„Ludzie, z którymi mieszkam, zachowują się nienormalnie. Co noc uprawiają przy mnie seks”

06 Lutego 2018

Czy życie na stancji naprawdę bywa tak uciążliwe, jak się mówi?

współlokatorzy

Wysprzątane, przytulne mieszkanie i smakowity zapach obiadu wyczuwalny od progu po powrocie do domu to marzenie każdej z nas. Ale nie zawsze jest realne, zwłaszcza gdy mieszka się z obcymi ludźmi. Osoby wyjeżdżające na studia często nie mają innego wyjścia, jak zamieszkać z przypadkowymi osobnikami. Chociaż na początku wszyscy wydają się mili, czas weryfikuje to wrażenie.

Na forach jest mnóstwo wpisów dotyczących okropnych współlokatorów. Do ich najczęstszych przewinień należy głośne zachowanie, robienie imprez, podkradanie rzeczy, bałaganiarstwo oraz brak szacunku do pozostałych mieszkańców. Są to jednak tylko nieliczne zastrzeżenia.

O co najczęściej mamy pretensje do naszych współlokatorów? Przeczytajcie te wyznania.

Zobacz także: Właśnie powstała restauracja dla osób, które... nie znoszą innych ludzi!

„Jestem tu od dwoch lat, wcześniej nie mialam takich problemow, bo mieszkałam z naprawdę fajnymi ludzmi. Musiałam sie przeprowadzić ze wzgledu na pracę i trafilam na nich. Nie palę z nimi trawki, nie gram w gierki ani nie interesuje mnie siłownia. Większość czasu przebywam poza domem: pracuję i dużo podróżuję,a le ilekroć wracam, słyszę za ścianą wyzwiska na moj temat. Nigdy w twarz. Mało mnie to obchodzi, niedługo i tak się przeprowadzam, chciałam tylko poczytać o waszych doświadczeniach. Jak radziliście sobie z takim czymś, bo choć mam ich gleboko w d****, czasami podczas słabszych chwil mam ochotę wypaść i zrobić awanturę, tylko ze oni na to czekaja, a ja nie chcę dać im tej satysfakcji”.

„Moja współlokatorka, nazwijmy ją M., nie potrafiła po sobie sprzątać. Zjadła, brudne gary do zlewu i tyle. Kilka razy po niej umyłam, ale w końcu się zawzięłam... Patelnia po jej gotowaniu potrafi stać nawet 4-5 dni, a kuchenka usyfiona całkiem. Raz przyjechała, napisała mi smsa, że w kuchni brudno, ale ona posprzątała, a łazienkę mam zrobić ja. 
Wracam...a w kuchni burdel na kółkach, wszędzie okruszki itp. Ręce mi opadły wtedy  a do narzeczonego, z którym mieszkam, wyskoczyła z tekstem, że ma podłogę umyć. Nie wspomnę, kto chwilę wcześniej wrócił z ubłoconymi buciorami i przeszedł w nich pół mieszkania, zamiast zdjąć od razu. 
I tym podobne kwiatki...”.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (20)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-10 10:31:21

nigdy bym z kimś nie mieszkała w jednym pokoju i w dodatku z obcą osobą, koleżanka mieszkała na stancji w dwójce i nie dość że tamta co z nią była ciągle kogoś nocowała to jeszcze wymagała mieć wolny pokój na weekendy, ferie itp., bo chciała zapraszać chłopaka lub koleżanki na nocki. można się z kims dogadać że raz jedna a raz druga osoba kogoś sobie zaprosi, ale nie non stop chcieć aby ktoś ustępował i szukał sobie gdzie tu kimnąć bo jasnie pani/pan sobie zyczy. pozdrawiam cieplutko :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-10 10:25:40

jak się dzieli z kimś mieszkanie to okej, można jeszcze jakoś wytrzymać, bo każdy ma dla siebie jakiś kąt. u mnie też się nigdy nie sprawdzało mieszkanie z kimś w pokoju, bo ciągle były jakieś zgrzyty.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-10 10:33:30

uważam tak samo. każdy potrzebuje odrobiny prywatności i samotności.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 14:08:37

moja siostra mieszkała w pokoju z dziewczyną. na początku było okej, ale potem zaczęło się sprowadzanie chłopaka, który praktycznie z nimi zamieszkał :/ całe dnie i noce siedział u nich. na zwracanie uwagi tylko się denerwowała. ludzie to jednak są wredni. pozdrawiam :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 11:57:11

To się wyprowadźcie. Nie ma co się męczyć. Nie dacie rady wynająć małej kawalerki?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 11:58:51

W sensie mając chlopaka, koleżankę dobra. Nie mówię że samemu bo to drogo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 10:16:36

Nie wyobrażam sobie dzielić pokoju z obcą osobą. Kiedyś dzieliłam pokój z ridzoną siostrą, a i tak nigdy nie mogłyśmy dojść do porozumienia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 14:00:51

to zależy z kim się mieszka- ja 2 lata mieszkałam z koleżanką z liceum i było naprawdę dobrze. na trzecim roku studiów zamieszkałam z obcą dziewczyną i było fatalnie- jak nie jechałam do domu na weekend to od razu była obraza i wymówki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 14:22:49

u mnie było praktycznie tak samo :D w pokoju ktory mialbyc wspolny bylam traktowana jak gosc ;d kolezanka byla nawet fajna ale strasznie sie rzadzila.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-08 02:32:21

Ja tak samo nie wyobrażam sobie. Można dzielić mieszkanie, ale żeby pokój ?! No way.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 10:15:27

To wynajmujcie sobie sami,a nie narzekacie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 09:40:49

najlepiej zmienić miejsce pobytu ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 09:37:50

jak mieszkałam w akademiku to miałam pokój trzyosobowy- jedna z dziewczyn była spoko, zawsze potrafiłyśmy się dogadać, ale z tą drugą to już nie. ciągle do niej przychodził chlopak i siedział praktycznie cały dzień. albo przyjeżdżała matka z ojcem albo braćmi i tak od rana do nocy- obiady im gotowała albo nocowała kilka razy w miesiącu. wszystko można zrozumieć, ale nie to że oni mieszkali w tym mieście. jak zwróciłyśmy delikatnie uwagę- krzyk i płacz. w końcu każda zmieniła pokój.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 09:33:14

ja mieszkałam kiedyś w dwójce i nigdy ale to przenigdy więcej. studiowałam chemię i miałam naprawdę sporo zakuwania. mieszkałam w pokoju z taką dziewczyną co nie dość że ciągle sprowadzała koleżanki to jeszcze zimą odkręcała grzejniki na maxa i otwierała wszystkie okna na raz. albo widząc że się np. uczę to zamiast ciszej porozmawiać z koleżankami to się darły i śmiały albo śpiewały piosenki. jak zwracałam uwagę to chwila był spokój. ale znów potem głośno- jak wyszłam z pokoju na korytarz to się śmiały, że jestem arogancka i jakaś dziwna. dno i jeszcze raz dno.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 10:01:15

u mnie to samo było.... żenada. plus nie mycie rąk po ubikacji... -.-

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-06 09:24:54

jak wam nie pasuje to zmienic lokum, jest tyle stancji na wynajem..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz