Polecane wideo

Komentarze (7)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 24.01.2019 17:16
Ja usypiałam kota rok temu, ale wetka powiedziała, żebym wyszła. Cholera nie mogę sobie darować, że umierał zostawiony sam sobie wśród obcych ludzi. Nigdy więcej tego nie zrobię.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 24.01.2019 17:05
17 lat ze mną była moja sunia :( Miała dobre życie. Kochałam ją i kocham nadal mimo że 2 stycznia tego roku pomogłam jej odejść. To była najlepsza i najgorsza decyzja w życiu. Najlepsza bo wiem że już nie cierpi i nic ja nie boli, najgorsza bo nie ma jej już ze mną. Byłam z nią do ostatniego oddechu. Wyłam gorzej niż dziecko. Najgorsze sa te momenty kiedy z daleka widze podobna sunię...łzy same wtedy lecą.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.01.2019 13:00
Rozumiem ich. Sama przeżyłam śmierć swojego ukochanego psa Borysa, który skończył 14 lat (*) i był z nami w domu od maleńkiego szczeniaczka. Niestety musieliśmy go uśpić, bo cierpiał na raka wątroby, wodobrzusze i arytmię serca itp. ale nadal był pełen młodego ducha, chciał się bawić, cieszył się itp. Moja mama najgorzej przeżyła rozłąkę z nim. Prawie rok czasu była w depresji po nim. On był bardzo mądrym psem, rozumiał wszystko co się do niego mówi i spełniał chętnie polecenia....Teraz moi rodzice mają już nowego, identycznego psa, tylko to już nie jest to samo. Inny charakter, i trzeba go uczyć na nowo, ale on też zostanie w naszych sercach tak jak nasz ukochany Borysek.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.01.2019 10:13
Mineło już kilka lat a ja nadal mam łzy w oczach jak pomyślę o moim ukochanym piesku, najlepszym przyjacielu
zobacz odpowiedzi (1)
Dominika Pliszka (Ocena: 5) 24.01.2019 09:46
Rozumiem to, kilka miesięcy temu też to przeżyłam. Do teraz nie mogę się otrząsnąć i pogodzić z tak wielką stratą.
odpowiedz