Reportaż: nocne życie studentki

16 Kwietnia 2017

„Pod postawą grzecznej, pilnej uczennicy skrywają mroczne tajemnice. Rano idą na wykład, a wieczorem na imprezę. Zdejmują dżinsy i sweter, a zakładają krótką sukienkę i kozaki na wysokim obcasie. Przeistaczają się w wampa z oczami pomalowanymi czarnym eyelinerem i czerwoną szminką na ustach”.

imprezy studenckie

Studentki to na pierwszy rzut oka ambitne, młode kobiety, jednak pozory czasami mylą. Pod postawą grzecznej, pilnej uczennicy skrywają mroczne tajemnice. Rano idą na wykład, a wieczorem na imprezę. Zdejmują dżinsy i sweter, a zakładają krótką sukienkę i kozaki na wysokim obcasie. Przeistaczają się w wampa z oczami pomalowanymi czarnym eyelinerem i czerwoną szminką na ustach. Mało kto poznałby w nich studentki wyższej uczelni. Ale to i tak tylko jedno z wielu niegrzecznych wcieleń tych młodych kobiet. W dużych miastach na porządku dziennym jest palenie trawki, libacje alkoholowe, a w niektórych przypadkach nawet narkotyki. Nie brakuje też dziewczyn sprzedających swoje wdzięki. Jak wiadomo, na studiach trudno się utrzymać, bo trzeba opłacić stancję, rachunki, za coś żyć, jakoś się ubrać i kupić materiały do nauki. Są też studentki, oferujące usługi seksualne, bo cenią życie na wysokim poziomie. „Na sprzedawaniu swojego ciała można nieźle zarobić” - przekonuje studentka z Wrocławia, która nie chce ujawnić swojego imienia. „Potrafiłam wyciągać od klientów nawet 4 tys. zł miesięcznie. Po kilku latach chciałam z tym zerwać, ale przywykłam do markowych rzeczy. Studia już skończyłam, ale nie przestałam sypiać z mężczyznami. Teraz mam jednego stałego klienta” - wyznaje.

Czy naprawdę tak wiele polskich studentek prowadzi podwójne życie? Udało nam się dotrzeć do kilku młodych kobiet, które opowiedziały nam prawdę. O sobie oraz o znajomych dziewczynach. Imiona zostały zmienione na ich prośbę.

Zobacz także: Czy to najpiękniejsza studentka prawa w Polsce? Poznajcie Weronikę!

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (17)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

studentka
(Ocena: 5)
2017-04-29 20:20:17

A ja jestem tancerka w klubie go-go i memo tego ze rowniez sprzedaje swoje cialo to nie dochodzi do fizycznych zblizen. da sie bez sensu zarabiac kupe pieniedzy? da!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-17 22:15:23

dają du.py za zaliczenie, a później takie Ma.toły nadzorują budowy, które po paru latach się zawalają. Jak ktoś nie jest technicznie uzdolniony, albo słabo rozgarnięty nie powinien pchać się na takie studia. WSTYD! i to nawet nie ze względów obyczajowych, tylko dlatego, że niektórzy ludzie po prostu nie powinni studiować a pchają się na wyższe uczelnie, zajmując miejsce ludziom do tego powołanym...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-18 00:16:30

Raczej taki ma.tołek nie zajmuje miejsca "ludziom do tego powołanym", bo ci ludzie "powołani" osiągają świetne wyniki na maturze i są na listach z wynikami rekrutacji przed tymi ma.tołkami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Karol
(Ocena: 5)
2017-04-17 20:55:51

Na mnie studenckie zycie sie odbiło mocno. Ciągłe imprezy, mało snu, złe odżywianie.. nawet nie zauważyłem kiedy przytyłem 20 kilo, stałem się pryszczaty i nie moglem sie na niczym skupic. Az wyladowalem w szpitalu. Zapalenie trzustki. miesiac tam spedziłem. kiedy wyszedłem postanowiłem nigdy wiecej nie doprowadzic sie do takiego stanu. piłem rzadko tylko okazyjnie lampke wina lub szampana, poszedłem na siłke i kupiłme IQAcai i poszło ;) kilogramów 25 mniej, cera stała się gładka, mój umysł pracował na najwyzszych obrotach a w dodatku dzieki tym tabletkom moj metabolizm znacznie sie poprawił. Powiedziałem sobie wtedy ze juz nigdy ani sobie ani nikomu z moich bliskich nie pozwolę doprowadzić do takiego cierpienia

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Bigos89
(Ocena: 5)
2017-04-17 15:17:54

Owszem, jak sie studiuje slaby kierunek, to da sie pogodzic prace, zycie towarzyskie i studia. Wiem cos o tym, bo skonczylam takie cos. Pozniej poszlam po rozum do glowy, a mam juz 28 lat i zaczelam wymagajace studia za granica, ponad 8 tysiecy km od domu, poza Europa. I wierzcie mi, tutaj nie ma czasu na imprezy i przyjemnosci. HARDCORE to malo powiedziane. Idzcie sobie na studia o kierunku medycznym z tomami fizjologii, mikrobiologii czy anatomii, to zobaczycie, ze mozna zapomniec o chlaniu weekendowym i kacu. A najbardziej mnie rozpierd...takie osoby, ktore wyzywaja kobiety od dupodajek omijajac przy tym facetow ktorzy z takich uslug korzystaja regularnie. Ktory normalny facet placi za seks nawet 1000 zl? Nie wiem czy to nieudacznik zyciowy, pracoholik, seksoholik czy ktos tam jeszcze, ze nie moze zbudowac normalnej relacji z kobieta i miec seks w domu? A ile jest meskich prostytutek, mezczyzn sprzedajacych swoje "wdzieki" za kase na studia, markowy zegarek, mieszkanie, drogie ubrania? Az sie roi od anonsow w internecie. Zabawiaja znudzone i bogate panie. Ruszaja pindolem na prawo i lewo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-17 00:03:13

Aż mi się wstyd robi, za własną płeć. Człowiek idzie na studia, żeby coś osiągnąć. To nie znaczy, że każdy student musi zakuwać dzień i noc, ale chociaż trochę ruszyć główką od czasu do czasu i zapracować na jakiś tam sukces. Mamy XXI w, ale niestety niektóre kobietki zatrzymały się mentalnie kilka wieków wstecz, gdzie dla nadawały się jedynie do dawania dupy i życiu na garnuszku możnowładcy. Przez takie debilki, potem wszystkie kobiety są uniżane, jako te "mniej inteligentne" i "słabsze". >:(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-17 22:21:39

Kilka wieków temu właśnie takie laski byłyby srodze potępiane! Kiedyś liczyła się skromność i dobre obyczaje...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-21 14:10:51

haha, sorki ale kiedyś było tak jak teraz. Arystokracja bawiła się na całego bo miała pieniądze i możliwości, skandale były na porządku dziennym. Skromność liczyła się w niższych klasach, którym kościół kierował.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Magda
(Ocena: 1)
2017-04-16 09:59:58

"Kilka razy przyszłam na kacu na wykłady. Żaden z wykładowców się nie zorientował."Bo wykładowcy nie mają swojego życia i innych spraw na głowie tylko analizują stan każdego studenta -.- a gdyby któryś wykładowca się zorientował to co? i tak nic by z tym nie zrobił przecież studenci to dorośli ludzie -.-

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-16 11:05:30

Dokładnie. Normalnemu wykładowcy będzie wisieć co jakiś student robi w wolnym czasie, to jego sprawa, jest dorosły. Panna chyba myśli, że jest jakimś pępkiem świata :-D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-16 09:09:43

Mieszkam w Krakowie. W tamtym roku się obronilam licencjat wiec nie mowie o zamierzchłych czasach. Spokojnie godziłam prace z studiowaniem w trybie dziennym. Mogłam pozwolić sobie na wyjścia do kawiarni, kina, czasem weekend w innym mieście czy zagraniczne wakacje w lecie. Jak się jest zaradnym a nie leniwą dupodajką to da sobie radę. Czas na imprezowanie ze znajomymi tez potrafiłam znaleźć :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-16 11:08:03

Sęk w tym, że właśnie im się nie chce, więc każda wymówka będzie dobra :) Znałam masę osób które tylko studiowały dziennie i wiecznie narzekały jak to na nic czasu nie mają i, że zajęcia od rana do wieczora ( jeśli dla kogoś jedne zajęcie 8-9.30 + 16:30 - 18 równa się cały dzień na uczelni to cóż... ), a seriale wszystkie obcykane :-D Wiadome, że fajnie jest mieć jak najluźniej, bo młody człowiek też chce się "wyszumieć", ale nie rozumiem po co dorabiać jakąś durną ideologią i robić z siebie wielce zapracowanego jeśli tak naprawdę robi się niewiele.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-17 13:51:39

Tylko że niektórzy naprawdę mają zajęcia od rana do wieczora i niezły zapieprz na studiach. Ja mam zajęcia codziennie od 9:30 do 16:30, tylko 2 razy w tygodniu z okienkiem 1,5 godziny, reszta bez okienek. Dojazd na uczelnię czy z powrotem godzina w jedną stronę. Mam takiego pecha, że potrafię uczyć się tylko sama własną, wypróbowaną metodą więc zajęcia mało co mi dają. A tu codziennie do nauki jest nowa porcja słówek, bez której wkucia praktycznie nie ma sensu przychodzić na następne zajęcia z lektorem, bo zwyczajnie nic się nie będzie rozumiało. Poza tym z większości przedmiotów do zrobienia ćwiczenia, do przeczytania długie artykuły w dwóch językach obcych, eseje do napisania, prezentacje i projekty do zrobienia. W każdym semestrze 5 lub 6 lektur średnio po 300 stron każda. Kolokwium średnio co 2 dni, bywa że codziennie mamy kilka. Przychodzę do domu, jem coś i od razu siadam do nauki, śpię 6 godzin i znów na uczelnię. U mnie na kierunku praca ma rację bytu tylko w weekendy, a wtedy człowiek przecież też chce spędzić czas z bliską osobą, odwiedzić rodzinę, pójść na zakupy... Jeden Kolega z kierunku jest zmuszony pracować codziennie, a że jest przy tym bardzo ambitny zrobiło to z niego wrak człowieka. Praktycznie nie śpi i nie odpoczywa. Piszę to w absolutnym oderwaniu od artykułu i popierania prostytucji. Też się zgodzę, że większość studentów musi tylko odsiedzieć swoje na wykładach, uczy się 2 razy w roku i spokojnie może pracować. Ale są też trudniejsze kierunki, gdzie wykład jest raz w tygodniu i wiedza jest sprawdzana z dnia na dzień. Nie wsadzajmy więc wszystkich do jednego worka, studia naprawdę potrafią być ciężkie, no chyba że dla kogoś szczytem marzeń jest 3 na dyplomie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Bigos89
(Ocena: 5)
2017-04-17 15:23:21

Istotnie. Przykladowo pielegniarstwo. No bo przeciez nic trudnego w zmienianiu pampersa, zakladaniu stomii, ubieraniu pacjenta i dawaniu zastrzykow. Gowno prawda. Niedowiarkow proponuje zapytac studentow tego kierunku jak wyglada nauka i zajecia. Od 8 rano do 8 wieczorem, w miedzyczasie trzeba odbebnic praktyki w DPS albo szpitalu plus wakacyjne praktyki. Kupa anatomii, mikrobiologii, lacinskich nazw, cale uklady na pamiec, hormony. Weekendy zostaja, ale na wkuwanie materialu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-18 12:02:50

Takie studia sobie wybrałaś więc do kogo pretensje? Skoro idzie się przykładowo na pielęgniarstwo to chyba świadomie, prawda? Jeżeli jest ci aż tak trudno to może po prostu się nie nadajesz. Nie da się ukryć, że są dziedziny w których systematyczna nauka to za mało, tutaj potrzebna jest jeszcze masa chęci, wrodzonej empatii i cierpliwości. Ja jestem po technicznych studiach, pracowałam też na 3/4 etatu bo moich rodziców nie było stać na to by mi wszystko poopłacać i dawałam radę. Wiadome, że nie jest łatwo, że czasem człowiek się wkurzał jak patrzył na znajomych którzy "tylko" studiują no ale trzeba było dawać radę. Potrzebna była systematyczność i pilność i dzięki temu miałam nawet czas by dość często wyskoczyć gdzieś ze znajomymi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-18 15:37:09

Nie wiem jak widzi to osoba która podała przykład studiów pielęgniarskich, ale ja pisząc o swoich studiach językowych wcale nie chciałam wylewać tu żalów i pretensji, jedynie na swoim przykładzie wyjaśnić, że nie wszystkie studia są jednakowo łatwe i nie wszystkie osoby na tyle uzdolnione by móc pracować. Czy nie nadaję się na moje studia tylko dlatego, że nie czuję się na siłach pracować, choć osiągam dobre wyniki? Moim zdaniem tak nie jest. Jest ciężko i wiem że gdybym trafiła na jakikolwiek inny kierunek zrezygnowałabym, ale lubię się uczyć obu tych języków i ciężka praca daje satysfakcję. Nie napiszę co studiuję bo specjalność jest wyjątkowo wąska, ale na absolwentów, którzy zdołają opanować język w dobrym stopniu praca czeka od razu. Znam garstkę osób, które z powodzeniem łączą te studia lub podobne z codzienną pracą i są to osoby wybitnie uzdolnione, słuchowcy chłonący wszystko na zajęciach. Znam garstkę trochę większą, która pomimo widocznych starań odpadła po pierwszym roku. Tym zdolniejszym należy się szacun za niespoczywanie na laurach i robienie czegoś więcej w postaci pracy, ale tak naprawdę oni nie poznają trudu, jaki mniej uzdolnione osoby wkładają w naukę i satysfakcji z jego rezultatów. Na szczęście istnieje stypendium socjalne, ja otrzymuję dość wysokie i naprawdę da się żyć. Nie płacę 500 złotych za pokój tylko za 5x mniej dojeżdżam z mojej miejscowości, całe jedzenie i picie biorę ze sobą z domu. W te wakacje jadę pierwszy raz do pracy za granicę gdzie wykorzystam znajomość języka, więc następny rok akademicki zapowiada się jeszcze lepiej :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-16 08:44:35

Bardzo marne wytlumaczenie drugiej studentki, ktora sypia z obcym mezczyzna za pieniadze. Ja studiowalam w Warszawie, dziennie, a bylam w stanie znalezc czas na prace w popularnej restauracji - dzieki temu wyciagalam calkiem ladne pieniadze i wcale nie biedowalam, stac mnie bylo na wyjazdy, wakacje itp. Imprezowania dzieki temu nie stracilam, bo mialam tam bardzo fajnych znajomych w restauracji i z nimi po pracy wychodzilismy i jezdzilismy wspolnie. Takze to naprawde kiepska wymowka... Da sie utrzymac i to na fajnym poziomie dzieki pracy, a nie puszczaniu sie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz