Wiem już, że tegorocznego sylwestra spędzę sama. To będzie dla mnie pierwszy raz, bo do tej pory zawsze miałam obok moją najlepszą przyjaciółkę. Tym razem wyjeżdża za granicę, a reszta znajomych planuje klubowy maraton, na który zwyczajnie nie mam ochoty. Z każdym dniem coraz mocniej dociera do mnie, że o północy będę siedzieć w domu tylko w swoim towarzystwie.
Niby to tylko jedna noc, a jednak zastanawiam się, czy będę żałować tej decyzji. Czy dopadnie mnie smutek, kiedy usłyszę fajerwerki za oknem? Albo poczuję się wykluczona, wiedząc, że inni tańczą, śmieją się i odliczają sekundy w tłumie? Może być też oczywiście tak, że odkryję w tym coś dobrego. Nie ukrywam, trochę boję się tej pustej przestrzeni, w którą zamieni się ostatni dzień roku, ale czuję też ciekawość.
Zobacz także: Czy lubisz okazywanie uczuć w miejscach publicznych?
Ciekawi mnie, czy innym dziewczynom zdarzyło się spędzić sylwestra w domu zupełnie samotnie. Czy czułyście się wtedy przygnębione? Miałyście poczucie, że „coś tracicie”, czy wręcz przeciwnie, odkryłyście w tej samotnej nocy coś ważnego, kojącego? Chętnie przeczytam Wasze komentarze. Może dzięki nim tegoroczny sylwester nie będzie dla mnie tak dużą niewiadomą.
Maja
Samotny sylwester – tak czy nie? Zagłosuj: