Szokujące zjawisko: Kult martwych dzieci w sieci

09 Kwietnia 2009

Projekt NOW I LAY ME DOWN TO SLEEP to szokujące zjawisko zainicjowane przez rodziców zmarłych wkrótce po porodzie dzieci. Organizatorzy twierdzą, że ma uzdrawiającą moc. Czy aby na pewno nie przekraczają cienkiej granicy pomiędzy szacunkiem dla zmarłego a celebracją śmierci?

Szokujące zjawisko: Kult martwych dzieci w sieci

Fundacja NOW I LAY ME DOWN TO SLEEP to amerykańscy organizatorzy niezwykle kontrowersyjnego projektu dla rodzin dzieci, które urodziły się martwe lub zmarły wkrótce po porodzie. W Polsce promują go kobiety tworzące poradnikową stronę Poronienie.pl, należącą do SRpP (Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu), na której dzielą się swoimi doświadczeniami związanymi z utratą dziecka. Organizacje funkcjonują całkowicie non profit, twierdząc, że działają w słusznej sprawie. Czy na pewno?

Na czym to polega?

Rodzice na wieść o zaistniałej tragedii zgłaszają chęć uwiecznienia wizerunku swojego dziecka. Fotograf - wolontariusz współpracujący z fundacją przyjeżdża na miejsce w ciągu kilku godzin od śmierci i organizuje sesję zdjęciową, której efektem są czarno-białe, bardzo wyważone i delikatne fotografie. Niewtajemniczony obserwator mógłby na ich widok uznać, że to rodzinne portrety - mama, tata, śpiący noworodek oraz na przykład jego starszy brat lub siostra. Śpiący noworodek,niestety, nigdy się już nie obudzi, a powstałe fotografie będą pierwszymi i ostatnimi w jego krótkim życiu. Dla rodziców mają być pamiątką oraz elementem uzdrawiania z bólu po stracie dziecka. Czy jednak w przyszłości nie będą przywoływać tragicznych wspomnień i sprawiać, że rodzice nigdy nie otrząsną się z tych strasznych przeżyć?

Istnieje kilka zasad tworzenia pożegnalnych fotografii, które przytaczają kobiety działające dla strony Poronienie.pl:

  • fotograf powinien skupić się na pokazaniu tego, co pozytywne w wyglądzie dziecka;
  • dziecko powinno być ładnie ubrane bądź estetycznie owinięte kocykiem lub pieluszką;
  • ewentualne defekty jego ciała powinny być zakryte;
  • zdjęcie powinno być zrobione tak, by niemożliwe było stwierdzenie, gdzie je wykonano (tę zasadę tłumaczy się złymi skojarzeniami ze szpitalną aparaturą itp.).

Projekt NILMDTS (który dotychczas działał wyłącznie w USA oraz Wielkiej Brytanii) ma obecnie szansę zaistnieć w Polsce. Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu stara się zaadaptować go do polskich realiów tak, aby udostępnić w szpitalach usługę zdjęć pożegnalnych. W tym celu poszukiwani są fotografowie, którzy nie oczekując zysku, mogliby zostać przeszkoleni przez tych działających na Zachodzie. Tworzone są też broszury informacyjne.

Projekt mimo wszystko budzi w nas pewien niesmak. Psychologowie są zgodni: sesja zdjęciowa martwego dziecka raczej nie wpływa dobrze na proces dochodzenia do siebie po traumie, jaką jest jego utrata.

Czy jesteście w stanie zrozumieć matki organizujące swojemu nieżyjącemu dziecku sesję zdjęciową, czy może uważacie to za efekt reakcji szokowej psychiki na rozpaczliwe wieści? Pojawiają się pytania: czy zdjęcia mają być rekompensatą czegoś, co utracone? Czy mieszanie do akcji kilkuletniego rodzeństwa jest w jakikolwiek sposób uzasadnione? Dlaczego nikt nie myśli o ich psychice? W niej już na zawsze pozostanie obraz martwego dziecka, które płacząca mama tuli do piersi.

Działalność NILMDTS oraz SRpP nie ogranicza się jedynie do zdjęć. Na forach internetowych tworzy się swego rodzaju mikrospołeczność. Mikrospołeczność ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, co się stało i mimo że kolejne lata mijają, oni wciąż rozpamiętują straszne wydarzenia z przeszłości, traktując fotografie i pamiątki po dziecku jak relikwie. Jednak z drugiej strony wypowiadają się kobiety, którym nie było dane ujrzeć swojego nieżyjącego dziecka - żałują, że bały się spojrzeć na jego zwłoki, obwiniają siebie, że należycie się z nim nie pożegnały. Te, którym natomiast udało się zobaczyć martwe dziecko (a nawet za zgodą lekarza zrobić mu zdjęcie), wciąż mają przed oczyma obraz maleństwa.

Organizacja NILMDTS określa siebie jako „społecznych misjonarzy”, którzy pozwalają rodzicom uczcić pamięć dzieci i należycie je pożegnać. My obawiamy się, że pożegnalne zdjęcia mogą być dodatkowym źródłem bólu jeszcze wiele lat po śmierci niemowlęcia. Wciąż pamiętamy waszą reakcję na opublikowanie przez nas zdjęć martwego płodu, który matka przetrzymywała w domu, zmuszając swoje dzieci do oglądania jeszcze nie do końca wykształconego ciałka swojej siostry lub brata.

Czy i projekt, o którym piszemy dzisiaj, wzbudzi w was podobne emocje? Czekamy na komentarze oraz listy (redakcja(at)papilot.pl).

Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej NILMDTS nowilaymedowntosleep.org

Zobacz także:

Poronienie - utrata upragnionego dziecka

Wasze listy: „Moje córeczki to dzieci z probówki!”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (548)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

?
(Ocena: 5)
2013-05-29 17:21:26

?

??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-02-01 15:17:10

Tutaj wpisz treść komentarza do Szokujące zjawisko: Kult martwych dzieci w sieci...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-09-08 23:25:21

Zgadzam się z poprzedniczką! Nie można tu mówić o żadnym braku szacunku! Zdjęcie jest jego wyrazem! Nie mieszałabym do tego rodzeństwa, ale zrozumiałym jest chęć posiadania chociaż jednej fotografii naszego dziecka!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-10-21 09:29:09

Wszyscy ktorzy tu pisza ze to glupota nie maja pojecia co to za bol stracic dziecko.Jaki bol sie rodzi w czlowieku,kiedy nie masz zadnej pamiatki.Moj syn zyl jedenascie dni.Mam kazda rzecz dzieki ktorej moge o nim wspominac.Test ciazowy badania USG,najmniejsza na swiecie pieluszke dla wczesniaka ,kalendarz z zapisanymi wszystkimi wizytami i tych kilka zdjec.Tych radosnych i tych smutnych przepelnionych zalem i bolem.To wszystko co mam i nikt nie jest w stanie zrozumiec ile to znaczy dla rodzicow,jesli nie doswiadczyl tego co my. Idiotami mozna nazwac tylko tych ktorzy pisza ze to brak szacunku dla zmarlego!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-10-20 13:18:02

21 września będąc w 41 tc musiałam urodzić mojego synka którego serduszko pzestało bić dzień wcześniej. Nikt nie ma pojęcia jaki ból we mnie tkwi.. Mamy jego zdjęcia i uważam że to powinno być wyborem rodziców i każdy powinien ich decyzję szanować i nie robić z tego sensacji. Chociaż serce mi pęka z żalu kiedy teraz na nie patrzę to i tak cieszę się że je mam bo tylko tak mogłam zatrzymać jego obraz przy sobie.. Pamięć o nim i miłość do niego będzie wieczna ale ja chcę również pamiętać jak wyglądał mój malutki Szymonek. Kocham Cię Synku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-09-02 01:58:55

Rozumiem ich... utrata tak małej istotki, która przez 9 miesięcy była światłem miłości, boli niewyobrażalnie. Nie uważam tego za nieetyczne, trzeba jakoś radzić sobie z bólem...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-09-02 00:03:48

popieram ten kult,tu chodzi o pamięć zmarłego dziecka namiastkę tego co było na chwilkę i odeszło tak nieoczekiwanie to rekompesata za to co utracone i nigdy nie powróci nikt tego nie zrozumie kto tej tragedi nie przeżył.iza123

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-08-12 09:12:54

ja niestety niemam zdjęcia swojego aniołak córeczki Wiktorii,urodziła sie martwa w 33tyg.ciąży.tęsknie za nią

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-05-18 09:14:33

Rozumiem to zjawisko. Rodzice po stracie dziecka chcą w jakiś sposób zatrzymać je na zawsze, a porządne fotografie dadzą im tego namiastkę. Dzięki tym zdjęciom zachowają wspomnienie o maleństwie nie w kontekście szpitalno-grobowym, ale rodzinnym. Popieram.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-20 00:05:22

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz