LIST: „Polacy skąpią na napiwki. Jestem kelnerką i od większości gości nie dostaję NIC!”

08 Kwietnia 2018

Zuzanna chciałaby dostawać 25 proc. zamówienia. Zazwyczaj nie może liczyć na nic.

napiwki kelnerki

Od października 2017 roku dorabiam sobie jako kelnerka. Nie jest to może praca moich marzeń, ale przynajmniej jestem w stanie pogodzić ją ze studiami. Koleżanka odchodziła z restauracji i poleciła mnie na jej miejsce. Szczerze? Nie spodziewałam się, że zarobię tam kokosy, ale nie przewidziałam, że będzie aż tak źle. W tym zawodzie wszystko jest uzależnione od hojności klientów, a o nich nie mam najlepszego zdania.

Zobacz również: LIST: „Jako farmaceutka mam prawo odmówić ci sprzedaży antykoncepcji. Już tłumaczę, dlaczego...”

Już dawno temu słyszałam, że podstawowa pensja to nic w porównaniu z napiwkami. Z tych można wyciągnąć spokojnie drugą wypłatę. Dlatego też zgodziłam się na bardzo niską stawkę. Myślałam, że dzięki gościom i tak jakoś się utrzymam. Może w innym cywilizowanym kraju byłoby to możliwe, ale na pewno nie w Polsce. Dopiero pracując w obsłudze klienta widzę, jak ludzie potrafią być chamscy i skąpi.

Tu nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale o jakieś zasady. Te są niepisane, więc niczego nie mogę wymagać, ale w niektórych sytuacjach wypadałoby się zachować i pokazać gest. Powiem jedno - obowiązujące u nas stawki są tragiczne.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (101)
ocena
4.6/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

hahahahaha
(Ocena: 5)
2018-04-12 15:12:20

"a nie dostanę nawet 2 zł. Co z tego, że rachunek jest na tysiąc…" Rozumiem, że pani liczy na napiwek w takim wypadku rzędu 250zł? Naprawdę, nie wiem czy ten artykuł to jakaś prowokacja, ale pani radzę zmienić branżę, bo coś jej odp@ala. Moja przyjaciółka pracuje w Hakkasan, chińskiej luksusowej restaruracji w pretizowej dzielnicy Maifair, gdzie szampan kosztuje £1000, gdzie stołuje się Lewis Hamilton, a swego czasu Kulczyk...I tam, ani nigdzie indziej nie ma napiwków rzędu 25, bo miliarderzy owszem, czasem dadzą np £70 za kolację za 5 tys. £, ale czasem jest to £20-30. I tam faktycznie "się skacze", A pani jak widzę ocenia "po ubraniu", co akurat mnie dziwi i śmieszy, bo nie wierzę, że jest w stanie odróżnić cenę jakiejś garsonki z Zary, a poszarpanych ciuchów, jakie kilka lat temu wydawały zarówno kolekcje domów mody Prada, Chanel, czy Donna Karran...Poszarpane końce materiałów, brak starannie wykonanych lamówek, Naprawdę paniusia z jakiejś bidawiochy jest w stanie powiedzieć ile kto ma na sobie? Nie wierzę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
hahahahaha
(Ocena: 5)
2018-04-12 15:12:19

"a nie dostanę nawet 2 zł. Co z tego, że rachunek jest na tysiąc…" Rozumiem, że pani liczy na napiwek w takim wypadku rzędu 250zł? Naprawdę, nie wiem czy ten artykuł to jakaś prowokacja, ale pani radzę zmienić branżę, bo coś jej odp@ala. Moja przyjaciółka pracuje w Hakkasan, chińskiej luksusowej restaruracji w pretizowej dzielnicy Maifair, gdzie szampan kosztuje £1000, gdzie stołuje się Lewis Hamilton, a swego czasu Kulczyk...I tam, ani nigdzie indziej nie ma napiwków rzędu 25, bo miliarderzy owszem, czasem dadzą np £70 za kolację za 5 tys. £, ale czasem jest to £20-30. I tam faktycznie "się skacze", A pani jak widzę ocenia "po ubraniu", co akurat mnie dziwi i śmieszy, bo nie wierzę, że jest w stanie odróżnić cenę jakiejś garsonki z Zary, a poszarpanych ciuchów, jakie kilka lat temu wydawały zarówno kolekcje domów mody Prada, Chanel, czy Donna Karran...Poszarpane końce materiałów, brak starannie wykonanych lamówek, Naprawdę paniusia z jakiejś bidawiochy jest w stanie powiedzieć ile kto ma na sobie? Nie wierzę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ann
(Ocena: 5)
2018-04-12 12:00:22

Ja daję napiwki tam, gdzie uznaję to za zasadne i słuszne. Jeśli kelner jest miły i szybki, to wręcz czulabym się żle, jeśli nic bym mu nie zostawiła, ale jeśli myli zamówienia, przynosi coś zimnego, albo czasem bywa byle jaki, to nie widzę powodu, żebu mu jakoś szczególnie dziękować za pracę, za którą dostaje pieniądze. Napiwek -to rodzaj rewanżu ze strony klienta/gościa, za jakieś szczególne zalety danej obsługi. Nic się nikomu nie należy tylko z powodu fakt, że tam czy gdzie indziej "odpierdala" zwyczajnie robotę. Do tego te 25 to chyba pani się naoglądała filmów, w których kelnerka większość zarobku ma z napiwków, ale tam jeszcze dodatkowo jest za klepnięcie po tyłku. 10 jest ok, ale ja chodzę do restauracji, w którym najmniejszy posiłek wynosił chyba 50 zł, bez żadnych napojów oczywiście, a czesem dochodził do 150-200 zł, jeśli więc pani chciałaby dostawać np 50 zł napiwku, to naprawe powinna zmienić branżę,...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-10 22:24:49

Moja znajoma twierdzi, że jak się płaci kartą to się napiwku nie zostawia:D:D:D Na początku mnie to śmieszyło, ale z czasem też zaczęłam tak robić:D To nie z cebulactwa, ale z powodu żenującej obsługi. Rzadko w knajpach kelnarzy zasługują na ten napiwek. Knajp, gdzie kelnerzy się starają, uczą fachu jest moze 10. I tam daję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Była kelnerka
(Ocena: 5)
2018-04-09 20:26:29

Chciałabyś 25 bo 10 to za mało? Sorry, ale jak mam zapłacić rachunek na 100 zł i do tego doliczyć 25 zł napiwku dla kelnerki to bym więcej tam nie wróciła. Jest roznica 100 a 125... jak ci robota nie pasuje to ja zmień a nie użalaj sie nad soba. Tez kiedyś pracowałam jako kelnerka w małej kawiarni na obrzeżach miasta i napiwki miałam wyższe lub równe dniówce. Może z ciebie taka kelnerka jak z koziej dupy trąbka? Nie pomyślałaś ze może coś z toba jest nie tak, ze nie dostajesz napiwków?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-10 22:18:32

To za co w takim razie ta laska dostaje te 12 zł za godzinę? Za łaskawą obsługę klient ma zapłacić 25 od kwoty rachunku? Kelnerka dostaje normalną pensję, ludzie!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-09 17:55:57

Pracowałam na studiach jako kelnerka i na napiwki nigdy jakoś nie narzekałam. Prawda jest taka, że w większości Polacy zostawiają całkiem niezłe napiwki ale.. to trzeba się postarać. Jak przychodzi taka panna z nadęta miną, menu właściwie rzuca na stolik, nie ma pojęcia co serwuje restauracja i do gości wręcz burczy a nie się odzywa to przepraszam bardzo ale za co te dodatkowe pieniądze mam zostawić? Z doświadczenia jednak wiem, że właśnie takie osoby uważają, że napiwek im się absolutnie należy. Pracowałam naprawdę z różnymi ludźmi wiem, że czasem jest się zwyczajnie zmęczonym i sfrustrowanym no ale kulturę to można zachować. A na dokładkę: kiedyś kelner nie dosyć, że był pijany to jeszcze mnie obraził. Mąż musiał poprosić o zmianę obsługi (i była to niestety bardzo szanowana restauracja...)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-09 14:37:51

Na umowa zlecenie jest przyjęta minimalna stawka wiec co to za marne prowokacje??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Bajki to są
(Ocena: 2)
2018-04-09 08:47:25

Ja przez zatrudnianie takich kelnerek nie chodzę w Polsce do kawiarni ani restuaracji. Nie życzę sobie przebywac koło takich.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-09 07:39:06

Zawsze daje napiwek.czasem jest to więcej niż 10 czasem mniej. No chyba że kelner/ka jest wyjątkowo nieprzyjemny lub mało profesjonalny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-10 22:19:58

A coraz częściej się to zdarza. I ja coraz częściej napiwku nie daję. A co, przecież kelnerzy dostają oprócz napiwków normalną wypłatę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-08 23:52:02

Wojtek dobrze gada. Jak nam kelner super dogadza w restauracji dba o wszystko, a wcale nie musi tego robic ponad standard za taka marna pensyjke od szefa to dlaczego mu nie dac tych 10proc napiwku?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz