Za co nienawidzimy matek podróżujących z dziećmi?

08 Listopada 2016

Podobno wielu rodziców nie potrafi zajmować się dziećmi podczas podróży. Czy naprawdę powinni ograniczyć wojaże?

podróż z dzieckiem

Podróżowanie z dzieckiem czasami bywa po prostu nieuniknione, ale nie brakuje rodziców, którzy nie widzą przeciwskazań, aby rezygnować z podróży tylko dlatego, że w ich rodzinie pojawił się kolejny członek. Mało tego, uważają, że należy jak najszybciej przyzwyczaić go do różnych warunków egzystencji. W rezultacie są osoby, które już od najmłodszych lat, a nawet od pierwszych miesięcy życia rozpoczynają podróżowanie w wielkim stylu. Dla ich matek oraz ojców nie ma nic niepokojącego w zabieraniu malutkiego dziecka nie tylko w odległe rejony Polski, ale i na inny kontynent. To, że podczas podróży samolotem będzie narażone na brak wygody, a w obcym państwie na różnego rodzaju wirusy, zmianę czasu, czy inny klimat, wydaje się bez znaczenia.

Nie brakuje także przeciwników podróżowania z małymi dziećmi. Oni zarzucają rodzicom zwłaszcza jedną rzecz – brak poszanowania dla współpasażerów podróży. Podobno częściej można spotkać w ich gronie osoby nieodpowiedzialne i pozbawione empatii w stosunku do bezdzietnych podróżników. Skąd to przekonanie? Na forach internetowych można spotkać się z licznymi niepochlebnymi komentarzami pod adresem rodziców. Co wypomina im się najczęściej? Pobłażanie dzieciom pod każdym względem, a nawet wyręczanie się innymi ludźmi w opiece... Kilka zaskakujących historii usłyszałyśmy zwłaszcza od naszych znajomych.

Przekonajcie się, co mówią osoby, które wolałyby uniknąć podróżowania w towarzystwie małych dzieci i ich rodziców...

Zobacz także: Jak NAPRAWDĘ wygląda macierzyństwo? Brutalna prawda zawarta na ilustracjach!

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (23)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-11 23:25:08

Wielu kobietom odwala doslownie po urodzeniu dziecka.Pozwalaja mu na wszystko a pozniej takie kwiatki ze dzieci sa rozwydrzone i szaleja w sklepach na ulicach nie reaguja na upomnienia....bo te dzieci sa chowane nie wychowywane. Omijam szerokim łukiem matki z dziecmi : w supermarkecie nie stoje w kolejce do kasy za czy przed dzieckiem,jak widze co sie swięci w autobusie zdarza mi sie wyjsc wczesniej,przechodze na druga strone ulicy. Wiele razy widze matke z wózkiem w ktorym siedzi dziecko i pies jest przywiazany do wozka- biedny pies ogon podkulony,dziecko jakby szaleju sie najadło chetnie by zwiał psiak ale musi isc karnie ....makabra. Bachory !

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ja
(Ocena: 5)
2016-11-09 17:07:01

Matka to też człowiek? Haha serio? Ja mam wrażenie, że większość matek urodziło mózg z dzieckiem. Czują się jak królowe świata i pępki bo one urodziły!! I one do wszystkiego mają pierwszeństwo! I w ogóle ach och i co to nie one. I to Ty nie masz dzieci nie wiesz jak to jest. Spoko a kto im kazał mieć te dzieci jak teraz tylko narzekają. Dzieci można wychować ale jak się drze i się mu pozwala na wszystko żeby się zamknęło no to później takie rozkapryszone bachory są...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
karolina
(Ocena: 5)
2016-12-13 21:18:22

jak sie ciesze ze ktos ma takie samo zdanie jak ja ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 22:15:33

W samolocie nigdy nie siadam obok,za czy przed matka z dzieckiem,w pociagu opuszczam przedział.W samolocie matki puszczaja dziecko i biega,zaczepia ludzi,krzyczy,płacze...a przeciez sa inni paszerowie jakies 100osób ktore maja prawo czytac kasiazke, gazete ,zdrzemnac sie ...Przeciez tak nie mozna! dziecko nalezy przywołac do porzadku zwrócic uwage,posadzic na kolanach,zajac czymś...ale z kim tu gadać matki mysla ze sa nietyklane i nie mozna im zwracac uwagi.w dupach sie poprzewracało.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-09 09:33:51

Ciekawe, jak ty zmieniasz te miejsca, skoro są przypisane do pasażera i nie zawsze jest się gdzie przesiąść, zwłaszcza w samolocie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-09 23:15:07

Odprawiajac sie mozna stanac w kolejce wsrod dorosłych ludzi bez dzieci ,zazwyczaj tak jest jesli stoi sie obok rodziny z dziecmi to sie kolo nich siedzi.A jak sie nie che siedziec...to sie nie siedzi.A w tanich liniach zawsze jest kilka pierwszych rzedow platnych wiec mozna dopłacic i siedziec w ciszy i spokoju.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 14:22:36

A co mnie ,to obchodzi .Ich dzieci ,wiec niech się z nimi szarpią .Ja mam wtedy ubaw po pachy .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 23:17:10

Tez jestem tego zdania. nie moje małpy nie mój cyrk.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 12:51:06

Jak do przedzialu pociagu wsiada matka z dzieckiem to od razu opuszczam ten przedzial, w innych srodkach transportu tez, najgorzej jest w samolocie, nie ma ucieczki , na nieszczescie ostatnio usiadla obok mnie matka z bachorem ktore sie darlo caly loy, na dodatek mnie szturchalo , myslalam ze oszaleje , a matka tylko mu mowila przestan, nie wolno, pprzestan a to dziecko nic sobie z tego nie robilo

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ala
(Ocena: 5)
2016-11-08 14:38:11

Bo gdyby ta matka przydzwonila dziecku po tylku to inne osoby podalyby ja do opieki społecznej, ze bije dziecko. Tak naprawde zbyt wiele nie można zrobić w tej sytuacji. A po drugie, gdyby probowala zabrać dziecko np.na kolana to dopiero moglaby byc masakra. Ja np.nie mam Internetu w telefonie, nie mam tableta, a dziecko kolorowanka czy książką szybko się znudzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 22:18:25

Nic sobie dziecko z tego nie robi bo matka jest niekonsekwentna co innego mowi a co innego robi w zasadzie tez nic nie robi.A najlepiej niech wrzeszczy jak opetane zeby tylko dalo jej spokoj.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-09 10:01:48

Matka to też człowiek. Opętańcze wrzaski męczą ją dokładnie tak samo jak wszystkich innych i jak dzieciak tak się zachowuje, to raczej nie ma "świętego spokoju". Poza tym matka reagowała. Kazała dzieciakowi się uspokoić. Twierdzisz, że nie słuchał. A mnie się wydaje, że słuchał. Tak na 5 minut (w świecie dziecka to prawie wieczność) a dopiero potem zaczynał od nowa. Jak ty byłaś dzieckiem, to też tak robiłaś. I ja. I wszystkie inne dzieci na tej planecie, ponieważ tak jest dziecięca natura. Dzieci mogą skupić uwagę na znacznie krótszy czas i wielogodzinne siedzenie na tyłku ni jest czymś z czym mogą sobie poradzić. Teraz tak dziecko się wierci bo się nudzi. Matka przesiąść się nie może. Uderzyć dzieciaka też nie może (dlaczego to wyjaśnili już inni). Zresztą jak uderzy, to dzieciak zacznie wyć i będzie jeszcze gorzej. Książeczki/kolorowanki - super ale nie wszystkie dzieci zainteresują na wiele godzin. Tablet nie każdy ma, a zresztą nie powinno się ich używać w samolotach. No i impas. Dziecko postrzega czas zupełnie inaczej niż dorośli i wszystko szybko zaczyna mu się nudzić więc szuka sobie zajęcia. No ale zapomniał wół jak cielęciem był. Ty na pewno jako dziecko siedziałaś karnie z rączkami na kolanach i w bezruchu. Drodzy dorośli, jak ktoś już pięknie napisał przede mną trochę empatii! Sami byliście kiedyś tymi rozwrzeszczanymi wiercącymi się bachorami przeszkadzającymi innym. Tylko poprzednie pokolenie chyba jakoś lepiej rozumiało, że żeby dzieciaka nauczyć norm społecznych trzeba go chować wśród ludzi. A dzisiejsi egoiści najchętniej pozamykaliby wszystkie matki z dziećmi w domach do 18tego roku życia. Tak się nie da!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 10:29:23

Moje obserwacje są następujące: Tak, to prawda, że wielu rodziców zostawia w samopas swoje dzieci i ich nie wychowuje. ALE...dorosłym (zwłaszcza ci którzy mają mały kontakt z dziećmi) też solidnie pokręciło. Jak byłam dzieckiem, nikt nie był zdziwiony, że dziecko czasem płacze, że się wierci lub chichocze bez powodu oraz że gdy jest głodne to trzeba go nakarmić piersią. A dzisiaj? Ci cholerni rodzice nie mogą coś z tymi dziećmi zrobić? Przecież jeśli już wychodzą to te dziecko powinno w bezruchu siedzieć te 10 h! Otóż to są dzieci - one dopiero uczą się norm społecznych. Trzeba je dopiero wychować, a wychowuje się je w kontekście społecznym. Wszyscy rodzice mają nie wyjeżdżać i w ogóle nie wychodzić z domu, dopóki dziecko nie osiągnie 18 lat i będzie się dostosowywał do grzecznego i cichego społeczeństwa? Trochę więcej luzu i jakieś wzajemnej empatii. Rodzice powinni bardziej ogarnąć swe pociechy, a postronni dorośli ocknąć się, że kiedyś też srali w pampersy, pili mleko z piersi i byli hałaśliwi i upierdliwi. Tak drogie czytelniczki MY TEŻ TAKIE BYŁYŚMY po prostu teraz wydaje nam się to abstrakcyjne

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 11:18:48

Oczywiście że dzieci to tylko dzieci ale rodzice biorą za nich odpowiedzialność i powinni upominać żeby były ciche tłumaczyć że tak nie wolno czyli wychowywać a nie odchowywać i pozwalać robić im na co one mają ochotę nie mówię o płaczu bo jak niemowlę płacze to trudno może coś mu jest albo coś mu nie pasuje i trzeba przecierpieć ale wiele sytuacji można było uniknąć z tego artykułu bo jeśli 2 czy 3 letnie dziecko obsługuje tablet lub komputer a są takie przypadki coraz częściej to musi być rozumne i należy wprowadzać jakieś zasady. Jest to trudne bo rodzić nie widzi problemu ale on jest, może podam głupi przykład ale prawdziwy mam suczkę lubi szczekać na innych ludzi mnie nie przeszkadza jak szczeka ale innym już bardzo i ją muszę uspakajać a że jest uparta to trudno to zrobić ale trzeba mieć cierpliwość. Nie wiem czy mi się tylko wydaje ale dzieci kiedyś a dzisiaj bardzo się od siebie różnią .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-09 01:13:32

Tylko niestety wiele matek po prosty ma gdzieś komfort innych ludzi. Nie każdy dzieci musi lubić, a nawet jeśli to dorośli wychodząc np do restauracji chcą odpocząć, a nie słuchać płaczu i wycia. Ile razy widziałam tak rozwydrzone dzieci w sklepach,które rzucały się na podłogę, a matka jakby nigdy nic oglądała sobie ubrania. Gdyby wzięła dziecko za rękę i wyszła ze sklepu, po czym powiedziała ze jak będzie się tak zachowywać to nie będzie chodzić z nią do sklepów to by się nauczyło. Ja podobno raz w życiu mamie tak zrobiłam bo chciałam coś słodkiego, zrobiła wtedy tak jak pisałam wyżej i juz nigdy się nie musiała wstydzić za mnie wychodząc. Dzieci trzeba wychowywać. A jeśli płacze bo coś mu jest, zabkuje czy cokolwiek innego to nie można zostawić go z babcia,ciocia,koleżanka czy kimkolwiek? A co do karmienia piersią to trochę kultury, zalatwianie się też jest naturalną czynnością a nie robimy tego na środku w centrum handlowym. Można odejść chociażby gdzieś na bok. Ja bym się wstydziła tak cycki wywalac.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 10:28:46

Moje obserwacje są następujące: Tak, to prawda, że wielu rodziców zostawia w samopas swoje dzieci i ich nie wychowuje. ALE...dorosłym (zwłaszcza ci którzy mają mały kontakt z dziećmi) też solidnie pokręciło. Jak byłam dzieckiem, nikt nie był zdziwiony, że dziecko czasem płacze, że się wierci lub chichocze bez powodu oraz że gdy jest głodne to trzeba go nakarmić piersią. A dzisiaj? Ci cholerni rodzice nie mogą coś z tymi dziećmi zrobić? Przecież jeśli już wychodzą to te dziecko powinno w bezruchu siedzieć te 10 h! Otóż to są dzieci - one dopiero uczą się norm społecznych. Trzeba je dopiero wychować, a wychowuje się je w kontekście społecznym. Wszyscy rodzice mają nie wyjeżdżać i w ogóle nie wychodzić z domu, dopóki dziecko nie osiągnie 18 lat i będzie się dostosowywał do grzecznego i cichego społeczeństwa? Trochę więcej luzu i jakieś wzajemnej empatii. Rodzice powinni bardziej ogarnąć swe pociechy, a postronni dorośli ocknąć się, że kiedyś też srali w pampersy, pili mleko z piersi i byli hałaśliwi i upierdliwi. Tak drogie czytelniczki MY TEŻ TAKIE BYŁYŚMY po prostu teraz wydaje nam się to abstrakcyjne

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 10:04:34

Ten kij ma dwa końce. Jestem matką dwójki dzieci. Moja obserwacja jest następująca. To prawda wielu rodziców puszcza w samopas dzieciaki (pracuję w sklepie i tam sytuacja - kochanie mama poogląda bluzeczki, a ty się pobaw w sklepie - jest nagminna). Jednak z drugiej strony osoby bezdzietne oczekują czegoś niewykonalnego od rodziców - tego, że dziecko będzie się zachowywać jak dorosły. Czasem dziecko po prostu zacznie wyć - choroba, ząbkowanie, niewyspanie itp. i nie można go uspokoić, co rodzic może zrobić? usiłuje uspokoić, ale dla osób które nie mają styczności z dziećmi - to brak wychowania i złośliwość rodziców. Dziecko dopiero uczy się norm społecznych. Rodzice powinni oczywiście zajmować się dziećmi, ale nie oczekujmy cudów. I naprawdę wszyscy powinniśmy trochę wyluzować. Gdy ja byłam dzieckiem - dorosłym ludziom nie trzeba było tłumaczyć rzeczy oczywistych - dziecko czasem płacze, wierci się lub jest głodne i trzeba go nakarmić piersią. A dzisiaj mam wrażenie, że część ludzi oczekuje, że dziecko albo będzie ukrywane do 18 roku życia w domu, albo ma się zachowywać jak dorosły.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 22:26:31

Zdecydowanie sklep to nie jest miejsce do zabawy dla dzieci bo to nie plac zabaw. Matka idac z dzieckiem do sklepu powinna miec non stop dziecko na oku zeby nie psociło i nie bylo meczace tez dla innych ktorzy takze chca cos kupic.Jesli wrzeszczy i nie mozna go uspokoic nalezy wyjsc za sklepu . Skoro majac np pieska mozna go nauczyc róznych rzezczy mozna tez nauczyc dziecko tylko z dziecmi trzeba rozmawiac i poswiecac im czas! a nie dac im do zabawy telefon i niech robi co chce,albo zostawic w poczekalni u stomatologa i dziecko szaleje w poczekalni wylewa wode mineralna,rzuca kubkami jednorazowymi i drze gazety.TO jest niedopuszczalne takie zachowanie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 09:09:04

Oczywiście nie zmieniłabym dziecku pampersa w przedziale, ale chciałabym zauważyć ze w większości pociągów w Polsce nie ma gdzie przewinąć dziecka, chyba ze bezpośrednio na brudnym sedesie :/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 22:41:50

albo przewijanie w przedziale albo odparzona pupa i ryk przez kilka godzin. życie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-08 23:16:15

a kogo obchodzi cudza du*pa odparzona. niech nie bierze dziaciaka w podróż!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-09 10:09:50

Lubię dzieci, ale też uważam, że są pewne granice. Kiedyś jechałam w przedziale z kobietą z małym dzieckiem. Był środek lata, ponad 30 stopni, duchota, straszny skwar, a ona w przedziale chciała zmienić dziecku pampersa. No ludzie... są pewne granicę. Przecież nie dość to, że to normalnie okropnie śmierdzi, to co dopiero w takich warunkach! Nie wiem jak w ogóle było jej nie wstyd. Niestety, gdy ma się dziecko, pewne rzeczy powinno się z góry przemyśleć, a nie oczekiwać od innych, że z podziwem będą oglądać i wąchać odchody dziecka. Nie rozumiem po co w ogóle dziecko męczyć taką podróżą, i tak nie wytrzymałam długo w tym przedziale bo mała cały czas marudziła - nie dziwię się temu, bo dorosły człowiek się męczył w takim zaduchu, a co dopiero małe dziecko... no ale to już wina matki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-09 12:40:00

A czy ty wiesz, dlaczego ona podróżowała z tym dzieckiem? Może musiała z nim jechać na badania do szpitala w większym mieście? Może jechała zająć się chorą matką? Łatwo powiedzieć nie podróżuj z dzieckiem, ale czasem trzeba. Przewinąć dzieciaka w pociągu tez nie ma jak. Tylko mi nie mów, że w toalecie, bo wszyscy wiemy jak wyglądają toalety w PKP. Nie ma się gdzie tam obrócić a co dopiero położyć gdzieś niemowlę i jej przebrać, a przebrać trzeba. Pani, której "nie obchodzi odparzona dupa" proponuje narobić w gacie i posiedzieć tak kilka godzin. Tak, zmienianie pampersa w przedziale nie jest miłe czy komfortowe dla współpasażerów (dla rodziców też nie), ale w pociągu za bardzo nie ma gdzie tego zrobić. I dlaczego nikt do jasnej ciasnej nie otworzył okna, żeby wywietrzyć?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz