Poznaliśmy się z moim partnerem na studiach. Zaczęło się od tego, że wspólnie wynajmowaliśmy mieszkanie, a od dwóch lat mieszkamy w moim, które kupiłam na kredyt. Żyjemy jak małżeństwo, jak to się mówi. Mamy wspólne plany, wyjeżdżamy na wakacje, spotykamy się z rodziną i znajomymi. Na zewnątrz wyglądamy jak idealna para. Problem w tym, że wciąż nie jesteśmy zaręczeni.
Zobacz także: Mój pies śpi ze mną w łóżku. Partner nie chce tego zaakceptować
Szczerze mówiąc, myślałam, że wszystko przyjdzie naturalnie i partner po prostu czeka na odpowiedni moment. Mija kolejny rok, a temat małżeństwa wciąż jest przez niego zbywany żartami. Mówi: „Nie potrzebuję papierka, żeby cię kochać”. Tyle że ten czas mija, a ja coraz częściej czuję się jak w zawieszeniu.
Nie chcę go zmuszać ani stawiać ultimatum, ale mam wrażenie, że stoimy w miejscu. Wszyscy wokół się zaręczają, biorą śluby, planują dzieci, a ja coraz częściej zastanawiam się, czy mój partner w ogóle mnie widzi w swojej przyszłości. Boję się, że czekając dalej, po prostu tracę czas i złudzenia.
Uważacie, że lepiej odejść, zanim będzie za późno?
Klaudia
Czy odejść od partnera, który przez 5 lat nie poprosił o rękę? Zagłosuj: