„Czy powinnam zaopiekować się rodzicami na starość? Są po 70-tce, a ja jeszcze jestem bardzo młoda”

25 Stycznia 2018

Milena ma dylemat.

opieka nad rodzicami

Wiele osób zadaje sobie pytanie, co zrobić, gdy rodzice się zestarzeją, będą często chorować i wymagać stałej opieki. Niektórzy nie wyobrażają sobie, żeby nie wziąć ich do siebie. Z kolei inni są za tym, aby wynająć dobrą opiekunkę lub oddać rodziców do domu starców. Pod tym względem duże znaczenie ma opinia tych ostatnich. Wciąż można się spotkać ze zdaniem, że dzieci mają dług wdzięczności wobec rodziców, którzy poświęcali swój czas na wychowanie i łożyli na nie pieniądze. Nie brakuje jednak stwierdzeń, że dzieci „spłacają swój dług” podczas wychowywania swoich dzieci. Osoby, które tak myślą, przekonują, że rodzicami trzeba się opiekować, ale poświęcenie powinno być ograniczone. W końcu te dzieci mają swoje rodziny i swoje życie.

Milena ma poważny dylemat. Jej rodzice są coraz starsi i chorują częściej niż zwykle. Kobieta obawia się, że wkrótce przestaną sobie radzić z codziennymi obowiązkami. Zastanawia się, czy powinna ich do siebie wziąć, czy poszukać innego rozwiązania. Milena wie jedno – nie zostawi ich. Niestety w jej przypadku trudno będzie wymyślić dobre rozwiązanie i to z wielu powodów.

Milena prosi was o radę i pyta: czy mam dług wdzięczności wobec rodziców?

Zobacz także: Uderzył 6-letnią córkę w twarz, bo wydała w sklepie 10 zł (Mamy nagranie z monitoringu)

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (13)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-16 10:57:07

Dzieci nie maja obowiązku zajmować sie jak pielęgniarze rodzicami. Dzieci to wybór rodziców i nie maja prawa ich rodzic jako opieki na starość. To absurd. Całe mnóstwo ludzi musiałby wtedy zrezygnowac z dotychczasowego zycia, rzucic pracę, miejsce zamieszkania itd itp. Polska to bida, dlatego mamy takie dylematy. Najlepiej maja bogaci ludzie, których stac na dobre domy opieki i opłacanie opiekunów oraz widywac rodziców. Nie martw się, kochaj rodziców, ale nie jesteś od tego aby byc ich służba i marnowac sobie zycie. Bez obaw, tym bardzie jesli noe macie więzi. Jako dorosli ludzie powinni mysleć sami o swojej starosći i jej zabezpieczeniu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-27 09:36:38

A mnie zastanawia jedna rzecz. Jak to jest, że rodzice którzy faktycznie swoim dzieciom pomogli, starali się poświęcać czas i wychować nigdy nie żądają niczego w zamian. Natomiast np. ojciec alkoholik nie dosyć, że wypomni ci każdą wydaną złotówkę to jeszcze będzie oczekiwać dozgonnej wdzięczności. Ja miałam zawsze bardzo kochającą i normalną rodzinę, oboje z bratem jednak wyprowadziliśmy się na drugi koniec Polski a rodzice zostali sami. Póki co pomimo wieku świetnie się czują i radzą we dwójkę ale ciągle z bratem się zastanawiamy co będzie gdyby jednak zachorowali, jedno z nich zmarło etc. I tak sami czujemy, że chcemy się nimi zająć chociaż nigdy nie usłyszeliśmy, że to jest nasz obowiązek bądź, że tego się od nas oczekuje. Dla porównania - rodzice mojego męża ech...ojciec przy każdej okazji mu wypomni co on to dla niego nie zrobił i co powinien otrzymać w zamian. Jaki to jest schorowany a dzieci wstrętne mu nie pomagają. Ile ma jednak na sumieniu to szkoda wyliczać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Stara baba
(Ocena: 5)
2018-01-25 12:36:32

Wynajęcie opiekunki (profesjonalnej) to niezły sposób. Jest XXI wiek i tak się teraz robi - normalna sprawa. Jednak śmieszą mnie teksty "a kto ci poda szklankę wody na starość?", gdy mówię, że jestem bezdzietna z wyboru. Jak to kto? Opiekunka - tak jak wielu ludziom, którzy doczekali się dzieci, wnuków, prawnuków itd. Dodam, że w młodości zajmowałam się swoją babcią (chociaż miałam na głowie studia, pracę, ale bardzo ją kochałam i wolałam pomagać jej osobiście). Teraz mój partner i ja opiekujemy się jego i moimi rodzicami. Mimo że oczywiście, mamy obowiązki zawodowe. Muszę przyznać, że gdyby rodzice wymagali profesjonalnej opieki, to na pewno dla ich dobra skorzystalibyśmy z takiej możliwości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 08:50:22

Wynajęcie opiekunki to najlepsze rozwiązanie. Moja 84-letnia babcia nie zgadza się, żeby przenieść się do któregoś z synów, bo nie chce nikogo obciążać. Rodzice powinni sobie zdawać sprawę, ze córka na swoje życie, ale z drugiej strony moim zdaniem powinna ich odwiedzać częściej niż raz na miesiąc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 07:20:24

Uważam że zatrudnienie opiekunki i wizyty raz na jakiś czas bądź ewentualne pomoce typu zawieźć do lekarza, pomóc sprzątnąć w mieszkaniu w zupełności wystarczą. Zwłaszcza w przypadku takich toksycznych ludzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 01:51:15

No pięknie rodzice wychowali sobie samoluba, choć to bic dziwnego kiedy decydujesz sie na dziecko w takim wieku. To powinno dać coś do zrozumienia wszystkim karierowiczom, którzy po 40stce przypominają sobie, że niby pożyli, ale teraz wypadałoby zrobić sobie dzieciaka coby podał na starość szklankę wody, a nie poda, bo skoro 50 letni rodzice nie mieli siły latać za nim po placu zabaw to ono nie ma ochoty podac im szklanki wody. Moi rodzice pracowali, a mną niemal codziennie zajmowali się rodzice mamy, po jej śmierci babcia zaczęła bardzo chorować prawdopodobnie z rozpaczy, bo wcześniej była okazem zdrowia, gdy ona umarła dziadek zaczął sie szybko "posuwać", bo bez miłości życia nie miał po co żyć, opiekowałam się nim na zmianę z ojcem, choć miałam zaledwie 15lat, bo moja siostra starsza o 14 lat, gdy tylko zaczęły sie problemy zdrowotne dziadkow wyprowadziła się mimo, że mieszkała z nimi od 19roku życia, bo miała bliżej na uczelnię przez te 10 lat nie dołożyła sie do budżetu domowego, ani zlotowką. Zmieniłam dziadkowi pieluchy, karmiłam, podawałam leki, mylam, znosilam napady złości, ktore wywolywala demencja i nie mam do nikogo pretensji, że musiałam to robić, bo bardzo kochalam dziadka, był moim bohaterem i majwiekszym autorytetem, poza tym ledwie kilkanaście lat wcześniej on robił to samo dla mnie. Kiedy tata powiedzial mi, ze będę musiała pomóc mu w opiece nad dziadkiem, nie myślałam o tym, ze zamiast po szkole spotkać sie ze znajomymi, czy rozwijać pasję będę musiała opiekować sie stracem, bo bylo to dla mnie zupelnie naturalne. Opieka nad starym, schorowanym czlowiekiem jest ciężka zarowno psychicznie jak i fizycznie, więc jeśli kobitka już teraz jest tym przerażona to nie da sobie z tym rady, bo za mało w niej miłości do rodziców, czy to wina tego, ze jest bezduszna i samolubna i szuka usprawiedliwień, czy tego, ze rodzice byli kiepscy i nie zasłużyli na jej miłość to nie mnie oceniać, ale jak nie chce się nimi opiekować to musi zamykać na drugi koniec świata, bo w naszej kulturze to do najmlodszej corki należy opieka nad rodzicami na starość i społeczeństwo jej tego nie wybaczy, a rodzice powinni zrozumieć tą subtelną aluzje i znalesc miejsce w milym domu opieki

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 03:46:28

Opanuj się trochę. Ja też bym nie chciała zmieniać pieluch mojemu tacie bo to na pewno byłoby krępujące dla obu stron - pielęgniarka czy inna osoba, która tak pracuje byłaby lepszym rozwiązaniem. To samo z mądrością dot. późnego macierzyństwa... dzieci się nie robi po to, żeby ci podawały szklankę na starość.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 04:02:39

Chyba dlatego się robi dzieci. Ja nie chcę ich mieć, a ciągle słyszę z każdej strony "ale kto ci poda szklankę wody". Innych argumentów za jeszcze nie słyszałam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 07:03:52

Zrobienie sobie dziecka tylko po to, żeby podawał szklankę na starość to dopiero szczyt buractwa i samolubstwa... W życiu nie oczekuję i nie będę oczekiwać od swoich dzieci, żeby podcierały mi tyłek na starość lub by poświęcały dla mnie swoje życie i marzenia. Co z tego, że rodzice poświęcają dla dzieci, skoro one się same na świat nie pchają. Jeśli kogoś boli poświęcenie dla potomstwa to sorry, nigdy nie powinien być rodzicem. Ja wychowuje swoje dzieci, po to, żeby były szczęśliwymi, dobrymi ludźmi z marzeniami., a nie by wycierały mi śline i dupe, ale co kto lubi....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 07:24:33

Hmm.. pierwsze słyszę że w naszej kulturze opieka nad rodzicami jest powinnością najmłodszej córki. Zawsze myślałam że to wszystkie dzieci powinny pomagać rodzicom na starość no ale ty zapewne wiesz lepiej, bo piszesz tak jakbyś wszystkie rozumy pozjadała

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 08:58:16

A ja kompletnie się z Tobą nie zgodzę. Sama miałam 15 lat i miałam bardzo bardzo podobną sytuację do twojej. Dziadek przez dłuższy czas leżał ze złamanym biodrem, a lekarz mówiła, że to korzonki, trzeba było się nim bardzo mocno opiekować, myć go, sprzątać pieluchy. Potem nauka chodzenia, oj było. Tylko było to dla mnie o wiele wiele lżejsze. Teraz mam prawie 30 lat, z narzeczonym za rok mamy brać ślub i nagle ni stąd ni z ową, okazało się, że mój ojciec miał tętniaka, wylądował na sali operacyjnej, rollercoster trwa, lekarze raz mówią, że jest szansa, raz, że może pozostać po prostu w stanie roślinki do końca życia i szczerze, jak dziadek był leżący, tak było mi o wiele wiele łatwiej bo byłam o wiele młodsza, teraz nie dam rady zajmować się ojcem, jestem młoda, chciałabym założyć dom, rodzinę, a też uważam, że to by było nie ok wobec mojego narzeczonego, byśmy mieli sprawować nad moim ojcem pełną opiekę. Zwłaszcza, że ojciec prowadził firmę, ja też i jest wiele długów i rzeczy do zajęcia się. To mam zmarować Sobie życie pogrążyć plany, bo sorry, w jego stanie on będzie potrzebował opieki 24 godzinnej, to mam sama zmarnować Sobie życie i zrezygnować z niego w wieku 30 lat? Zrezygnować z posiadania własnej rodziny, bo w tym momencie, nie wyobrażam Sobie dźwigania ojca (100kg) będąc w ciąży. Tutaj też mniej więcej o to chodzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-01-25 20:47:12

Moi "rodzice" zrobili sobie szóstkę dzieci pomimo tego, że żadne z nich nie pracowało. Nie było oczywiście odpowiednich warunków mieszkaniowych ani ekonomicznych do tego aby wychowywać tyle dzieci. Moje dzieciństwo było piekłem. Matka znęcała się nad nami fizycznie i psychicznie, wyładowywała się na nas. Ojciec nieobecny alkoholik. Po zdanej maturze oczekiwali, że pójdę do pracy żeby ich utrzymywać. Już nie wspomnę, że mieli czelność wzbudzać poczucie winy i uskuteczniają gadki o konieczności odwdzięczenia się. Trzeba mieć niezły tupet. Zerwałam z nimi kontakt z troski o swoje zdrowie psychiczne. Nie otrzymają ode mnie żadnej pomocy. Nie dziwie się zatem, że osoby dręczone w dzieciństwie urywają kontakt i nie mają ochoty pomagać swoim oprawcom. Ktoś kto ma czyste sumienie nie musi obawiać się o opiekę na starość. Kochający rodzice nie muszą o to prosić ani zabiegać. Tyle w temacie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-16 11:01:51

Współczuję frustracji i umęczenia. Twój wybór losu cierpiętnika jest godny wspólczucia, tylko nie oczekuj go od innych. Zenujące. Nie masz prawa oceniać ludzi. Trzeba wiedziec co to zdrowe relacje i wolny wybór.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz