LIST: „Pracuję w sieciówce i muszę się poskarżyć na grube klientki. Mierzą za małe ubrania, drą je, plamią swoim potem...”

11 Marca 2018

Karolina pracuje w sieciówce i codziennie liczy straty.

mierzenie ubrań w sieciówce

Od ponad roku pracuję w sklepie z ubraniami i widzę, że co sezon dzieje się to samo. Ledwo pojawia się wiosenna, a potem letnia kolekcja, a z ciuchami dzieje się coś dziwnego. Na początku byłam zdziwiona, dlaczego tak wiele z nich jest uszkodzonych i poplamionych. Dopiero koleżanka wytłumaczyła mi, że to specjalność niektórych klientek. Zwłaszcza tych o nieco większych gabarytach.

Pewnie nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale każda przymiarka wpływa na jakość towaru. Kiedy to pulchna osoba próbuje coś na siebie założyć, wtedy ciuch może nie nadawać się do sprzedaży już po jednym razie. Wiem, co mówię, bo oglądam te rzeczy codziennie i obserwuję, kto to zrobił. Sieciówki odzieżowe mają spory problem z największymi klientkami.

Dlatego, korzystając z okazji, apeluję - nie próbujcie się wciskać we wdzianka, które są na was ewidentnie za małe. Nie zakładajcie ich też na gołe ciało. Szkoda tak marnować.

Zobacz również: Puszysta nastolatka pierwszy raz w życiu założyła obcisłą sukienkę. To był BŁĄD?

mierzenie ubrań w sieciówce

Każdego dnia w naszym sklepie odkładamy hałdy ciuchów, które moim zdaniem nadają się już tylko do wyrzucenia. Niektóre ledwo wywiesimy, a wystarczy jedna klientka, żeby wyglądały na mocno zużyte. Proszę mnie źle nie zrozumieć i nie wmawiać, że bez powodu chcę kogoś dyskryminować czy obrażać. Po prostu mam oczy i widzę, co się dzieje z towarem po zbyt bliskim kontakcie z krągłą klientką. Tego można uniknąć, ale trzeba trochę pomyśleć.

Niektórzy ludzie traktują ciuchy z sieciówki, jak własne. Wchodzą przymierzyć i wydaje im się, że mogą z nimi robić wszystko. Może coś kupią, a może nie, ale warto wiedzieć, że 90 procent mierzonych rzeczy ląduje z powrotem na wieszakach. A przynajmniej powinno, bo część idzie na przemiał. Są tak rozciągnięte, naderwane i przepocone, że po prostu nie da się ich już sprzedać.

Ja szanuję cudze rzeczy, ale wielu ma z tym problem. Dlatego - zasada nr 1: jak coś jest ewidentnie za małe, to poszukaj większego rozmiaru.

Zobacz również: Puszysta nastolatka założyła sukienkę do szkoły. Szybko tego pożałowała...

mierzenie ubrań w sieciówce

Wiele pulchnych pań wychodzi z założenia, że lepiej spróbować wcisnąć się w za mały ciuch, niż zaczynać zakupy od największych rozmiarów. Strach pomyśleć, co się dzieje w tych przymierzalniach i jak one później to z siebie ściągają. Efekty są jednak opłakane - ubrania są rozciągnięte, zdeformowane, często podziurawione. Ledwo wczoraj potężna dziewczyna zniosła do przymierzalni 3 podobne bluzki i w każdej szwy pękły. Naprawdę nie można tego przewidzieć?

Jak nosisz rozmiar XXL, to jakim cudem nagle masz się zmieścić w L? Takie życzeniowe myślenie i brak wyobraźni marnują sporo towaru. Zupełnie tak, jakby te większe osoby nie potrafiły się pogodzić ze swoją tuszą. „Może schudłam od wczoraj. Spróbuję, raz się żyje” - chyba tak sobie myślą.

Równie dużym problemem jest mierzenie ubrań na gołe, przepocone ciało. Wiadomo, że przy większych gabarytach z człowieka się leje. I wiadomo też, że ten pot wsiąka we wszystko, co się na siebie założy. Plamy pod pachami i na brzuchu to też szara codzienność pracy w sieciówce.

Zobacz również: Ubrania, które dodają dodatkowych kilogramów (unikaj ich!)

mierzenie ubrań w sieciówce

Czasami delikwentka tak przepoci ciuch, że wstydzi się go potem odwiesić. Zostawia w przymierzalni i ja muszę się tym martwić. Chwytam w ręce i już mi się robi słabo. Materiał jest tak mokry, że można wykręcać. Najczęściej idzie na stratę, bo od tej wilgoci zmienia kształt i szybko zaczyna śmierdzieć. Tak, jakby nie dało się przymierzyć bluzki na podkoszulkę. To naprawdę wiele by dało. Ale, jak wspomniałam, ludzie nie szanują rzeczy, które nie należą do nich.

Już nie wspomnę o kobietach naprawdę skrajnie otyłych, które pytają o swój rozmiar, ja załamuję ręce, a one wyskakują na mnie z twarzą. Chamstwo, dyskryminacja, straciliście klientkę… Nie wiem jakim cudem, ona nigdy nic u nas na pewno nie kupiła, bo by się nie zmieściła. Także tak to wygląda. Tylko co ja mogę? Wyłącznie apelować i właśnie to robię.

Drogie panie o większych wymiarach - zanim coś założycie, zastanówcie się, czy dana rzecz będzie się później nadawała do noszenia przez kogoś innego. Dziękuję.

Karolina

Komentarze (104)
ocena
4.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-08 18:39:42

brak slow

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2018-03-19 20:20:43

Patrzę i nie dowierzam, że taka głupota ujrzała światło dzienne. Portal dla kobiet powinien kobiety wspierać i motywować, a nie obrażać. Redaktorko zastanów się dwa razy nim coś opublikujesz. Tekst kompletnie z dupy, bo tak można opisać każdego (gruby, chudy, niski, wysoki, czarnoskóry, muzułmanin i itd). Wszyscy się pocą, nie którzy bardziej nie którzy mniej. Kobiety różnych gabarytów odstawiają cyrki w przymierzalniach i nie tylko grube wciskają się na siłę w za małe ubrania. Tekst kompletnie tendencyjny mający na celu tylko pobudzenie hejterów i nakręcanie nienawiści. Wstydzi się "redaktorko" jeśli masz jakieś uczucia wyższe, a nie tylko słupki statystyczne za miast serca.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Karolina Jastrzębska
(Ocena: 5)
2018-03-18 23:50:22

Bylo się uczyć a nie łajdaczyć. Nie musiałabyś pracować w sieciówce.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Jula
(Ocena: 5)
2018-03-19 18:43:02

Nie wierze w to co przeczytałam..... Ty lepiej zostaw komentowanie innym. W sieciówce pracują tez osoby, które się uczą i sobie dorabiają. Akurat ten artykuł, nie jest o tym ,dlaczego osoby po podstawówce nie mogą znaleźć pracy np. w biurze ,tylko o tym, że klientki nie szanują towaru.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-21 13:21:50

Pani Karolino...jest Pani pusta jak afrykański bęben ;) Pozdrawiam i życzę więcej empatii w stosunku do osób pracujących w sklepach, bo gdyby nie oni nie miałaby Pani w czym uczęszczać na zajęcia na ukończonym przez Panią uniwersytecie ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Plus size
(Ocena: 5)
2018-03-17 16:40:44

Od choroby przytyłam i nie kupuję spodni w sieciowkach szybciej bym kupiła na targu czy w większych sklepach o wielkich rozmiarach a za swetrami nie latam bo nie znoszę zakupów, pro po grubasek i wagi zaraz dobiegne do 100kg śniadanie moje ciemny chleb z sałatą bo nie mam sił na jasny byłam wcześniej na diecie 1200kcal i gdzie tu logika? A chudzielce takie jak wy objadacie się i jeszcze grube krytykujecie. Pozdrawiam niedoczynność.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-17 17:59:31

Też choruję, mam Hashimoto, ale biorę leki i ćwiczę, można coś ze sobą zrobić dziewczyno.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
zara
(Ocena: 5)
2018-03-18 23:52:31

sory, nie mozesz być gruba, musisz dostosować się do wymogow firm. my firmy nie zarobimy a chcemy zarabiać, więc chudnij grubasie spocony! I myjcie się brudasy!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kaś
(Ocena: 1)
2018-03-15 23:23:50

To że ciuch po przymiarce nadaje się do wyrzucenia świadczy tylko inwylacznie o tym jak beznadziejnej jakosci one są :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ula sklepowa
(Ocena: 5)
2018-03-18 23:53:31

myjcie sie i schudnijcie na boga

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-15 12:08:48

Drogie brzydkie kobiety, Pracujowalam w sieciówce i to nie otyłe panie były problemem a właśnie brzydkie kobiety które myślą ze naprawia wszystko tona makijażu. O zgrozo takie panie brzydkie w makijażu zazwyczaj upodobały sobie pastele i później cały ten makijaż niczym na całunie turyńskim zostawał na kołnierzyku. Ubrania się nie sprzedawały nie ma co się łudzić że ktoś kupi brudne ubranie wystarczyło ze jedna brzudka pani takie przymierzy i ciuch do kosza. Ps nosze rozmiar 44, nigdy nie podarłam ubrania ani nie przepocilam go przez 3 minuty wnprzymierzalni. Widziałam za to setki ubrań uszkodzonych przez dziewczyny szczupłe.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-13 21:16:44

Nie rozumiem po co taki artykuł. Za takie ciuchy przecież Ekspedientka nie płaci, a sieciowki stać na to.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M.
(Ocena: 5)
2018-03-14 21:13:02

No faktycznie,skoro sklep stać, no to trzeba niszczyc... Co za durny komentarz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-14 21:26:07

dokładnie, to tak jak bogaty powinien płacić większe podatki bo go stać, aż strach być bogatym

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-12 17:30:39

czy autorka naprawde sadzi ze ktokolwiek przejmuje sie tymi ubraniami?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Wkurzona
(Ocena: 5)
2018-03-17 15:06:43

Może apeluje do tej inteligentnej części społeczności? Ale nie przejmuj się to napewno nie było do ciebie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-12 00:55:44

Pomijając fakt, że osoby bardzo otyłe w sieciówkach rzadko coś kupują bo po prostu rozmiary nie te, to każdy sklep ma inną rozmiarówkę. W jednym kupię spodnie 42, w drugim 38- oba modele leżą idealnie. Ba, ostatnio kupiłam dwie pary spodni w tym samym sklepie, jedne 42,drugie 40- też oba modele wielkościowo identyczne. Więc nie dziwi mnie, że przychodzi dziewczyna i wybiera "za małe" , może w innym sklepie pasowało lub po prostu na co dzień nosi po prostu taki rozmiar.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-12 00:58:58

Ja mam zawsze 32 rozmiar spodni choć niektóre są za duże, a mniejszych nie ma w sklepie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-13 15:09:57

To przytyj, nabierz masy mięśniowej, szkielety są równie nieatrakcyjne co grubasy, a niedowaga tak samo niebezpieczna dla zdrowia, a jak nie pasuje to ubieraj się w smyku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-13 22:55:03

Rozmiar 40? Jezu...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-13 23:19:47

Człowieku też noszę rozmiar 32 i normalnie zdrowo sie odżywiam jem 5 posiłków dziennie ale przy okazji sie ruszam plus mam dobrą przemianę materii, a na swoją atrakcyjność nie narzekam!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-13 23:39:14

Anonimie 15:09:57 w smyku to ty sobie zabawki kup bo taki poziom reprezentujesz. Mam dobrą przemianę materii, opycham się słodyczami i lodami i nic to nie daje. Tak już mam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-14 21:14:29

Się tu chyba same zakompleksione grubasy zaczęly odzywac :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-11 23:15:51

Powiem tylko tyle noszę rozmiar S od zawsze ale przy przymierzaniu tych cholernie wąskich spodni jakie teraz rzucają sieciowki to się nieźle napocę i nagimnastykuje by je wogole włożyć

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-03-12 00:31:49

Chyba po prostu powinnaś nosić spodnie w większym rozmiarze. To, że bluzki w rozmiarze S leżą na Tobie idealnie nie oznacza, że pozostałe części garderoby w tym rozmiarze też takie będą. Jak przymierzysz rozmiar M to nie namęczysz się i nie zniszczysz ubrań.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz