Rodzicielstwo to znaczący etap w życiu dorosłego człowieka. Jednak nie dla każdego jest źródłem satysfakcji i spełnienia. – Szacuje się, że w Polsce około 10–13 proc. rodziców, gdyby mogło cofnąć czas, nie zdecydowałoby się ponownie na posiadanie dzieci – wskazuje dr hab. Konrad Piotrowski, prof. Uniwersytetu SWPS. Psycholog wyjaśnia, jaka jest skala zjawiska, jego psychologiczne uwarunkowania oraz czy da się odzyskać satysfakcję z rodzicielstwa.
Zobacz także: „Dziecko jest najważniejsze, nie możesz narzekać”. Internetowy lincz na kobiety wciąż ma się dobrze
W dominującej narracji bycie rodzicem to decyzja, której się nie żałuje, bo dziecko ma być zawsze powodem do dumy i radości. Zwykle nie zadajemy pytań o to, czy każdy odnajduje się w tej roli, bo przyjęło się zakładać, że satysfakcja z rodzicielstwa to norma. Tymczasem zauważalna część rodziców doświadcza trwałego poczucia, że decyzja o posiadaniu dziecka nie była dla nich właściwa – mimo miłości do swoich dzieci, z perspektywy czasu żałują decyzji o zostaniu matką lub ojcem.
Rodzicielstwo jest postrzegane jako naturalna kolej rzeczy, ostateczne spełnienie i źródło największego szczęścia. Przyznanie się do żalu jest traktowane jako pogwałcenie tej fundamentalnej umowy społecznej. W sferze publicznej to wciąż temat silnie stygmatyzowany, zwłaszcza w odniesieniu do matek. Dominujące skrypty kulturowe łączą „dobrego” rodzica z poczuciem spełnienia i poświęceniem, a normy pronatalistyczne utrudniają mówienie o ambiwalencji czy żałowaniu, gdyż posiadanie dziecka jest w tych ramach uznawane za warunek samorealizacji.
dr hab. Konrad Piotrowski, prof. Uniwersytetu SWPS, psycholog z Wydziału Psychologii i Prawa w Poznaniu USWPS, kierownik Centrum Badań nad Rozwojem Osobowości.
Zdaniem eksperta dodatkowym czynnikiem wzmacniającym tabu są media społecznościowe, które dokładają presję porównawczą – Przeważa w nich estetyka „idealnego” rodzicielstwa – wyretuszowana codzienność, w której dzieci są źródłem sensu, co u części rodziców obniża poczucie kompetencji i podnosi lęk przed oceną. W takim klimacie przyznanie „żałuję, że zostałem(-am) rodzicem” bywa ryzykowne i dlatego rzadkie – twierdzi psycholog.
Żałowanie rodzicielstwa przez długi czas pozostawało poza zainteresowaniem nauki i opinii publicznej. Choć, według prof. Konrada Piotrowskiego, zjawisko na pewno nie jest nowe, to dopiero w ostatnich latach zaczęto je badać w sposób systematyczny, próbując zrozumieć, jak często się pojawia, z czego wynika i jakie ma konsekwencje dla życia rodzinnego. Co mówią aktualne dane?
– Szacunki z badań populacyjnych wskazują, że w Polsce odsetek rodziców, którzy, gdyby mogli cofnąć czas, nie zdecydowaliby się ponownie na dzieci, wynosi około 10–13 proc. W krajach takich jak USA, Niemcy, Hiszpania czy UK częściej pojawiają się wartości bliżej 7–8 proc. – mówi prof. Konrad Piotrowski.
Jednocześnie ekspert przyznaje, że nie ma jeszcze serii pomiarów pozwalającej mówić o trendzie w czasie. – Nadal musimy czekać na duży, międzynarodowy projekt, w którym pomiar żałowania rodzicielstwa będzie przeprowadzony w podobnym grupach, z wykorzystaniem tej samej metody, co pozwoli nam na bardziej precyzyjne oszacowania – dodaje psycholog.
W doświadczeniu rodzicielstwa pojawiają się różne trudności – niektóre związane są z chwilowym przeciążeniem, inne z głębszą refleksją nad własnym wyborem. Psychologowie wyróżniają dwa odrębne zjawiska: żałowanie rodzicielstwa oraz wypalenie rodzicielskie, które w potocznym języku bywają mylone. Na czym polega różnica?
– Żałowanie rodzicielstwa to względnie trwała ocena własnej decyzji życiowej: „gdybym mógł/mogła, nie został(a)bym rodzicem”. Dotyczy naszego poczucia tożsamości i przekonania o niskim dopasowaniu roli rodzica do całego projektu życia. Wypalenie rodzicielskie to z kolei syndrom wynikający z chronicznej przewagi wymagań nad zasobami: skrajne wyczerpanie, emocjonalny dystans wobec dziecka, poczucie „mam dość” i bolesne porównanie siebie „kiedyś” i „teraz” – wyjaśnia prof. Konrad Piotrowski.
Doświadczenia te mogą współwystępować, ale nie są tożsame. – Rodzic może nie żałować posiadania dziecka, a jednocześnie być wypalony z powodu braku snu, wsparcia i odpoczynku. Z drugiej strony, ktoś może nie doświadczać aktualnego przeciążenia i wypalenia, ale jednocześnie konsekwentnie uważać, że rodzicielstwo było nietrafionym wyborem życiowym – mówi ekspert.
Zobacz także: Cierpiąca w ciszy i niewidzialna. Jak odnaleźć siebie po urodzeniu dziecka?
Żałowanie rodzicielstwa nie pojawia się w próżni – wynika z zestawu uwarunkowań indywidualnych i społecznych.
– Ryzyko rośnie, gdy kumulują się czynniki takie jak: gorszy stan psychiczny i somatyczny, obciążające doświadczenia z dzieciństwa (np. bycie ofiarą przemocy i zaniedbania ze strony rodziców), nadmierna wrażliwość na ocenę i perfekcjonizm, trudności w ukształtowaniu stabilnej tożsamości rodzicielskiej (słaba identyfikacja z rolą, utrzymujące się wątpliwości), wysoki poziom wypalenia. Na poziomie społecznym działają normy pronatalistyczne i silnie zideologizowane wzorce „dobrego rodzica”, a także coraz większa presja na to, aby traktować rodzicielstwo wręcz jako obowiązek wobec narodu. W takiej konfiguracji łatwiej wejść w rolę niezgodną z własnymi wartościami – tłumaczy prof. Konrad Piotrowski.
Żałowanie rodzicielstwa to nie tylko doświadczenie jednostki. Jego konsekwencje rozciągają się także na całą rodzinę. Każde poczucie frustracji, przeciążenia czy żalu wobec roli rodzica może wpływać na codzienną atmosferę w domu, na sposób, w jaki rodzice komunikują się z dziećmi, oraz na jakość więzi emocjonalnych. Choć temat ten jest trudny do szczegółowego badania, coraz częściej naukowcy próbują określić, jak to zjawisko może przekładać się na relacje rodzinne i dobrostan dzieci.
– Bezpośrednich, długofalowych badań nad samym żałowaniem jest wciąż niewiele, ale dostępne dane sugerują, że uporczywe żałowanie rodzicielstwa może iść w parze z chłodniejszym klimatem rodzinnym, większą drażliwością i ryzykiem odrzucenia. Z naszych niedawnych badań wynika wyraźnie, że wraz ze wzrostem żałowania rodzicielstwa wzrasta dystans emocjonalny między rodzicem a dzieckiem, co dla dzieci może nieść znaczne ryzyko zaniedbania emocjonalnego. Bardzo dobrze udokumentowane są natomiast konsekwencje wypalenia rodzicielskiego: ono zwiększa ryzyko zaniedbań oraz werbalnej i fizycznej agresji. Praktyczny wniosek brzmi: jeśli żałowaniu towarzyszy wypalenie, cierpią zarówno rodzice, jak i dzieci i tam należy działać w pierwszej kolejności – mówi psycholog z Uniwersytetu SWPS.
Badania i praktyka pokazują, że skuteczne wsparcie wymaga działań zarówno na poziomie społecznym, jak i indywidualnym. W skali społecznej kluczowe jest stworzenie warunków, które pozwolą rodzicom godzić wymagania życia rodzinnego z rzeczywistymi zasobami i możliwościami.
– Na poziomie społecznym największy efekt dałyby prawdopodobnie polityki zmniejszające dystans między wymaganiami stawianymi rodzicom a zasobami jakie im oferujemy: dostępna i jakościowa opieka nad dziećmi, równościowe i elastyczne urlopy dla wszystkich płci, praca z przewidywalnym grafikiem, systemy wytchnieniowe i specjalistyczne wsparcie dla rodzin dzieci z niepełnosprawnościami, a także normalizowanie ambiwalencji w przekazie publicznym (bez moralizowania). To realnie obniża wypalenie, a u części osób mogłoby zmniejszyć rozpowszechnienie żałowania rodzicielstwa – twierdzi prof. Konrad Piotrowski.
Równolegle do działań systemowych istotne jest wsparcie indywidualne rodziców, które pomaga zmniejszyć przeciążenie, poprawić relacje z dziećmi i w pewnych sytuacjach odzyskać poczucie satysfakcji z roli rodzica.
– Na poziomie indywidualnym warto zacząć od redukcji wypalenia rodzicielskiego: interwencje oparte na CBT (terapii poznawczo-behawioralnej), ACT (terapii akceptacji i zaangażowania) i treningach uważności/współczucia (także w formie online) potrafią obniżyć obciążenie i poprawić jakość interakcji z dzieckiem. Równolegle sens ma praca nad tożsamością i wartościami, renegocjacja podziału obowiązków. U rodziców, zwłaszcza gdy żałowanie wiąże się z przeciążeniem i nierealistycznymi standardami, satysfakcja jest więc do odzyskania. Gdy żałowanie odzwierciedla głęboki niedopasowany wybór życiowy, celem staje się raczej redukcja szkód: zmniejszenie cierpienia i lepsza opieka nad dzieckiem, przy jednoczesnym budowaniu innych, znaczących ról życiowych. Nauka wciąż potrzebuje badań podłużnych, żeby lepiej opisać te trajektorie, warto więc unikać kategorycznych prognoz i stawiać na to, co działa „tu i teraz” – podsumowuje psycholog z Uniwersytetu SWPS.
Temat żałowania rodzicielstwa był przedmiotem dyskusji podczas międzynarodowego seminarium „Żałowanie rodzicielstwa – kontekst psychologiczny, społeczny i kulturowy”, zorganizowanego przez Uniwersytet SWPS 20 października 2025 r. Wydarzenie skierowane było przede wszystkim do naukowców zajmujących się badaniem zjawiska żalu z powodu rodzicielstwa i miało na celu stworzenie przestrzeni do dialogu i wymiany najnowszych wyników badań. Seminarium było otwarte dla szerokiego grona uczestników, w tym praktyków i rodziców, i obejmowało tematy takie jak konceptualizacje żalu rodzicielskiego, metody pomiaru zjawiska, jego skala, przyczyny, konsekwencje dla rodziców i ich dzieci oraz strategie wsparcia dla osób doświadczających żalu. Wnioski wypracowane podczas seminarium pozwolą lepiej zrozumieć to zjawisko i rozwijać metody badawcze, które umożliwią skuteczniejsze wspieranie rodziców w różnych kontekstach społecznych i kulturowych.
Mat. prasowe
Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek żałować rodzicielstwa? Zagłosuj: