Od wielu lat każde Boże Narodzenie wygląda u nas tak samo. Rodzinny dom, dwanaście potraw, kolędy, te same rozmowy, czasem też te same awantury. W tym roku po raz pierwszy z mężem zaczęliśmy mówić głośno o tym, że może zrobilibyśmy coś inaczej. Zamiast siedzieć przy stole do późna, spędzilibyśmy święta w słońcu, z dala od zimy, pośpiechu i obowiązków. Naszym marzeniem jest Hiszpania. Kilka dni w ciepłym miejscu, spacer po plaży w wigilijny wieczór, totalny reset od codzienności.
Niestety rodzina już zaczęła planować wspólne święta. Mama dopytuje, kto co przygotuje, babcia cieszy się, że wreszcie wszyscy będą razem, a ja nie mam odwagi powiedzieć, że w tym roku może nas nie być. Wiem, że wielu z nich poczuje się urażonych, ale czy naprawdę musimy co roku powtarzać ten sam scenariusz tylko dlatego, że tak wypada?
Zobacz także: Młodzież ma dziś znieczulicę. Widząc ciężarną kobietę, nie rusza się z miejsca
Czuję ogromną potrzebę odpoczynku i zrobienia czegoś dla siebie. Mimo to boję się, że wyjazd zostanie odebrany jak egoizm i odrzucenie bliskich. Może to rzeczywiście samolubne, że chcę spędzić święta w słońcu, zamiast przy stole z rodziną? Nie wiem, co robić. Czy posłuchać serca i wyjechać z mężem do Hiszpanii, ryzykując, że rodzina się obrazi? Czy znowu podporządkować się tradycji i spędzić święta tak, jak wszyscy tego oczekują, ale kosztem własnych marzeń?
Ania
Czy wyjechać z mężem do Hiszpanii na Boże Narodzenie? Zagłosuj: