Czy zamieszkać z teściami po ślubie?

19 Listopada 2010

Pomóż Magdzie podjąć trudną decyzję! Zagłosuj w sondzie i rozwiej jej wątpliwości!

Czy zamieszkać z teściami po ślubie?

"Drogie Czytelniczki,

W styczniu wychodzę za mąż. Narzeczeństwo trwało ponad trzy lata, więc dobrze zdążylismy poznać siebie i swoje rodziny. Moje ralacje z mamą Kamila są raczej skomplikowane - ona wciąż chce rywalizować ze mną o swojego syneczka... Przykładowo: W porze obiadowej byliśmy u mnie w domu, moja mama oczywiście poczestowała Kamila obiadem. Godzinkę później pojechaliśmy do niego i już progu nas zaatakowała komentarzem, że syneczek na pewno głodny, a ona ma pyszny obiadek. Kiedy odmówił, obraziła się. Również na zakupy ubraniowe nadal chciałaby z nim chodzić i doradzać mu w wyborze czapki i butów, głośno kwestionując moje ewenualne porady. Nie jest złą kobietą, wiem że mnie nie skrzywdzi, ale to taka matka-rzep, która nigdy nie odda swojego synka innej kobiecie w pełni.

I tutaj pojawia się problem. Rodzice Kamila wymyślili (a pomysł bardzo mu się podoba), żebyśmy zamieszkali z nimi po ślubie. Praktycznie tuż po zaręczynach rozpoczęli stawianie dobudówki, do której mielibyśmy się wprowadzić. Szczerze mówiąc jeszcze te dwa lata temu nie wierzyłam, że w ogóle to skończą oraz że Kamil nie zmiani zdania, więc pokornie się zgodziłam i tyle. Ale teraz, gdy ten dzień coraz bliżej, wiem już że nie będzie tak łatwo.

Nie wytrzymam z nią pod jednym dachem i obawiam się, że to wspólne życie skończy się wielką scysją. Ale scysja pewnie będzie tak czy inaczej - jeśli powiemy, że jednak wynajmujemy mieszkanie rodzice Kamila będę naprawdę źli. Szczególnie, że Kamil jest kierowcą tira i jak jedzie w trasę to nie ma go kilka dni i wtedy ja musiałabym siedzieć sama. Albo sama z dzieckiem, jeśli to się pojawi na świecie. Faktycznie, w takich chwilach lepiej by było mieć towarzystwo, ale na Boga, nie jego mamusi!

Zastanawiam się, czy teraz, na dwa miesiące przed ślubem jeszcze w ogóle wypada poruszać ten temat. Może powinnam zgodzić się, zamieszkać z nimi i najwyżej potem nalegać na wyprowadzkę. Ale z drugiej strony można się domyślać, że jak juz tam wsiąkniemy to nigdy nas nie wypuszczą. Ostatecznie młodzi już nie są, a do pomocy ktoś się zawsze przyda. Najgorsze jest to, że jest tam wspólna kuchnia i siłą rzeczy będę musiała obcować z tą kobietą non stop nawet podczas robienia porannej kawy...

Magda"

 

 

Jeśli masz problem, który chciałabyś skonsultować z Czytelniczkami Papilota, napisz na adres redakcja(at)papilot.pl.

Zobacz także:

Wasze listy: Teściowa zmusza mnie do ciężkiej pracy w ciąży!

Jak oczarować przyszłych teściów? PORADY

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (67)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-20 10:11:49

powinnaś była odmówić wcześniej

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-20 04:14:59

Moi przyszli teściowie chcieli dobudować piętro w domu, żebyśmy z nimi zamieszkali, ale ja się nie zgodziłam. Na szczęście rodzice kupili mi mieszkanie, więc nie miałam problemu z tym, gdzie mieszkać (jeszcze nie jesteśmy po ślubie, ale już razem mieszkamy), ale gdybym nie miała swojego mieszkania, zdecydowałabym się na wynajem. Mój narzeczony też woli mieszkać z dala od rodziców, bo jego mama jest za bardzo nadopiekuńcza.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 23:22:39

Wiecie co dziewczyny macie racje. Wszystkie (te które są przeciwne). Co prawda nie mam męża, ale miałam kiedyś hmm jak to nazwać kandydata na chłopaka. Spotykaliśmy się niestety bardzo krótko i to z powodu jego mamy:> Dziewczyny tragedia mowie Wam! To było jakiś rok temu. Miałam 19 lat i wielką nadzieję, że znajdę swojego wymarzonego mężczyznę. Aż tu nagle pojawia się on. Miły, przystojny, zawsze uśmiechnięty i w ogóle mój ideał;)) Był starszy o 3 lata, kolega moje brata. Zaczęliśmy się spotykać. Chcieliśmy się lepiej poznać, poprzebywać ze sobą, podkreślę sami. Jeździliśmy do niego, bo ja swojego pokoju nie miałam :/ No i wszytko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że jego mama, delikatnie mówiąc przeszkadzała nam i to całkiem skutecznie. Gdy np siedzieliśmy sobie u niego w pokoju i chcieliśmy się poprzytulać czy całować ;p to mamuśka potrafiła przyjść do nas bez WCZEŚNIEJSZEGO ZAPUKANIA i to nie raz nie dwa tylko ZAWSZE! dobrze, że nigdy nie naszła nas jak się całujemy. Żeby było lepiej to powiem Wam, że gdy już sobie do nas przyszła, to potrafiła tak sobie siedzieć i siedzieć i siedzieć (większą połowę czasu, jaki spędziłam u niego), a gdy tak sobie siedziała to gadała i gadała i gadała i za wszelką cenę starała się udowodnić, przekonać mnie, dać mi do zrozumienia (nie wiem jak to jeszcze określić), że ja chyba raczej nie jestem odpowiednią dziewczyną dla jej syna:> wypytywała się o wszystko, czasem miałam wrażenie, że zaraz zada mi pytanie typu "czy jestem jeszcze dziewicą" i "czy ja i jej syn ze sobą współżyjemy" :] zawsze miałam wielką ochotę walnąć jej i pójść do domu :/ Często zastanawiałam się czy aby na pewno ta kobieta jest normalna :> Po jakimś czasie zerwałam z nim, jeżeli można tak to nazwać. Nie wytrzymałam psychicznie. Ta głupia baba doprowadzała mnie do szału. Wszędzie ona, tylko ona i te jej durne pytania, często na prawdę bardzo osobiste i intymne. Dopiero zaczęłam się poznawać z nim a ona chce już wszystko o mnie wiedzieć. Przez jeden taki wieczór dowiedziała się na mój temat więcej niż niejedna moja koleżanka przez całą szkołę średnią. Teraz wyobraźcie sobie jak wyglądałoby nasze małżeństwo pod jednym dachem z tym babsztylem okropnym. Koszmar! Jestem przekonana, że ona wiedziałaby lepiej jakie imię wybrać dla naszego dziecka, do jakiej szkoły pójdzie, co mam gotować, w co mam się ubrać, w które miejsca chodzić i pewnie jeszcze kiedy mamy uprawiać sex i w jakich pozycjach :> Co za wstrętny typ. Cała ta sytuacja strasznie mnie zniechęciła, tak jakby trochę się poddałam i odpuściłam. Czułam się strasznie źle u niego w domu, nie mogłam sobie pozwolić na spontaniczność czy nagły przypływ namiętności z obawy, że zaraz w drzwiach stanie szaleniec-mamuśka. Czasem się zastanawiam jakby to było gdyby miał normalną mamę, bo ojca miał świetnego, po prostu najlepszy! Najciekawsze jest to, że mówiłam mu co o tym myślę, oczywiście w bardzo taktownie i subtelnie ale on tak jakby tego nie widział, dla niego zachowanie matki było czymś zupełnie naturalnym:] Oczywiście jak z nim zrywałam nie powiedziałam, jaki był prawdziwy powód. Potem jeszcze jakieś nieprzyjemności mogłyby wyniknąć z takiej sytuacji, ale wiecie co dziewczyny, teraz tego żałuję i to szczerze. Może gdyby z moich ust padło zdanie "zrywam z Tobą tylko i wyłącznie przez Twoją mamę", może przez to wpłynąłby w jakiś sposób na swoją matkę, żeby się tak nie zachowywała, bo przez jej chore pojęcie o rzeczywistości, jej syn nie może zatrzymać przy sobie dziewczyny. Dodam, że ja byłam pierwszą dziewczyną, którą przyprowadził do domu, wiem że bardzo mu zależało, bo powiedział mi to i przy okazji po trzech spotkaniach zapytał czy z nim będę, a jak z nim skończyłam to się załamał. Dzisiaj wiem jakbym zrobiła, jednak nie wiem co zrobiłby on a jestem tego bardzo ciekawa. Najgorsze jest to, że coraz bardziej za nim tęsknie, mam wyrzuty sumienia i cały czas o nim myślę. Chyba się w nim zakochałam. Nie wiem czy to normalne bo przecież na początku było fajnie, czułam się dobrze, że się uwolniłam od tej jędzy wrednej, ale teraz coś się zmieniło, już od ponad 2 miesięcy tak mam ;( Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale musiałam o tym opowiedzieć. Ciekawa jestem Waszych reakcji i Waszego zdania. Moje wszystkie koleżanki reagowały podobnie: "nienormalna babka" haha xd Podsumowując, jeżeli zależy Nam na kimś, musimy być szczerzy w stosunku do drugiej osoby, już od początku, bo potem możemy tego żałować. Najważniejsze na koniec: nigdy, przenigdy nie wolno Nam zamieszkać pod jednym dachem z tym potworem co się zwie teściowa:/ Pozdrawiam Wszystkich :* :))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-20 12:45:07

po piewsze nie ma "wikszej połowy" polowy zawsze sa rowne:0a po drugie ta kobieta jest taka jak MOJA mama heh

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-22 10:14:25

Skoro jest taka jak twoja matka to pewnie jesteś takim samym pojebem. Nie madruj się tak bo sama jesteś kretynką. A tak na marginesie to jest napisane "większą" a nie "wikszą" wiec nie poprawiaj kogoś skoro sama jesteś imbecylem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-22 12:36:10

od około czterech lat można używać wyrażenia "większa połowa"!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-22 19:07:55

jak to mozna używac?! przecież to jest nielogiczne wiec nie gadaj bzdur!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 22:36:59

Jak nie dorosłaś do samodzielnego podejmowania decyzji to chyba nie powinnaś nawet wychodzić za mąż!! O wiem może zróbmy głosowanie brać ślub vs nie brać ślubu xD

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 21:55:46

mieszkam z tesciami- nie polecam -.> to sie nie sprawdza !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 20:30:20

od urodzenia mieszka się z rodzicami, w końcu trzeba "odciąć pępowinę" i zacząć żyć samodzielnie. Nawet jak kontakty z teściami są ok to uważam że to zły pomysł. Nie ma prywatności w domu itp. Wychodzi się za ukochanego/ ukochaną a nie całą rodzinę ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 20:26:43

Jestem teściową, lubię mojego zięcia i synowe, ale uważam, że najzdrowsze dla całej rodziny jest mieszkanie oddzielnie. Ani u jednych, ani u drugich. W dniu ślubu każdemu z moich dzieci i ich partnerom życzyłam, aby nie pozwolili NIKOMU wtrącać się w ich życie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 20:03:02

Jeżeli Twoja teściowa jest taka jak piszesz to rzeczywiście nie ma co się tam pchać.Nie bedziesz miała spokoju, prywatności, jeszcze do tego być może dojdą kłotnie nie tylko z tesciowa ale i z mezem który czasem chcac nie chcac bedzie musiał stanac w obronie matki zeby ta sie nie wkurzala a tobie sie to nie bedzie podobało i beda wieczne konflikty tak to juz jest ... lepiej z dala od rodziców i tesciów dla dobra wszystkich :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 18:19:01

Nie mieszkaj z tesciami dobrze ci radze... takie małżenstwa koncza sie szybciej niz sie na dobre rozpoczną... bedziesz kontrolowana i oceniana na kazdym kroku wiec jezeli ci zalezy na załozeniu normalnej rodzinyn to jak najdalej od rodziców... wtedy jezeli bedziecie sie spotykac raz na jakis czas to bedziesz lubiana bo nie bedzie chwili na kłótnie :) wiec jak najdalej.... powodzenia na nowej drodze życia :))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-19 17:35:05

NIGDY NIE MIESZKAJ Z TEŚCIAMI NAWET Z JEDNYM Z NICH TO JEST NAJWIĘKSZA GŁUPOTA ŻADNEJ PRYWATNOŚCI ITP.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz