naprawdę robi ciekawe rzeczy. Faktycznie jest tak, że w Polsce się po prostu takich osób nie lubi” – stwierdziła w rozmowie z Newseria Lifestyle Natalia Siwiec. Bo Ania, czegokolwiek by teraz nie zrobiła, jakiejkolwiek raby by nie umieściła na swoim blogu, jest krytykowana. Ludzie piszą wprost: „Nic nie zmieni tego, że ludzie jej nie lubią”. „Jest fałszywa, nie mogę na nią patrzeć”. „Za dużo jej!”. „Tak czy inaczej nie da się jej lubić”. „Sprawia wrażenie niesympatycznej”. „Precz!”.

 

Anna Lewandowska

fot. Facebook

Czy to wszystko przez zazdrość? „Agnieszka Radwańska ma podobne komentarze, kiedy publikuje zdjęcia spoza kortu. Lewandowscy są łatwiejszym celem, bo nazwano ich Beckhamami, tak jak wcześniej Annę Przybylską i Jarosława Bieniuka. Taki mamy tutaj klimat i chyba muszą się do tego przyzwyczaić” – skomentował w rozmowie z naTemat Piotr Kasprzyk, ekspert ds. marketingu sportowego z firmy Sports Prestige.

Z kolei Agnieszka Szulim w rozmowie z „Fleszem” stwierdziła, że Anna Lewandowska jest piękna, szczęśliwa, spełniona, robi karierę, osiąga sukcesy w sporcie, ma świetnego męża i duże pieniądze, ale w Polsce to nie przejdzie. „My lubimy skromne dziewczyny z sąsiedztwa, takie, do których łatwo możemy się porównać, którym można współczuć i kibicować w zmaganiach z przeciwnościami losu. Annie Lewandowskiej możemy już tylko zazdrościć. A to boli”.

Ewa Podsiadły-Natorska

Anna Lewandowska

fot. Facebook

Kariera na plecach męża?

Przy olbrzymim sukcesie Lewandowskich i imperium, jakie budują, niechęć do Anny była jedynie kwestią czasu. Gdy okazało się, że dziewczyna bardzo dobrze radzi sobie w show-biznesie, bierze udział w reklamach i różnych akcjach, pojawili się hejterzy. Annie Lewandowskiej zaczęto wytykać, że robi karierę na plecach męża, że gdyby nie Robert, nikt by o niej nie słyszał. Że łatwo udziela się rad, gdy ma się miliony na koncie. Nie pomogły jej też zdjęcia z Natalią Siwiec. Posypały się uszczypliwe komentarze: „Pani Aniu, żenada”, „Dwie pseudocelebrytki”, „Pani Lewandowska jest strasznie zadufana w sobie. Są kobiety bogatsze od niej, ale jakoś zachowują się skromnie”, „Lewandowska to poziom Siwiec, więc nie ma się co dziwić”.

Można rzec, że Anna Lewandowska zabiegała o uwagę mediów, więc te zaczęły skrzętnie się jej przyglądać. I wytykać nawet najmniejsze potknięcia. „Lewandowska chwali się power śniadaniem! 40 ZŁOTYCH ZA MISECZKĘ” – grzmiał jeden z serwisów plotkarskich, gdy Anna umieściła na swoim blogu przepis na energetyczne śniadanie. „Dodałabym jeszcze kawior z jesiotra, koniecznie z wód południowych Oceanu Indyjskiego” – to jeden z komentarzy. I kolejny: „Dosyć przesadzone te wszystkie przepisy! To nie są przepisy dla typowego Kowalskiego czy Kowalskiej”.

Anna Lewandowska

fot. Facebook

Polacy się czepiają

Niechęć do Anny Lewandowskiej wraz z każdą kolejną jej aktywnością tylko wzrastała. Kiedy wystąpiła z Robertem w reklamie jednej z sieci komórkowych, Polacy zaczęli czepiać się wszystkiego – łącznie z tym, że wymawiane przez nią „pięćset” brzmi jak „pjencet” i „pińćset”. Jeden z internautów stwierdził: „Jak widzę Lewandowską w tv, to mam ochotę coś rozwalić. Poczuj się jak Anna Lewandowska. Nie mów mi, jak mam żyć”. A inny dorzucił: „Mając tyle kasy, jeszcze tak sobą prostytuują, wstyd”.

Pieniędzy faktycznie Lewandowskim nie brakuje, zwłaszcza że – jak podliczyły niektóre gazety – Anna też dorzuca się do domowego budżetu. Sporo zgarnia za udział w reklamach, a według „Faktu” na swoim blogu może zarabiać ok. 50 tys. zł miesięcznie.

I choć Anna bardzo się stara, żeby jej przepisy były proste, a porady praktyczne, Polacy najwyraźniej jej nie lubią. Gdy na swojego Facebooka wrzuciła zdjęcie z podpisem: „Stres? Wycisz się i poszukaj równowagi. Pomaga”, fala krytyki, jaka na nią spłynęła, była wręcz przytłaczająca. „Stres? Jedź do Kalifornii, tam na bank się znajdzie jakaś równowaga” – to nawiązanie do miejsca, gdzie Lewandowscy świętowali pierwszą rocznicę ślubu. „Droga Aniu, jak bym nie musiał je*ać od 7 rano i moim jedynym zmartwieniem byłaby pogoda, to bym się zastosował do tej rady”. „Z milionami na koncie partnerki też bym się szybko i łatwo wyciszył”. „Od razu widać, że Anna nie ma dzieci i kredytu na głowie”.

Anna Lewandowska

fot. Facebook

Zdrowy plan Ani

Przy takich zarobkach Anna Lewandowska mogłaby do końca życia nie robić nic. Niewiele jest zresztą żon piłkarzy, które ciężko pracują i osiągają sukcesy. Anna Lewandowska jest w mniejszości. Tyle że 26-latka nie zamierza odcinać kuponów od sukcesu męża. Postanowiła podzielić się swoją pasją i wiedzą z Polakami, zakładając bloga Healthy Plan by Ann, w którym udziela porad żywieniowych i sportowych. Na Facebooku ma prawie 200 tys. fanów.

Zafascynowana jest nią gimnastyczka artystyczna i trenerka fitness Mariola Bojarska-Ferenc, która nie ukrywa swojej niechęci do Ewy Chodakowskiej. – Skoro na tapecie pojawiła się Ania Lewandowska, postanowiłam z nią zrobić rozmowę i jestem nią zachwycona. To dziewczyna o dużej wiedzy, szalenie skromna, zdająca sobie sprawę z tego, że warto się uczyć, podpytująca. Myślę, że to jest taka osoba, która na pewno zrobi w tym kraju bardzo dużo dla młodych osób, czyli przejmie po mnie pałeczkę – powiedziała agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Komentarze (99)

Ocena: 4.97 / 5
gość (Ocena: 5) 08.01.2018 00:55
Może Lewandowska jest dobrą sportsmenką, ale dowiedzieliśmy się o niej i o jej wynikach w sporcie dopiero gdy została żoną Lewego. Jak typowa celebrytka narobiła zaraz sporo szumu wokół siebie i wykorzystując sławę męża ogłosiła się ekspertką żywieniową. Jakby tego było mało zaczęła uczyć Polaków jak ćwiczyć bzachować dobrą formę i zdrowie, a kobiety jak żyć zdrowo będąc w ciąży itp. Jest bardzo zarozumiała, sprytna i interesowna. Trudno kogoś takiego polubić.
odpowiedz
Xvvvz (Ocena: 5) 18.07.2017 11:59
Gdzie komentarze dotyczący operacji plastycznych dzięki którym da się na nią jakoś patrzeć?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.04.2017 14:18
ludzie nie lubią Ani bo jest jej za dużo tu nie chodzi o zazdrość tylko raczej nie chce urazić chodzi o to że Pani stara sie być ekspertem w każdej dziedzinie a już pisanie o dziecku ciąży itd to już przesada , nie jest Pani ekspertem bo nie ma pani jeszcze dzieci jak Pani urodzi i wychowa sama choć jedno wtedy może Pani wypowiedzieć sie w tej kwestii ale ekspertem to raczej nie , mam 5 dzieci i nikomu bym nie doradzała, czasem podpowiem jak koleżanki spytają ale dodaje że to moje zdanie a może być inaczej, Pani Aniu robi sie z tego szał który jest nie smaczny prosze pomyśleć o tej dziecinie , nie wszystko jest na sprzedanie , pozytywnego rozwiązania i dużo zdróka dla maleństwa i Pani
odpowiedz
Zuzaku (Ocena: 5) 16.01.2017 20:27
Niestety , dzięki takim portalom jak Pudelek czy AfterParty uznaje że Polacy to jednak zawistny naród. Niestety nie umiecie komuś dobrze życzyć potraficie tylko narzekać. Szkoda bo w innych krajach się swoich artystów docenia ;/
odpowiedz
polok (Ocena: 5) 09.06.2016 09:59
Zarozumiala malo urodziwa malo naturalna to moje zdanie do jednego wora z siwiec doda gorniak itp
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo