Czy powinnam gotować dla chłopaka tylko dlatego, że ja pracuję zdalnie, a on chodzi do pracy?

Dla Marty wcale nie jest to takie oczywiste.
Czy powinnam gotować dla chłopaka tylko dlatego, że ja pracuję zdalnie, a on chodzi do pracy?
Fot. Unsplash (Jake Noren)
27.04.2021

Od marca zeszłego roku, czyli od kiedy w Polsce wybuchła pandemia, pracuję zdalnie. Oszczędzam czas na dojazdach, ale pracy mam tak samo dużo, jak przed Covidem. Mój facet niestety nie miał tyle szczęścia, co ja, bo z powodu kryzysu zrobili redukcję etatów w jego firmie i przez kilka miesięcy był bezrobotny. Nie miał innych zajęć, więc zajmował się domem. Robił zakupy, sprzątał, gotował.

Na początku kwietnia udało mu się znaleźć zatrudnienie. Codziennie wychodzi z domu rano i wraca około 17-18:00. Ja kończę pracę podobnie. On jednak uważa, że skoro pracuję zdalnie, to powinnam wziąć na siebie codzienne robienie zakupów i gotowanie. Kłócimy się o to coraz częściej, bo przecież fakt, że ja nie muszę jeździć do pracy, nie oznacza, że w ciągu dnia się obijam. PRACUJĘ z wymagającymi klientami, czasem nie mam czasu sobie kawy w ciągu dnia zrobić, a co dopiero stać w garach i wymyślać obiadki. Bez przesady.

Denerwuje mnie jego podejście, bo praca zdalna wcale nie oznacza, że pracuję mniej lub lżej od niego. On po prostu codziennie wykonuje obowiązki poza domem.

Czy on ma rację, że powinnam gotować dla niego, skoro pracuję zdalnie?

Marta

Polecamy także: Mój mąż jest kiepskim ojcem. Wychowuję dzieci praktycznie sama…

20 % tak
80 % nie

Polecane wideo

Te dziewczyny mają najpiękniejsze twarze na świecie. Ranking 2021
Te dziewczyny mają najpiękniejsze twarze na świecie. Ranking 2021 - zdjęcie 1
Komentarze (16)
Ocena: 4.75 / 5
Ania (Ocena: 5) 07.05.2021 08:19
Praca zdalna to też praca, sama tak pracuje i nie znaczy to, że będę sama robić wszystko w domu. Mąż po pracy robi zakupy i razem gotujemy. Pozostałymi obowiązkami też się dzielimy, jedynie żadne odkurzać z nas nie lubi, ale od tego mamy roombę.
odpowiedz
ItsyBitsy (Ocena: 5) 03.05.2021 09:13
Tez pracuje zdalnie od marca 2020, mąż do pracy jednak musi chodzić. O dziwo nawet imię mam takie samo. Ale na tym podobieństwa się kończą. Moj mąż kiedy ma na popołudnie sam gotuje dla nas obiad, bo wie ze ja nie mam kiedy. Na początku było ciężko bo nie rozumiał ze owszem jestem w domu ale tak naprawdę jestem w PRACY. Ale my do obecnego status quo dochodziliśmy kilka miesięcy. Macie czas. Nigdzie nie jest powiedziane ze musisz codziennie gotować mu obiadki. Kupcie mrożonki i niech sobie odgrzewa. Jeśli koniecznie musi mieć domowe to możecie razem coś ugotować po pracy. Widzę ze wypowiadające się tu osoby są jednak zwolennikami teorii ze ci „korona z głowy nie spadnie”. Osobiście nie rozumiem takiego podejścia. Gdzie jest powiedziane ze kobieta ma psi obowiązek stania przy garach? Jak on gotuje to ja np sprzątam po jedzeniu, wstawiam zmywarkę, myje blaty etc. Jedno od drugiego nie może niczego WYMAGAĆ skoro związek ma być partnerski. Umówcie się kiedy kto co robi bo od tego należałoby zacząć.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 27.04.2021 20:43
Mam nadzieje, że to nie jest poważny związek z takimi problemami...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.04.2021 16:46
Oboje pracujecie, oboje jecie, oboje gotujecie- proste :) mój mąż pracuje, ja obecnie na macierzynskim z 3-miesiecznym synem, który bardzo mało śpi w dzień, więc w ciągu dnia też jakoś super czasu dużo nie mam. Mąż to rozumie i mimo, że ja NIE PRACUJE, to jednak też nie siedzę na tyłku, bo załatwiam w ciągu dnia sprawy typu zakupy, poczta itd. W weekend robimy razem 2 duże obiady, np gar gulaszu i gar zupy i jemy naprzemiennie przez tydzień. Wystarczy tylko odgrzać. Czasem coś dla odmiany na szybko zrobię w tygodniu jak akurat syn da mi taka możliwość.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.04.2021 11:00
Ok, ale czy ktoś ci każe stać przy garach w godzinach pracy? Nie możesz ugotować czegoś poza czasem pracy? Nie możecie zrobić zakupów raz w tygodniu? Mam podobny charakter pracy, czasem zrobiona rano kawa do 16 stoi niewypita, ale cały czas jestem w domu, nie tracę tych 2-3 godzin na dojazd. Mojego faceta nie ma w domu przez 10-11 godzin. Wychodzi na to, że mam kilka godzin przewagi nad nim i nie wyobrażam sobie, że miałabym nic w domu nie robić. Poza tym ja tez muszę coś jeść, a wymagający klienci nie zabronią mi gotować przed albo po pracy. Tym bardziej, ze mój po powrocie nie ma problemu z tym, żeby poodkurzać albo poprasować. Prowadzicie wspólne gospodarstwo domowe a nie umiecie się dogadać w sprawie takiej głupoty?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie