Co faceci myślą o PLUS SIZE?

Ich zdaniem od normalności do patologii jeden krok...
Co faceci myślą o PLUS SIZE?
15.07.2014

Jeszcze kilka lat temu termin „plus size” nie był nikomu znany i wcale z tego powodu nie cierpieliśmy. Wiedzieliśmy, że ludzka sylwetka może być ekstremalnie wychudzona, względnie normalna lub znacznie powyżej normy. Dzisiaj sam już nie wiem, czy zdrowo wyglądająca kobieta to jeszcze nie, czy może już plus size. Tak samo, jak nie potrafię rozstrzygnąć, czy otyła niewiasta z tkanką tłuszczową zamiast mięśniowej, to po prostu grubasek, czy może jednak nowy kanon piękna.

Co jakiś czas widuję w mediach nagłówki w stylu „Seksowna modelka plus size”, „Ona nie wstydzi się swojego dużego ciała” czy „Waży 120 kg i ma więcej pewności siebie, niż Ty!”. Ok, fajnie. Ktoś się odrobinę zapuścił (choć zazwyczaj taki stan rzeczy usprawiedliwia się ciężką chorobą czy rzadkim schorzeniem genetycznym), lubi siebie, nie popada w czarną rozpacz i jakoś się to wszystko kręci. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy swoją tuszę zaczyna pielęgnować, a w ręcz celebrować.

Podoba mi się postawa samooakceptacji, ale twierdzenie, że dzięki dodatkowym kilogramom ktoś stał się nowym, lepszym i seksowniejszym człowiekiem, nie ma jednak zbyt wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Co z tym „plus size”? Oto, jak spogląda na ten temat do bólu przeciętny facet.

 

crystal renn

MINUS: CZYM TAK WŁAŚCIWIE JEST PLUS SIZE?

Nie jestem zwolennikiem rządów twardej ręki i restrykcyjnych zasad, ale w tym przypadku przydałoby się określenie jakichś norm. O ile wiem, niektóre wyspecjalizowane agencje próbują lansować teorię, że plus size to sylwetka do pewnego konkretnego rozmiaru, ale na razie z marnym skutkiem. Jako modelki plus size występują kobiety apetycznie krągłe, jak i te monstrualnych wymiarów. Skoro krągłości są super, to bez względu na wszystko. Mam co do tego poważne wątpliwości.

Czym innym jest pewność siebie i promowanie zdrowego spojrzenia na ciało, a czym innym epatowanie najnormalniejszą w świecie chorobą. Jeśli ktoś jest strasznie gruby, to nikt mi nie powie, że jest równocześnie piękny. Chyba, że wewnętrznie, ale nie o tym tutaj mowa. W mediach pojawiają się coraz większe królowe piękności, a to już słaby przykład dla młodych dziewczyn. Któraś z nich może dojść do wniosku, że wystarczy się obżerać, żeby zaistnieć.

crystal renn

PLUS: KAŻDA KOBIETA JEST INNA

W kolorowych mediach od lat królują zgrabne i szczupłe królowe piękności. Są do przesady perfekcyjne. A tak właściwie – skąd przyszło mi do głowy, że są takie idealne? Pewnie dlatego, że te same media od zawsze wbijają mi do głowy, że rozmiar 0 to norma. Każda kobieta powinna tak wyglądać. Wszystkie odstępstwa od normy to patologia. Przeglądam taką gazetkę, wychodzę na ulicę i okazuje się, że wcale nie jest tak różowo.

Po drodze wcale nie mijam zastępów chudych jak struny modelek, ale panie w różnym wieku, wysokie, niskie, chude, nieco grubsze. Życie pokazuje, że kobiecość nie ogranicza się do wymiarów. Z tego względu warto docenić zjawisko plus size, bo dzięki temu media przynajmniej jako ciekawostkę podają fakt, że na świecie istnieją kobiety nieco inne, niż te do tej pory promowane.

crystal renn

MINUS: JESTEŚ INNA

Równocześnie wciąż podkreśla się, że to coś niezwykłego, odstępstwo od normy, szok. Pulchne modelki traktowane są wyłącznie w kategoriach ciekawostki, która ma nie tylko zaskoczyć, ale także oburzyć, zniesmaczyć, wywołać dyskusję. A ta zazwyczaj ogranicza się do argumentów w stylu „ładna” czy „paskudny wieloryb”. Media wcale nie twierdzą, że kobieta plus size jest czymś w pełni normalnym, bo obecnym od zawsze, ale niezbyt zdrową modą ostatnich kilku miesięcy.

Na miejscu takiej modelki sam nie wiedziałbym, co myśleć. Cieszyć się, że zaistniałem, czy może jednak martwić, że jestem traktowany jako dziwoląg. Zazwyczaj informacje o krągłych kobietach znajdują się gdzieś pomiędzy doniesieniami o najbrzydszym psie świata i kolejnym nalocie UFO. Zbyt niewiarygodne, żeby mogło być prawdziwe. Czy to najlepszy sposób na to, żeby zwiększyć społeczną akceptację na różne odcienie piękna? Wątpię.

crystal renn

PLUS: KRĄGŁOŚCI MOGĄ BYĆ SEXY

Zjawisko plus size, przynajmniej w sensie, w jakim przedstawiają je media, nie jest do końca zrozumiałe. Gdzie się zaczyna, a gdzie kończy? A może wcale nie istnieje górna granica, kiedy kobieta nie jest już „plus”, ale jest zwyczajnie gruba? Niemniej, miło czasami popatrzeć na zdrowe kobiece ciało z wszelkimi niedoskonałościami. Być może masz boczki, a skóra zwija się nieapetycznie na brzuchu, ale przynajmniej wiem, że jesteś kobietą.

W przeciwieństwie do ekstremalnie wychudzonych modelek, które swoją posturą przypominają raczej 15-letniego chłopca. Płaskie z przodu, płaskie z tyłu, wątłe, blade, wyglądające wręcz na chore. Czasami nie wiadomo, czy to wschodząca gwiazda modelingu, czy może jednak pacjentka oddziału onkologii. Kiedy później spoglądam na kobietę plus size, zaczynam dostrzegać jej niewątpliwe zalety, pomimo kilku znaczących wad.

crystal renn

PLUS: PROMOWANIE NORMALNOŚCI

Gdyby przyjąć, że przedstawicielką zjawiska plus size jest każda kobieta maksymalnie o kilka rozmiarówwiększa, niż kompletnie nieapetyczne modelki, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to mi się podoba. Jeśli jedynym sposobem, aby dopuścić do głosu i pokazać światu normalnie wyglądające panie jest wsadzenie ich w ramy dziwnie brzmiącego terminu, to nie mam nic przeciwko. Choć o wiele prościej byłoby je nazywać po prostu kobietami, a tradycyjnie pojęte modelki uznać za te, które poświęcają się dla sztuki, ale z normalnością nie mają zbyt wiele wspólnego.

Zdrowo wyglądające ciało z widocznymi udami, piersiami i pośladkami w oczach mężczyzny zawsze wygra z kościstą sylwetką. A jeśli tak jest, to zjawisko plus size można uznać za potrzebne i naturalne. Problem w tym, że coraz częściej przechodzimy ze skrajności w skrajność...

crystal renn

MINUS: PROMOWANIE PATOLOGII

Ponownie odzywa się brak konkretów w tym względzie. Skoro nie wiadomo, czym tak właściwie jest plus size, a media podpisują w ten sposób chorobliwie otyłe kobiety, to mogę odnieść wrażenie, że to jednak promowanie patologicznych zachowań, niebezpiecznego stylu życia i zwykłego niedbalstwa. I takie wrażenie odnoszę. Rzadko widuję modelki, które są wyłącznie apetycznie krągłe, ale coraz częściej próbuje mi się wmówić, że 20-latka ważąca 130 kilogramów to coś fajnego.

Takiego rozumowania nie kupuję i wcale nie dziwi mnie oburzenie innych obserwatorów. Nikt nie naśmiewa się z otyłych, nikt nie odbiera im głosu i prawa do szczęścia, ale nie nazywajmy ich modelkami. Skoro większość małych dziewczynek marzy o wykonywaniu tego zawodu, to nie dawajmy im do zrozumienia, że mogą to osiągnąć bez względu na wszystko. Od normalności do patologii jeden krok.

Grzegorz Lawendowski

Polecane wideo

Komentarze (40)

Ocena: 4.73 / 5
Anonim (Ocena: 1) 16.07.2014 19:17
Kobiece cialo oczami faceta. Ale co wam to tego ile waze? Jakos nie widze artykulow na temat wag panow. Ile waza, tyle waza, a sparawa ta jest tylko ich.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 16.07.2014 16:34
Ja ważę 56 i mam 153cm. Czy moja waga jest dobra czy może powinnam zrzucić parę kilo?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 16.07.2014 02:10
Denerwuje mnie, że media mylą krągłości (takie jakie mają np. Jennifer Lopez, Beyonce itp.) z otyłymi kobietami ważącymi po 120 kg!
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 16.07.2014 00:22
Dobra, wszystko super, ale nie mogę pojąć prób wmawiania że grube kobiety to prawdziwe kobiety, a wylewający się tłuszcz to "kobiece krągłości". W ogóle rzygam terminem "kobiece krągłości" gdy mówimy tak o figurze np grycanek. fu!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 15.07.2014 21:22
ja mam rozmiar 38 przy 160 cm, biegam więc nie jestem olana tłuszczem ale nabita i uśmięsniona i jakos nie uważam się za potwora, chociaż czasem zazdroszczę chudym dziewczynom że oc nie ubiorą wyglądaja fajnie
odpowiedz

Polecane dla Ciebie