Wasze listy: „Jaka kara za zdradę?”

15 Lutego 2009

Choć Papilot jest portalem kobiecym, czasem odwiedzają go mężczyźni. Jeden z nich postanowił do nas napisać o atmosferze, jaka zapanowała w jego małżeństwie po 30 latach od ślubu.

Wasze listy: „Jaka kara za zdradę?”

Choć Papilot jest portalem kobiecym, czasem odwiedzają go mężczyźni. Jeden z nich postanowił do nas napisać o atmosferze, jaka zapanowała w jego małżeństwie po 30 latach od ślubu. Jego żona, Basia, nie chce z nim żyć, ale też nie chce dać rozwodu. Jak powinien postąpić Jerzy?

"Witajcie, do napisania listu nakłoniło mnie przeczytanie kilku dyskusji na waszym portalu. Były strasznie jednostajne i widziałem w nich dużo jadu. Nie wiem skąd się go bierze tyle w kobietach. Oczywiście mężczyźni są sami sobie winni, jednak gdzie miłosierdzie. Moja historia może się wydać dla was banalna i może rzeczywiście nie ma w niej nic niezwykłego, nie mniej moje życie stało się bagnem, z którego nie umiem wyjść, sił mi brakuje, by utrzymywać się na powierzchni.

Wszystko zaczęło się od wyjazdu służbowego. Do tej pory nasze życie małżeńskie w moim mniemaniu układało się poprawnie, taka średnia krajowa, upadki i wzloty. Mieliśmy mieszkanie, oboje pracowaliśmy, nasz syn skończył studia i wyjechał do pracy za granicę. Wyjścia do znajomych, do rodziny, zawsze zgodni, sporadyczne kłótnie, do pewnego stopnia sielanka. Podczas wyjazdu odbyła się mała impreza pracowników mojej firmy. Zabawa skończyła się późno, a ja skończyłem jeszcze później, wylądowałem w mieszkaniu jednej z pracownic z oddziału terenowego. Nawet nie było miło, prawie w ogóle się nie znaliśmy. Dla mnie była to pierwsza tego typu przygoda, wciąż czułem się, jakby ktoś mnie obserwował pomimo wypitego alkoholu. Spięcie nie opuściło mnie nawet po seksie.

Od tamtego czasu jakoś nie umiałem się normalnie uśmiechać do Basi, wspólne zjedzenie śniadania czy obiady były drogą przez mękę, nie mówiąc o wyjściach do znajomych. Po miesiącu nie wytrzymałem i o wszystkim opowiedziałem. Chciałem zdjąć z siebie ten ciężar. Basia nie zrobiła mi awantury, ze stoickim spokojem opowiedziała, że byłem jej jedynym mężczyzną, że mnie kocha i że mi nie wybaczy nigdy. Kazała mi się przeprowadzić na kanapę, ponieważ nie chce spać ze mną w jednej sypialni, mam jednak pozostać w jej życiu, bo jest za stara na zmiany. Powiedziała, że na tyle jest przyzwyczajona do mnie, że nie wyobraża sobie życia bez mnie, a z drugiej strony patrząc na mnie widzi ręce innej kobiety.

Żyjąc razem, a równocześnie oddzielnie, mieszkamy już pół roku. Nasze rozmowy są suche, Basia nigdy się nie uśmiecha. Próbuje o nią walczyć, jednak mur, który postawiła wokół siebie, jest twardszy od skały. Widzę jak usycha, jednak nie chce mnie dopuścić do siebie. Ja też nie chcę naciskać, nadal ją kocham. Choć nie wiem, czy po prawie 30 latach razem można wciąż mówić o miłości. Dlatego wciąż biję się z myślami, co robić. Bo to przeze mnie jest ta cała sytuacja i ciężko mi się z nią pogodzić. Gdy wspominam o rozwodzie, Basia mówi, że mi nie da, bo byłby to dla niej wstyd i upokorzenie, a gdy chcę się zbliżyć, to zostaję odtrącony. Utknąłem w martwym punkcie z własnej winy. Na szczęście na wszystko nie musi patrzeć nasz syn, pracuje w Hiszpanii, a w Polsce był ostatnio kilka lat temu. Nie wie, co się dzieje między mną a Basią, ja mu nic nie mówiłem i Basi o to nie podejrzewam.

Zły wpływ na Basię ma szczególnie jej znajoma - Maria, z którą zaczęła się przyjaźnić od czasu mojego zwierzenia. Nie przepadamy za sobą i to ona chyba ponosi część winy za to, jak moja żona się zachowuje. Maria jest rozwódką, która nie musi pracować i ma wiele czasu na wszystko, często bywa w naszym domu. W dni gdy jej nie ma, czuję, że Basia jest mi bliższa niż zazwyczaj, są jednak one bardzo rzadkie. Gdy mówię, że przeszkadzają mi częste wizyty Marii, słyszę od żony, że powinienem być jej wdzięczny, bo to dzięki jej wsparciu jeszcze ze mną jest.

Większość z was pewnie mnie potępi i bez tego czuje się winny, więc nie wiele to zmieni. Przez tę historię zobaczyłem, że tak naprawdę nie wiem, czego Basia oczekiwała od mnie i czy to jej dawałem. Nie wiem, czy to co miałem można nazwać szczęściem, ale wiem, że to straciłem. Tak naprawdę życie stało się bez sensu, odechciewa mi się czegokolwiek. Przestałem czerpać jakąkolwiek radość z życia, co dzień jeszcze bardziej załamuje się patrząc na Basię. Po latach przestaje się zauważać szczęście, które się ma, ja je dopiero dostrzegłem jak już było za późno. Znów chciałbym, żeby się uśmiechnęła. Do działania napędzają mnie wspomnienia, bo tylko nimi mogę teraz żyć.

Jerzy"

Jeśli chcesz podzielić się z Czytelniczkami Papilota swoją historią albo potrzebujesz porady, napisz na adres: redakcja(at)papilot.pl. Gwarantujemy anonimowość.

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (415)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-17 22:37:00

wydaje mi sie,że jak by Basia Cie kochała tak naprawdę to zrozumiałaby,że wtedy byłeś pod wpływem alkoholu i że ta kobieta z którą byłeś tak naprawde nic dla Ciebie nie znaczy. Nie czuj się winny. Naprawdę podziwiam Cie . Postąpiłeś słusznie mówiąc żonie prawne(zapewne były przeprosiny) Teraz to ona jest nie w porządku w stosunku do Ciebie. Rozumiem,że nie chce Cie zostawić,że być może jest (jak napisałeś) za stara na zmiany ale napewno wielki wpływ na na jej zachowanie Maria ! Tak nie powinno być,żeby obca kobieta dyktowała jak ma być w Waszym małżeństwie ! Porozmawiaj o tym wszystkim jeszcze raz z żoną. Nie jesteś jeszcze przecież stary a do końca życie zostało Ci jeszcze wiele czesu. Może lepiej będzie gdy się rozwiedziecie i zamieszkacie osobno? Bo ja nie widzę w tym sensu.....Basia powinna zrozumieć .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-14 20:57:00

Chyba z jej strony to nie jest juz iłosc tylko przyzwyczajenie nie ma zobowiązan teraz i dla niej to wygodny układ to piękne co tu napisałes na twoim miejscu bym powiedziała jej to samo co tu napisałeś! jezeli kocha to zrozumie nie zapomni ale przebaczy i bedzie sie starac a jezeli to ją nie ruszy to przykro mi..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-12 20:02:00

ja ci powiem jedno ty mogle smiec przygodna noc po alkoholu i nic moglo to dla ciebie nie znaczyc tak jets czesto i dlaej mozesz mocno kochac zone ale dla kobiety zdrada to cios prosto w serce spales w koncu z onna kobieta byles w niej rokoszowales sie jej cilem takie kobiety maja mysli po zdradzie i wueirz mi kobiet ktora kocha sowjego mezczyne nigdy nie wybaczy zdrady nigdy!wiem to po sobie wiem ze cierpisz i moze nawet zalujesz ale masz nauczke na reszte zycia jak si ekocha to sie nie zdradza a po takich opowiesciach kobiety nie ufaja mezczyznom ja tez nigdy bym nie wybaczyla zdrady ale sama tez nie zdradzilam i nie zdradze bo tez moge zaowac i komus zlamac serce ,pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-06 15:37:00

zadna,niech sobie idzie w p**zdu!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-21 11:56:00

o niektórych rzeczach się nie mówi nie ma co liczyć na zrozumienie zdrady. A jak już powiedziałeś to zacznij wszystko od początku przynieś zonie kwiaty, zaproś na kolację pokarz ze się starasz a na pewno to doceni. Wybaczyć pewnie nie wybaczy prędko bo kobiety są bardzo pamiętliwe ale nie będzie o tym myśleć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-19 23:22:00

Jerzy. Postaw sprawe Basi jasno. ALbo jestescie dlaej za soba i jest tak jak było,a ty jej jakoś to wynagrodzisz. ALbo sie wyprowadzasz i żadasz rozwodu bo tak dłuzej nie wytrzymujesz...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-15 13:01:00

skoro zona nie chce Pan z domu wyrzucic to znaczy ze mimo wszystko zalezy jej na Panu. Napewno wciąż Pan kocha ale czuje sie urazona i chce Pana ukarać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-04-14 02:19:00

Powiedz Baśce żeby określiła, czego chce. Czy życ normalnie z Tobą,czy rozwodzić się. Każdemu się zdarza.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-03-25 11:53:00

Trzeba było myśleć wcześniej. A np co by było, gdyby z kochanką było ci dobrze, co? Umawiałbyś się dalej? To po prostu żałosne. Dziwię się, że ona w ogóle chce cię jeszcze oglądać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-03-25 11:52:00

Daj jej czas, nie sztuka powiedzieć wybaczam sztuką jest wybaczyć naprawde a do tego trzeba dużo czasu! Pozdrawiam i życze wytrwałości. Jola

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz