„Królowa przetrwania” to obecnie jeden z najpopularniejszych programów w typie reality show. Ściąga przed odbiorniki mnóstwo osób. Każdy odcinek programu dostarcza nam wiele emocji. Podobnie będzie z kolejnym. Co się wydarzy w dżungli?
Zobacz także: Agnieszka Kaczorowska pierwszy raz tak szczerze o rozstaniu. Wystąpiła w programie Magdy Mołek
Rywalizacja w programie „Królowa przetrwania” jest bardzo zaciekła. Uczestniczki dają z siebie wszystko. Tak też było w trakcie zajadłego błotnego pojedynku. O zwycięstwie miało tym razem zadecydować wyłowienie piłeczki z pytaniem i późniejsze udzielenie na nie poprawnej odpowiedzi. Udało się to drużynie dowodzonej przez Agnieszkę Kaczorowską.
W ramach nagrody dwie uczestniczki mogły wykonać telefon do swoich najbliższych. Natsu postanowiła zadzwonić do swojego ukochanego, Marcina Dubiela. Rozmowa przebiegła bardzo emocjonująco - celebrytka bez skrępowania wyznała mu publicznie miłość. Potem z możliwości rozmowy telefonicznej skorzystała Agnieszka Kaczorowska. Czyj numer wybrała? Otóż zadzwoniła do swojego byłego partnera, Macieja Peli. Z uwagi na brak zgody na użyczenie przez niego wizerunku, nie poznany niestety treści całej rozmowy. Obserwując jednak mimikę Agnieszki Kaczorowskiej, wiadomo że nie należała ona jednak do przyjemnych. Tancerka wyrzuciła potem całą złość w rozmowie z koleżankami z drużyny. Co im wyznała?
Moi rodzice rozwiedli się, jak miałam około 10 lat. Nie wiem, czy od tamtego momentu, ale potem już jako młoda dorosła miałam z tyłu głowy, że jak będę miała mężczyznę swojego życia przy sobie, będziemy zakładać rodzinę i się na to zdecyduję, to chcę, żeby to trwało. Wiadomo, że zakochanie, które jest na początku, przemienia się w inny rodzaj miłości. Ta miłość na każdym etapie związku wygląda trochę inaczej i też inaczej trzeba ją podlewać, pielęgnować.
- mówiła Agnieszka Kaczorowska. Następnie wyjawiła, co najbardziej irytowało ją w zachowaniu Peli.
Zupełnie coś innego chciałabym usłyszeć w tej sytuacji. Jak on przybiera postać ofiary, to nie umiem, ku**a, wydobyć z siebie grama empatii. No bo nie widzisz go jako mężczyzny. To jest tak, że przestajesz go widzieć jako faceta. I ja mam wtedy takie „ku*a, weź ogarnij”.
Gdybym wam opowiedziała całą historię miłości, która zaczęła się tak pięknie, tak, ku**a, filmowo, tak ogniście. Potem był taki moment, że był w takim kryzysie, że ja autentycznie chciałam to wszystko rzucić. Bo ja miałam już nie dwójkę dzieci, tylko trójkę. Ja się poczułam jak najgorsza żona na świecie, która nie daje grama wsparcia. Bo ja nie weszłam w ten jego kryzys. A kto by, ku**a, rodzinę utrzymał.
- rzuciła na koniec zirytowana Agnieszka Kaczorowska.
Zobacz także: Patricia Kazadi pojawiła się na planie „Bridgertonów”. Pochwaliła się zdjęciami