„W ostatniej chwili wycofałam się z adopcji. Paulinka nie będzie miała nowej mamy”

10 Lutego 2018

Dominika miała przygarnąć 4-latkę. Dlaczego ostatecznie zrezygnowała?

wycofanie się z adopcji

W Polsce instytucja adopcji wciąż nie jest tak popularna, jak powinna. Traktowana jest jako ostateczność - kiedy nie będę w stanie urodzić własnego dziecka, to w najgorszej sytuacji przygarnę cudze. Bardzo rzadko zdarza się, by płodne pary decydowały się na taki krok. Dominika nie była więc wyjątkiem. Przez 3 lata starała się z mężem o potomstwo, a kiedy wszystkie metody zawiodły - postanowili pomóc komuś, kto bardzo potrzebuje rodzicielskiej miłości.

Wybór padł na 4-latkę, z którą zapoznał ich ośrodek adopcyjny. Nasza bohaterka twierdzi, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Para krok po kroku realizowała kolejne formalności, by nareszcie stworzyć upragnioną rodzinę. Było już bardzo blisko, ale wtedy się wycofali. Osierocona dziewczynka jednak nie będzie miała mamy i taty.  W rozmowie z nami kobieta zdradza, dlaczego ta trudna historia tak się potoczyła i czy nadal myśli o Paulince, która prawie została jej córką.

I to pomimo tego, że jak podejrzewa, na pewno zostanie brutalnie osądzona. W końcu sama dała nadzieję małemu dziecku, by później ją bezlitośnie odebrać…

Zobacz również: LIST: „Poród przez cesarkę to żadne narodziny. Raczej WYDOBYCINY!”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (63)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Lilka
(Ocena: 3)
2018-02-14 13:33:32

Ja miałam trochę inną sytuacje... w dniu, kiedy uprawomocniło się postanowienie o przysposobieniu naszej małej 5-letniej córeczki okazało się, ze jestem w ciazy. Miałam wątpliwości co do adopcji , czy składać pozew o rozwiązanie przysposobienia i w ogóle ... co robić ?? Porozmawiałam z psychologiem, który bardzo mi pomógł w konsekwencji mówiąc ze na pewno damy radę. Było cholernie ciężko , starsza córka wymagała sporo atencji , była zazdrosna o młodsza siostrę, robiła jej na złość , przeszkadzała w śnie czy podczas codziennych czynności. Z tego wszystkiego na 2 miesiące starsza córka zamieszkała z moja mama za co obraziła sie na mnie i męża. Dopiero kiedy młodsza córka miała 2 lata , sytuacja się unormowała ale było bardzo ciężko, miałam kryzys , depresje , chodziłam na sesje terapii rodzinnej z mężem. Także nie oceniajcie , nie znając sytuacji !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-12 08:14:19

Ten, kto starał się o adopcję dziecka wie, że ten list to ściema.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-12 13:22:19

czemu?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-16 12:03:28

Zanim jest sprawa adopcyjna , jest okres styczności.Wtedy dziecko mieszka już w domu nowych rodziców.Trwa to czasem kilka miesięcy... Nie oceniam tej Pani,ale nigdy bym nie powiedziała tej dziewczynce, że nie będziesz z nami, bo będę miała swoje dziecko i to jest dla mnie najważniejsze... Zafundowała małej prawdopodobnie syndrom odrzucenia...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-12 01:48:49

Ty jesteś okrutna ! Bez wyrzutów sumienia ? A niby ja kochałaś! Ty nie jesteś godna żeby być matka!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-13 22:54:01

weź skończ już pierdolić jak potłuczona

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
beta
(Ocena: 5)
2018-02-11 18:07:03

Mam nadzieje ze ta dziewczynka bedzie bardzo szczesliwa. Autorka nie ma wyrzutow sumienia wiec nie wiem po co opisuje to co zrobila niech sie lepiej zajmie swoim bachorem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
aga
(Ocena: 5)
2018-02-11 13:25:14

Bardzo dobrze zrobiła, znajda na zawsze zostanie znajdą, a swoje biologiczne dziecko kocha się bezgranicznie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-11 14:46:51

Ciesz się, że Ciebie rodzice nie oddali, ciekawe czy wtedy też byś tak myślała ;) dobrze zrobiłaby wtedy, gdyby przed adopcją choć raz zastanowiła się, co będzie jak zajdzie w ciąże, ale tego niestety nie zrobiła i ta dziewczynka musiała przejść przez poznanie swojej nowej mamy, która niby już ją pokochała, a później odebrała wszelkie nadzieję na nowy dom. Mogła pomyśleć i wcale nie brać się za adopcje, ale po co? Lepiej się zabawić dzieckiem, które i tak już wiele przeszło.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-11 15:04:49

Przecież to nie tej dziewczynki wina że jest ,,znajdą,,, co ty p.erdolisz, ogarnij się babo. Jakim prawem istnieją lepsze dzieci i ,,gorsze,, dzieci ? Skoro zdecydowała się na adopcję, to powinna już adoptować to dziecko, tak to pokazała tylko swoje bezmózgowie i nieodpowiedzialność.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-11 16:02:04

dajcie spokoj, ona mysli jak zwierze, instynktownie dba o swoje geny

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-16 12:05:28

Adoptowane też , proszę mi wierzyć,kocha się nad życie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Zuza
(Ocena: 5)
2018-02-11 07:10:16

Okrutna kobieta ktora nie zasluzyla byc matka ani adopcyjna ani biologiczna. Moze nie mogla zajsc w ciaze wczesniej dlatego by dac milosc i dom komus kto go potrzebuje. Kiedys los ukarze ja lub jej ukochane dziecko za krzywde tej dziewczynki. Niech dziewczynka ktora mieli adoptowac nie bedzie o wiele szczesliwsza niz dziecko autorki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-11 10:17:34

Czemu życzysz zle ich dziecku? Akurat ono nie jest niczemu winne. Rozumiem gdybyś to im źle życzyła (choć uważam, że nie powinno się tego robić). No ale żeby życzyć źle dziecku, które nie jest niczemu winne to, to już jest gruba przesada. Zastanów się choć chwilę nim coś napiszesz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Zuza
(Ocena: 5)
2018-02-11 10:46:51

Ta dziewczynkq tez nie byla niczemu winna a zostala skrzywdzona wiele razy. Dziecko nie jest niczemu winne to fakt, ale raz w zyciu powinno sie znalezc beznadziejnej sytuacji, zeby do autorki dotarlo jaka krzywde zrobila tej dziewczynce.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-11 00:13:31

Typowi ludzie. Kochają dziecko z adopcji do momentu, aż mogą mieć własne. Wtedy to prawie-zaadoptowane magicznie staje się 'obce", "cudze", a nie "swoje". Wybiórcza ta miłość.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-11 00:44:13

Chcieli mieć swoje biologiczne dziecko. Nie udawało się, stracili nadzieję, postawili na adopcję. Szczęście w nieszczęściu, ona zaszłą w ciążę. Będą mieli upragnione biologiczne dziecko. Postawili je na pierwszym miejscu. Niby naturalne, niestety kosztem innego dziecka. Życie bywa brutalne, dla niektórych nawet bardzo. Miłość jest wybiórcza. Nigdy nie pokochasz cudzego dziecka tak jak własnego. Tyle się mówi o więzi matki z dzieckiem, te magiczne 9 miesięcy. Coś w tym jest.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-11 15:02:57

Uważam, że to głupkowate gadanie z kolorowych, bezmózgich gazetek dla kobiet. Żadna magia, chyba że magią jest dla Ciebie wymiotowanie, mdłości, opuchnięte stopy, poobijane żebra i uciskany pęcherz. Nie wyobrażam sobie "odkochać" się w dziecku, które miało być częścią mojej rodziny. Widocznie to nie była żadna miłość tylko sposób na zaspokojenie samiczego popędu. Ludzie, którzy z taką łatwością podejmują się adopcji i rezygnacji z niej nie różnią się niczym od psów załatwiających się na trawnik przed blokiem. Przycisnęło ich to skorzystali z okazji, ot, instynkt taki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-10 23:40:15

A ja ją rozumiem. Bała się tego jak ta mała zniesie noworodka. Dla dziecka był by to za duży stres. Nowa mama, nowy tata, nowy dom i dziecko takie małe. Mam tylko nadzieję, że to dziecko znalazło dom.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-12 00:57:48

Większy stres u tej dziewczynki spowodowało kolejne odrzucenie od strony takiej id.iotki, to dziecko już nigdy nikomu nie zaufa....aż mi jej żal. Gdybym wiedziała, gdzie ta dziewczynka się znajduje, chętnie bym ją przygarnęła do siebie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-10 23:12:02

Dzieci maja dzieci. Nie wiem ile bohaterka ma lat ale mysle ze nieza wiele. Albo mentalność nastolatki koło czterdziestki. Dla mnie decyzja o adopcji byłaby równoważna z zajściem w ciążę i to w zaplanowaną., a trudno usunąć zaplanowane dziecko.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-02-10 21:45:54

A ja wlasnie oceniam jak ktos sie za cos takiego zabiera powinien brac pod uwage kazda mozliwosc i scenariusze , taki ze zajdzie sie w ciaze tez. To jest zywa myslaca istota ktora teraz nie dosc ze przeszla to co przeszla to jeszcze ludzie ja traktuja jak zabawke ktora mozna odlozyc ja polke jak sie znudzi. Dlatego wlasnie uwazam ze procedury nie byly ok, powinni tej idiotce zrobic badania psychiatryczne zeby sprawdzic czy sie naddaje na matke , po zachowaniu widac ze nie . Pierniczy ze procedury adopcyjne sa trudne , wlasnie z powodu takich debuli jak ty ktorzy niszcza tym dzieciaka zycie i nadzieje .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz