„Czy powiedzieć przyjacielowi, że chyba wychowuje cudze dziecko?”

Jak należy się zachować w tej sytuacji?
„Czy powiedzieć przyjacielowi, że chyba wychowuje cudze dziecko?”
Fot. Unsplash
27.06.2020

Nigdy nie mieszałam się w cudze sprawy, bo jestem zdania, że każdy odpowiada za siebie.
Ale to jest chyba jedna z tych sytuacji, kiedy nie można spokojnie siedzieć i patrzeć, jak ktoś bliski marnuje swoje życie. Michał jest dla mnie jak brat. Znamy się od dawna i jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Nigdy nie byliśmy ku sobie. To po prostu szczera znajomość damsko-męska bez żadnych podtekstów.

Zawsze się wspieraliśmy. Kibicowaliśmy sobie, kiedy zdawaliśmy egzaminy w szkole, szukaliśmy pracy, rozpoczynaliśmy związki. Jak jedno miało jakiś problem, to drugie zawsze radziło lub przynajmniej pocieszało. Kiedy było ciężko, czasami wystarczył jeden telefon, żeby skutecznie poprawił mi humor. To mój najlepszy przyjaciel, którego nie mogę porównać do żadnej koleżanki. Tym bardziej nie potrafię spokojnie patrzeć na to, w co się wplątał. Najpierw ten dziwny związek, a teraz dziecko, które wychowuje jako swoje.

Zobacz również: LIST: „Nie dostałam pracy, bo nie mam studiów. Czuję się dyskryminowana”

Wszystko zaczęło się ok. 1,5 roku temu. Wtedy poznał kobietę, która strasznie mu zamieszała w głowie. Nie była zupełnie w jego guście, a zakochał się jak nigdy w życiu. Może i całkiem atrakcyjna, ale znacznie starsza i... zajęta! Tym razem też prosił mnie o radę, a ja mu szczerze powiedziałam, że to chyba kiepski pomysł. Różnica wieku na jego niekorzyść, do tego ona od lat w związku z jednym facetem... Nie ma sensu ściągać sobie takiego kłopotu na głowę. Nie za bardzo chciał słuchać.

Chciał się poradzić, ale tak naprawdę już miał plan. Będzie z nią, choćby nie wiadomo co się działo. Tak się oboje omotali, że po chwili byli już razem. Ona zostawiła faceta, z którym była od lat, a on związał się z kobietą starszą o 10 lat. Nie bardzo mi się to podobało, ale w nowej sytuacji też mu kibicowałam. Jak zawsze. Pamiętam, jak do mnie przyszedł i powiedział, że to najszczęśliwszy dzień w jego życiu. Minęło kilka tygodni, a oni spodziewali się dziecka.

Nie wiedziałam, kiedy do tego doszło, więc skoro tak mówi, to znaczy, że naprawdę zostaną rodzicami. Tylko przez chwilę zastanawiałam się, skąd taka pewność. Ona rozstała się z byłym, następnego dnia była już u Michała... Później pomyślałam, że może nie ma tego złego. Skoro tak bardzo się kochają, to niech tworzą rodzinę i życzę im szczęścia. Ona nie ma już 20 lat, więc z dzieckiem nie mogła czekać w nieskończoność. Nawet poszłam z Michałem do jubilera, żeby wybrać pierścionek zaręczynowy.

On się uparł, że muszą się pobrać jak najszybciej, bo nie chce mieć nieślubnego dziecka. Są dla siebie stworzeni, więc nie ma na co czekać. No i nie czekali. Pod koniec następnego miesiąca odbył się ślub cywilny, więc oczekiwali na potomstwo już jako małżeństwo. Trochę to wszystko dziwne, bo znali się strasznie krótko, a związali się już na zawsze. Ślub, dziecko, wspólne mieszkanie. Oczywiście ona wprowadziła się do niego, bo wcześniej mieszkała u byłego.

Wiedziałam, że coś tu jest nie tak, ale nie mówiłam mu o tym. Nie chciałam robić przykrości, bo widziałam, jak bardzo się z tego wszystkiego cieszy. Miesiące mijały, ciąża coraz bardziej zaawansowana, on wokół niej skakał i o wszystko dbał. Pomyślałam, że chyba źle ich oceniłam. Powinno im się udać. Później przyszło otrzeźwienie. Pamiętam, jak dostałam mms-a ze zdjęciem jego synka, który dopiero co się urodził. Odpisałam, że „cały ty!”, ale nie wierzyłam w to, co piszę. Wtedy wątpliwości narosły.

Odwiedziłam ich w domu tydzień później. Dziwnym trafem pojawił się tam też jej były, bo miał przywieźć jakieś dokumenty. Był tylko przez chwilę, mogłam mu się przyjrzeć przez dosłownie kilka sekund, ale zapamiętałam tę twarz. Charakterystyczne rozstawienie oczu, zadarty nos, ciemne włosy... Rzeczywiście, cały Michał! Tylko, że on jest blondynem, ma mały zgrabny nosek i na pewno nie ma oczu tak blisko siebie. Matka też do dziecka nie podobna, ale akurat w to, że to ona urodziła, musiałam uwierzyć. Wszystko zaczęło mi się układać w straszną całość.

Rozumiem, że mogli się zakochać, ale ona chyba wykorzystała jego naiwność. Z tamtym związek się sypał, zaszła w ciążę, więc wrobiła w dziecko nowego partnera, z którym było jej bardziej po drodze. Pewnie nikt się nie domyśli, a ona przynajmniej nie będzie samotną matką. Potwierdzili w dokumentach, że są rodzicami i nikt już o nic więcej nie pytał. Ale ja mam ochotę zadać to pytanie. Chciałabym wiedzieć, czy Michał rzeczywiście tego nie widzi...

Jeśli on niczego się nie zorientował, to mogę sobie wyobrazić, jak wyglądałaby taka rozmowa. Powiedziałabym mu o swoich wątpliwościach, a on by się na śmierć obraził. I co tu robić? Czekać, aż sprawa kiedyś się wyda? A jeśli nigdy nie wyjdzie to na jaw? To nie jest tak, że rozsiewam niesprawdzone plotki i sobie coś wymyśliłam. Ja jestem coraz bardziej pewna, że on tkwi w dziwnym układzie, a ona po prostu go okłamała. A nawet, jeśli nie była pewna, kto jest ojcem, to powinna to kiedyś sprawdzić. Na razie chyba nie ma na to ochoty. Michał wierzy w to wszystko, bo bardzo chce wierzyć...

M.

Zobacz również: „Wylęgarnie milionerów”. 15 polskich uczelni, po których zarobisz najwięcej

57 % tak
43 % nie

Polecane wideo

Miłosny horoskop na lato
Miłosny horoskop na lato - zdjęcie 1

Komentarze (19)

Ocena: 4.79 / 5
gość (Ocena: 5) 30.06.2020 12:55
Skoro mu to pasuje to sie nie wtrącaj bo zawsze to Ty wyjdziesz na najgorszą, co probuje mieszać
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.06.2020 23:29
Szczerze? Nie powiedziałabym. Wysłałabym anonim. Sprawa załatwiona ;) Jeśli to nieprawda, to nikt nie traci. Jeśli prawda - to niech się biedak dowie jak najszybciej.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 28.06.2020 21:29
Chyba trochę nie wypada się w to wtrącać niepotrzebnie tylko kłamałaś że dziecko jest do niego podobne :p
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.06.2020 17:05
A może on po prostu akceptuje to, że to nie jest biologicznie jego dziecko, ale tak kocha matkę że mu to nie przeszkadza? A nie mówi tego na głos, bo w naszym społeczeństwie to wstyd dla faceta wychowywać nie swoje dziecko. Ojcem jest nie ten co spłodzi, ale ten co wychowa. Nie wtrącaj się, prędzej czy później to i tak wyjdzie przy wizycie dziecka w szpitalu albo lekcji biologii i nauce o grupach krwi.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 27.06.2020 10:57
Nikt tego nie wie, ale prawda jest taka, ze jak bedzie to dziecko wychowywal jak swoje, to bedzie ono jego. Po co wiec mieszac mu w glowie jakimis domyslami
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie